Ryzyko -> realizacja

Link do artykułu: Ryzyko -> realizacja – Zarobmy.se

W poprzednim odcinku telenoweli o przedsiębiorcach wskazałem jak się więksi i mniejsi przygotowują na wypadek czepialstwa biurwy. Lub jak się przygotować mogą czy powinni. Zauważalne w toku rozumowania stosowanego przez struktury przedsiębiorstw jest to, że docelowo jest jak najmniej osób podpadających możliwych do przyciśnięcia wydobywczego, jak najmniej środków do poddania…

6 Likes

pierwsze czytanie zakończone. Po fazie trawienia przyjdzie drugie czytanie, potem zapewne czas na Q&A.

3 Likes

W ramach dlaczego tak bez sensu mamy skonstruowane stosunki społeczno-ekonomiczne i tyle pary idzie przez to w gwizdek?
Bo poukładanie inaczej będzie wzbudzać?
I dbamy o status quo?

1 Like

o, o to mi chodzi.

Po co właściwie dziś zakłada się firmy ? Przecież to rejestracja u biurwy czyli samodonos “tu bedziem wały krencić” oraz “w następującym składzie osobowym”.

a to biurwa ma jeszcze wolne moce przerobowe żeby audyty bez donosu przeprowadzać ?

2 Likes

I jeszcze przydałaby się sekcja FAQ, żeby nie powtarzały się pytania “dziecinne”.

1 Like

Wnioskujesz że zaistnienie sieci powiązań pomiędzy współpracującymi ze sobą wzajemnie ludźmi w celu uzyskania rezultatu materialnego jest konstytuowane donosem do biurwy że to czynią?
Czy też przedsiębiorstwa funkcjonują niejawnie bez rejestracji, a do biurwy donosimy tylko na styku poboru cyferek przez korporę-krzak aby łatwiej dokonać wymiany na inne rezultaty materialne czyjejś pracy?

Gramy w warcaby z gołębiem, on po prostu szuka karmy na tej samej szachownicy.

Budujemy dźwigi aby coś podnieść, a nie po to żeby karmić gołębie podatkami. Skoro i tak się kręcą to rzucamy im skórki od chleba. Ale przecież nie oddamy dźwigu, i tak nie wiedzą jak tego użyć.

Jeśli wyrażam życzenie aby zostało zarejestrowane przedsiębiorstwo to najwidoczniej jest mi takie narzędzie do przenoszenia cyferek potrzebne, ale w tym samodonosie nie ma:

Jest tylko to co gołębie potrzebują przeczytać aby nie przeszkadzać.

Nie ma. Dlatego wali dziobem na ślepo. Dlatego wzbudzają. A to groźne, bo wzbudzenie powszechnego niezadowolenia społecznego pozabija gołębie razem z szachownicą.
A nie bardzo mamy moce przerobowe aby szachownicę odtwarzać, jej struganie ujawnia wiele patologii.

Warto zadać je sobie samemu - można znajdzie się inne, równie ciekawe odpowiedzi.
Przecież obraz świata zależy od układu odniesienia, a ten każdy ma własny.

2 Likes

niekoniecznie. Firmy jednak nadal są rejestrowane. Komuś zatem to się opłaca. No chyba że samodonosy są składane w ramach zadymiania przedpola, że to kolejny koszt w danej jurysdykcji.

o to pytałem. Sens istnienia firmy w dzisiejszym ustroju sprowadza się zatem do zarejestrowania słupa który formalnie uprawniony jest do ustawienia się w kolejce do drukarki.

Na odwrót rozumując: po zaprzestaniu akceptacji papierków z drukarki przez biznes powód rejestracji i utrzymywania firm w rejestrach urzędu d.s. gnębienia biznesu zaniknie i nie będzie to miało nic wspólnego z kryzysem.
Rejestracja firmy stanie się bezcelowa a słup w postaci zarejestrowanej działalności gospodarczej przestanie być przedsiębiorcy potrzebny.

W drogim środowisku funkcjonujesz: firmy zakładać, utrzymywać i zamykać, kwity wypełniać, kontami żonglować, papierki z drukarki ze ściany wyjmować na metale je zamieniając … a wszystko to jako dodatek do zdobywania klientów i robienia im dobrze.

