Rzecz o inwestowaniu by @gruby

Link do artykułu: https://zarobmy.se/rzecz-o-inwestowaniu-by-gruby/

[Disklajmer – tekst napisał @gruby na życzenie wymienionej w tekście instytucji więc z oczywistej oczywistości biznesowej nie wrzucili tego spojrzenia do książki; zawarte opinie (wnioski) należą do @gruby i jestem zdecydowanie przeciwny ich niekameralnemu wyrażaniu – 3r3] Wchodząc do jaskini trzeba zaopatrzyć się w źródło światła. Roztropniejsi biorą wodę, kompas,…

1 Like

Mam takiego kolege co dobrze zarabia a nadwyzki “inwestuje” na stole krupierskim. Poradzilem mu ze skoro lubi hazard to moze sprobuje gieldy. Przynajmniej jak wtopi to dywidenda mu zostanie. Ryzyko podobne a i do kasyna nie musi sie fatygowac.
Nie przekonalem go… Musial ten tekst przeczytac przede mna…

2 Likes

Kiedyś, jakieś 10 lat temu, w innym życiu, przy hossie na GPW (rok 2006/2007) stwierdziłem, że pieniądze, które zarobiłem na czarno malując domki w Szwecji, zainwestuję (bo przecież nie będę trzymał tych pieniędzy na lokacie).

W tamtym czasie, zaczynałem studia na SGH w Warszawie. I wśród przyszłych pracowników banków, przyszłych maklerów i przyszłych analityków finansowych, czyli wśród moich kolegów z roku, panowała mania inwestycji. Każdy chciał zarobić na giełdzie. Przy takiej hossie, niektórzy brali kredyt studencki na studia (raptem 600 zł/miesiąc od Państwa na niski procent) i ładowali to wszystko w fundusze akcji. Zwrot był niezły. Ale nie o tym chciałem powiedzieć.

Stwierdziłem, że też zostanę inwestorem. Jak pomyślałem, tak i zrobiłem. Najpierw zrobiłem sobie zdywersyfikowany portfel, w skład którego wchodziły różne fundusze. No ale po chwili stwierdziłem, że po co trzymać część pieniędzy w obligacjach i funduszach rynku pieniężnego, skoro można władować wszystko w fundusze akcji - przecież tam są lepsze zwroty. Jak pomyślałem, tak i zrobiłem. Na szczycie hossy skończyłem z 100% alokacją w fundusze akcji. Eh… Cóż to za piękne czasy były! Po prostu wspaniałe! Wchodziło się codziennie na rachunek inwestycyjny i widziało się +1% / +1.5% w stosunku do dnia poprzedniego!

Bessa mnie zastała znowu w Szwecji na malowaniu domków na czarno. Wchodziłem wtedy na rachunek inwestycyjny na komputerze w biblioteczce publicznej i nie mogłem uwierzyć – no przecież cały czas rosło, a tu nagle spada, i to spada już kolejny tydzień.

To była dobra lekcja. Na szczęście od tych pieniędzy nic nie zależało, więc jak straciłem 30% to nic się nie stało.

Zgadzam się z @gruby. Jeśli chcesz inwestować i zarabiać, to musisz ponieść koszty - albo płacisz za research, albo wydatkujesz własne moce i czas na research. Nothing comes easy in life, my son.

Teraz, po 12 latach doświadczenia patrzę na każdą złotówkę przed inwestycją. Chyba tak musi być, że najpierw musisz być zgolony, żeby czegoś się nauczyć.

2 Likes

‘There is no elevator to success , you have to take the stairs’

1 Like

No, co zrobić, mnie też czasem jak jest zimno, to wiatr potrafi pociągnąć po tych miejscach, gdzie kiedyś futro było. :wink:

3 Likes

Łatwo zarobione można wydawać lekką ręką
Bez względu z jakim trudem zdobędziemy, to taka sama suma papieru ma równą wartość. Czyli jest to nierozsądne podejście wielu ‘inwesotrów’.

Zakup akcji inwestycją nie jest – nie w dzisiejszych czasach i nie przy dzisiejszym stanie t.z.w. rynków.
Ale nie wiemy jak się zakończy, a pewnie są takie instrumenty, które warto posiadać. Posiadanie ich nie będzie zaburzało snu.

u tradera nie potrafię odpędzić się od wrażenia że łatwo im przyszło
Bo w latach taniości robotnicy się lenią i marzą. Drożyzna nadejdzie i zobaczymy kto swoją pracę w jakich jednostkach liczył :slight_smile:

a man who knows the price of everything but the value of nothing - Oscar Wilde
jakoś skojarzyło mnie się z “inwestorami”

Nie w sytuacji kiedy o kursach na giełdzie decydują banki centralne
A książęta kilka wieków temu to nie zmniejszali rzeczywistej ilości metalu w montach?
Połączenie braku podstawowej wiedzy ekonomicznej i ogólna dostepność do instrumentów finansowych daje nam zabawne komentarze na forum it21.

