Moje pierwsze kroki w bizniesie

W 2015 zacząłem mój pierwszy projekt elektroniczny z myślą sprzedaży tego co uda mi się wytworzyć. Obecnie mam 3 produkty około 3000 tysięcy sprzedanych sztuk a do tego zaczynają pojawiać się zlecenia od ludzi który siedzą w przemyśle i potrzebują specyficznej elektroniki. Widzę że jest szansa na rozkręcenie biznesu.
Myślę że jest to dobry czas żeby się spojrzeć trochę na to co było i spisać jakie są plany, przy okazji dzieląc się tym z wami i prosząc o wskazówki.

  1. Punkt startowy.
    Praca, korpo, wartościowych kontaktów zero, wiedza jak po studiach, czyli gorzej niż 0 bo człowiek myśl że coś wie (na szczęście tylko inż wiec nie do końca jestem spaczony). Jednego dnia widzę że urządzenia których używamy do połączenia z przekaźnikami są drogie i nie da się o nie doprosić, wpada do głowy pomysł żeby zrobić coś takiego samemu.
    Przechodzę wcześniej wypracowany algorytm:
    Wersja 1 była taka
    – algorytmy poniżej bo nie mogę wrzucić zdjęć –
    Ten się nie sprawdzał.
    Wersja 2. Trochę ubogaciłem:
    – algorytmy poniżej bo nie mogę wrzucić zdjęć –

Jak widać śmierdzący śmietnik jest w centrum wszystkich pomysłów. Życie.
Wersja 3.
Teraz jest jeszcze inny ale na szczęście wtedy go nie było bo pewnie bym się nie zabrał za tą robotę.
Każdy z kroków należało by opisać dlaczego tak a nie inaczej a czy na pewno itp, zostawię to na kiedyś.

  1. Robimy, czyli do odważnych świat należy, czyli nie do mnie, a żyć jakoś trzeba.
    Bojąc się jakichkolwiek ! (podkreślę !) inwestycji. Robiłem tak.
    Projektowanie PCB w narzędziu darmowym, pisanie kodu w narzędziu darmowym, składanie prototypów na sprzęcie korpo (przynajmniej się do czegoś przydali) no i czas też miałem z korpo. Za płytkę i elementy niestety trzeba było już zapłacić. Kilka miesięcy i iteracji prototypów i dało się tego używać, testowałem na sprzęcie korpo.

  2. Proto jest jak to teraz sprzedać ?
    Zaczynając projekt robiłem go głównie z nudów i chęci stworzenia czegoś, sprzedaż chodziła mi po głowie ale tylko po to żeby pokryć koszty moich zabaw. Mając 20 sztuk ręcznie złożonych urządzeń troche wystawiłem na takie allegro dla elektroników, napisałem maile do kilku sklepów które sprzedają elektronikę dla elektroników, głównie taką tandetną z chin. Ktoś odpisał ktoś nie. Po jakimś miesiącu udało mi się to wszystko sprzedać w między czasie zacząłem klecić ręcznie nowe.

  3. Ręczne lutowanie, nienawidzę. Zaczynamy delegować robotę.
    To co się polutuje wiecznie nie działa, do tego w korpo walczyć o miejsce w laboratorium i udawać że potrzebne do projektu, (35 sztuka naaa pewno). Trzeba było z tym skończyć. Jako że na studiach nie uczą tego jak robić coś co może się innym w życiu przydać, nie widziałem jak podejść do produktyzacji elektroniki. I przełomowa rzecz którą sobie uświadomiłem. (Dla mnie było to naprawdę odkrycie)
    JAK CHESZ SIE CZEGOŚ NAUCZYĆ TO SIĘ PRZYZNAJ DO TEGO ŻE NIC NIE UMIESZ I ŻRYJ WSTYD.
    Zacząłem pisać maile do firm które produkują elektronikę z prośbą o produkcje 50 sztuk. Bez żadnej specyfikacji, (coś tam w internecie wyczytałem) Powoła nie odpisała, niektórzy odpisali (chyba mieli taką biedę że nawet pokusili się na takie coś). Po kilku mailach wiedziałem już o co chodzi policzyłem cenę za sztukę poszła produkcja 100.

