Potrzeby bogatych

Potrzeby bogatych czyli: Czym mogę Panu Wielmożnemu służyć, aby Pan Wielmożny był content ?
My wszystko verstehen, Szanowny Pan spocznie, usiądzie, się załatwi…

Czy jesteście w stanie wymienić produkty lub usługi “premium” / “lux”
jakimi jest / może być zainteresowany Bogaty klient ?
Za jakie produkty&usługi skłonny jest udzielić sowitego honorarium ?
Pomińmy tematy skrajne typu jakościowe dobra codziennego użytku, odzież, fryzjerów, maklerów, warty honorowe i szeroko pojętą spożywkę albo Sunreef Yachts, super drogie samochody czy business jety (not these orders of magnitude)…
Co trapi grubego kota przy śmietanie ?
Czy o majątek swój się martwi na ten przykład ?
Specjalistyczny (skrojony na miarę) szeroko pojęty “system alarmowy” mu potrzebny i dyskrecja ?
Czy może raczej bunkier, sejf lub dobre ubezpieczenie ?
A może chce wiedzieć co jego ludzie robią i o czym mówią za plecami ?
Nadzór, narzędzia (hard, soft) wspomagające zarządzanie ?
A może to wszystko powyżej (czyli wszystkie levele pomiędzy ziemią a niebem) ma w poważaniu i liczy się tylko blichtr, byle większy, byle droższy ?

Czego trzeba staremu chciwemu sukinsynowi ?

1 Like

Władzy i kontroli.

Post must be at least 20 characters long.

2 Likes

Jak miałem dużo śmietany, to chciałem jeszcze więcej ;p

2 Likes

Co człowiek to inne potrzeby. dodatkowo należy rozróżnić bogatych ludzi według portfela i sposobu osiągnięcia bogactwa. Inne potrzeby ma aktor, inne celebryta, inne przemysłowec, inne zawód syn a jeszcze inne szlachta. Jedni maja skłonność do rozrzutnosci inni nie. Napewno polska to nie jest dobry kraj do świadczenia usług dla bogatych snobow.

2 Likes

@optional
Trzeba najpierw ustalić, kto to jest ten Bogaty.

Specjalistyczny (skrojony na miarę) szeroko pojęty “system alarmowy” mu potrzebny
Dziwnym trafem tam, gdzie instalują takie alarmy, częściej zdarzają się włamania…

Władza? Tak. Jaką usługę chciałbyś sprzedać, żeby ją zapewnić?

2 Likes

Jest sobie firma i mało zarabia - zrób z tym coś. O to takie powszechne bolączki.
Iluż deliktów człowiek musi się dopuścić aby w takim ustroju coś zaczęło zarabiać.

Poziom śmietany względem ostatniego poziomu odniesienia oraz grubość innych znacznie grubszych kotów, które śmietany mają więcej i też by tak chciał.
Koty ekspandują dzięki śmietanie^^

Nie, ci ludzie potrafią majątek błyskawicznie odtwarzać. Martwią się o układy, pogrzeb kogoś w branży potrafi wiele namieszać.

W świecie spisków jest to tak nieistotne jak obecność drzew w lesie.
Jakbyś doniósł co ludzie myślą i co planują przeciwko Bohu & Caru - o to to by kupili^^

Systemu rur ze śmietaną, bez tego środowiska trzeba zmienić dietę i przyzwyczajenia. A jeśli rynek jest, i jest na nim śmietana to reszta jest oczywista.

Prawidłowy odruch.

2 Likes

Są różne rodzaje bogactwa. Istnieją rodzaje bogactwa niematerialnego, na przykład niektórzy bezinteresownie pomagają innym mając nadzieję na zwrot z inwestycji po śmierci i to z tłustymi odsetkami. Inni gardzą bogactwem materialnym pożądając bogactwa duchowego.

