Link do artykułu: Kwiaty paproci w IT – Zarobmy.se
Pobredzę dziś na temat “bez juniorów nie będzie seniorów”. Ale będzie też wątek antysemicki (całe dwie linijki). Bo branża dorosła, jak każda inna, techniczna przeszła prawdy etapu i opowieści dziwnej treści. Ma te same zgryzoty co każda inna nisza technologiczna po burzliwym rozwoju. Jedyną różnicą jest skala (nigdy nie robiono na tyle ludzików, bo nigdy tylu ludzików nie było) i pozorne tempo (ono nie jest niezwykłe, tylko zawsze odbywało się to obszarowo, etapami, a tym razem globalna wioska okazała się jednym obszarem). Ale jeszcze wiele rozrywek w branży przed nami. Zacznijmy od kwestii, dlaczego sytuacja na rynku IT dotarła do…
Broń borze tucholski tylko nie do Indii. Może i mają program kosmiczny, ale z moich skromnych obserwacji przytomni hindusi przepłynęli ocean, ew. dojechali na kraniec eurazji do białych ludzi i to do nich polecam outsourcować.
Ma być tanio, a nie inne przymiotniki. Księgowy kazał. Drogo już było i też nie działa^^
junior to ten któremu szczena spada na podłogę najczęściej. Junior który potrafi samodzielnie rozwiązać problem, uzasadnić dlaczego tak a nie inaczej i dopisać do tego dokumentację staje się “profesjonalistą”. Senior to taki profesjonalista który potrafi oszacować ile będzie go kosztowało wykonanie zadania. Ponieważ ma ogarnięte wejście (co) i wyjście (kiedy+za ile) seniorowi szczena spada rzadziej bo i rzadko ma kontakty z zawodnikami lepszymi od siebie. Potem przychodzi warstwa “ekspert”. Czasami to tylko uzasadnienie liczby zer na przelewie a czasami to rzeczywiście człowiek który nie zadaje już pytań, no chyba że po flaszce typowi z lustra.
Rozwój kariery jest liniowy: robi się proste rzeczy na początku a później coraz bardziej skomplikowane, pokazuje co się zrobiło i w miarę starzenia się uwagi zastępowane są frazą “nie mam pytań” ew. “nie ma się do czego przyczepić”. Wszystkie inne uwagi do własnej pracy ekspert komentuje frazą “nie stać was”.
Dobry ekspert wie czego klient nie wie zanim klient otworzy dziób, wie ile to będzie kosztowało, kiedy zacznie działać i czy w ogóle oraz czy meneldżment klienta zaakceptuje rozwiązanie.
I to jest dobry powód żeby nie zabierać ze sobą na rozmowy o projektach techników. Potrafią zerwać projekt przed podpisaniem umowy. Domyślcie się skąd to wiem.
Trudne też, tylko nie wychodzą zgodnie z planem, później wychodzą.
@Stawowy mnie kilka razy zabrał. Miał uwagi^^
^^
Jeszcze nie. To jest kuszące, ale sprawdzam na bieżąco jak to wychodzi. Faktycznie miewa dobre przebłyski, ale to taki trochę błyskotliwy kretyn.
Problemy przy tworzeniu takich pism robiąc sobie e-jaja, jest kilka:
- przy długim kontekście (duża ilość podanych informacji) gubi się i popełnia błędy logiczne nawet jak mu się coś tłumaczy
- kreatywność procesową ma taką bym powiedział 6/10. Sam czasem lepsze rzeczy wymyślam
- Można się oprzeć tworząc krótsze pisemko, które może być całkiem niezłe, ale uwaga na poprawki. Każda kolejna poprawka, to ryzyko, że poprawi wskazany fragment, a przy okazji popsuje coś, co już było dobre (nazwijmy to P(zepsucia)). Dodatkowo pojawia się ryzyko, że coś w tekście zniknie, co było wcześniej (nazwijmy to P(zapomnienia)). No i z każdą kolejną zmianą i poprawkę P(zepsucia) i P(zapomniemia) rosną. I można się nie zorientować.
- Potrafi wymyślać nieistniejące procedury/wnioski by coś zaproponować. Czasem myli systemy prawne różnych krajów/kultur. Wiadomo, nie potrafi powiedzieć “nie wiem”, tylko musi znaleźć sobie minimum kosztu - i jakieś znajduje.
