Inżynieria drakkaru (3) - jak zamienić miejsce przy wiośle na snekę, a tę na skeida


#1

Link do artykułu: https://zarobmy.se/inzynieria-drakkaru-3-jak-zamienic-miejsce-przy-wiosle-na-sneke-a-te-na-skeida/

(T) Kapitalista to jest takie zwierzę, które operuje kapitałami. W kapitalizmie finansowym niby mianownikiem wspólnym jest wycena w walucie, ale w ostatniej dekadzie się to coraz mniej sprawdza bo waluta, nawet multiwaluta oparta o USNavy kiedyś musi dokonać podsumowania i przeliczenia na kolejne greenbacksy. Coś tam jednak się w tej walucie wyraża i tym właśnie operują kapitaliści. Wraz z rozwojem kariery zawodowej kapitał przydaje się za każdym razem kiedy chcemy zrobić coś co może zakończyć się fiaskiem i ponieść odpowiedzialność za fiasko zanim w ogóle do niego dojdzie – wydać zasób. Z tej strony kapitał ma charakter podażowy. Udzielający kredytu nam (na przykład pracownicy) też ponoszą ryzyko, że jeśli pracują dla durnia to sami są sobie winni nieotrzymania wypłaty – dlatego okres od rozpoczęcia pracy do wypłaty jest Biblijnie krótki – płaci się dniówki. A im więcej ustrój jest niewolniczy i bezbożny tym dłużej trzeba czekać na zapłatę – tydzień, miesiąc, a na część nawet do emerytury. Kapitał jest Wam szczególnie potrzebny kiedy uważacie że “świat” się myli, a Wy macie rację – i “świat” Wam zasobów nie przydziela, więc postanawiacie odjąć sobie od konsumpcji i zrealizować co tam sobie uważacie. Dlatego właśnie większość durniów nawet jak wygra w totka to jest znowu gołych (i jeśli przeprowadzilibyśmy “sprawiedliwy restart” dystrybuując wszystkim po równo, a dzieje się to z automatu w czasie wojny czy epidemii – i tak wszystko w ciągu roku wróci do normy, a potem się wyostrzy), a tych mądrzejszych poznać po tym że ile razy by fala jaka…


#2

Miałem nieprzyjemność zadawać się biznesowo z osobnikiem, który urodził się w rodzie ze wsi i dostał gazrurkę do rozpoznania bojem - nie objawił, wyleciał szybciej niż wzleciał i dziś jest najbardziej zgorzkniałym człowiekiem, jakiego znam. Nikt w granicach absurdu nie jest w stanie z nim wytrzymać, więc żyje w strefie zwrotnikowej z odstrzału wodnych pliznołków.

Przy szczególnie niekorzystnych warunkach utrzymało mnie kiedyś na powierzchni tylko to, że zasłużony towarzysz trzymający łapę na zasobie, który od kilku lat obserwował moje rezultaty jako kluczowy dostawca, obstawił mnie przy przechodzeniu na emeryturę. Nagle dostałem ten sam zasób za ćwierć ceny, klientów z polecenia i jeszcze dorywczo prologodziny szacownego emeryta w razie potrzeby.

Raz doszedłem do takiego poziomu, że było co przekazywać, i popełniłem błąd. Drakkar wciąż działał, choć już nie ekspandował. Był tak udelikacony deliktami, że wolałem nie podpisywać się pod kolejnym papierem do gestapo, a jednocześnie chciałem, by przetrwał w otoczeniu. Oddałem ster lojalnym, sprawdzonym podwładnym - pół roku później drakkar utracili na rzecz spółdzielni, bo byli co prawda sigmami, ale niestety porządnymi ludźmi.

W takim firmanctwie też istnieje mechanizm selekcji, w którym toczy się podobna ze strony stosunków międzyludzkich gra, tyle że o pietruszkę - nazywa się to partia polityczna.


#3

Czyli zablokowałeś ster głębokości na kursie “do dna” i oddałeś stery innym do zabawy, żeby sobie jeszcze co nieco nakradli bez Twojego towarzystwa. Tak się czasem robi gdyż porządni ludzie nie są surowo karani za delikty.

Tyle że za pensję premiera z bantustanu nie znalazłbym tokarza w kraju uprzemysłowionym.