1 Like

Jedni wolą instrumenty z balistyką płaską inni stromotorową.

Po to Pan Bóg durni stworzył aby mężowie rozumni mieli z kogo brać surplus.

Nie widzę niczego złego w pozyskiwaniu informacji nt. danego waloru z darmowych źródeł. Sam trochę zainwestowałem, ale w kryptowaluty (też manipulacja ceną, że hoho). Za wiedzę praktycznie nie wydałem ani grosza. W internecie jest cała masa darmowej wiedzy. Wiele osób zarobiło w tym biznesie naprawę duże pieniądze.

Jeżeli stracę, wtedy będę mógł powiedzieć, że zapłaciłem. Wydaję mi się, że do wszystkiego trzeba podejść na luzie. Inwestować tylko tyle, ile możemy stracić. Robić dobry research, dużo czytać i używać głowy.

Ps. Też niedawno kupiłem nową maszynę spawalniczą (Kemppi FastMig M420) oraz własne narzędzia. Mam nadzieję, że uda mi się pozyskać jakiegoś klienta. To będzie najtrudniejsze…

Pozdrawiam z Polic :wink:

edit: komenty zlały mi się z artykułem. Poprawiłem :stuck_out_tongue:

1 Like

Czyli coś czego większość ludzi nawet nie ma potencjału się nauczyć, ponieważ wehikuły finansowe nie są tworzone & użytkowane przez durniów, tylko przez prawą stronę krzywej dzwonowej rozkładu cwaniactwa/zaradności.

Co będziesz spawał takim smokiem? Elementy konstrukcji mostów?

Korpoludki twierdzą że wprost przeciwnie - klientów mają, tylko skąd brać durniów co im zrobią. Zapoznaj się z zarządami korpoluda i z pewnością dojdziecie do jakiegoś porozumienia, w którym wszyscy będą podobnie niezadowoleni = win-win.

A to my się chyba znamy?^^
Cięgle dostaję oferty dla spawaczy z UK. Podesłałem innym co będą w Wawie na konferencji - może coś wydumacie i z tych stawek wykręcicie.

1 Like

To zależy :slight_smile: Na ostatnim projekcie w Danii spawaliśmy fundamenty pod morskie elektrownie wiatrowe. Pracowaliśmy na identycznych maszynach i nawet dawały radę. Co prawda duńskimi migatronikami pracowało się lepiej, ale cena takiej maszyny znacznie wyższa. No i nikt mi nie chciał takiej sprzedać w detalu. Chętnie rzucę okiem na te oferty, jeżeli będzie taka możliwość.

Tak, miałem przyjemność dla Ciebie pracować :slight_smile:

2 Likes

Zabawne, gdy takie sądy padają tuż pod herezją obiektywnej wartości. Diament czy szklanka wody - a kupujesz czy sprzedajesz?

1 Like

Zadaj sobie pytanie ile taka wiadomość jest warta skoro jest darmowa. Informacja ma koszty wytworzenia a po drugie informacja jest towarem. Za darmo możesz dostać co najwyżej piasek na Saharze albo lód od eskimosa.

Na świat inwestycji patrząc: sprzedający (zarząd firmy poszukującej dawców kapitału) zainteresowany jest sprzedażą w niej udziałów po maksymalnej cenie. Informacje pasujące do przekazu (czyli stawiające w dobrym świetle oferowany produkt) rozdawane będą za darmo a nawet z dopłatą (bo stworzenie ulotek czy odpalenie masowej akcji e-mailowej to konkretne koszty). Informacje niekorzystne dla produktu są chowane po sejfach i ich z tych sejfów wyciąganie kosztuje całkiem realne pieniądze.

Również nie widzę niczego złego w pozyskiwaniu informacji z darmowych źródeł pod warunkiem że mam jednocześnie dojście do informacji ze źródeł płatnych a jeszcze lepiej ze źródeł nielegalnych bo te przenoszą inne informacje - te korzystne dla kupującego a nie sprzedającego.

Jeśli opierasz swoje decyzje na powszechnie dostępnej wiedzy to podejmujesz decyzje na podstawie niepełnego obrazu sytuacji albo kolokwialnie rzecz ujmując pozwalasz sobie wciskać kit.

6 Likes

Dostrzegam Twój zarzut, ale jak rozwiniesz swoją myśl, to będzie łatwiej zrozumieć jak daleko zabłądziłem.

Moje zastrzeżenie do niektórych komentarzy na wspomnianym forum dotyczyło niektórych komentarzy mylących przykładowo konsumpcję z inwestowaniem. Natomiast nie oceniam podejmowanych decyzji.

