Tyle, że w przemyśle jak w rolnictwie - nie trzeba mrowia ludzi bo oni kontrolują urządzenia wykonujące w prosty sposób wiele prostych czynności. Po prostu jest tego tyle, że dla przeciętnego człowieka to skomplikowane (na przykład ile procesów stoi za uruchomieniem serwa przesuwającego w osi stół na obrabiarce cnc? ile jest procesów nadzorczych wykluczających działanie? Jakie limity? zanim prąd dotrze do serwa i coś się stanie jest bardzo dużo liczb). Tylko trzeba akurat tych ludzi czymś zachęcić, a oni są nęceni też gdzie indziej.
Nie wszyscy poddani. Akurat przekładacze papierków w PRL żyli dość skromnie.
Wpływ ciężko było przełożyć na stan posiadania.
Nacjonalizm i jego wypaczenia.
Przy czym nie uważam aby to było takie wadliwe z tym pozbywaniem się zaczadzonych hasłami “wielki Izrael/Lechia/Burkina”.
Tak jakby inni produkowali więcej. Przemysł PRL był zapóźniony 2-3 dekady do przodującego jankeskiego. Jak po odgrzebaniu się ze zgliszczy wojny to nie było tragicznie. Ale że akurat wtedy następował gwałtowny rozwój nowych branż (i PRL próbował tak jak Chiny wzorem wcześniejszym Japonii) to ta przepaść była dynamiczna. Chińczykom się udało, PRLowi nie.
Ale… cena wyszła ta sama. Problemy w Chinach są takie same jak w Niedorzeczu. I to bez polityki jednego dziecka. Po prostu dla Chińczyków to był wzrost, a dla Niedorzecza stagnacja.
Tak jakby była jakaś niewidzialna ściana. Rynku?
Bo za Kajzera zerwano płytko leżące kartoflen.
Niestety urwał pamiętam i brałem w tym absurdzie czyn z miotłą i targaniem kartonów w hurtowni… detalicznej. Czym to się wtedy nie handlowało…
Nie, to nie był plan. Bo planu to tak po prawdzie nie było. Jak w każdej korporze tak w Partii były pomysły, a później były zmiany na stołkach.
Ale mieliśmy lepszą saturację.
Pod warunkiem dzietności.
To jak z kopalnią - kopać można wszędzie, ale nie wszędzie jest coś sensownego do wykopania w wystarczająco wysokim ppm aby nie znaleźć czego innego do roboty.
Norki na przykład ćwiczą kopanie na sucho budując tunele. Nie ma tam nic do wydobycia, ale się kopie.
Jeśli można coś ukraść to ciężko znaleźć powód aby tego nie zrobić.
Kim zrobił tak samo - to własność gór. A nie wybór.
Da - w Niedorzeczu tak przeskoczono telekomunikację i bankowość.
Szybko wysycił potrzeby bieżące.
Wcześniej koncepcja inwestycji dla zysku to była filozoficzna abstrakcja. Inwestycje (wydatki) miały na celu pozyskanie dobra (na przykład minerału).
Bo jest.
Ale bazę przemysłową trzeba mieć.
To jak mrzonki SaFu Pana Mecenasa na temat niuków. Skala przemysłu żeby zacząć zabawę przerasta większość krajów, które nawet by mogły mieć. Ale jakoś nie chcą. Po doświadczeniach Szwecji, Iranu, RPA, Kima wszyscy wiedzą jak rozległa gospodarka jest konieczna. Dobrym przykładem jest Francja, gdzie komponent bojowy niuków w proporcji do cywilnych zastosowań to są fistaszki, zrobione dla dekoracji i oszczędnie w takiej mocy, że “tylko na dzień Sądu”.
Na przykład Warszawy.
Napoleon konno jeździł. On tam podbijał.