jestem pewien, że spece od efektów w CNN mają jakieś filtry, które ukazują nawet to, co niewidzialne ;>
To na pewno
W sumie co do Hindusow to jednak można cos powiedzieć, bo raz biorą, potem nie biorą, potem znowu biorą, zależy jak cena lata. Więc po bożemu, oportunistycznie
Się skubańce obłowili na tej wojence, pewnie się modlą ‘chwilo trwaj’
A report drafted by IHS Markit and released last October is one of the most high-profile attempts at calculating the extraction costs of Russia’s oil. The document was ordered by Saudi Aramco and released before an upcoming stage of privatization of the company. It said that extraction cost in Russia was a lot higher than in Saudi Arabia. According to IHS Markit the oil extracted onshore was USD 42 per barrel, whereas offshore extraction was USD 44 per barrel. The producers that top this cost are the US with USD 49 per barrel, Kazakhstan with USD 46 and Venezuela’s offshore extraction with USD 63 per barrel. The cost per barrel in Saudi Arabia is estimated at USD 17.
Oil extraction cost in Russia is not high
When commenting on the IHS Markit report, Russia’s energy vice-minister Pavel Sorokin stated that the report’s calculations had been overestimated and that the real cost of production per barrel had been lower than the one the authors of the report had arrived at.
The second story in the discussion on extraction costs, told mostly by Russia’s oil producers is a lot more favorable. At the beginning of March this year Nail Maganov CEO of Tatneft said in an interview with TASS that USD 8 per barrel was not a critical figure for his company. Vagit Alekperov, owner of Lukoil, expressed a similar view when he said that his company would find no difficulty operating even if oil prices were at USD 9-11 per barrel. Whereas, Alexander Dyukov, CEO of Gazprom Neft, said his company extracted oil in developed fields at USD 3-5 per barrel. Rosneft’s cost per barrel extraction was USD 3.8 according to the company’s 2019 yearly financial statement.
przed prywatyzacją (badanie przed 2020) i dziwne te liczby troche
Od tego jest ministerstwo anonimowanych urzędników
Z kreskówki.
Daj nam Carze sto lat wojny.
Kiedy premierem carstwa zostanie pakis? Bo w UK się udało.
Prawidłowe. Bo to jest koszt podaży na rynek.
Inaczej świniak kosztuje jak go sam zjesz (bo kosztuje obierki), a co innego w skupie, a co innego w mięsnym, a co innego u Wierzynka (nie pamiętam czy podają kabana, ale dla zobrazowania).
Czytałem (choć całkiem możliwe, że to była dezinformacja), że z niektórych fabryk po kilkumiesięcznym przysposobieniu do kieratu brali chłopa do strzelania. Nie wiem czy to prawda czy nie, ale zgaduję, że w ruskim mirze na pewno nie mieli już płacone tej drugiej kwoty za strzelanie, tylko tę pierwszą no bo tak się umawialim przed bramą
Co prowadzi do tego wniosku:
z naciskiem na zmniejszenie populacji
Z tego co pamiętam to rewolucje proletariatu zwykle prowokowane były przez inteligentów. Bankowcy też dobrze wykształceni to by i pasowało.
Tak jeszcze lecąc dalej to w sumie za komuny też dobrze płacili (mam na myśli wypłaty, flaps kartki, mieszkania itp) różnym zawodom (np. górnikom, co prawdopodobnie gniotło w serduszko niejednego lepiej wykształconego, ale mniej użytecznego), z których było co użytecznego na wymianę, w tamtych okolicznościach dewizy. Przykład anegdotyczny. Wrzucam bo wideo takie ładne, sentymentalne.
Nie, to standardowa procedura mobilizacyjna we wszystkich krajach.
Jeśli pracownik nie robi wyników - bilet.
Jeśli kierownik działu nie robi wyników - on i jego podwładni na wycieczkę.
Jeśli dyrektor…
Oczywiście nie jest to robione jawnie i wzór widać dopiero po dłuższym czasie. Sami zainteresowani niekoniecznie wiedzą za co, ale to wynika z niewyrobienia norm, i to głownie jakościowych.
Rynek działa tak samo w czasie W jak i w czasie P. Klient nie wyjaśnia dlaczego nie zamawia. Życzymy szczęścia na nowej ścieżce kariery.
To jak wysoko jest ustawiana poprzeczka to kwestia potrzeb (produkcyjnych vs mobilizacyjnych w pole), awaryjności, zapotrzebowania na konkretny sprzęt, specjalizacji.
Dla przykładu specjalistów od remontów nieprodukowanego sprzętu (czyli takiego, który wyciąga się z towotu i trzeba przy nim pomajstrować w początkowej fazie konfliktu aby posłać w pole) wysyła się do warsztatów naprawczych tego sprzętu za teren objętym działaniami już w mundurze (przydział). Oni nie jadą się strzelać, tylko nie mają już czego robić w zakładzie remontowym, a przy linii mają. To oni oceniają czy ewakuowany sprzęt wraca na fabrykę, czy da się coś zrobić na miejscu - coś jak lekarz “tego na stół, temu paracetamol, tamtego wysłać na zrobienie od nowa”.
Tak, ale nie jest to skuteczne liczbowo.
Ta populacja co ginie w okopie to nie jest u kacapów średnia zwarzona na wolnym ogniu, tylko selektywnie po czymś co byśmy określili jako specyficzny social score.