Kraul w kisielu, level hard.

2 Likes

Koniecznie nie!

Da, no i szto?

Ułatwia to obrót cyferką pod radarem.

W pewnym sensie tak.
Dojdź później która firma jest prawdziwa skoro każda, ale która jak bardzo?

Poniekąd. Rejestracja firmy jest rzuceniem jakiegoś wycinka rzeczywistej działalności (w moim wypadku produkcyjnej, ale użyczam niektórych do operacji handlowych) pod przykrycie czegoś oficjalnego.
W praktyce działa to tak, że istnieje zapotrzebowanie na oczyszczalnię wody. Jest to ważny interes społeczny i jakby nie został zrealizowany to lud się z władzą rozmówi zadając pytania po zadaniu kijów. Władzuchna robi więc w funkcjach wykonawczych przetarg i wybiera korporę, która dostarczy oczyszczalnię, utrzyma w ruchu etc. Korpora oczywiście nie robi tego własną biurwą tylko potrzebuje MiŚiów do wyprodukowania podzespołów oraz ich integracji, wdrożenia i utrzymania w ruchu.
Nikt tego za frajer nie robi. Więc korpora daje cyferki otrzymane od władzuchny, które ta sobie wydrukowała.
Korpora płaci MiŚiom.
Tu pojawia się ta sama władzuchna wykonawcza i chce się nakraść.
Jeśli MiŚ da się okraść nie będzie oczyszczalni z konsekwencjami.
Więc korpora MiŚia bierze pod przykrycie. Żeby mu się krzywda nie działa bo władzuchna nie potrzebuje takiego dostawcy co nie dowozi.
Jeśli MiŚ jest zaradny i namąci to nie da się okraść oraz wyprodukuje.
Po fakcie może i władzuchna wykonawcza w ramach uzupełniana złapie MiŚia za kołnierz i zawlecze przed oblicze.
Siąd ma do wyboru, że albo w ramach podkładek przez MiŚia zmąconych upchnie to w archiwum na świętego nigdy (przy okazji lewnicy się najedzą, bo przecież ktoś tu kogoś reprezentować musi) albo głupimi ruchami doprowadzi do sytuacji, w której zanikną remonty i utrzymanie w ruchu dostaw czystej wody.
Czy elektryczności, ciepła, dróg, mostów, chleba, wungla, siatki na płoty - czegokolwiek.
No i tak to sobie przebiega - wszyscy mają zajęcie. Para idzie w gwizdek.
Jak się coś komuś nie podoba to możemy wrócić do idei kombinatu i władzuchna sama sobie wyprodukuje^^

Wymiana jest u swoich podstaw towarowa. Papierki są tylko mykiem rozliczeniowym. Ale jak ceny zmieniają się zbyt gwałtowanie to kontraktami można się podetrzeć.

Tak. Przyznam że mnie to nieco wqu bo doszło do takiej nieprzytomności, że robię za notariusza, gwaranta, bank, pośredniak, terapeutę, mediatora i uj wie co jeszcze dla ludzi, którzy nie potrafią się wzajemnie dogadać. Jeszcze pod sobą wzajem dołki kopią, knują, a przede wszystkim popełniają głupości, z których trzeba ich ratować.

Osoba zaufania publicznego w domu publicznym.

5 Likes

Niestety, robi się coraz gorzej. Rozwój teleinformatyki powoduje, że biurwa może mieć “na bieżąco” we własnym komputerze wszystkie cyferkowe powiązania między firmami (nawet MiSiami) i za parę lat może wprowadzić przymusowe prowadzenie ksiąg (rozliczeń) na serwerach urzędu podatkowego. A tam analizy nie będą robili ludzie tylko specjalizowane algorytmy dla których przeoranie kilku milionów zapisów to pryszcz. Kajdany robią się coraz tańsze i coraz ciaśniejsze aż do biblijnego (Apokalipsa św Jana):
"… sprawia, że wszyscy:
mali i wielcy,
bogaci i biedni,
wolni i niewolnicy
otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło
17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia -
imienia Bestii
lub liczby jej imienia. "

2 Likes

Gówno może jak potrafię przepchnąć transgraniczne rozliczenia w barterze niczego nie wożąc przez granice.

