Nie od dzis dywersyfikacja i zawijanie łańcucha pod siebie największą zmorą ustroju. Tu tez bylo jakies zamieszanie z sokół i pono czy hydro- jakos tak
Teraz ci od żelaznego szlaku to się nazywają Alstom. ZTCW to im się noga właśnie na tych wyżej latających biznesach powinęła.
W fabie modernizujemy pierwszego B, który się pojawił w Niedorzeczu i to nie było w grodzie Kraka.
Russia has weaponized its energy resources while China has weaponized its control over the supply chain to starve the West from critical resources leading to rising inflation that is increasingly becoming difficult for western citizens to handle.
Od dłuższego czasu standardem US rachunkowości stało się prezentowanie budżetu federalnego z dziurą rzędu 1 bln FEDów (w naszym, jewropiejskim rozumieniu biliona = 10^12 = tysiąc miliardów) rok w rok. A to przecież zaledwie wystający ponad powierzchnię szczyt góry lodowej. Pod spodem są napędzane dodrukiem buybacki, fuzje i przejęcia, skup korporacyjnych śmieci w ich cenie nominalnej, długi zaciągane przez poszczególne stany, gminy oraz indywidualne zadłużenie było nie było 330 mln mieszkańców USA.
Dodruk ruszył na poważnie jeszcze za czasów Obamy. Pamiętacie może powszechne ubezpieczenie zdrowotne, wprowadzone przez opalonego i sfinansowane drukarką oczywiście ?
No taki tam mają standardzik najwyraźniej: złamałeś rękę to weź kredyt na temblak.
Trump nadal rozkręcał inflację ale parkował dodruk poprzez biznes na giełdzie czego efektem były kolejne ‘all time high’ tak świętowane na blogu u IT21. Dopiero wraz z katarkiem dodruk trafił bezpośrednio pod strzechy w formie fali czeków podpisywanych osobiście przez pomarańczowego. Święty Mikołaj zaczął w USA rozrzucać walutę ze śmigłowców (to byłoby na tyle jeśli o rzekome “prawicowe odchylenie” ofiary solarium chodzi) tak jak mu “helicopter Ben” dwie kadencje wcześniej przepowiedział i inflacja “printed by FED” dostała kopa.
Doszło do tego że w zeszłym roku, krótko po objęciu steru przez śpiocha po raz kolejny zadłużenie państwa pod nazwą USA walnęło w sufit maksymalnego limitu długu ustalonego jeszcze za pomarańczowego przez t.z.w. “konserwatywny” parlament opanowany wtedy przez kolesi pomarańczowego. Tłumaczenie amerykańskiego parlamentu było arcyzabawne: “kiedy podczas ostatniego shut-downu ustalaliśmy limit zadłużenia to miał on wystarczyć na dłużej”. To był najlepszy komentarz do inflacji na fedowym papierze jaki do tej pory słyszałem.
Po ‘wygraniu’ ‘wyborów’ śpioch zaczął bombardować ludność papierem po swojemu ale też z okazji katarku. Po raz kolejny okazało się że odgrzewane kotlety smakują gorzej niż świeże więc śpioch dostał zjeba “za czeki” choć w rzeczywistości poszło o kolejne amerykańskie zwycięstwo w kolejnej wojnie, tym razem w Afganistanie i ewakuację miejsowych kolaborantów z Kabulu w stylu “złap się za podwozie C-17 i trzymaj się go aż do wylądowania somewhere else”.
W międzyczasie płyta z czekami i katarkiem się zgrała i powstała historyczna konieczność wymyślenia nowego przekrętu. Padło na ‘infrastrukturę’ i tu się śpiochowi jego koledzy partyjni w parlamencie okoniem postawili. I mają rację: jeśli rząd federalny zacznie naprawiać infrastrukturę w poszczególnych stanach to wtrąci się w nie swoje interesy. Po pierwsze lokalsi zapytają się własnych władz stanowych “to po co wy nam jesteście potrzebni” a po drugie zażądają więcej. O ile prezydent w dalekim Waszyngtonie jest zbyt dobrze chroniony o tyle gubernatorzy, radni, burmistrzowie i stanowy aparat urzędniczy nie jest chroniony wcale. A lokalny naród szczególnie w południowych stanach uzbrojony jest całkiem konkretnie i nawet ma w konstytucję wpisany obowiązek zabijania biurwy jeśli ta łeb za wysoko podniesie.
Co do programu ‘infrastruktura’ autorstwa “śpiocha” jeszcze: no nie o infrastrukturę kontrolującym śpiocha przecież chodzi. No to skoro nie infrastruktura to niech będą zbrojenia, wszak Putin się po Jewropie łokciami rozpycha. Na całe szczęście. Może pomysł chwyci i do następnych wyborów drukarką będą strzelać w Putina skoro w katarek już się nie da.
I tu pojawia się problem: wartość waluty to pochodna jej użyteczności. Po co komu dolary FEDu skoro nic w tym FEDzie za te dolary kupić nie można ? Złota nie sprzedadzą, towarów na wymianę nie mają.
Skoro na zachodnich supermarketach wywiesili tabliczki ‘kacapom wstęp wzbroniony’ to kacapstwo przestało potrzebować zachodnich walut.
Pracujące pełną parą drukarki sterowane przez ferajnę z BISu zderzyły się z malejącym popytem na te papierki.
“leading to rising inflation” jak to ujęto w artykule w tym kontekście jest odwracaniem kota ogonem. Inflacja czyli przyrost ilości walut w obiegu jest z nami na poważnie już od czternastu lat lecz dopiero od odpalenia katarku i za pomocą “helicopter currency” inflacja na papierze zderzyła się ze zmniejszaniem dostępności towarów które można nabyć za te papiery.
Perfect storm … przygotowywany od dawna przez zielone ludziki z Centralbahnplatz 2 w Bazylei.
Artykuł niby fajny ale odwraca kota ogonem wciskając czytelnikom skutki jako przyczyny.
Nie wpuszczają mnie tam. A jeśli o wymiary chodzi Carstens ciągle jeszcze znajduje się poza moim zasięgiem.
Przez pięć lat kantyna próbowała odciąć prezesa od zaokrąglających przysmaków i poległa.
Było nie było to Meksykanin więc się twardo przed warzywami broni.
Jakkolwiek brzmi to nawet sensownie to jednak trąci onucą, szczególnie ostatnie zdania:
“No one on this Earth should be seen as a minor player. Everyone is equal and sovereign.”
Że niby ruskie chcą światowego miru, jedyności, równości i że nie grabią (dosłownie i w przenośni) do siebie? Czyli, że to jest nasza wspólna matuszka? Ja ne znal