Hydroponika, Aeroponika - nasza przygoda

Jako, że miałem ten wątek poruszyć wieczorem a poruszył się sam i to dosyć dynamicznie - przeniesmy rozmowe tutaj a ja postaram się wieczorem jak skończę filtr zrobić jakąś relacje od zera wraz z wprowadzeniem do tematu.

Zaczynajmy więc


Kilka faktów i trochę opinii na temat tego, czym aeroponika i hydroponika właściwie są.

Otóż są to metody uprawy roślin polegające na odrzuceniu barbarzyńskiego reliktu typu drugiego, czyli gleby. Czemuż mielibyśmy ją odrzucać?

  1. Gleba jest zasyfiona śmieciami cywilizacji.
  2. Gleba jest uprawiana w 90% w sposób rabunkowy, dokonujący nieodwracalnych (w skali roku-dwóch) zmian w postaci erozji i wyjałowienia ze składników niezbednych roślinom do wzrostu.
  3. Areał gleby per capita maleje z każdym dniem.
  4. Areału tego zwiększyć nie sposób i nie da się piętrować.
  5. Glebowe uprawy są koszmarnie nieefektywne jeśli chodzi o zużycie wody, wszak woda tylko przelatuje przez glebę przez chwilę i ucieka do gruntu lub chmurek.
  6. Punkt 5 jest potęgowany przez fakt, że nasze rolnictwo jest wymyślone przez debili w związku z czym nikt nie myśli o zostawianiu próchnicy (np. słomy) na następny rok celem zwiększenia retencji wody i nie pomyśli bo na to już czas był.
  7. Nawet z retencją wody wiele gleb zwyczajnie przestanie się nadawać do uprawy z tego powodu, że wody nawet z retencją 100% na uprawy glebowe nie starczy. Bo zmiany klimatu.

No dobra, gleba to syfiasty pomysł. Jak żyć?

Okazuje się, że gleba wcale nie jest roślinom do niczego potrzebna. Jedyne co robi to - będąc nasączona wodą - oddaje do roztworu substancje mineralne bez których panie i panowie roślinki rosnąć nie mogą, bo nie. Jeśli im je dostarczymy inaczej i damy się do czego przyczepić - gleba niepoczebna.
UWAGA - PRZED LEKTURĄ PROSZĘ ZAPOZNAĆ SIĘ Z LINKIEM PONIŻEJ - BĘDĘ SIĘ ODNOSIŁ DO POJĘĆ W NIM ZAWARTYCH

Cała sprawa nie jest nowa bo już w latach 20 XX wieku temat był riserczowany przez różnych jajogłowych. Dzięki wczesnej aero i hydroponice udało się przestudiować i ustalić dużo nowych faktów na temat rozwoju korzeni ze względu na łatwy do nich dostęp.


No dobra, faktycznie, ta gleba to piąte koło u wozu. Jak ogarniamy temat bez niej?

Można, w skrócie, na dwa sposoby. Jeden - w wodzie, drugi w powietrzu.

Aeroponika polega na tym, że korzenie nigdy nie są zanurzone w wodzie zaś co jakiś czas zraszane mgiełką o średnicy kropli 10-50 mikronów. Takie coś nazywa sie HPA (High Pressure Aeroponics) i jest to “prawilna” aeroponika. Jest prawilna dlatego, że między nią a LPA (Low Pressure Aeroponics) istnieje ogromna różnica wynikająca z

  1. Potrzebnych ciśnień
  2. Rozmiarów kropli
  3. Obecności bardzo drobnych włośnikowych korzeni* które wykształcają się tylko we mgle poniżej 50 mikronów. Zwiększają one dramatycznie powierzchnię wymiany korzenia z otoczeniem i są bezpośrednią przyczyną tego, że HPA to najbardziej wydajna metoda uprawy roślin jaką znamy. Korzenie mają optymalne cykle ekspozycji wymiany gazowej i na absorpcję wody z minerałami.