Też to zauważam, tylko nawet i tych drugich nie wskazałbym jako wartych outsourcingu.
Podstawy “Prompt Engineering” się kłaniają ![]()
Proponuję zadać AI takie pytanie:
“Co oznacza dla Ciebie, jeżeli w moich zapytaniach bym mówił/pisał o temperaturze odpowiedzi?”
Zapomniał wół jak cielęciem był.
Seniorzy biorą się z juniorów w ten sposób jak Ronaldo, Lewandowski czy Messi bierze się z klubów trzecioligowych. To jest aparat selekcji i szlifowania talentów a nie uczenia świni latać.
Dokładnie jak to sam pomem opisałeś:
Tu dochodzi też pewien istotny aspekt. Z powodu uroku albo zapatrzenia generanie individual contributors (IC) w IT są powiedzmy… używają często innego interfejsu użytkownika. Co oznacza w praktyce, że w dużych korpo IT, by robić duże projekty trzeba wśród tych ludzi co szybko klepią na klawiaturze robić selekcje na tych którzy ogarniają także interakcje międzyludzkie. Oni potem zostają jakimiś Principal Technical Lead czy coś takiego. Moża to (i robi się) subsydiować zarządzanie projektami ludźmi nietechnicznymi ale rozcięczanie spiritusu wodą działa tylko do pewnego momentu, od kiedy zostaje sama herbata bez prądu.
A to jest zupełnie inna i ważna sprawa. Większość firm co nawet mają dużo ludzi z IT, to nie robi IT, tylko robi <<coś>> i to IT jest jednym z elementów tego cosia. Najlepiej to widać po Google które się bardzo bronił by być tylko IT ale cashflow wymaga żeby jednak z klientami B2B wchodzić w interakcje i w ogóle przestać udawać że się jest czymś innym niż agencją reklamową/stacją telewizyjną/biblioteką. IT-przybudówka to jak kotłownia przyzakładowa. Niekoniecznie to najlepsze użycie zasobów.
No własnie:) Ten moment kiedy startup przestaje być startupem a zaczyna się korpo.
Pensja juniora w Indii to 4kpln brutto. To owszem mniej niż w Polsce, ale różnica nie jest aż taka dramatyczna, bo w Indiach pensje średnio rosną 10% rdr (inflacja i postęp itd). Model outsourcingu do innych dwunogów wyczerpuje się bardzo szybko z powodu malejącej podaży dwunogów mających dwie ręce do roboty.
Przodownik pracy znaczy się:)
Po pierwsze chodzi też o to że raz się składa modele samolotów RC, a kiedy indziej komputery. W sensie można ten % przesuwać między tematami.
A poza tym nie jestem pewien czy ten limit ile w populacji może być maksymalnie nerdów jest osiągnięty. Jest tyle ile jest. Ale jakby jak hodowca psów ktoś na nas dokonywał operacji selekcji w sposób kontrolowany to byc może mozna by mieć trochę więcej i jakoś by poszło.
eee. Niemcy są wojownicze od 1864r. Dwie wojny wygrali, potem dwie przegrali. Więc bym ich tak nie demonizował. My wojnę w 1920 wygraliśmy, a oni ostatnią wygraną mają z 1870r:)
na ten bunt nie trzeba czekać, już im wszystkim się marzy leżenie plackiem. Byłem w stolicy i tam połowa ludzi z półświatka bohemy startupowo-IT, nawet technicznych, to im się nie chce prawcować:)
lęgną się z brudu i rdzy
Też nam takie doświadczenia. U mnie działa fork na to co wypluł do innych ai i pętla aż bedziesz zadowolony.
Gdy zaczyna zmieniać sam, mimo zakazu to dodaję “podaj w formacie diff”.
Potrzebujemy takich Bene Geserit? ^^
Czyli lewo i administrację by zaliczył. Tam innych nie ma.
Żywy lewnik też. Przy czym utytułowany krętacz potrafi się wyłożyć na jednym, wewnętrznie sprzecznym zdaniu.
Czyli wystarczająco.
Czyli źle używasz^^
Dajesz w kawałkach, to ma limit tokenów.
Kto był w urzędzie ten się z tego nie śmieje.
