Długość sygnału rozliczeniowego do rozmiaru gospodarki


#1

Link do artykułu: https://zarobmy.se/dlugosc-sygnalu-rozliczeniowego-do-rozmiaru-gospodarki/

Informacja ma rozmiary fizyczne, dziś są one co prawda bardzo małe, ale są. Przekazywanie informacji wymaga zazwyczaj przestrzeni przynajmniej takiej jak sam rozmiar zapisu aby ją przenieść. Oraz mocy. Stan gospodarki jest właśnie takim zapisem skończonego stanu maszyny, ale jego odczyt wymaga aparatu tak dużego jak sama gospodarka, a jego analiza kolejnych aparatów (dokładnie to buduje biurokracja systemem sprawozdawczym – kto w tym bierze udział czas na próżno traci). Można jednak ten stan odczytywać kiedy sygnał przechodzi przez nasz węzeł nie w wybranym czasie jako stan skończony (to próbuje robić biurwa), ale jako odczytanie następujących sygnałów docierających po kolei do nas, oraz tych jakie wyślemy po ich przetworzeniu. Wwiększość ludzi wydaje tyle ile zarabia, więc pozostaje kwestia na co wydają. Większość instytucji zaś wydaje więcej niż zarabia, więc pozostaje kwestia kto im dosypuje, kogo i jak przymusza do wymiany tego śmiecia na dobra materialne i usługi. Jest to istotne z dwóch względów – warto wiedzieć na co ludzie wydają i im to sprzedać taniej, tak aby zostało im więcej a my będziemy mieli szansę kornerować zasoby (bo lepiej jak my a nie kto inny^^), a po drugie warto mieć dojście do tych naiwniaków, których instytucje wykorzystują do finansowania swoich deficytów – niech pozginają karki i dla naszej wczasy. Zawsze aktualne pozostaje też: albo my ich, albo oni was^^. Wraz z rosnącą liczbą branż, produktów i metod rozliczania sygnał jaki przechodzi przez węzły jest coraz bardziej złożony, czyli w efekcie coraz dłuższy. Są branże o różnej częstotliwości przetwarzania tego sygnału:rolnictwo jest…


#2

Smaczna cegła. Ze wzruszeniem powspominałem dawny drakkar, gdzie maszt wydawał potwierdzenia wpłaty zwrotnej kaucji, nikt niczego nie sprzedawał, ja do masztu nie byłem powiązany, wszyscy dostawali, czego chcieli i nikt nie wnikał, kto na kogo przenosi prawo do zwrotu - a najmniej kapitan. Przy okazji nauczyłem się, że biurwa wewnętrzna swym leminżym niezrozumieniem etapu dziejowego generuje więcej problemów niż zewnętrzna.


#3

Dużo piszesz o księgowym podejściu zarówno do rzeczywistości jak i do przedsiębiorczości.

Zakładając przez chwilę że państwo w swej mądrości (oksymoron, wiem) zdecydowało się zlikwidować podatki oraz co za tym idzie księgi środków trwałych, przepisy amortyzacyjne, leasing, urzędy i zeznania podatkowe, magiczne działanie weksli i tak dalej dochodzę do wniosku że księgowość dobrowolna w firmach znacząco różniłaby się od księgowości obowiązkowej bo systemem podatkowym wymuszonej.

Ile z tej księgowości w sumie patrząc potrzebne jest firmom jako takim a ile wymuszane jest przez państwo ? Do pewnego poziomu (którego nie udało mi się przebić) księgowość w moim wydaniu to była zawartość własnego portfela plus jego projekcja na przyszłość czyli arkusz kalkulacyjny na którym umieszczałem sobie własne wydatki stałe na trzy miesiące do przodu.

Trzeba więcej ? Od jakiego poziomu ?


#4

Prowadzę taką - różni się zdecydowanie. Przede wszystkim jest tam to czego ja potrzebuję i jest to czytelne nie tylko dla mnie, ale również dla kontrolującego (bez wyjaśniania czegokolwiek) i dla próbujących coś wydobyć z archiwum.

Sprawozdawczość państwowa ma taki sam sens jak standardy giełdy - oczywiście jak chcesz się notować to spełniasz, ale jak nie chcesz to po kiego?

Zacząłem głupio odpisywać urzędom skarbowym, że nie wypełniłem obowiązkowych sprawozdań (w spółkach) ponieważ spółka nie wypracowała środków pozwalających zatrudnić specjalistów od wypełniania sprawozdań co jest zawarte w sprawozdaniach, których nie możemy wypełnić, ponieważ nie jest to przedmiotem działalności spółki. To takie grzeczne zawiadomienie o obiektywnie istniejącej przeszkodzie “nie wiem czy potrafię”. I jeśli straszą mnie grzywną to wysyłam im rubryki wypełnione “nie wiem, nie jestem pewny, nie przypominam sobie, nie wiem jak sprawdzić, nie ciekawi mnie to”.

Jeśli jest akcja kredytowa to jeszcze można się pokusić żeby coś wydoić (miałem kilka spółek które tylko pod to były robione, ale oczywista oczywistość że to delikty były). Ale jeśli siedzimy na jakimś mocno ssącym drukarkę rynku to bank traktujemy jak bankomat, a jak jest cashless to i ten bank, i to państwo i ta sprawozdawczość jest nam zbędna.

Jaja się zaczęły kiedy ludzie przestali rejestrować firmy o skali średniej i dużej, bo to jest baza podatkowa. A jeśli na takim poziomie nie ma jak zachęcić do prowadzenia działalności pod światłym audytem skarbówki to można sztandar wyprowadzić.

Jeśli Twoje dochody znacząco przewyższają wydatki (tak w proporcji 10:1) i zarabiasz 25+ średnich krajowych to potrzebujesz prowadzić rejestr zobowiązań bo można się pogubić (zaczynają Ci się rolować na kolejne okresy rozliczeniowe - dużo rzeczy masz rozstrzelonych po terminach płatności, część płacisz z góry, Tobie płacą z dołu) to jak w silniku - ileś koni mechanicznych lata po samej maszynie żeby utrzymać ją w ruchu, jak odetniesz paliwo to się jeszcze jakiś czas pokręci.

Dobrze jest też prowadzić co, za co, komu - firmy handlowej (na jakiś rynkowo przytomnych marżach) tak prowadzić się nie da, usługową się da, a produkcyjną “to zależy” - januszexu tak nie poprowadzisz (ale się da, tylko Janusze na tym się wywracają zazwyczaj, że nie ogarniają zobowiązań), ale jakąś poważniejszą produkcję raczej tak, szczególnie jeśli masz rozdział na czapę finansową/zarządczą i feudalną strukturę wykonawczą.


#5

Czyli rozsądna księgowość jest ograniczona do rejestru niezakończonych transakcji i wynikających z nich wierzytelności. Taki cash flow register bez cashu :slight_smile:


#6

W praktyce tak to nawet wygląda - pliki zakończone “rozliczone” trafiają do archiwum, w katalogu bieżącym są wyłącznie zobowiązania nieuregulowane.

Cash natomiast jest rozliczany od razu w te transakcje, raczej nie prowadzę biznesu opartym o wymuszone odraczanie zobowiązań wobec osób - wobec banków czy innych urzędów to tak. W rozrachunkach mam raczej nadwyżki - nadpłaty na przyszłość i raczej rozliczenia natychmiastowe. Nadwyżek też nie trzymam w papierze, jak się nazbiera na pół kilo to idzie w brzdęki.