Zużycie wody w HPA jest rzędu 2% tego co przy uprawach glebowych (50x mniej!!!), nawozów kilkakrotnie niższe. Płacimy za to wyższym kosztem instalacji i jej podatnością na Charlie Foxtrot.

Z tego względu decydując się na taką uprawę musimy mieć dead man switch który zalewa wszystko wodą i napowietrza, przekształcając naszą uprawę w prymitywne DWC - ale zapobiegając masowemu pomorowi roślin.

HPA ma jeszcze jedną wadę - mgiełka nie penetruje zbyt dobrze rozbudowanych systemów korzeniowych starszych, większych roślin. Na dalszym etapie konieczne jest więc zraszanie większą ilością wody która to przekształca HPA w LPA.

LPA - Low Pressure Aeroponics jest właściwie hydroponiką, a nie aeroponiką. Tak jak w HPA korzenie wiszą w powietrzu i są co jakiś czas spryskiwane, jednak krople są dużo większe, nie trzeba specjalnych dysz ~25 mikronów a zraszanie efektywnie zalewa korzenie na jakiś czas. W międzyczasie schną, następuje czynność powtarzamy 24/7. Nie jest to tak efektywne jak HPA ze względu na to, że zalewane korzenie nie wykształcają najmniejszych z najmniejszych włosków korzeniowych ale nadal jest to najwydajniejsza metoda uprawy do której nie jest konieczny “ciężki sprzęt”.


No dobra, to co robimy?

Postanowiłem przetestować i porównać DWC oraz LPA i w międzyczasie po taniości (na ile to możliwe) zebrać sprzęt potrzebny do HPA tak, by mieć eksperymentalne dane dotyczące wydajności/wzrostu/kosztów i na własnej skórze odczuć wszystkie trudności wynikające z bycia elektrobadylarzem.

Zacząłem od zaraz, czyli pozbierałem gruz z szafek, śmieci ze śmietnika i jeszcze będąc na kwarantannie skonstruowałem z tego co było pod ręką mały zestaw LPA.

Jak widzicie, było dosyć kaszaniarsko. Użyłem zraszaczy od taty (badylarza), rury PVC, kleju na ciepło, nawozu bylejakiegocobyłpodzlewem i pompki do paliwa (cytat 3r3 “DC działa w wodzie spoko” - działała dwa dni). Wsio wrzucone w bieduino z przekaźnikami ustawione na cykl 30s ON / 200s OFF i voila.

No i dwa dni podziałało, pompka się zepsuła, dawałem jej tydzień ale się przeliczyłem. Wiem, że się nie nadawała ale tylko to miałem a nie miałem czasu czekać bo roślinki uciekały już z kiełkownicy.

Mniej więcej w tym samym czasie (14h później) przyszły pompki akwarystyczne do powietrza i mogłem zrobić zestaw DWC.

Dużo prostsze być nie może, ale ma swoje wady. Bąbelki wbrew pozorom wcale nie napowietrzają najlepiej, lepsze są “waterfalls” czyli taka fontanna która łamie powierzchnię wody i wpycha wodę z powietrzem wgłąb naczynia. Zaleta - dużo prostsze i tańsze już nie będzie.

Przesadziłem z pomoca samicy nieco roślinek do koszyczków, dodałem nawozu i wio.

Po około dwóch dniach widać było ogromną różnicę między LPA i DWC. Rośliny z LPA były ~ 40% większe. Niestety LPA się popsuło i ewakuowałem uchodźców z LPA do DWC i sobie rosno.

Bardzo szybko jednak zaobserwowałem niepokojące zjawisko.

Białe farfocle. Miałem różne podejrzenia i obawy ale ostatecznie okazał się to być kamień. Co prawda wodę filtrowałem przez dzbanek taki z biedry (tak, 60 litrów) ale żywica się już zapchała o czym nie wiedziałem. Można ją regenerować kwasem solnym ale o tym później.

Mam bardzo twardą wodę a kamień to dramat w hydroponice. Strąca substancje mineralne, utrudnia ich wchłanianie, z roztworu nawozu wytrąca właściwie nie wiadomo co dokładnie (bo nie chce mi się badać tego) i długoterminowo na pewno będzie powodował jakieś niedobory.