Musisz mu pozwolić. Wtedy przypisze wyznacznik poprawności odpowiedzi (token po tokenie) i podsumuje, że ta odpowiedź jest mało wiarygodna, czyli przypisuje ją do “nie znaju”.
Limes uznania odpowiedzi za nierozstrzygalną jest domyślnie ustawiony na epsilonie.
Jest kilka suwaków do zabawy ![]()
Nie, przemyślałem to, i to co napisał @gruby i uważam, że w grubym jest błędzie. Dowód anegdotyczny.
Przyjmując kryteria @gruby (patrz wyżej) to mój młody ma przebłyski, które @gruby kwalifikuje na eksperta, w większości podchodzi do problemu tak jak @gruby kwalifikuje na seniora, a jednocześnie przy roztrząsaniu szczegółów płytko jest i nie sięga juniorowi bródką ponad stół.
Wiem że to jest bias wynikający ze sposobu w jaki był kształcony, ale wskazuje, że w rodach cechowych sposób pozyskiwania mistrzów jest z całą pewnością nieliniowy. Podejrzewam, że nie tylko tam.
Czekaj czekaj - w tekście wskazałem, że istnieje garść firm na planecie, w których to zjawisko mogło mieć jedną iterację, dlatego się przyjęło. Zdążyło. Akurat Ty masz z takiej firmy sweterek, więc rozumiem Twój bias.
Tylko, że tych firm jest anegdotycznie. Łącznie zatrudniają na całej planecie tylu ludzi (w core, nie że recepcjonistki, sprzątaczki i woźnego), że by trybun nie obsadzili.
W takim razie z jakiego, trzecioligowego klubu sprowadzani są czarni zawodnicy, którym wtryniane jest obywatelstwo?
Ano widzisz…
Ale nie musisz tego robić w ramach zatrudnienia, bo o ile pamiętam, to korpory nie zatrudzają 10-12 latków?
No to piłkarze mają tak samo - po prostu wcześniej zaczynają. Jedni w gałę, inni w logikę.
Wyciągnij za uszy któregokolwiek z dinozaurów i sprawdź. Kto stworzył Jave dziś dłubie w okrętach podwodnych (badania oceaniczne). I tak można cały sznurek tych siwobrodych staruszków. Nie, nie byli społeczni, ponieważ gdy robili to co stworzyło całą niszę ekologiczną jaką omawiamy zespoły były w rozmiarze stolika do brydża i bohatersko rozrosły się do liczebności salki konferencyjnej na naszych zjazdach.
Piszesz o sytuacji jaką mamy od niedawna. No i skutki już widać - logika nie skapuje po interakcjach. Małe grupy, sito na wejściu.
I zwalniają nK ludzi?
Coś jak w górnictwie… przychodzą typy od relacji społecznych i nagle nie ma po co wungla kopać.
Mam żywy egzemplarz tego typu. Zdaje się nawet wynika z tego jakieś potomstwo, młoda kupiła sobie na dzień dziecka książkę do matmy czym wprawiła matkę w przerażenie. Lubi to^^
No więc omawiany leming jest właśnie takim direktoro principalo coś tam, jest pedagogiem specjalnym i zajmuje się tym co piszesz. Dwa do dwóch jeszcze doda, ale jak każesz policzyć vat od i do sumy to BSOD na wejściu.
Na ile się orientuję jej stanowiska wynika z przerostu kadrowego w projektach, wynikającego z widzimisię zamawiającym (headcount). jest to zupełnie syntetyczny problem rynku próbującego wyjąć marżę z branży, która nic nie wytwarza tylko obsługuje wytwarzanie innym, aby mogli ciąć koszty przetwarzania danych (klerków).
Uważam, że najważniejsza. Bo z tego wynika, że tak na zdrowy rozum nie da się wykazać ile jest z tego korzyści. można sprzedać dowolny olej z węża.
Oczywiste - robisz maszyny i masz ludzi z IT, to robisz maszyny sterowane kompiuterkiem. Bo tacy akurat stali na hali, i mieli pomysła, to wtryniliśmy ustrojstwo i klientowi się podoba.
Często kluczowy, bo ci sami ludzie potrafią uprościć wszystko inne.
Nie bez powodu zajmują się tym, co wymaga rozgarnięcia.