  4. Stan obecny
    Teraz już samo się kręci mail do fimry, mail do kupca, wysyłka (zawsze jakaś forma prawie pasywnego dochodu). Czasem się trafi jakiś pozytywny czarny łabędź, jakieś zamówienie na 1000 sztuk bo ktoś potrzebuje nie wiadomo po co. Ludzie używają tych urządzeń do zastosowań których sobie nigdy nie wyobrażałem a sama ilość sprzedanych zabawek zaskoczyła mnie i daje satysfakcje. Do tego ludzie widzą produkt piszą z zapytaniami o projektowanie elektroniki na zamówienie a to już jest jakiś grosz.
    Największy zysk to nie są pieniądze które zarobiłem (było ich nie za dużo) ale to że, nauczyłem się rzeczy których w korpo nigdy bym się nie dowiedział, pokazałem sobie że da się robić i sprzedać elektronikę, samemu.

  5. Co dalej
    -Ciągle pracuje w korpo, czasem ciekawe rzeczy się robi ale trzeba się z tego powoli wysprzęglać. Korpo wypłata to straszny nałóg, terapi szokowej się boje, chociaż nie wiem dlaczego bo kredytu nie mam (chyba niewolnicza mentalność pielengnowana pokoleniami [przerażające]) żeby nie wchodzić w konfilikt ze swoim ego na razie plan jest taki że przejść na pół etatu w korpo.

– Poszerzenie dystrybutorów o zagranice, w miare proste trzeba przysiąść podpisać torche mail-i.

– Zmiana rodzaju działalności. Jest tego na rynku coraz więcej oczywiście testów EMC czy jakieś certyfikacji CE to nie widziało na razie cierpię JDG trzeba będzie przejść na spółke. (na początku oczywiście było bez niczego niestety nie dało sie dłużej)

– Nowe projekty, nowe zlecenia, o to się nie martwię bo pomysłów dużo a klienci też nie narzekają.

2 Likes

I algorym nr 1

image

1 Like

Nr 2

2 Likes

Jak nie cierpisz samodzielnie lutować to możesz zaprząc do lutowania samice. Jeśli chodzi o precyzję montażu to raczej wstyd się przyznać ale ładniejsza połowa gatunku ma do tego o wiele lepsze zdolności manualne, szczególnie jeśli o montaż precyzyjny chodzi. I bynajmniej nie jest to nowe odkrycie: szwaczka od początku była zawodem kobiecym z powodu wyższej powtarzalności i jakości pracy dostarczanej przez kobiety.

A co do korpo: siedź tam tak długo jak się da, pielęgnując swój własny garaż w nadgodzinach. Ewentualnie spróbuj zmniejszyć etat w korpo na 80 albo i 60%. Istotne jest żebyś mógł podzielić sobie tydzień na dni w które zasuwasz na innych oraz dni w których zasuwasz na siebie. W tym układzie korpo to swego rodzaju podatek i ubezpieczenie w jednym czyli coś w rodzaju polisolokaty.

A teraz czas na prywatę:
byłbyś w stanie / miałbyś ochotę zaprojektować i wyprodukować bardzo krótką serię (3 ? 5 sztuk ?) czegoś czego nie jestem w stanie nawet dokładnie opisać ?

Jeśli tak to z detalami uderzę na priva.

PS: nie opróżniaj garażowego śmietnika, w śmietniku nie lądują złe pomysły. Najczęściej lądują tam pomysły których czas jeszcze nie nadszedł albo już minął. Tyle że nawet dla produktów których czas minął dzisiaj nie możesz z pewnością stwierdzić czy ich czas nie powróci w przyszłości. Nawet jeśli Ty uważasz pomysł za poroniony Twoi klienci mogą uważać inaczej.

1 Like

Przypadkiem robimy tak na sztuki, z tym że podłączone są pod to jakie urządzenia produkcyjne.

Co to robi? Czy potrzebujesz do tego obudowy (robimy od ręki do podobnych rzeczy)?
Co Ci jest potrzebne aby to biznesowo hulało?

Nawet jaką automatyzację się zdarzyło nam popełniać na potrzeby produkcji.
Czim możemy Sanownemu Panu służić?

W spawaniu drobnicy tig (bez przetopu) też. A pod mikroskopem przy użyciu lasera wymiatają.

Operator prasy też, kobiety dłużej wytrzymują na takich głupich stanowiskach i są tańsze.

Dobrze gada @gruby - dopiero jak regularnie będziesz miał dubla z garażu tego co korpo do michy wkłada to się ogranicza tam pobyt, ale wtedy to już oni sami będą chcieli żebyś na pół etatu chociaż u nich został.

A może zrobimy jakiś zjazd na koniec kanikuł? W jakim kraju na Sz? Bo się nam podobnych projektów nazbierało, może się co z tego wykluje?

To jest pomysł godny głębokiego (aż do samego denka w butelce z wodą mineralną ma się rozumieć) rozważenia.