No więc postanowiłem zrobić swoją własną kolumnę jonowymienną.

Litr żywicy C100E (zmiękczająca) kosztuje na portalu na A 14 PLN. Litr żywicy MB-20 (demineralizująca na amen) 40 PLN. Postanowiłem spróbować najpierw połowę upraw postawić na zmiękczonej wodzie a potem dla porównania na demineralizowanej.

Dzisiaj jestem na etapie budowy filtra. Na razie wszystko siedzi na DWC ale w tym tygodniu będę budował porządny układ LPA z hydroforem, elektrozaworami i wszystkimi bajerami o których napiszę później.

Troszke fotek

Resuscytacja filtra z biedry. W późniejszym czasie będę po prostu kwasem solnym regenerował, na razie wsypalem swiezej C100E.


Elementy konstrukcyjne filtra i na próbę kupiony elektrozawór, zraszacze i drobny hydrogruz do nowej edycji LPA.


Dysze 20-40 mikronów do HPA. Na rysunku 60 EUR.


Elementy konstrukcyjne filtra jonowymiennego, na rysunku zatyczki dolna i górna i zapasowa. Górna wyposażone we wkręcalny filtr poliestrowy 5 mikronów.


Szkielet nowych pojemników do LPA. Będzie owinięty czarnym streczem z małymi dziurkami na łodygę.

!
Ośmiodniowa dżungla ^^

3 Likes

Z powodu nieocieplenia się klimatu u mnie będzie to pod szkłem.
Wypalam lasy (kupując węgiel drzewny) i zostawiam diesla na jałowym oczekując w końcu tego ocieplenia, które zapowiadają.

A ja planowałem wyprawy do miasta, aby porywać lemingi na mierzwę. Tam jest kilka tęczowych miejsc i nikt nie zauważy jak ich braknie.

Po splątaniu, ale zawsze można zmienić ich przeszłość erejserem w przyszłości^^

Spoko - możemy złożyć Matce na Turze kilku chemików w ofierze pod roślinki i zobaczymy czy pobłogosławi plonem.

Kupisz sobie drożdże Nocnych Goblinów z Danii zamiast i też będziesz zadowolony z rezultatu.

Filtr testowany już, ładnie wszystko przelatuje. Dałem 2 litry żywicy bo tylko tyle się zmieściło (filtr poliestrowy zajmuje dużo miejsca w pionie). Nie trzeba żadnego dodatkowego ciśnienia - nalana woda do środka pod wpływem swojego ciężaru po prostu spływa powoli. Zbiornik 2 metry wyżej na pewno by pomógł i tak to rozwiążemy.

Zaleta - cena kilku (a nawet kilkunasto)-krotnie tańsze od komercyjnych filtrów. Nie trzeba pompy. Będzie można bezpośrednio do kranu podłączyć. W planach elektrozawór ze sterownikiem który po zadaniu pożądanej wysokości słupa wody w zbiorniku będzie do niej stale uzupełniał.

2 Likes

Słowo o filtracji kationitem - w tym przypadku żywica . Usuwa on jony magnezu i wapnia i zastępuje je jonami sodu. Ma określoną pojemność, w tym przypadku jest to wg producenta minimum 4.5 val / kg suchej. Wyznaczyłem jej gęstość nasypowa na poziomie 830g/l co pokrywa się z danymi producenta (850g/l). Dla bezpieczeństwa policzmy 800g/litr.

Zatem dwa litry żywicy to 1.600 gramów suchego złoża. Przy pojemności 4.5 val / kg daje to pojemność 7.2 val.

Twardość 1 mval odpowiada 50 mg CaCO3/ litr. Według danych z moich wodociągow twardość wody ogólna w moim kranie wynosi 283 mg CaCO3/ litr.

Zatem wynosi ona 5.67 mval. 7200/5.67 = 1270 i po takiej ilości litrów kationit będzie wymagał regeneracji.

