Jak oduczyć dziecko patriotyzmu

Zagadał mnie wczoraj mój syn. Mówi: Ojciec, a jak już będziemy mieli tę fabrykę, to co tam będziemy produkować? (Takie ma marzenie, fabrykantem zostać). Nim zdążyłem odpowiedzieć wypalił: Wiem, ja skończę mechatronikę, to będziemy robić roboty.
Na razie nic niepokojącego, ale on ciągnie dalej: Zrobię takie bojowe roboty i kraj się w końcu podniesie. Odpłacimy Szwedom i Niemcom.

Bardzo ładnie, że taki młokos, a już chce podbijać inne narody, ale martwią mnie jego motywy. Młody ma nieszczęście mieć matkę patriotkę. Jak tylko odwrócę głowę pakuje w niego różne takie farmazony. Trochę jest za mały (ma 8 lat), żeby mu wprost powiedzieć, co o tym myślę. Może sam jak będzie starszy to zrozumie, ale wolę nie ryzykować, że mi przykuty do orła wyrośnie, albo jeszcze za jakiś abstrakt bić się pójdzie.

Jakieś rady, jak się takie zwichnięcia leczy za młodu?

1 Like

Knebel był skuteczny zawsze…

1 Like

Skoro żona mówi mu wprost, co myśli, to Ty też sobie nie żałuj.

A jeśli jest kumaty, to możesz mu powiedzieć, że w przypadku Niemców i Szwedów, to za dekadę czy dwie, to nie będzie miał kogo bić. ^^
Nie musi ich najeżdżać, wystarczy, że tak po chińsku usiądzie nad brzegiem rzeki.

1 Like

Albo zacznij go uczyć o “pieniądzach”. Niech jakie udawane transakcje porobi. Przy tym dokładnie zasymuluj nienażartą biurwę, co zawsze przychodzi i zabiera.
Niech “poprowadzi firmę”, w garażu lub na papierze. A Ty niespodziewanie rób mu podatki, naloty, kontrole, dorzuć do tego wymagania “certyfikatów” i tak dalej.
Możesz też mu objaśnić ile płaci łącznie typowy Kowalski, albo na co to idzie i komu potrzebne. Przy okazji wytłumaczysz jak działa system monetarny.
Dorzuć mu do tego pare obowiązkowych abonamentów za “możliwość” tego i owego, np. za rowerek. Niech poczuje się obywatelem już teraz, po co czekać do pełnoletności. :slight_smile:

A potem zapoznaj go z koncepcją wywłaszczenia. I wypisz mu oczywiście uczciwie jakie IOU.

1 Like

Czyli jest dość duży, żeby mu bzdury do głowy pakować, ale za mały, żeby mu prawdę powiedzieć?
Czy Pan się przypadkiem nie boi wspomnianej patriotki? W ogóle jak to jest, że pod jednym dachem mieszkacie i nie da się jej przetłumaczyć o co w tym patriotyźmie chodzi? Nie miałem kobiety, z którą by się to nie udało, choć Pańska to może być specjalny przypadek. :wink:

Jak rozmawiam o tym z ludźmi, to przeprowadzam taki dość prosty eksperyment myślowy:

  1. Wyobraź sobie świat, gdzie nie nagle ma państw (nie ma policji, sądów, wojska, urzędów, no niczego co państwo zapewnia)
  2. Ludzie działaliby sobie dalej robiąc to, co robią. Tzn. piekarze by chleb piekli, lekarze by leczyli, biznesmeni robiliby biznes etc.
  3. Nietrudno sobie wyobrazić, że zaczęłyby się pojawiać grupy (bandy) próbujące wyzyskać siłą tych, co pracują w zamian za “ochronę” - w końcu ochrony potrzebuje każdy, a że z dwudziestu karabinów strzela się skuteczniej, niż z jednego, to każdy “chętnie” taką usługę sobie wykupuje. Podobna sytuacja z resztą miała miejsce w latach 90 w Polsce, więc nie jest to jakaś abstrakcja. W Polsce już jakieś tam teoretyczne państwo było, ale widać mechanizm i jest on dość prosty do pojęcia.
  4. Naturalnie bandy trochę ze sobą wojują o terytoria, niektóre się dogadują, niektóre oddają się pod usługi większym bandom, powstają większe grupy. Znowu mamy tu historyczne przykłady: dla mnie najlepsze (bo jeden z naszego podwórka, a drugi spektakularny) to Mieszko Pierwszy i Czyngis-chan
  5. Tu już widać formowanie się państwa jako organizacji, która:
  • rości sobie prawo do monopolu na przemoc,
  • pobiera podatki (haracz) za swoją mniej lub bardziej chcianą ochronę i inne usługi
  1. Chytrzy hersztowie band piorą poddanym mózgi, żeby pokazać, że tylko z nimi i w ich plemieniu będzie im dobrze. Do tego mogą posłużyć różne narzędzia. Religia, prawo, przekupstwa (leczenie za darmoszkę, publiczne drogi i z każdym rokiem więcej takich udogodnień)
  2. Mamy państwo narodowe
2 Likes