1 Like

No bo sam rozumiesz:

Człowiek się nie musi kopać z koniem - te konie mamy oblatane. Szczególnie kiedy i tak stajnię utrzymuję.

Albo kapitału czy rozwiązań, względnie ludzi mu trzeba do myślenia.


Mineralnej nie mamy, dębowa może być?

A to już każdemu wedle upodobań, aktualnej formy oraz zaleceń od lekarza prowadzącego.

1 Like

Prywata zawsze chętnie, pisz na priv.

@gruby @3r3 dzięki za uwagę z korpo.

Z tym jest najgorzej. Próbuje sobie jakiś znaleźć ale ludzie tego nie ogarniają. Niby że potrafią programować, projektować elektronikę ale zabrać się za własny biznes to się nie da. Nie umiem tego zrozumieć jak przychodzi do konkretnych działań to blokada jakaś ich chwyta i idą na jakieś doktoraty (i to nie po to żeby rekrutować niewolników do swojego ogródka) …

Tak że nad ludźmi to pracuje, i ciągle się zastanawiam czy problem jest u mnie, że nie potrafię ich przekonać czy to problem w pozostałych korpoludkach.

1 Like

Mamy to. Wrzuć na priva co te układy robią, co możesz robić, w jakich zakresach, czy automatyzacja produkcji by Ci potaniła te graty (na przykład lutowanie matrycami zamiast ręcznie). jak kapitałowo, jaka sprzedaż, marże, koszty (możemy podpiąć pod jakiś wehikuł) obrót zamówieniami, wysyłka.

Z tego typu detali to na przykład mechanizujemy spawarki taką elektroniką.

Jak z gwarancja tego urządzenia? Czy awaria moze powodować szkody w pozostałych zabawkach podpiętych do Twojej? Sam cos naskrobałem, ulepiłem, póki co 10 szt leży w szufladzie, koszt produkcji 1/4 tego co dostepne na rynku, ale braki CE itd jakos mnie powstrzymują. Awaria mojego może spowodowac spore straty ( zalanie budynku) i tu mam pewne obawy… co do płytek to PCB robiłem w chinach, dawałem projekt za kilka dni przyszły płytki, jakość naprawde rewelacyjna, cena za sztuke niemal śmieszna, montują też elementy itd.

1 Like

Jeśli chodzi o gwarancje, to nic o niej nie pisze ale czasem się zdarzy jakiś problem wtedy wysyłam nową sztuke. Co do tego czy może to zepsuć coś innego, może. Ja trochę się zabezpieczam że sprzedaje to jako zabawki do ewaluacji, ale myślę że najlepiej by było sp. z o o. . Może warto rozważyć taki wehikuł do spółki ?

No z tym jest trochę słabo, ale CE i tak nic Ci w takim przypadku nie pomoże. Bo jak by zalało budynek to czy masz CE czy go nie masz to i tak się do Ciebie mogą dobrać.

Tak przy okazji CE to wydmuszka żeby wystraszyć ludzi, bo im więcej siedzę w projektowaniu elektroniki tym bardziej zauważam jak wszystkie te normy ISO, SPICE, czy CE są realizowane w praktyce. Wiec tym bym się akurat nie przejmował. Boeing MAX 737miał wszystkie certyfikaty.

Allpcb albo podobne. Wyceniałem tam też montaż wychodzi praktycznie tak jak w Polsce, a jak zamówisz w Polsce to na święta jeszcze Ci flaszke przyślą. Więc lepiej na miejscu moim zdaniem. Jeśli chodzi o same PCB bez montażu to w chinach rewelacja zgadzam się z Tobą, wysyłasz zapytanie za godzinę zaczynają robić a na następny dzień wysyłają.

1 Like

Nas nie powstrzymują.

Do studni (studnia przy bramie), jak się nie podoba nie trzeba kupować kolejnych.

Od kiedy to producent windowsa ponosi szkody za jego dziury w bezpieczeństwie i oddaje kasę skradzioną z konta z powodu dziur w tych zabezpieczeniach?

Spółek i słupów Ci u nas dostatek, można od nich później dochodzić dowolnie wybujałych gwarancji przed dowolnie wybranym sądem.

Tak jak literki przed nazwiskiem.

Obudowy do różnej elektroniki robimy też z polerowanych blaszek grawerowanych laserem.

@gruby, ba, a Kałaszki to też przecież głównie kobity po fabrykach kleciły (i klecą z tego, co widziałem). Z przyczyn dokładnie tych samych.

1 Like

Owocowe robię, póki lato jest i surowiec sam na krzaku rośnie. Mogę dostarczyć trochę próbek - będą w sam raz na za miesiąc.

1 Like