Ponieważ zaokraglalem na każdym etapie “na niekorzyść” kationit uznaje, że to bezpieczna granica do której woda bedzie wydajnie zmiękczana.

2 Likes

Odnośnie demineralizacji żywica MB20 sprawa jest cięższa gdyż nie znam końcowej twardości po zmiękczaniu. Będę pracował nad zbadaniem tematu w najbliższym czasie.

W każdym razie, wydajność żywicy jest mierzona jako 500/ (meq/dm3)

Gdzie meq = mmol*masa molowa jonu. Standaryzowane na wapń, 1 meq ~ 40 mg Ca/l

Zarem jeden litr żywicy MB20 bez regeneracji starcza na 12.5 litra demineralizacji mojej kranowki. Naturalnie, z wstępnym zmiekczeniem, ta liczba będzie szła w kierunku trzycyfrowej.

Później regeneracja i znów. Żeby nie było strasznie - filtr 10litrowy będzie dostarczał ok 800 litrow wody demineralizowanej (poniżej 0.1 mikrosiemensa na litr) w cyklu. A to już dużo.

Widzę że należy odseparować anionit od kationitu w tym MB20 do regeneracji. Temat jest nietrywialny, niby jakiś reverse flow, backwashing. Wzywam każdego kto coś o tym wie do tablicy.

Jutro zrobię testy pomiaru przewodności wody multimetrem, powinien dać dobry rezultat bo to całkiem porządny sprzęt. Porównam przed i po.

Warto dodać, że wg producenta żywotność złoża c100e to 15 lat. Nie wiem na ile przekłada się to cykli ale można założyć, że z grubsza tyle będzie nam sluzylo.

1 Like

Błądzisz z żywicami. To gówno jest po prostu jak gąbka. Wciągnie ileś tam magnezu czy wapnia i tyle. Uzupełniasz kranówką i… trzeba dolać kwasu i tak. A czy bezpośrednio do kranu, czy pośrednio płucząc gąbkę to jeden pies. I nie - żywica nie wytrwa 15 lat - tak jak membrana OR się zużyje szybciej, będzie coraz mniej wydajna itd…

Po drugie.
Dziś do beczki wlejesz kran i kwas, zamieszasz, sprawdzisz pH… będzie np 6.5 - fajnie, tego chcę.
Jutro ta sam woda będzie miała 6,2 albo 7.3 - dlaczego nie pijemy ciepłego spirytu 99% zmieszanego przed chwilą z wodą, tylko dajemy mu minimum 2 tygodnie z owocami w “ciemnym chłodnym miejscu”?

Po trzecie.
Poszukaj w wodzie buforów, są różne w różnych miejscach ph
kwasisz kran typu 8.0 - najpierw leci szybko na 7, na chwilę stanie i… przy 7 nic nie utrzymasz, woda, gleba jest kwaśna lub zasadowa, nie ma nijakiej. 6.5 to też blisko. Na 6.2 znajdziesz chyba bufor węglanowy - czyli kropisz kwas, a tu 6.2, 6.2, 6.2 i nagle bum - 5.8 i masz następny bufor, kropisz, kropisz i bum na 5.2…

Po kolejne
w kupie siła, to samo w wodzie. w oceanie ph nie zmienisz, w morzu też nieprędko, rzeki, jeziora… dobry kombinat dawał radę ale w szklance kurz zmieni ph. - im większy masz zbiornik, nazwijmy go retencyjny, tym łatwiej utrzymać stabilność. W szklance 100 litrów jeden gupik czy neonek może zaburzyć równowagę, w jeziorze myje się auta i ludzi, wędkarze rozładowują akumulatory, ołów się wala po dnie, spływa wszystko z pól i… nic, zakwita na wiosnę, przerobi, przyducha i znów można się kąpać.

Kluczem jest CZAS oraz cykl siku kupa czy inne amoniaki zamieniane na pożywkę wzrostu.

