Szykując się na to, co nadejdzie

Jako okazjonalny czytelnik tej i poprzedniej strony witam serdecznie wszystkich stałych komentatorów. Chce rozpocząć dyskusję na temat zależności występujących na rynku żywności. Choć często nie zgadzamy się co do czasu, kiedy inflacja lub same surowce rolne odpalą z obecnych poziomów w kosmos, większość z nas czuje, że prędzej, czy później się to stanie. Chciałbym, żeby pod tym postem podyskutować o wszystkich zaobserwowanych korelacjach dotyczących surowców rolnych (tych chandlowanych i nie), jak i gotowych produktów, czy wyceny/zysku osiąganego przez producentów/przetwórców czy pośredników. Myślę, że taka wiedza przydalabysię dosłownie wszystkim, począwszy od grających w kasynie, po zwykłych konsumentów, którzy stek lubią popić dobrym winem i poranka bez arabiki sobie nie wyobrażają.

4 Likes

Wszystko zależy od tego jak będą się kształtować ceny ropy i jak duża będzie interwencja Państwowa o ile w ogóle będzie. Niby blisko mamy do ruskich i mamy infrastrukturę do przesyłu ropy ale ciężko mi sobie wyobrazić, że ruscy w ramach bratniej pomocy puszcza nam wielkie ilości ropy zapewniające poprawne działanie przemysłu montazowego i rolnictwa. Nie po to budowali Nord stream, żeby teraz rozdawać ropę na lewo i prawo. Niestety w takim układzie według mojego postrzegania Polsce będzie grozić wielki głód podobny do tego na Ukrainie. Wystarczy poskładać puzzle do kupy i jak na dłoni widać, że nikt nas tu nie chce w obecnym układzie. Dyskusja nt. Cen żywności jest bezsensowna, ponieważ za dużo czynników niezależnych jest nie do określenia. A o kawie to obawiam się, że jedynie wysocy ranga dygnitarze będą mogli sobie pozwolić. Najlepszym wyjściem jeżeli mowa o pozostaniu tu to przeprowadzka na wieś gdzieś obok gospodarzy trzodno rolnych, zakup dwururki, zakup konserw, zbiornik wody zakopany w ziemi amen w pacierzu i biała chorągiew

1 Like

Nas może nie, ale niekontestująca ludność mówiąca w tym samym narzeczu wszystkim pasuje - do pracy na siódmą przychodzi, za dużo nie kradnie i na pewno nie wybiera się do nikogo z rewizjonistycznymi roszczeniami.

1 Like

Gallahad, zgadzam się co do tego, że szkoda czasu na przewidywanie cen nominalnych i dokładanie do tego kolejnej prognozy w postaci czasowego horyzontu. Szkoda też czasu na scenariusze masowego głodu, ale nie dlatego, że jest mało prawdopodobny, tylko dla tego, że wcześniej, oby przez lata, będziemy mieli właśnie to, na co chciałbym się przygotować. Interesują mnie bardziej zależności typu jeśli pszenica w górę dwa razy to schabowy w tym samym czasie również dwa razy, czy cztery, czy raczej będzie z opóźnieniem rósł w stosunku do pszenicy w początkowej fazie. I jak wtedy ukształtuje się cena np tuńczyka. I czy przy takiej zmianie zysk np takiego Grala- producenta konserw rybnych powinien spadać, czy rosnąć przy założeniu niezmienności innych czynników. Tylko dyskutując możemy wyrobić sobie przekonania, które mają szansę zaprocentować, gdy nadejdzie czas. Co do obecnych cen, widziałem ostatnio cebulę po 6zl za kg, korzeń pietruszki po 14zl i kurczaka po 6zl, czy litr mleka w kartonie po 1,80zl. Jak to się ma do faktycznych kosztów produkcji tych dóbr? Pamiętam zimę rok, czy dwa lata temu, gdy mrozy zakłóciły uprawy warzyw w Hiszpanii i we Włoszech. Ceny importowanych warzyw typu sałata czy cukinia w EU poszły wtedy o 200% do góry.
Było to podyktowane czynnikami zewnętrznymi i dało się racjonalnie uzasadnic. Teraz widzę bardziej anomalie na poszczególnych towarach. Ziemniaki po 5zl za kg i paczkowane mrożone frytki po tyle samo, produkty nieprzetworzone droższe od paczkowanych. Słoiki wprawdzie z piasku się robi, ale na drzewach przecież nie rosną.

1 Like

Obawiałbym się o możliwość kupowania/sprzedawania shortow w tym czasie;)

Teraz w Polsce są chore regulacje prawne, które zakazuja rolnikowi bezpośredniej sprzedaży swoich wyrobów ( oficjalnie na dużą skalę). Z resztą to samo jest w kopalniach. Ten zapis może zostać zniesiony w razie ‘W’ co wpłynie znacząco na spadek cen. Warto mieć na uwadze.