Nie ma jednego modelu bogactwa, nie ma jednego celu do którego należy pożądać. Każdy cele ustala sobie wedle własnej żądzy sam. Każdy mierzy podług siebie.

2 Likes

Powiem Ci, że jak pracowałem w banku, to na jakimś etapie miałem możliwość rozmawiania z klientami z “górnej półki” i co zauważyłem, to że ich potrzeby są takie same jak przeciętniaków, tylko po prostu przeskalowane.

2 Likes

Nie miałeś w banku do czynienia z ludźmi którzy nie potrzebują banków to znaczy ogólnie nie gonią za kasą. Są tacy bo ich spotkałem. Ciężko jest ich z nimi dyskutować bo płaszczyzna porozumienia nie istnieje.

Po drugie prawdziwe potrzeby człowieka są ukryte i bez jego bliższego poznania widzisz tylko tyle ile on chce wyemitować na zewnątrz. Widzisz wersję demo jego potrzeb.

3 Likes

Tak mi wpadło na myśl, może wymyśl coś dla szejkow arabskich oni potrafią na głupoty wydawać bajonskie sumy. Jakieś safari a w roli zwierząt kobiety czy coś :wink:

3 Likes

a wysyłanie “modelek” z Bulandy do użytku szejków się pod to kwalifikuje? bo ten rodzaj działalności zdaje się prężnie się rozwija :wink:

3 Likes

Mi w tym temacie chodzi po głowie następujący pomysł na usługę, którą kiedyś wdrożę. Nie ma w niej nic odkrywczego, więc nie szkoda się dzielić. Pozwoli ona zaoszczędzić szanownym bogatym klientom ich czas, pieniądze i ryzyko oraz umożliwi posiłkowanie się moją wiedzą, ewentualnie wiedzą specjalistów za moim pośrednictwem. Na rynku antyków szanowny klient może sam się na zakupy wybrać, gdzie przy odrobinie szczęścia przepłaci jedynie o prowizję domu aukcyjnego lub całkowicie bez spodni wróci, jeśli nie zrobi swojego researchu i trafi na złotoustego sprzedawcę. Alternatywnie będzie mógł zlecić mi śledzenie rynku i pomoc w zakupach. Dyplomów historii sztuki co prawda nie posiadam, ale niewątpliwe sukcesy w wyszukiwaniu okazji jak najbardziej. Trzeba więc będzie się mocno dla pierwszych klientów napracować, żeby zadowoleni polecili dalej- liczę, że racjonalne argumenty dla osób, które pieniądze mają, powinny trafiać. Co myślicie?

1 Like

Wspieram ludzi z pasja i zapałem, ale zarabianie na sztuce jest dla mnie wiedzą zakrytą, której tajników chyba nigdy nie zrozumiem. Kupienie sztuki z myślą że ktoś odkupi ją drożej jest dla bardziej ryzykowne niż położenie w jakieś nieznane nikomu krypto.

1 Like

Zgadzam się co do sztuki, a w szczególności sztuki nowoczesnej. Nie tykam tego tematu i właśnie dlatego lubię antyki. Można im nadawać wartość na wiele sposobów, które są bardziej osadzone w rzeczywistości, niż sztuka. Ile roboczogodzin włożył rzemieślnik/mistrz lub wielu w powstanie czegoś? Ile kosztowały materiały użyte w produkcji? Ile kosztował sam przedmiot zaraz po wytworzeniu i dla kogo był przeznaczony? Jaka była podaż podobnych rzeczy? Ile z nich przetrwało do dziś, jakie są substytuty? Jak atrakcyjny jest wizualnie? I najważniejsze, jak teraz rynek wycenia podobne przedmioty- to ostatnie kryterium musi działać tylko w jedną stronę jeśli chcemy coś kupić dla siebie, a nie na chandel. Musimy kupować poniżej rynku i tylko te rzeczy, którym sami nadalibyśmy dużo wyższą wartość, gdyby wyceniać przedmiot w oparciu o te początkowe racjonalne zmienne. Rynek rządzi się oczywiście swoimi prawami, ale na szczęście szybko się zmienia. Podobne oszacowania można zastosować dla sztuki dawnej, a całą resztę zostawmy magikom, lemingom i promilowi ludzi, którzy w sztuce nowoczesnej będą w stanie dzięki posiadanej wiedzy znaleźć prawdziwą wartość.