  1. NH4 NH3 -> po dwóch tygodniach w złożu jakimś (wszędzie, na korzeniach, na ściankach, na wacie, na filtrze) będą żyjątka co to zjedzą i zrobią NO2 (też truje żywe jeszcze, dla roślin już ok)
  2. NO2 -> NO3 już trudniej, naturalnie to pół roku warunków beztlenowych (nasyp min 15-20 cm piasku na dno i tego nie ruszaj, ma być mokre nieruszane i przepływ nad tym non stop). Jak będzie szkło, a nie mauzer to po pół roku zobaczysz w piasku gaz swobodnie lecący do góry z piachu. I teraz clue. Bakterie żrą O z NOx odlatuje N i zostaje sporo w wodzie. Co więcej, ulatuje tylko N, bo Ca, Mg i MNÓSTWO innych (niestety związane Fe, K i P też) idą na budowę ciałek tych beztlenowców. A NO3 dopiero roślinki dobrze absorbują.

Jak nie zasilisz dodatkowo (nawet bez swoich roślin) - z kranu zostanie bardzo szybko RO

W glebie niewzruszanej to masz naturalnie - na wierzchu w miarę szybkie rozpuszczenie siku z trucizny NHx do NO2 - ciut głębiej beztlenowe NO2 na NO3 i… korzenie wiedzą co robią, rosną głęboko i pewnie też sam lubisz zasadzić swojego korzenia głęboko :wink:

Czytaj o akwarium Deep Sand Bed jak chcesz wyjaśnień zjawiska - u mnie rośliny zasilały ryby akwariowe, wody (pomimo wszelkich poradników nakazujących wymianę 20-30% co tydzień) nie wymieniałem chyba z dwa lata (przy dyskowcach, a bydlęta wymagające są), tylko dolewki odparowanej czyli jakieś 20-30 litrów kranu na tydzień na baniak 750 litrów. Też na początku się bawiłem w RO, filtry, wymiany, kwaszenie, a kluczem jest czas i stabilizacja, a nie pralka codziennie. Zbuduj system z nadmiarową rezerwą wody i głębokim drobnym pyłem na powierzchniowo dużym dnie (mieszanę bazalt 0,2mm i +/- 10% gliny polecę, ma mnóstwo makro i mikro wolno uwalnianych), mierz go nie częściej niż 1 na tydzień, co jakiś czas dosyp garść gliny i kranówki i tyle.

Chcesz szybciej i stabilniej? Uzupełniaj czasem wodą z jeziora, rzeki, tam jest mnóstwo żyjątek. Im więcej się zalęgnie w podłożu i w wiadrach, watach, tym system stabilniejszy będzie - ślimaki, tubifex, oczliki, glony, okrzemki, mchy, ochotka, krewetki, wodzień… można wymieniać. Pod glinę i bazalt na starcie liście i gałęzie z parku, grubo syp, i tak zniknie.

Chyba, że… głębsze doniczki, od spodu liście i gałęzie, bazalt z gliną, może być warstwa grubo keramzytu i na to wata i Twoje koszyczki

Zerknij też NA POCZĄTKU zanim zbudujesz cokolwiek na “holenderskie wiadra - dutch bucket”, dużo info jest i filmów na yt, a i plony obfite - holendrzy świecą całą noc i dzień w szklarniach i na swoje wychodzą pomimo prądu.

5 Likes

Żywica to nie to samo co zakwaszanie. W jednym nie masz Ca/Mg, w drugim masz. Operujesz na wodzie której skład bardziej kontrolujesz.

Żywica nie musi wytrwać 15 lat - połowa tego wychodzi i tak bardzo tanio.

Z buforami się zgadzam, zastanawialem się nad użyciem buforu octanowego w górnym zakresie pH ale nie zbadalem jeszcze wpływu potrzebnych jonów w koniecznych stężeniach na rozwój roślin.

Fajnie mieć jezioro w szklarni ale… Chyba rozumiesz, że to w skali małej i średniej zupełnie nierealne?