Co do cen i ich zwyżek nie będę medrkowal bo sztywnej wiedzy w tym zakresie nie posiadam. Jedynie co to wiem, że u rolnika można kupić ziemniaki za 30gr kilko (a czasami i darmo) a świniaka na dobrej paszy 250kg za jakieś 900zl. Ale przecież jako, że gościsz na tym forum to wiesz jak sprawdzić cenę żywca w hucie :wink:

1 Like

Kluczowe produkty to cukier i mąka. Cała reszta to są szklarniowe fanaberie poza sezonem wegetacyjnym.

Wolisz nie znać daty produkcji tych frytek.
Anie daty połowu ryb mrożonych - mogą być starsze od Ciebie.

1 Like

problemem nie jest czas przechowywania a raczej warunki.

surviwalowcy powinni sobie zywnosc liofilizowac przecie.

Nie podzielam Waszego optymizmu co do wsi jako instytucji majacej znaczenie. Ona podlega procesom lemmingizacji postepujacej.

W czasach wojny jaruzelsko-polskiej wies mogla zywic bez problemu siebie i miasta i nawet na krysze starczalo dla soldata, aby zyc pozwalal, handlowac pozwalal i udawal za prowizje ze nic nie wie nie widzi.

Ten stan mogl trwac latami bo nawet moj dziadek kupowal olej napedowy do ursusa od milicjantow pilnuajcych rogatki. Byla prawda czasu i prawda ekranu. Jak czasami byl problem z iloscia to po dostarczeniu boczku, szynki i bimberku nastepnego dnia wojskowym starem beczulki byly na miejsce dostarczone. Milicyjnym starem czasami. W ramach przyslugi za przysluge. Towarzysz towarzysz funkcjonariusz z towarzyszem kulakiem potrafili sztame trzymac. Dziadek mial wtedy jako indywidualny 70 krow i 300 swin.

Dzis na wsi najpopularniejszym zwierzeciem hodowlanym trzymanym jest to zwierze

> Ewentualnie jeszcze takie jak tu

Karma dla owych zwierzat wyglada tak i jest dostepna miedzy innymi w tym miejscu w duzych ilosciach

3r3 napisal kiedys - przegralismy, sztandar wyprowadzic…

A przypominam ze polska wies w zdecydowanej wiekszosci zyje dzis z dotacji a nie z produkcji. Oni produkcje maja w zopu, poza wyspecjalizowanymi gospodarstwami wielkopowierzchniowymi, sypiacymi do swoich produktow ekstrasy firmy Monsanto by Bayer, Evonika i innych.

Pokolenie producentow wymiera i po zwykla szynke nie paprana polifosforanami trzeba czasami i 150km pojechac. Dobrze juz bylo. Teraz czas na downgrade.

.

2 Likes

Zastanawiam się, czy w dzisiejszych czasach nawet kilkukrotny wzrost cen pszenicy czy cukru dla kraju tak rozwiniętego jak Polska mogłaby doprowadzić do głodu czy konieczności, żeby polska wieś jednak cały naród miała wykarmić. Przecież mamy co sprzedawać, żeby pociągi ze zbożem i cukrem jechały do nas o wiele dłużej, niż do każdej biedniejszej nacji. Pewnie gdzieś tej pszenicy zabraknie, np u producenta, jeśli jego rząd będzie wystarczająco skorumpowany lub w potrzebie. Nam zabrakłoby pewnie importowanych produktów wysokoprzetworzonych i tych nieprzetworzonych, które teraz tanio importujemy z krajów bardziej rozwiniętych-Jeśli pomidorki będą po uncję srebra za kg, na ich produkcję szybko przestawi się każdy dysponujący szklarnią czy halą produkcyjną. Pytanie, czy w takiej sytuacji lokalne zakłady przetwórcze i mali producenci spożywczego surowca mogliby liczyć na spektakularne zyski. A co z przeciętnym Kowalskim z miasta? Pewnie znacząco wzrośnie procent dochodu, który wydaje na żywność, zubożeje mu menu, a duża część społeczeństwa zacznie niedojadać.

1 Like

Staram się to czytelnikom delikatnie wytłumaczyć. Ale sam widzisz - żyją przełomem lat osiemdziesiątych.

Jeśli będzie kłopot z dowozem paszy to bydło ucieknie. Przecież dlatego z plantacji ludzie pouciekali pierwsi - bo za darmo pracować nie mieli zamiaru a to oznaczają wysokie ceny żywności.