Punkt 7 się nie zgadza. To nie jest państwo narodowe, tylko po prostu państwo. ^^
Państwo narodowe jako koncepcja jest w sumie dość młode, a Ty przedstawiłeś koncept niezwykle w leciech już posunięty. I jak naród porozbijasz, zepsujesz, wymienisz na inny albo na żaden, a struktury pozostawisz takie, jak opisałeś, to nadal masz państwo - niekoniecznie już narodowe. :slight_smile:

1 Like

Czym innym jest śpiewanie dziecku przez matkę “o ojcach, dziadach i sztandarach”, a czym innym włażenie z butami w jego kształtującą się tożsamość. Nie mówi się trzylatkowi, że nie ma świętego Mikołaja. Podrzucam mu od czasu do czasu memy kierujące w stronę tożsamości rodowej, ale on nie widzi sprzeczności pomiędzy interesem rodu i państwa.

Jest historykiem i bada dzieje najnowsze, naczytała się “o bohaterach i ofiarach” i uważa, że jesteśmy im coś winni.

Z tym nie ma problemu (coraz lepiej mu idzie odraczanie gratyfikacji, by dostać coś cenniejszego), ale uważa, że to podatki są złe, a nie Polska jako taka.

2 Likes

Nie?
Zadaję dziecku różne pytania, i pytania do jego odpowiedzi podważając czy to tak naprawdę jest i że trzeba sprawdzić.

Słusznie, ponieważ takiej sprzeczności nie ma.

Ach to ta trucizna. To też go ucz historii. O zwycięstwach, o rozbijaniu wrogów mających wielokrotną przewagę, o tym jak armia pozbawiona państwa pacyfikowała insurekcje (choćby hiszpańską) przeciwko Napoleonowi.
Ucz go rozróżniania swój obcy, ucz go nienawiści do obcych, którzy mają swoje interesy, między innymi taki żeby go wyzyskać i on ma dokładnie odwrotne z tego wynikające. I że obcych trzeba nienawidzić na rozkaz, uśmiechać się do nich i im tego nie mówić.
Niech sobie spisze księgę zniewag (rzeczywistych i wydumanych) jakie trzeba pomścić. Że to wszyscy są jemu coś winni, bo to On (przyjmijmy Pan Kowalski) reprezentuje interesy państwa. Państwa Kowalskich. Interes Pana Kowalskiego interesem wszystkich Kowalskich i niech no tylko kto się ujawni jako obcy!

Podatki są dobre zbierane z obcych by służyły Państwu Kowalskich.