Google jest jedną z większych na planecie firm naftowych. Patrząc po pośrednio posiadanych assetach (i ma najlepiej rozwiniętą sieć chowania cyferek po wszystkich bez wyjątku jurysdykcjach, tak żeby w razie czego jeszcze ze 190 było nieruszonych).
Ale centralne piekarnie już za komuny mieliśmy i też nie ma z tego chleba^^
Jeśli jest to JDG (choćby i udająca zoo) to nie ma etapu startupu. Od razu jest interes. No i to pytanie wynika z ustawy.
Ponieważ większość przedsiębiorstw to… i większość ludzi jest zatrudnionych w … to konsekwencje są oczywiste. Płytki rynek jest w korporach, szybko wytrzebiono złote rybki.
Księgowy mnoży to razy tysiąc łbów i mu wychodzi… że warto!
Mam niejakie doświadczenia w takich łańcuszkach i tu nie chodzi o to, żeby króliczka złapać. Nie chodzi o pozycję ma, tylko o cashflow.
G-rex.
Tak, też ciągle widzę te same dzioby.
@blacha by się nadał jako przykład anegdotyczny. Wymienienie branż, w których wymagany jest rozum i w których @blacha nie robił to nie byłaby przesadnie długa lista.
Zawsze jest, zauważ, że jeśli urodziłeś się z rozumem w prawym ogonie poniżej dwóch promile, i urodzili się kolejni bystrzejsi, a głupsi umarli, to wypadasz z nerdzenia i masz constans^^
Gdyby jednak ktoś przeniósł populację łbów z jednego kraju do drugiego to patrz wątek antysemicki w tekście. Zaczną się mordować, przemysłowo.
Złożoność wymagana cały czas rośnie.
Żydzi!
Po owocach mam wrażenie, że z tą niby zakończoną (nie przez wszystkie strony, bo nie widziałem aktu kapitulacji kapitana niemieckiego przed kuropticowym) w 45 to chyba Niemce wygrali.
Jak wykopiesz kanał w garażu to ujawnia się mechanik^^
To byli Germanie, a nie Niemcy^^
Może jednak Germanie?:
Są obszary w których nie kwalifikuję się nawet na juniora. Gdyby ktoś powierzył mi w jednym z takich obszarów zadanie do wykonania to dostałby rozwiązanie z poziomu juniora, przy sprzyjającym wietrze. Z rachunkiem seniora albo i eksperta nawet. Takich zleceń nie biorę z paragrafu “nie znam się”.
Czołem!
jak to się dzieje, że po wpisaniu do googla Dariusz Szopa wyskakuje link do naszego forum i bez logowania można prześledzić treśc naszej dyskusji jaką prowadziliśmy pod tym linkiem?
pytam, bo jestem laikiem informatycznym a wydaje mi sięosobliwe, że z jednej strony musimy się logować na formu a z drugiej można sobie wygooglać treść konkretnej dyskusji bez logowania
coś tutaj dziwnego…
Otwartą część forum można czytać. Pisać bez logowania się nie da.
A czy da się czytać zamkniętą…
dziękuję za wyjaśnienie, nie znałem uwarunkowań, gdyby nie to przypadkowe odkrycie to tkwiłbym w przekonaniu, że aby i czytać i pisać trzeba być zalogowanym
lista wątków wyświetlanych bez logowania jest uboższa.
A jaka kopalnia wiedzy wyrasta przed Toba po weryfikacji na zjezdzie !
Się właśnie zastanawiam jakie to to ma zalety:
jak dla mnie ma to przede wszystkim równocześnie wady laptopa (ograniczona możliwość rozbudowy) oraz desktopa. Hmmm… ![]()
Sam sobie odpowiedziałeś. To nie dla Ciebie, to jest inna grupa docelowa. Np. pani Halinka w księgowości, pani Renatka w sekretariacie, dziadek Antoni, no i sąsiad Ziutek. Oni wszyscy potrzebują czegoś, co nie będzie wymagać osobnej szafki, będzie działać i “wyświetlać internet”, edytor tekstu, jakiś komunikator firmowy lub z wnuczkami. To ma być po prostu “just works”.
Akurat to wiem. Ciekaw byłem, jaki jest krąg odbiorców dla takiego shitu, w końcu ktoś to kupuje? ![]()