1 Like

Wartość w ekonomii - takiej porządnej ekonomii z Nowego Sącza i Lwowa, a nie jakichś inostrannych bredniach - zawsze jest subiektywną oceną. Stąd w pełni uzasadnione jest stwierdzenie grubego, że łatwo zarobione można wydawać lekką ręką.

Owszem, opis teoretyczny szybko się załamuje w zetknięciu niewidzialnej ręki z namacalnym kijem, stąd bywa tu określany jako bajki dla grzecznych. Niemniej znać wypada, żeby nie odpaść już na najprostszych zagadnieniach (co faktycznie komentującym u handlarza się przytrafia).

2 Likes

Mea culpa. Dzięki. Głupio uogólniłem swoje podejście.

1 Like

Co do całości przekazu oczywiście zgoda, ale darmowe reklamy i propagandówki możesz również wykorzystywać w charakterze źródła metadanych. Np. wyciągając wnioski z bycia atakowanym przekazami pod tytułem “condohotele gwarantowane 8% zwrotu rocznie” i reagować odpowiednio do tego, jakie wnioski z nich płyną (dlaczego tego tyle, dlaczego teraz, dlaczego w tym miejscu, komu to służy, na ile rzetelnie przedstawiona jest oferta, jeśli w ogóle, jak wygląda konstrukcja tego materiału, etc.), czyli trzymania się od tego z daleka. To też jest “korzystanie z darmowych źródeł danych” przy analizie potencjalnej okazji inwestycyjnej. Na mniej chamskie i bardziej subtelne formy naganiania to też działa, szczególnie jeżeli agregujemy dane z bardzo wielu różnych źródeł (przy okazji zupełnie dowiadując się, że wiele z tych “różnych” jest w sumie tym samym, taki bonus ;)). Czasem nawet analiza językowa mi się do tego przydaje (charakterystyczne sformułowania, układ niusa, kolejność argumentacji, etc.)

Uważam, że problem nie jest w korzystaniu z darmowych danych, tylko ze sposobu, w jaki się z nich zbyt często korzysta (tzn. bezrefleksyjnie i naiwnie). W kontekście przytoczonego wyżej przykładu uważam, że wydatek na dane płatne/niejawne jest zupełnie zbędny. :wink:

3 Likes

Wydaję mi się, że @gruby dokładnie to miał na myśli.
Tylko w Twoim przykładzie trzeba na stole ofiarnym położyć swój bezcenny czas, a nie papier i kosztowności, taka samodzielna analiza potrafi być cholernie droga (;

4 Likes

Też prawda.
Chociaż w moim akurat droga nie jest, bo mi tak znów dużo nie płacą, a i tak muszę kwitnąć przed tym komputerem przecież… :wink: ale wyobrażam sobie, że w przypadku @gruby to już wygląda inaczej.

1 Like

Jak to dobrze że jesteśmy na forum ludzi bezinteresownych pod szyldem rozdawnictwa^^

I pytania kontrolne (w postaci pozornych linków) czy przekaz został przyswojony i wzbudził pożądane emocje.

Dlatego do wielu spraw można wynająć ludzi, którzy właściwe usługi oferują.
Przecież nie trzeba zaraz budować bezpieki - ta obecna jest do kupienia i jak najbardziej sprzedajna.

Dopisują mu zero do stawki, ale tak samo dopisują do rachunków - dowcipnisie.

Przychylam się do zdania @gruby, że informacje niejawne mają przynajmniej taką samą wagę jak te publikowane.
Przekładając sytuację z finansowego na lepiej rozumiany przez niektórych MiSiowy.

Informacje jawne, te publikowane w raportach i sprawozdaniach rocznych to ta sama kategoria, co Dyrektor-sprzedawca bajający o tym, że cashflow to zupełnie co innego niż kondycja firmy, i że na podstawie jego słupków już zaraz, za chwilkę, po pokonaniu przejściowych trudności, MiŚ wypłynie na szerokie wody i wtedy kto nie z nami na pokładzie ten przegrał życie.

Informacje niejawne to martwa cisza na hali o godzinie 14, puste regały, emeryt-spawacz snujący się bezczynnie po stanowiskach i spiskujące po kątach, wk…wione zaległościami wypłaty prole.

Jest jeszcze gorzej - na stół kładziesz moc korelacyjną. Człowiek jest zdolny do wysokiej jakości pracy intelektualnej przez max. kilka godzin dziennie. Kiedy je wykorzysta pozostaje już tylko tłuczenie kejsów/orderów.

No proszę, Kolega nie dość że posługuje się żarcikami opartymi o własności funk…ekhm… dystrybucji, to jeszcze Austryjok, i sądząc po uznaniu kultury intelektualnej panów M. za miejscową, pewnie do tego Galicjok.
Coś mi mówi, że my się znamy na maksymalnie 2. poziomie :wink:

Po ile stołek w radzie nadzorczej Orlenu?

1 Like