Dutch bucket i LPA to trochę dwie strony tego samego medalu, ale LPA będzie miało lepsze rezultaty. Natomiast nie myśl, że Twoja rekomendacja nie zostanie przetestowana ;)))

Ebb&flow, dutch bucket i LPA to różne implementacje tej samej koncepcji. Różnica jest w % ekspozycji na wodę/powietrze. Z dostępnych mi danych wynika, że LPA ma najlepsze predyspozycje do obfitych plonów. Z odpowiednią filtracja i fuckupoodpornymi backupami w postaci DWC będzie też bezawaryjne. Czy przetrwa konfrontacje value for money z DWC? Czas pokaże. Wstępnie to mój faworyt ale DWC w swojej prostocie jest w swojej kategorii bezkonkurencyjne.

Uznaje wyższość ekosystemu nad elektronika i automatyka. Niestety pierwsze jest niedostępne a drugie bardzo jest.

2 Likes

Tak właśnie myślałem że budujemy sztuczne bagno.

Po co?

Coś mi chodzi po głowie. Poczekam aż przejdzie.

Czyli anarchii nie zorganizujemy^^, a faszyzm się da :slight_smile:

1 Like

@impeer: jeśli dobrze zrozumiałem to znajdujesz się w fazie automatyzacji gospodarki wodnej.

Co z automatyzacją dostaw światła ? Masz to w planach ?

A co z kontrolą cyrkulacji powietrza ?

Po ogarnięciu tych dwóch aspektów można byłoby zejść z uprawami do podziemia w sensie dosłownym. Dodatkowo widzę w tym potencjał biznesowy typu ‘wyprodukuj sobie swoją żywność sam: kup kontener’ a potem ‘plug & play’.

A tak w ogóle: fascynujący temat na który właśnie otworzyliście mi oczy za co dziękuję.

3 Likes

A byś pinć złoty dorzucił, bo to całe R&D mnie straśnie dużo kosztuje i dzieci głodne.

2 Likes

Inaczej się nie da.

Pytanie czy drugie będzie zasadne ekonomicznie. Można próbować to połączyć i znaleźć jakiegoś trejdoffa. Z perspektywy czasu myślę, że taka droga jest najbardziej optymalna.

Kiedyś też z tym kombinowałem, ale ostatecznie z braku czasu zacząłem myśleć inaczej. Zastanowiłem się wtedy jak to implementuje natura. Podłączyć się pod ten proces, aby mieć i się nie narobić. Skończyło się na wyłożeniu gruntu tekturami, liśćmi, kompostem, gałęziami i innymi odpadami, które większość wyrzuca. Efekt przebił moje oczekiwania. Ziemia w najdłuższe susze jest w pełni wilgotna. W warstwach bioodpadów cały żyjący ekosystem. Dżdżownice garściami można wyjmować. Minerały i inne składniki praktycznie samoregulowane. Warzywa na samym kompoście rosną jak świnia na szprycy. Z czasem ilość wymaganej pracy spada do 0. Nie widzę problemu w skalowaniu tego.

4 Likes

Po to, żeby nie było clusterfucku i rośliny nie zdechły, bo robimy im warunki laboratoryjne i bawimy się w ich pana boga. Trzeba głaskać i nie mordować złym pH i niedoborami pierwiastków.

Blacha tania ^^ Widziałem dużo dwudziestki. A meva? Akurat wodociągi…

Można tak skazać.

Na razie cyrkuluje matka ziemia, jak bedzie szklarnia to będziemy regulować. Swoją drogą zrobiłem ojcu na gwiazdke sterownik wentylacji jego foliaków i wręczyłęm wraz z wentylatorami. Nie było czasu zamontować. Ma sterowanie dzień/noc, histereza, wilgotność, temperatura, luxometr do wrzucania do algorytmów nasłonecznienia albo rozpoznawania dzień/noc. Soft mam gdzieś na dysku. Także to jest praktycznie zrobione.

3 Likes

Może im jednak dopuścić nieco anarchii?
Zobacz - @tyhim nawet mięso na tym wyhodował.

Właśnie obczajam jakby tu zrobić bufor węglanowy żeby nie podzychały. Z tego co czytałem to najlepszy i właściwie jedyny który można w hydroponice stosować. Jak wrzucimy buforek i nie będziemy psuć to powinniśmy dojść do momentu w którym możemy roślinkom pozwolić na trochę samowolki.