To najpierw musi zmusić do prowadzenia ksiąg.
A potem sobie przedyskutujemy gdzie i na czym^^

Tak tak, będą - przyszłość zawsze jest w przyszłości.
A firmy zawsze są zamknięte w zeszły wtorek^^

Wyspecjalizowane algorytmy do generowania zapisów pod te analizy stosowaliśmy ponad dekadę temu. A biurwa ganiała wkoło własne ogony rozpirzając rynek i targając ludzi za kołnierze.
Dwójka robiła takie numery gestapo to się przyjęło i upowszechniło.

A ponieważ dostaliśmy tyle kajdan to otrzymujemy ryczałt z rozdzielnika na każdego niewolnika. Skoro urząd liczy kajdany to nam pasuje ten algorytm^^

Poziom absurdu który mi doskwiera jest taki, że o ile ponad dekadę temu walenie waty na wtórnika było rozsądnym narzędziem do wydobycia nawisu inflacyjnego to teraz na wtórnika trzeba prowadzić produkcję blaszki z dziurką bo biurwa potrafi zdemolować dziurkacz do blaszek biorąc go w jasyr na okoliczność nieodpowiedniego okwitkowania blaszki.

Mi pozostaje tylko przyjąć do wiadomości, że najwidoczniej taki ma być poziom złożoności w produkcji blaszek z dziurką, doliczam do tego marżę (w końcu skarbówa mi wykończyła konkurencję to marże są) i zapraszam na rynek pozostałych aby konkurowali ze mną w utrzymaniu złożoności dla rzeczy prostych.
Jak kogoś ciekawi dlaczego nie będzie bardziej skomplikowanych to już nie do mnie, ja jestem zajęty dorabianiem ryzy kwitów do dziurki.

1 Like

księgi to nie rozliczenia.

tak jak hawalarze, templariusze, piątka braci Rotszyldów …

2 Likes

Nie, dla niektórych przyszłość zaczyna się teraz. Piszę tak, bo pamiętam jak prowadziłem firmę ~5 lat temu. To była jeszcze “wolność i swoboda”,. Od tego czasu zmiany są (na gorsze) ogromne. Piszę o formalizmach a nie o tym, że można sobie “na boku” w zeszyciku prowadzić rozliczenia. Autor we wpisie zwraca uwagę na problem z dostępem “do kwitów” oraz spóźnionych “najazdów” skarbówki na firmy. Otóż ujednolicenie ksiąg i analizy NA BIEŻĄCO niwelują ten problem. Nie ma żadnych najazdów “za tydzień”. Są takie na drugi dzień bez komunikowania się z firmą i proszenia o jakieś “kwity”. One cały czas (od chwili powstania) będą leżeć w urzędzie podatkowym. Na razie mamy w Polsce jakieś prymitywne JPK, które gromadzi wybiórcze dane i jest przesyłane z miesięcznym opóźnieniem. Możesz podtrzymywać, że żadnych formalnych kwitów nie będzie ale to już przechodzisz z “szarej” strefy do podziemia a wtedy jak w USA urząd się przyczepi do tego skąd masz pieniądze na życie skoro “nic nie zarabiasz”. A pranie forsy jest trudne (patrz Breaking Bad:)

2 Likes

To oczywiste.

Teraz jest teraźniejszość.

Mam wspomnienia sprzed trzech dekad. Teraz jest wyjątkowy luz.
Są upierdliwości, ale nie takie jakie miały miejsce wtedy.
Dziobie się to co dziobać się da.

Drobne upierdliwości zamiatane pod dywan przez biura księgowe. Nic niepokojącego.

No jakiś papier się do tego dorzuca.
Ale pomyśl sobie jak miałbym 30 lat temu z generatora wypluć tyle dokumentacji?
A dziś drukarka pod strzechą tylko toner sypać, papieru dorzucać.