Ale to nie żadna rewolucja - to zwykły biznes.
Nawet w bankach wiedzą, że trochę im się ten biznes rozrósł ponad wydolność gospodarki. A tam jeśli chodzi o łby to takich Elonów mają na metry. Oni też kombinują co będzie za 20 lat bo tyle spędzą na stołku.
Ale dla dekoracji pokazuje się osobnika kwalifikowanego na dolnika z paragrafu “dziurę w dupie ma”.
Rzuć okiem na przekrój od epoki brązu - ludzi różnie nazywano - alchemikami, kowalami, fabrykantami. Ale to oni mieli w porównaniu do reszty gigantyczne środki. Dosłownie zmieniali cokolwiek w złoto.
Tak, pełna zgoda. Ten przykład który przytoczyłem to zapewnienie ciągłego dopływu niewolnych do wyzysku. Zanęcenie lepszą kasą i jakimiś bonusami, żeby rączki były do pracy zorganizowanej przez tych w/w kumatych co zmieniali coś w złoto.
Człowiek, który coś produkuje zarabia więcej od tego co nie produkuje.
Dziś jakaś haerówa z korpogównopracy zarabia więcej niż inżynier elektryk… Co się dziwić… A prąd w gniazdku pojawia się jak dżin z butelki.
Akurat styczność jakąś miałem i ‘za Gierka’ albo i wcześniej, to trzy krajowe były i nawet ktoś tam pozwiedzał świata (np. Kubę, dekady przed tym jak to się pojawiło na youtube). I potem przyszło ‘od dziś robimy usługi a fe brudna praca kto inny’ - i się skończyły 3 krajowe.
Ale ten krajobraz po wojnie to i Taczerową wprowadzili w UK, jak Aaron Bucholtz w Polsce.
Tym tzw inteligentom to tam bankierzy pomagali niewidzialną ręką rynku.
Świetne. “Tego co miałem za Gierka to nawet moje dzieci nie będą miały”. A propos tego czy lepiej być władcą kiedy poddani popuszczają pasa, a po nas choćby i potop.
Czyli lepiej niż w Państwie Położonym w Palestynie, bo ono się nauczyło od Niedorzecza strzelać diamentami:)
Ale to jest troche tak, że myśmy w złotych czasach na osobę zatrudnioną produkowali strasznie mało. Ba, nawet dziś wydajność osobowa w różnych JSW na wydobytą tonę węgla jest gorsza niż w biedaszybach za Kaisera:)
To była ekonomia z ksieżyca. W 1990 opłacało się wozić Żukiem (co ma silnik z Warszawy, który był obciętym silnikiem Dodge z 1937!) w dwie osoby (~góra tonę) pomarańczy (!) z Włoch do PRLu przez cztery (!!!) przejścia graniczne gdzie się stało po pół doby. Gradient jakby Korea Północna zamieszkana przez Cyganów graniczyła ze Szwajcarią czy innym Singapurem. Nie do utrzymania ani w czasie pokoju ani w czasie wojny. Biorąc pod uwagę jak bardzo strukturalnie głupi był to plan na istnienie (w odróżnieniu od np Jugosławii) to ja się zastanawiam czy celem PRLu od początku nie była hodowla wykwalifikowanych techników by ich potem tanio sprzedać Zachodowi. Między 1990 a 2010 prowadziliśmy absolutny dumping cenowy jeśli chodzi o koszt pracy fachowca. Indie, Chiny to się mogły od nas uczyć:)
I po zwycięskiej wojnie przegrał wybory na rzecz partii to postulowała budowę socjalizmu w jednym kraju i jej głównym osiągnięciem i jedyną powojenną dumą Brytyjczyków jest NHS:)
Dobre pytanie. Tzn to trochę jak próba budowy obwodnicy autostradowej Wenecji, albo kopanie metra w Rzymie czy Neapolu, gdzie na tonę przekowanej ziemi przypada pół tony zabytków klasy 0. W UK kolej będzie zawsze mniej wydajna niż w Europie, bo mamy za małą skrajnię tuneli, bo za młodej królowej Wiktorii prawie nikt nie przewidział piętrusów:) Tzn jak wysycisz się technologią na pozomie n to przejście na n+1 jest droższe niż budowa n+1 od zera. Ten sam problem mają dziś Niemcy z IT i faxami. No nie da są. A w Niedorzeczu się da. Znowu Magia:)
Brytyjski przemysł automotive dostał swoje coup de grâce gdy Żelazna Dama była zwykłym posłem. Cat Mackiewicz w “Londyniszcze” pisząc o latach '50 mówi, że brytyjscy pracownicy byli w porównaniu z kolegami z Europy czy USA szalenie niewydolni. Jałowiecki w “Na skraju imperium” pisząc o przedwojennych (1900) realiach przemysłu w UK i Rosji i Niemiec pisze, że robotnik przemysłowy w Anglii ma najniższą jakoś życia. Po prostu model gospodarczo-technologiczny wieku merkantylizmu i pary się posypał. Znowu się przypominają Niemcy i “bronienie XXwiecznego przemysłu metodami XVIIIw polityki w XXIw”.
W ostatecznym rozrachunku może się okazać, że postęp typu: prosperity->upadek->greenfield->nowe rozdanie jest tańszy/szybszy niż stopniowy rozwój (brachistochroma).