Mój niewiele starszy jest wielkim fanem Empire Total War (akurat tej części choć zna inne), nie gra tam oczywiście USA. Zadaje trudne pytania o flagi, o granice, o religie, o strukturę rządów, o stosunki międzynarodowe. Jak był młodszy to bez sensu klikał i stawiał pytania dlaczego żołnierze nie słuchają - teraz doskonale wie jakie rozkazy jest sens wydawać. Interesuje go sens umów międzynarodowych, ich konstrukcja, sposoby wykonywania. Jak ma jakieś pytanie to przełącza na drugi komputer (bo u mnie może używać komputera, a w domu takich rzeczy nie ma) i mu podrzucam co powinien poszukać i przeczytać kto był kim, jaką lagę trzeba mieć za umową, etc. Oczywiście to dalej jest widziane oczyma dziecka, ale to dziecko w szkole jest przykładnym miłośnikiem równości, pokoju, nienawidzi Putina na rozkaz (zależnie od prasówki), słucha nauczycieli i wyraża powszechnie oczekiwane poglądy. Prywatnie zaś na równość wali cytat ze Szpotańskiego “aby panowała równość wszystkich trzeba wdeptać w gówno”, nauczycieli ma za durniów nieznających przedmiotów jakie wykładają, ciapatych i czarnych za ułomnych intelektualnie (z praktyki to wywiódł bo nikt mu tego nie sugerował, sam tej segregacji dokonał), kłamie na rozkaz, sprawy rodu ma wyżej od jakichkolwiek bo to będzie ród tego z nich, który da radę to w ciemności złączyć. I oczywiście wie, że Putin owszem wojska ma bez liku, ale granic i interesów jeszcze więcej, a to nie jest tak łatwo wyasygnować jakie wojsko żeby poszło kogo sponiewierać, bo wojsko potrzebne do rozwiązywania palących problemów posłuchu wewnątrz imperium.
Kiedyś wrócił ze szkoły i palnął jakieś “my Szwedzi” - zapytałem czy jest tego pewien, a potem zapytałem o rodowych nowosvenskich czy ich uważa za Dźwiedzi oraz po czym odróżnić Dźwiedzia od Niedźwiedzia. Potem podpuściłem go że może jest Polakiem, ale że nie potrafił powtórzyć jakiegoś łamańca językowego to powiedziałem mu że musi być niemieckim szpiegiem, bo takimi łamańcami ich rozpoznajemy. Bo ani żaden Dźwiedź ani Toperz nie będzie go uważał za swojego i to “my” to też go nie dotyczy, że jest sam i to się nie zmieni.
Dziecku trzeba kształtować tożsamość indywidualną - grupową wytworzy mu każda grupa.

No i jest jeszcze jeden argument dla dziecka jeśli chodzi o tutejsze grono. To realna władza jaką dysponujemy, a kobiety i dzieci rozpoznają to instynktownie kto co może bo od tego zależy ich dobrostan. I akurat tutaj dysponujemy zarobkami. Dzieci doskonale orientują się w takich kwestiach jak status społeczny czy stratyfikacja. Doskonale wiedzą kto ma dłuższego.

Oczywiście wzbudza go do szarży orzeł, jak każde dziecko lubi się bawić w wojnę, ale ogarnia już że w szarży trzeba krzyczeć naprzód!, a nie za mną!^^

Ma jeszcze jedną grę, ale to na telefonie. Stooq. Trochę już ją rozgryzł.

4 Likes

@3r3 ja sobie powyższe drukuję, chowam do koperty i wyjmę za siedem lat jak mój dojrzeje do postrzyżyn. O, to będzie okazja spróbować jak po siedmiu latach smakuje świeży jeszcze dziś bourbon.

2 Likes

Drogi Argussonie, na wstępie zaznaczę, iż bardzo bym chciał, byś nie odbierał odpowiedzi poniższych jako atak na Ciebie, a próbę wykoncypowania czegoś, co ja bym zrobił.

Argussonie szanowny, ależ Ty właśnie chcesz mu włożyć do głowy szacunek dla ojców i dziadów, a nie urzędników. Może zatem twórcze rozwinięcie przekazów matczynych byłoby rozwiązaniem?

Nawet jeśli, to im, a nie panu w urzędzie skarbowym, pokój nr 509. Lojalność plemienna (ojce, dziady, bohatery) przejawiana przez małżonkę, wcale nie jest tożsama z lojalnością państwową (biurokratyczną) i tylko może sobie tego nie uświadamia?

A kto te podatki to kto pobiera? Gwałt jest zły, ale nie gwałciciel? Zaiste ciekawa koncepcja. Bo sam rozumiesz, że usunięcie zła (podatków) spowoduje usunięcie sprawcy. No, ale gdybym się mylił, to opcja Polska bez podatków też mnie niezywkle kontentuje. ^^

Wyśmienicie! Czas na wytłumaczenie systemu rezerwy cząstkowej i roli długu jako istoty tego, co tam lemingi nazywają “pieniądzem”. Jak zacznie ogarniać, to sam dojdzie do wniosku, że to mega wałek i przekręt jest, a wtedy Ty mu przypomnisz, że to jest w jego przypadku firmowane przez - jak to mawia Gospodarz - kuropticę i jej aparat przemocy.