A w jaki sposób chcesz ujednolicić obrót towarowy przedsiębiorstw ze sobą ani nie związanych transakcjami, a posiadających wyłącznie biura?
Dane spływają kiedy zostaną wklepane do systiema. A zostaną wklepane wtedy kiedy zostanie wydane polecenie i przydzielone środki.

Na bieżąco to niby musisz w kantorze (jak masz uprawnienia to wiesz dlaczego), ale nie każdy kantor jest zarejestrowany, już za władzy ludowej to przerabialiśmy^^
A rejestrowany jest tylko rezultat znikąd.

Widać było z okien jak to budynek z formalnie istniejącym biurem został najechany i jak się tam biurwa krzątała.

Tam będzie leżało to co do kontroli nie prowokuje.

Spróbuj to poprawiać i trafisz za działalność wywrotową jako więzień polityczny obalający ustrój.

Zupełnie mi to nie przeszkadza. Najwidoczniej taka jest potrzeba społeczna.
Bo widzisz…
Jak się człowiek w białej koszuli zajmował występkiem jeszcze nie modnym to była kultura i izolacja. Mógł coś najwyżej w papierach namącić i wiedział co go za to czeka. Oglądał dzioby doradców podatkowych, notariuszy, pracowników banków i od czasu do czasu urzędasa.
Nawet jak omyłkowo wsadzili do lochu, żeby zaraz wypuścić po wyjaśnieniu z centralą to też kultura.

Ale jak się biurwa zaczęła pchać z buciorami do normalnych działalności (produkcja, infrastruktura) i demolować środowisko podażowe to korpora wiedziała jakie cyferki wstukać na telefonie, żeby ich ratować. Przeniesiono całą masę białych kołnierzyków w środowisko normalnego biznesu (produkcja, handel) z przekładania papieru. I niby biurwa od penetrowania szerokiego, powszechnego biznesu ma z tymi ludźmi grać w papierki?
Przecież tu wszystko legalnie i naprawdę się dzieje, a nie tylko na papierze. Tu na wszystko jest podkładka materialna oraz całe działy przekonane że wszystko zupełnie normalnie działa. Wymarzona przykrywka.

Ale… trzeba rozwiązać palące problemy rozliczeniowe. A że zajmujemy się podażą to poznajemy tam innych przedsiębiorców od podaży z pułapu niebieskokołnierzykowego. A wykonaniem zajmują się czerwone koszule. Co daje zupełnie nowe możliwości rozrachunku. Głównie dlatego, że korpora ma wymianę w stronę wprost przeciwną niż MiŚie, więc się dogadujemy i nie musimy się już wozić z materią wcale. W życiu bym takich ludzi nie poznał gdybym nie został zmuszony do zajęcia się rosnącą złożonością kwita do dziurki w blaszce.

A dalej jest jeszcze śmieszniej, bo oni z MiŚiów mają przyziemne metody rozwiązywania wielu problemów, do których białe kołnierzyki z przyczyn społeczno-ekonomicznych dostępu wcale nie mają. To były rozdzielne środowiska. Białe kołnierzyki na ten przykład nie mają dostępu do słupa tak taniego że za darmo. Nie mają dostępu do zastępów ryczałtowych. A na samym końcu masz przecież przerób odpadów i tam za upilnowanie odpowiadają już zupełnie normalne gangi. Czerwone koszule otwierają zupełnie nowe możliwości, dysponują kanałami przemytu, lewymi dokumentami, a nawet przyniosą katalog środków obrotu reglamentowanego.
Większego dopustu bożego biurwa nie mogła sobie zorganizować zmuszając korelatory do rozwiązania problemów nieznanych w normalnych ustrojach. Tam są niebywałe narzędzia.