I czym rozliczy się z pracownikami? Pomidorami? Bo srebra kopał nie będzie?
Poszedł byś pracować dniówkę za siatkę pomidorów?
Bo ja bym poszedł PGR - to jest alternatywa, a kto pierwszy otworzy piramidę zgarnia najwięcej.

Nie, ponieważ bieda jest wynikiem niskiej produktywności. Wszystkie maszyny w procesie trzeba utrzymać, a proporcja mechaników do zbieraczy jest zależna od ich komplikacji co skutkuje stratyfikacją zarobków.

Wieś to potencjał, to takie pole do zaorania. Jej mieszkańcy to inny rozdział. Z jakich powodów te dwa czynniki traktowane są przez was łącznie ?

1 Like

Bo wrogie przejęcie polega na tym, że brakło Ci aparatu i chcesz zaprząc do pracy przegrańców bo na wygrańcach Ci nie zbywa. Zmienia się wierchuszka, a reszcie się tylko zmienia tabliczki na drzwiach. Że łun tera nie komisar - łun dyrektor. Z punktu widzenia mieszkańców wszystko zostaje po staremu - tak funkcjonuje feudalizm, tych na dole ma się do orania i g ich obchodzą wojny na górze. Kto by tam nie był i tak będzie od nich kontyngent pobierał.

Co do produkcji żywności to w poprzedniej stronie przy rozmowach o chlopo-robotniku była mowa o tym że minimalny areał do trzymania rodziny to jest 15hektarow, mniejszy powoduje że poza uprawą ziemi i hodowla zwierząt trzeba resztę zarobić w mieście w fabryce, zakład,jest pracy. Na ziemiach odzyskanych kombatanci dostawali właśnie 15hektarow ziemi a pozostali osadnicy 7-8hektarow. Tak dzielili tu ziemia po wojnie. Dziadek Franek miał kilka hektarów, które uprawiał ale tyral w lesie a potem w kopalni, ponieważ pierwszy na wiosce dorobił się traktor walił fuchy. Ziemia w pl zawsze rodzi, to kraina w pełni zielona. Widać że wieś już nie jest ta wsią co kiedyś i bardziej przypomina osiedla miejsc nie. Pamiętam jak byłem w afganie, tam są bardzo pracowici ludzie i dobrze gospodaruje bo góry są surowe, ziemia słabo rodzi i to co u nich uchodzi za pastwiska do lasu owiec to u nas byśmy uznali za kamienną pustynię a mają w każdym gospodarstwie domowym przynajmniej setkę owiec-kuz aby wyzywic Zone i ósemka dzieci. No więc jak w każdym gospodarstwie jest tyle zwierząt to wiecie jak to smierdzi? Jak z przysłowiowej murzynskiej … a jeść trzeba no ale głodu tam nie ma. Więc jakby każdy zaczął na polskiej wsi gospodarowac to to poczujecie. W rejonach wiejskich nie będzie na naszą metę głodu, ludzie mają jeszcze pobudowane budynki gospodarczedla świń, i krow, dostawia klatki na króliki, ogrodza dla kur, tyle dzikich sadow znow zostanie wyzbierane z owocow. Nawet jak nie masz ziemi na pasze dla zwierząt a są na wsi to wyparkujesz auto z garażu, wstawisz tam krowę i zamiast za biurkiem siedzieć dajesz od rana do nocy łaził z nia na postronku po ugorach i rowach melioracyjnych aby się najadla. A kto będzie miał trochę pola to Ursus c330 jako koń boczny i heja. Które też ludzie ciągle trzymają po szopach bo to jeść nie wola. Ale najgorszy będzie okres przejściowy bo pierwsza krowę od kogoś trzeba kupić a pierwsza parę proszków też a dla takich moze nie starczy no i samemu zebrać dla nich pasze na zime.

1 Like

Produkcja żywności najpierw musi zacząć się opłacać a z tą czapą biurokratyczną nie jest to możliwe. System zbudowany jest tak żeby wyciąć z rolnictwa MiSie bo są niekontrolowalne a zostawić wyłącznie kombinaty, kiedyś PeGeRami zwane. Z powodu urzędniczej sterowalności tymi kombinatami właśnie.

2 Likes

Jak byłem dzieckiem to jeszcze na początku lat 90 w naszym małym miasteczku u mojego dziadka na ulicy było pełno małych kurnikow dla 10-15 kurek i klatki z katolikami wszedzie stały, nikt też nie wyrzucal jedzenia tylko skarmial resztkami te zwierzęta i jakoś się kręciło. Dużo można jeśli się chce pracować. A głod i bieda szybko przywraca przytomność umyslu

1 Like

Tak tak zgadza się ale chodziło mi o to że jakby przyszedł ten mityczny kryzys to jednak kazdy może sobie u nas coś nachodowac, nawet taki co nie ma ziemi a mieszka na prowincji weźmie rower i nazrywa cały wór roślin na lonce( jak zna które dobre rosliny) i skarmi króliki czy koze. Tutaj ciężko wywołać glod. Ziemia u nas zielona i rodzi biomase

1 Like

Czyli był półchłopkiem oferującym usługi własnym sprzężajem. Tak to funkcjonowało już w XIII wieku.