2 Likes

Ośmiolatek jeszcze nie ma takiego poziomu abstrakcji (właściwie to nie ma żadnego). Jak się bawi w policjantów i złodziei to złodzieje uciekają bez uzasadnienia i wiadomo kto jest kto. Kilka lat później ogarnia że policjanci często uciekają, a potem poznaje grę Bang! i nie wiadomo kto jest złodziejem a wszyscy kłamią.

Przez ciebie ten tuwimowski tekst w wykonaniu Akurat mi w głowie siedzi. Którego fragmenty też możesz wykorzystać. :slight_smile:

1 Like

Polecam Twojemu synowi przestarą “Cywilizację III” z dodatkiem ‘conquests’. Po dokonaniu paru poprawek w domyślnych ustawieniach:

  • ‘always at war’,
  • ‘raging barbarians’,
  • ‘hurry production’
  • agresja przeciwnika AI ustawiona możliwie wysoko,

każdy gracz prędzej niż później przekonuje się jak wyczerpującą robotą jest budowa i utrzymanie czegokolwiek własnego w kupie i na chodzie - nie ważne czy to ród, czy firma czy państwo.

W przypadku trzeciej cywilizacji opłaca się grać w trybie ‘USA’ bo czystym przypadkiem robotnicy szybciej pracują i od samego początku masz do dyspozycji jednego zwiadowcę który jest rozstrzygający dla wyznaczania kierunku ekspansji Twojego młodego państwa na nieznanej wcześniej mapie. Jeśli zaś o czyste prowadzenie wojny chodzi to najlepsi są do tego Niemcy.

Dlaczego akurat część trzecia ? Bo jest najbardziej skomplikowana. Wcześniejsze były prymitywne graficznie, zasady rządzące późniejszymi częściami zostały uproszczone celem zwiększenia sprzedaży.

1 Like

Nie ma, jeśli państwo jest twoje,a tu nad Wisłą … sami wiecie.

To młody ma ogarnięte od kołyski. Już jako czterolatek mawiał, że mama “ma małą pracę”, a tata “dużą”. Wie, że wykonywanie poleceń matki można przeciągać, czy “zapomnieć”. Jak marudzi: “ale ty jesteś surowy” to wiem, że robię dobrze.

Jestem zbyt dużym chłopcem jestem na przejmowanie się takimi rzeczami. Agresywny ton wypowiedzi mam ustawiony jako default :slight_smile:

To jest myśl. To nie Polacy pobili ruskich w 1920, tylko prapradziadek Antoni.

Muszę popracować nad wyraźnym rozgraniczeniem tego u młodego. I u żony.

1 Like

Oprócz stopnia abstrakcji ‘państwo’ istnieje o wiele ważniejszy i nieabstrakcyjny byt czyli wasza osada.

Zacznij z młodym chodzić na mecze. Nasi = dobrzy, przyjezdni = źli a sędzia kalosz. Podstawą jest wspólnota wiejska, ewentualnie paczka na podwórku. Od święta zaś (od meczu, drzewiej od zajazdu zorganizowanego przez wrażą wieś zza rzeki) doraźna koalicja paczek zawierana jest celem odparcia wspólnego wroga. Nie ma znaczenia w którym państwie które podwórko czy wieś leży - każde sąsiednie podwórko, każda sąsiednia wieś to wróg no chyba że na ziemi sąsiadów pojawią się kompletnie obcy, wtedy organizuje się pospolite ruszenie i idzie się sąsiadom pomagać niezależnie od aktualnego stanu międzywiejskich przepychanek.

4 Likes

Ja z kolei zaproponuje nowsza czesc Civilization IV gdzie dodatkowo dochodzi religia, korporacje, rozwiniete szpiegostwo i ulepszony model walki. Jest tez polski dodatek do Beyond the Sword. Wbudowana Civilopedia rowniez jest niezwykle przydatna dla poczatkujacych.

Wspomniana czesc trzecia jest mniej zlozona ale za to ruszy prawie na wszystkim. Jest tez darmowa wersja FreeCiv dzialajaca ladnie na systemie Linux. Jest w niej duzo wiecej ustawien miedzy innymi takich jak przedstawil wczesniej @gruby.

1 Like