No bo pomyśl - czarny rynek ma problem z legalizacją środków. Lewizny do rozrachunku ma ile chcesz. Ale nie ma jak wprowadzić tego do obrotu. Korpora odwrotnie - wszystko ma na czysto, ale żeby wyprowadzić gotówkę na fundusz wyjazdowy do jakiegoś kraju to musi robić księgowe fikołki o każdy papierek i dalej to źle wygląda w dokumentacji. W korporze wyprowadzenie środków poza legal, żeby się rozliczyć rączka do rączki jest problemem.
A skoro tak to machnion - czarny rynek dostaje zalegalizowane dobra, czyste jak koszula prezesa spółki skarbu Kapitana, w zamian zaś pojawia się boczny przepływ środków. I nie że na koks i dziwki tylko na rozwiązanie przyziemnych problemów produkcji jak “weź i pojedź do dziadzia naprawiającego maszyny, posmaruj żeby naprawił”. Posmaruj żeby dostawa się nie spóźniła, żeby ktoś w nocy pocisnął produkcję bo na dwie zmiany nie da rady, posmaruj żeby…
Nagle wiele problemów nierozwiązywalnych “przyjedziemy naprawić za kwartał” znika. Problemy rozwiązywane są z dnia na dzień, bo jest smarowanie z boku.

Chcieli skryminalizować przedsiębiorczość i udało im się. A zmartwienie teraz ma biurwa. Bo przecież jak biały kołnierzyk się popłacze swojemu dostawcy, że mu biurwa interes psuje i nie może z nim dalej robić cymesu to MiŚiowy szef też się popłacze komu innemu, że lewizny już nie potrzebuje i strona czarnorynkowa się zmartwi bo nie będzie miała jak korzystać z legalizowania tak tanio. Podziemie zaś rozwiązuje problemy wciągając pod ziemię. Nie trzeba nic nawet sugerować, oni sami odgadują potrzeby rynku i go regulują. Bo jak biurwa nie zmuszała korpory do takich układów stawkami podatków nie do przyjęcia na styku z MiŚiem to ci ludzie się nie znali. Ale jak już zmusiła to najeżdżając normalną firmę produkcyjną zagraża prawdziwym zbójcom, co dwa razy się nie zastanawiają.

Jak kogoś dziwi sytuacja w se, gdzie fruwają granaty, a strzelaniny urządzane są w trybie full auto to jest właśnie wynik tego, że lokalny “sanepid” czepiał się o sprzedaż pieczonych kurczaków rodowitych Svensonów co z dziada pradziada kurczaki hodowali i sprzedawali.

I odbije się od własnej ściany formalnej. Pomyśl jakiej.

A w którą stronę?^^

1 Like

A tutaj przykład jak Jankesi postępują z tymi, którzy nie chcą “trzymać kwitów”.
A to raczej duże misie.

2 Likes

A Tobie może nie. Ale (np.) w naszej firmie przeszkadzało. Bo mieliśmy dużego kontrahenta, który od nas żądał faktur VAT za wszystkie usługi. A był na tyle dla nas ważny, że nie mogliśmy z niego zrezygnować. Jak sobie ktoś coś “dłubie” na boku to OK. Ale jak masz za kontrahenta dużą firmę (giełdową!) to trudniej coś większego (kilkaset tysięcy zł) zrobić “na czarno”.

2 Likes

Rozumiem - trzeba zarobić tak, żeby kara mieściła się w kosztach.
Tak jak mandaty są opłatą od posiadania pojazdu.

To myślisz że ode mnie chcą innych? Przecież wata to marża, którą jurysdykcja nakazuje pobierać z płonną nadzieją, że ktoś kiedyś im to da^^

Buhahaha^^
Nie robimy tego na sztukę, tylko systemowo, algorytmami, innowacyjnie, nowocześnie!
Inaczej te duże, giełdowe firmy mogłyby dostarczyć najwyżej prezentację w pałęprącie.

Jak niby sobie wyobrażasz siedem poziomów poddostawców gdzie każdemu biurwa urwie 55%?
Że cena będzie x22?
Jak cena jest x22 to się zaraz do tego karnie stawiają niebieskie ptaki, żeby te x1 uspołecznić, a x20 sprywatyzować. Reszta to koszty.
Przecież biurwa skarbowa też ma ludzi na stanowiskach i pilnuje koryta, żeby im się takie giełdowe & dobrze audytowane nie urwało. Klient płaci przecież za audyt, ale taki bez zastrzeżeń^^