Licho przelicza się pszenicę na srajfony. Ziemia elektroniki nie rodzi.

Poobcinać kitki samurajom.

Nie istnieje lepsza terapia od szokowej^^

Jeśli nie braknie drzew owocowych przy drogach to jakoś to będzie.

“Czyli był półchłopkiem oferującym usługi własnym sprzężajem. Tak to funkcjonowało już w XIII wieku”

A kim miał być jak po wojnie przyjechał pociągiem z Bośni z innymi osadnikami i prawie nic nie miał. Zaczynał od zera, co mial do zrobienia w swoim zyciu to zrobil. Nie wiem czy młodzi mieliby tyle werwy aby wykonać tyle pracy. Dlatego dla wszystkich tych którzy myślą o zakładaniu własnych rodzin, rodów proponuje granie na dwa pokolenia do przodu. My zaczynamy od zera, stawiamy silne fundamenty ale kierujemy drogą naszych dzieci tak aby śmietankę śpily wnuki w trzecim pokoleniu. Nasze rodziny to ci którzy byli przed nami, my co teraz żyjemy oraz ci, ktorych nie ma ale dopiero kiedyś będą. Może Ty 3r3 odniosłem pełny sukces za swojego życia od zera do milionera ale większość ludzi jest przeciętna i twój sukces może zrobić w trakcie trzech pokolen jeśli bedzie mieć łeb na karku i przytomnie myśleć.

1 Like

Po przemyśleniu problemów z utrzymaniem produkcji w razie kryzysu o których 3r3 pisał doszedłem do podobnych wniosków, jakie opisał Jerzy. Na poziomie dłubania kitu z okien duży wzrost cen rzywnosci może być szansą, nawet, jeśli na poziomie średniej firmy przetwórczej, czy dużego gospodarstwa miałby być gwoździem do trumny.

1 Like

Wiesz 3r3 może to trochę źle zabrzmiało ale nie chcialem ci wytykać że jesteś zamozny. Po lekturze pana Krzysztofa Karonia zrozumiałem jak ważne jest to że jesteśmy istotami społecznymi bo praktycznie wszystkie przedsięwzięcia jakie mamy w życiu do zrealizowania potrzebnj nam sa inni ludzie. No i ze indywidualny poziom konsumpcji jest też ograniczony do pewnego pulapu: ile dziennie można zjeść, ile dziennie można palić papierosów,ile dziennie można przypalić paliwa, i tak mozna na aż chcąc jednym samochodem choć można mieć ich dziesięć, ile dziennie mozna wypić??? Jak już się jest zamoznym i ma się dobrobyt który przekracza indywidualne potrzeby to i tak inni z niego zostają. Popatrzcie podam przykład, powiedzmy ze 3r3 jest na tyle zamozny że posiada środek kapitałowy np koparka za 40-50 k €. Kupienie koparki wymaga nazbjerania takiej sumy i on pierwszy w okolicy ja posiadl. A w okolicy buduje sie 50 domów, nikt z tych co buduje indywidualnie na swoje potrzeby do wykopania dziury pod fundament nie kupi sobie koparki, nie chce robić tego łopatą choć można. Więc idą do 3r3 i go wynajmują, oczywiście płacą mu ale pieniądze to nie wszystko. Jego praca plus majątek w postaci koparki ma skutek spoleczny. Z jednej strony zarobil ale dzięki niemu ludzik nie musiał miesiąc czasu kopać łopatą i wozić taczka ziemi. Czyli mimo że to on jest właścicielem to korzyści płyną dla wielu ludzi ale indywidualnie on sam i tak nie jest w stanie przejść nagromadzone kasy i pewnie ponieważ jest ogarnięty kupić sobie np wywrotka bo i tak indywidualnie nie jest w stanie tego zejesc, przypalić, przepic, wydać na kosmetyki dla zonh itp. Czyli jest właścicielem ale korzysta z tego całe lokalne społeczeństwo. W nauce Kościoła katolickiego przekłada sie to na to że tak naprawdę koparka jak wszystko co jest na ziemi należy do pana Boga a on tylko ja dzierżawi i powinien jak najlepiej o nią dbać jakby należała do niego ale tak naprawdę służy wszystkim innym z tym bo poza rozliczeniem ekonomicznym jest efekt społeczny.

1 Like