Ja już w marcu kumpla z portu w Gdyni męczyłem o dwa tanie 40ft. Kolege co ma tartak czy by nie dał potrzymać HDSa na dwie godziny.

To prawda. Dziecko głodne i bezrobotne, bo z fabryki wyrzucili na zbity pysk, że sie nie nadaje. Że won do R&D. A fundusze z R&D to ja wydaje w 250%, pokazywałem @3r3 screeny z allegro z ostatniego tygodnia - jadę na tym budżecie jak rząd demokratycznego państwa ^^ A temat jest obiektywnie przyszłościowy. Są już hydrofarmy i sobie chwalą. To nie jest tylko teoria.

Najdroższe w LPA są… pojemniki!

Cenę filtracji wody obniżyłem wczorajszym wynalazkiem względem rynkowych rozwiązań co najmniej pięciokrotnie. Po rozmowie z @3r3 cene pudełek względem tych z PP (typowo pod R&D albo hodowle balkonowe dla młodych wykształconych) zmienione na polistyrenowe dmuchane kuleczki z foremki można zbić z 30 EUR/m2 na około 3.50 EUR/m2 - z pokrywkami ^^

Jeśli dobra, kontrolowanej jakości woda będzie dostępna w dobrej cenie (filtracja tania) i będzie miała stabilne parametry (bufor węglanowy) a pudła będą tanie i piętrowane na czymś tanim to zapewniam Cie, że wszystko będzie hulało a węże i zraszacze to są w większej skali grosze, to się na metry szescienne kupuje.

W fazie R&D jest drogo bo trzeba robić i testować wszystko na raz i w dodatku trzeba zbudować zaplecze żeby nie czekać na każdą głupią wajchę 2 dni z allegro.

Ja trochę widzę, bo jednak potrzebujesz dużo materii na początek i się nie piętruje. Każdy dobry system który w życiu widziałem lub zrobiłem miał jedną cechę - MODULARNOŚĆ. Wszystko musi być z klocków które dostawiasz, wyciągasz, dzisiaj 5, jutro 15, pojutrze dajesz sąsiadowi połowe i wszystko działa. Jak hindusi na budowie w Katarze.

Pudełka są zajebiście modularne. Rośliny są w separacji jak Szwedzi - choroby nie łapią. Ty chcesz zrobić Lombardie - wesoło aż dżuma nie wytnie całej ferajny.

2 Likes

Żywice jonowymienne.
Każda żywica (słabo- mocno- kwaśne, słabo- mocno- zasadowe czyli cztery rodzaje) w osobnych zbiornikach. Ułatwia to regenerację odpowiednio kwasem, ługiem lub solą. Woda do zmiękczania/demineralizacji najlepiej jakby dłuższą chwilę stała w jakimś zbiorniku pośrednim i miała temperaturę otoczenia (jonitów). Jonity lepiej pracują w temperaturze ok. 20°C - nie lubią zimnej wody (za ciepłej też nie…). Przy demineralizacji wodę przepuszczamy najpierw przez kationit (żywice kwaśne), gdzie usuwane są jony wapnia, magnezu itp., potem dobrze byłoby taką wodę z kwasami “zabełtać” w celu usunięcia z niej dwutlenku węgla (zakwasza wodę i niepotrzebnie zwiększa obciążenie złoża anionitu (żywice zasadowe)). Potem kierujemy na złoże z anionitem, gdzie usuwane są aniony mocnych kwasów (chlorki, siarczany itp). Żywice kwaśne regenerujemy kwasem solnym 6% (najlepiej bez zawartości żelaza), zasadowe ługiem sodowym 4-6% w przeciwprądzie w stosunku do procesu demineralizacji.
Żywice mocno kwaśne można regenerować roztworem solanki (NaCl).