1 Like

To jakie “kwity” chcesz ukrywać? W Polsce (w JPK) oprócz danych o fakturach są jeszcze stany i obroty magazynowe i ewidencja kosztów. A ten plik można łatwo rozszerzyć o “jakie im się widzi” dane. Na początku wprowadzenia przesyłanie JPK nie obowiązywało MiSiów ale ostatnio już tak. Nawet dwuosobowe spółki cywilne. Pole manewrów się zawęża. Jak wprowadzą obowiązek raportowania z dnia na dzień, to margines kombinowania będzie zerowy, bo Twoi kontrahenci przekazują dane, które dotyczą także Twojej firmy (donosiciele:). Owszem, biurwa nie chce udusić firmy ale to oni będą decydować jaki zarobek “jest godziwy” i na ile pozwolą ci się bogacić.

3 Likes

Dlatego w Polin nie ma produkcji. Graty do składania przyjeżdżają z Reichu, niewolnicy składają i wyjeżdżają złożone graty.

Możesz rozszerzyć o cokolwiek - korpora będzie się rozliczała w innej jurysdykcji. Wszak jest międzynarodowa?

Ale wyłącznie zarejestrowanych? I wyłącznie w Polin?

To że macie dookoła kraju granice to znaczy że ogrodziliście świat?

To nie dostaną towaru.

Zresztą i to da się obejść w Polin. Oficjalne rozliczenie jest niskie. Kasa przechodzi w innej jurysdykcji pomiędzy zupełnie innymi firmami. Za doradztwo^^

No to firma będzie tam, gdzie konkurująca o mnie jurysdykcja weźmie najmniej?
To naprawdę żaden problem wprowadzić coś do obrotu w Polin. Po prostu zmieniają się proporcje pomiędzy kosztami roboty na miejscu, a know how i dokumentacją z zewnątrz.

Ale jak chcecie sobie uwalić gospodarkę jeszcze bardziej to jesteście na dobrej drodze.
Zapewniam Cię, że firmy z piekieł podatkowych dymają budżety takich wstających z kolan jak chcą. A to im podsoviecą energetykę i wywiozą prąd, a to łby, a to watę. Skarbówka może wojować co najwyżej z babciami od pietruszki na miejscu. Korporze nie podskoczy, bo u niej w papierach na wszystko jest podkładka. I audyt podstemplował. A sąd w razie czego jest arbitrażowy.
MiŚia owszem - można sponiewierać, dlatego MiŚ oficjalnie zarabia mało.
Ale ma za to stanowiska w strukturach “gdzie indziej” i tam dostaje prawdziwą wypłatę.

Od dekad gram w szachy z gołębiem. Nie jestem w stanie udowodnić w żaden sposób, że choćby przechodziłem obok budynku z szachownicą.

1 Like

Nie. Ogrodziliśmy siebie (obóz). Chyba nie pamiętasz już demoludów. Rozejrzyj się po świecie. Takich “ogrodzonych obozów” jest mnóstwo. Europa jest wyjątkiem bo ma Unię (nie wiem jak długo).

A ja cię zapewniam, że (przynajmniej w Polsce) “dymanie” przez ostatnie 6 lat zostało w ~80% ukrócone. Tzw. “luka podatkowa” za rządów PO (przed 2015) była ogromna. Na samych “zwrotach” podatku VAT firmy wydmuszki “zarabiały” dzisiątki miliardów. Nie mówiąc o nielegalnym obrocie paliwami (czy węglem). To zostało domknięte i wyeliminowane. Piszesz o korporacjach, które w rozliczeniach transgranicznych kiwają biurwę. Zgoda, oni mają możliwości ale ci mniejsi (lokalni) zostali wzięci “za twarz”. System nigdy nie jest na 100% szczelny a w Polsce został solidnie uszczelniony.
Właśnie biorą się za handel internetowy, który w większości lawirował i omijał opodatkowanie (i nie tylko:). Wygląda na to, że wprowadzą regulacje, które to ograniczą w znaczącym procencie. Nie mówię że na 100%.

2 Likes

W Polsce? Tutaj zamordyzm jest tak ze 3x większy niż w takiej (np.) GB. Nasze gołębie są chyba bardziej agresywne (krzyżówka z sępem:).

2 Likes