Specjalista, scalak, rozsypane klocki


#1

Link do artykułu: https://zarobmy.se/specjalista-scalak-rozsypane-klocki/

Tekst charakteryzujący oczekiwania od ludzi w taśmociągu z nich złożonym. Oczekiwania wyrażane przez nich samych, tak aby każdy odnalazł sobie najkorzystniejsze położenia w kolektywie. Desygnat pojęciowy jakim oznaczamy specjalistę, a nawet dinozaura, jest w jakiś sposób rozpoznawalny nawet jeśli nie ustalamy definicji ścisłej. Z całą pewnością jest to człowiek, który w swoim zakresie zawodowym rozwiązał taką ilość zagadnień o wysokiej złożoności odnosząc przy tym sukces, że jesteśmy w stanie go wyodrębnić z otoczenia i zaszufladkować. Na drugim biegunie zaś mamy kogoś, kto jest oflagowany formalnie jako specjalista, a bez trudu rozpoznajemy w nim gamonia. Mimo braku definicji ścisłych czynności segregacji dokonujemy bez wysiłku korzystając jedynie z ekskluzywności rezultatów osiąganych przez eksperta. Jakkolwiek uzyskiwanie tych samych wyników przez grupę niepowiązanych osób może być zbiorowym urojeniem, bo nasze mózgi mają swoje biasy, ale przyjmijmy taką możliwość, że akurat udaje nam się spenetrować prawdę na temat rzeczywistości i do czegoś się to przydaje w praktyce. Mógłbym oczywiście zacząć od przemysłu, ale rzućmy okiem na inną branżę, w której wszystko jest dokładnie odwrotnie, niż racjonalnie być powinno: czyli branża jest przesycona tupiącymi do niej lemingami, co psuje im $ds i wprowadza nieznane wcześniej płaszczyzny uwiarygadniania pozaformalnego oraz, co za tym idzie zawsze, płaszczyzny rozrachunku. Rozróżnienie Pana Doktora od „paracetamola pierwszego kontaktu” jest najprostsze dla osób, które zetknęły się z “opieką zdrowotną” w UK. Najpewniej nie spotkacie żadnego przytomnego lekarza na pierwszym kontakcie z tego samego powodu, dla którego przedszkolankami nie są specjaliści od rakiet (obecnie jest to uważane za wielką wadę szkolnictwa i podjęto…


#2

Tak się zastanawiam jak zaszufladkować rabinów. Są to wyjątkowo rozgarnięte osobniki które jednakże nie mają żadnych materialnych osiągnięć. A mimo tego ludzie do nich lgną. Ich kompetencją jest tak niejednoznaczne odpowiadanie na pytania żeby zakręcony pytający tygodniami zastanawiał się o co rabbiemu chodziło. Czy kompetencja odpowiadania zagadkami to też jest kompetencja ?


#3

Ober förwos nischt?!

No nie, nie będziemy chyba podważać roli, jaką pełnią macherzy od zarządzania nastrojami?
Nie nazwałbyś Panów Generałów specjalistami? Albo uszatego żydokomunisty (“w sensie ścisłym”)?

Rabini wytwarzają bardzo cenny (zwłaszcza u Żydów) towar - spójność grupy. Etniczną i kulturową.
Wyobrażasz sobie, żeby księża chodzili po Rynku w Krakowie albo po Piccadilly i tłumaczyli Polkom, żeby te dały sobie spokój z tymi wszystkimi Alvaro, Mapongo i Abdulami? Że są Polkami, mają się wiązać z Polakami i rodzić polskie dzieci?
To by dopiero było aj waj!

Zauważ też, że w rodzinach haredim wszystko jest na swoim miejscu, czyli całkowicie pod prąd rwącego głównego nurtu.
Nikomu się “głupości w głowach nie lęgną”, słupki z tego są. To jest nie lada rezultat, i to też jest w dużej mierze zasługa rabinów.

No i te rady, a co to komu przeszkadza, że są zagadkowe? Skwarki z kaszy powyławiać, drakkary na klepki rozmontować a kto dummkopf, ten sam sobie winien ^^.

Dobry kapłan jest na wagę złota, rozwiązuje tyle problemów, że to i tak wychodzi taniej.


#4

Czy Rabinom zwozi się flaszki z połowy Europy?
I czy można przy okazji zadać pytania?
Najwidoczniej jest to kompetencja^^

Oczywiście że nie będziemy. Wszak wygrali wojnę polsko-jaruzelską i słusznie biorą na pokonanych łupy.

Tych co zdążyli się przeszeregować do banków, paliw i ubezpieczeń - tak.
Uszaty to była inna liga - kręcili gazociągami zanim to stało się modne.


#5

a Bartimpex i tawariszcze to jak, a jak bylo z kolegami od senatora Gawronika, on tez wiedzial z ktorym tawariszczem gadac…

reszta stala i nie wiedziala skad wieje wiatr wiec…


#6

Pisząc o Uszatym & lidze między innymi Gudzowatego właśnie miałem na myśli.
Prywatnie Gudzowaty to był anarchistą, ale nie ideologicznie tylko krytycznie i antagonistycznie podchodził do wszystkiego, więc z zasady się z niczym nie zgadzał aż sam siebie przekonał.