4 Likes

PUBLIC ANNOUNCEMENT

Jeśli jest tu ktoś w kraju imperialnym u kogo gwintowniki 1/4",1/2", 3/4" oraz 1" nie kosztują MILIONA i chciałby dokonać donacji ku chwale zarobmy.se albo odstąpić za mniej niż MILION to proszę o priva.

1 Like

To wszystko super i ambitnie. Jedna uwaga.

Jak z tropizmami ? Jak rozwija się radix bez gruntu? Bo w medycynie na maszynach mogę zwłoki wentylować dowolnie długo ponieważ ani mózg ani serce nie jest obecnie potrzebne do tzw. „Życia”

Respirator oddycha płucoserce krew tłoczy biurwa oblicza statystyki dni pod respiratorem inna biurwa płaci wszyscy zadowoleni zatrudnieni voila

Druga rzecz i w zasadzie istotniejsza . To co widzimy na zdjęciach to rury z PCV oraz polipropylen chyba. To służy do kanalizacji.

Wszystko fajnie świetnie ale od jedzenia czegoś z tej instalacji urosną ładne cycki.

Te rury maja pełno plastyfikatorow oraz przeciwutleniaczy. Samochodowa opona bez sadzy byłaby do wymiany po 100 km jazdy. Rury te mąja związki o właściwościach podobnych do hormonów - związki te dodawane są w produkcji po to aby chronić rurę przed starzeniem, przed wpływem ozonu troposferycznego ( słynne murszenie wycieraczek simmeringow etc) oraz chronią strukturę polimeru prZed zmianami wynikłymi z temperatury podobnymi do zmian alotropowych cyny /trąd cynowy

Tu mamy środowisko wodne, słońce dla fotosyntezy a wiec nagrzewanie się tej instalacji. W wodzie będą te plastyfikatory i może się okazać ze stężenie kancerogenow wyższe niż spod Orlenu.

Kanalizacja to kanalizacja nikt jej nie spożywa to luzik. Jak ma być czysto to trzeba byłoby użyć bardzo prymitywnego materiału czyli szkła .

Co z masa instalacji wtedy?

A kolejna rzecz jak maja działać te pompy bez energii? To nie dla preppersa jest . Instalacja Energie sterowniki

2 Likes

Tak przyszłościowo zwracam skromnie uwagę na mikroorganizmy.
Zwykle ich nie widać ale można po pewnym czasie czuć a nawet zobaczyć. I to :wink: całkiem wyraźnie…
W praniu wyjdzie czy da się wyciągnąć z tej aparatury kilka cykli wegetacyjnych ale z tego co wiem, to marne szanse są na to, żeby mikroby odpuściły… One wredne są.
Do przemyślenia - oops, sorry, do spraktykowania jest, na jaką liczbę “szarży” produkcyjnych można sobie pozwolić do konieczności dezynfekcji całej instalacji.
Z praktyki innych wynika, że jeden cykl i dezynfekcja, wymiana koszyczków itp.

1 Like

Przemysłowo i hobbystycznie sie uprawia, nie ma problemu z grawitacja i wędrówkami szczególnego.

Z PCV zgoda, będzie musiało być z PP. PP to spożywka praktycznie, można powłoki robić szklane, będą rozwiązania. Na razie jest “roboczo” bo nie wpływa to na jakość wzrostu roślin szczególnie a jest taniej. Wyjdzie z fazy R&D - będziemy kombinować z materiałami - a raczej powłokami, nawet szkło wodne z gruntem mogłoby dać radę ale jeszcze wolę się nie wypowiadać. Good point.

Myślę o powłokach.

Na hydroforach nie potrzebujesz dużej mocy przyłączeniowej bo pompa chodzi raz na kilka godzin przez kilka minut. Sterowanie - kein problem. Najpierw musi byc czym sterować. Mam mikroklocków malin przekaźników i wszystkiego metr szescienny.

Będziemy zwalczać na bieżąco i testować różne rodzaje oręża ^^

1 Like

Czyli oręż chemiczny lub fizyczny (UV lub temperatura).
Jak słyszę o powłokach to zawsze mi się przypomina wykładanie rur grafitem u mnie w robocie…

1 Like