W Holandii parę lat temu takie antyki wystawiali przed domami na śmieci. Polacy zabierali za darmo co lepsze fanty ( drewniane meble) i wystawiali na allegro. Nie rzadko stół z krzesłami można było sprzedać za parę tysięcy. Stół z litego dobrego gatunkowo drewna plus ornamenty. Większość kupujących to nowobogaccy.

Druga rzecz, jeśli znasz dobrego malarza możesz pokusić się o tworzenie reprodukcji znanych obrazów. Znam przypadek sprzedania reprodukcji money lisy do szejka za grube setki tysięcy euro…

1 Like

Niezłe, ja pamiętam u Norków tzw. wystawki elektroniki, raz na jakiśczas wyrzucali w jedno miejsce komputery, telewizory, wszelki sprzęt, polacy jak szarańcza poinformowana tylko podjeżdzali furami, kto pierwszy ten lepszy,

A w Oslo na kampingu, pierwszy raz mnie olśniło jak można żyć inaczej. spotkałem norwega który mial socjal bo jest narkusem, gosciu zył w przyczepie kampingowej i żył tylko i wyłącznie z tych wystawek, czyli zbierania JUNKU, ale powiem wam, że taki sprzęt co miał wyposażoną tą przyczepę, to nie był żul, tylko nowoczesny Hippis, który zamienił swoje życię w pewną poezję elektryczną. Sort of shit…

1 Like

Czy sztuka i aukcje nie sa przypadkiem tylko do celów szczytnych i właściwych w stylu 3r3 Hood’a ? Aby pieniądze się nagle legitne znalazły i waty nieco przytulić? I to tylko kwestia innej biurwy która trzeba przejść? (Krytycy i eksperci )

1 Like

Gallahad, wszystko może się zdarzyć w bogatym kraju, ale obstawiał bym, że te wystawiane komplety mebli były nie zabytkowe, a tzw. stylizowane, w których to produkcji Holandia w latach 70 i 80tych królowała. Jeśli ktoś to kupował później za grube tysiące, może potrzebował właśnie rady i pomocy kogoś, kto pokazałby mu, że za niewiele więcej dało się kupić naprawdę zabytkowe meble. Różnica jest taka, że wartość jednych będzie dążyć do zera, tak jak wartość mebli z płyty, a tych drugich utrzyma w czasie pewną bazową wartość zniekształconą o kondycję rynku i modę w danej chwili.

Quill, może sztuka i aukcje również do tego służą, niestety nie wiem, niestety nie mój poziom na takie dylematy. Podejrzewam, że świetnie nadawać się do tego będzie sztuka nowoczesna z wycenami z kapelusza. Co do precjozów/antyków/rękodzieła chyba już nie tak bardzo, bo ceny tych przedmiotów stanowią najczęściej ułamek ewentualnej ceny odtworzeniowej- gdyby daną rzecz miano od nowa wykonać współcześnie

Tak jak mówisz ale co to za różnica. Kasa się zgadzała i tyle. Co do sztuki nowoczesnej pracowałem jakiś czas temu z małolatem co zrobił sobie kurs spawacza i zabierał odpadki różnorakie z roboty. Po czym robił z nich jakieś fiu bździu meblowe w nowoczesnym stylu. Poprosił kolegę, żeby zrobił dla niego stronę int. w języku włoskim i niemieckim. Cena krzesła ze złomu oscylowala w granicach 200e. I szczerze mówiąc nie narzekał na brak zainteresowania.

2 Likes