Poględzę na temat, o który zwaliła się sterta zapytań różnymi kanałami. Chodzi o tezę @Blacha, którą podzielił się na zjeździe dotyczącą takiego market making, żeby się odchodzące imperium wykpiło z długo (i jak się komuś jeszcze uda to też). Otóż to się nie uda. Nie dlatego, że nie uda się w przyszłości, tym razem już się nie udało, to stan dokonany. I nie dlatego, że pomysł jest głupi, tylko dlatego, że udało się zoptymalizować sterowanie przez co nie działa. Będzie to w kontekście zetek, które już weszły na rynek i te które wchodzą, a których koncepcje są fascynująco straszne. I…
Wrzucę komentarz na szybko, trochę do tekstu ale bardziej jako kontekst (na polemikę przyjdzie czas). Otóż czytam sobie dalej powieści Sergiusza Piaseckiego - bardzo dobre, zarówno jeśli chodzi o “czydalowość” jak i życiowe lekcje co robić w razie W - i najbardziej mi się podobają zestawienia różnych cen.
Otóż wynajem (osobnego) pokoju w Wilnie (litewskim 1939-40) kosztuje 15 litów (z “mediami”) A godzina lekkiej pracy fizycznej (niewykwalifikowanej) 2 lity. Czyli miesiąc dachu nad głową kosztuje dniówkę robotnika. Buty skórzane 100 litów, zegarek omega 120 litów, palto 30-50 litów. Żywność też jest, ale jej ceny się mocno zmieniają ( w końcu wojna).
Ok, ten pokój był bez łazienki etc. Więc niech będzie że 2x większe mieszkanie dwupokojowe z łazienką etc kosztuje 5x tyle. Tydzień minimalnej pensji netto. Czyli trochę jakby wynajem mieszkania w Polsce prowincjonalnej kosztowal z opłatami 800zł/m-ce. W Warszawie (powiedzmy 2x wyższe pensje) 1600zł/m-ce. Realnie te ceny są 2x wyższe: za mapce widać duże rozbieżności, ale po pierwsze jest stara, po drugie ceny wynajmu u socjailistów są zaniżone przez czynsze kontrolowane (za tyle co na mapce nikt nie wynajmie, numbeo prawde powie) po trzecie tam gdzie jest zielono najczęściej nikt nie mieszka, a jednak Sergiusz pisze o Wilne, które było dużym miastem)
Wyobraźmy sobie teraz skalę kataklizmu, jakby ceny kurników spadły o 50-80%. Przy tym wojna w krainie U to pikuś, bo ceny kurników w Kijowie to chyba w $ są już na poziomie z 2021, albo nawet go przebiły.
W ogóle w Chinach jest(było) jeszcze gorzej, ale tam już chyba minęli punkt przegięcia. W każdym razie widać, gdzie jest potencjał na deflację, tak by opłacało się pracować (bo do wszystkich nie-boomersów zaczyna docierać, że #zaDarmoUmarło).
Z resztą sztabki betonu to też jest miejsce gdzie parkowano nadwyżki kapitału (giełda jest z tyłu, niby derywaty są wyższe, ale w derywatach jest często wiele razy poparkowany ten sam kapitał pod różnymi nazwami, więc nie ma sensu ich porównywać).
W Chinach to właśnie widać najlepiej, bo tam rząd od dekad masowo drukował (tylko dodruk szedł do przemysłu zamiast to banków), a że ludziom mocno ograniczyli alternatywy, to oszczędności po części szły do banków (na psi procent), po części do regionalnych parabanków/obligacji (na przyzwoity procent, ale większe ryzyko, bo finansowali regionalną infrastrukturę, która raczej zawsze będzie deficytowa) oraz w beton (stąd mają jedne z najwyższych cen m2 betonu względem dochodu).
I tu pojawiają się dwie gry, w które grają wszystkie kraje: jedna to taka że drogi m2 betonu to wysokie pkb które może być podkładką pod dług. A druga gra jest taka, że rząd może by i chciał więcej pracowników na produkcji, więc też tańszych domów dla nich, ale redukować w dół jest trudno, bo jak ceny spadają, to bilanse banków robią się śmierdzące i pan Goldman może sie rozsierdzić. A redukować w drugą stronę, czyli utrzymując stałe ceny betonu przy wysokiej inflacji jest trudno, bo przy inflacji ludzie uciekają od papieru w stronę dóbr trwałych czyli miedzy innymi betonu.
Tą drugą drogę próbuje realizować z umiarkowanym skutkiem UK. No ale Anglia to taki kraj, co ma wszystkie te same problemy co USA, tylko nie ma waluty rezerwowej, więc musi kombinować. O tym jak, to może w następnym komentarzu napiszę. Ale jakby ktoś się zastanawiał jak długo “państwo pasożytnicze” może kombinować, to patrząc na ostatnie 80 lat historii Zjednoczonego Królestwa: długo:)
PS Państwo jakby chciało może dosyć łatwo arbitralnie przyznawać m2betonu pracownikom przemysłu i kluczowych sektorów. Kurników nie można wywieźć za granicę ani za bardzo schować. Są na talerzu, wystarczy po nie sięgnąć. Skoro tak nie robi, znaczy że nie chce.
Eee tam że nikt. Ale doprowadzenie do takiej sytuacji to jest ca 20+lat pilnowania lokacji.
Powiedzmy, że tam gdzie jest zielono ceny deklarowane do statystyki nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością bo dostępność.
Tam gdzie jest zielono spadły o 15-20% (transakcyjne, co bardzo ubodło banki na hipotekach) i czynsze z tego powodu wzrosły i pracownik niewykwalifikowany sublimował w niebyt.
Bo w takich wypadkach lewar jest olbrzymi. To jest miejsce tymczasowego pobytu dla gast niewolnika i jak jeden zrezygnuje to pozostałym rośnie czynsz, więc się opłaca jeszcze mniej i często wystarcza, że rezygnuje jeden, a z pięciu firm znikają pracownicy bo im się przestało kalkulować (punkt przelania pały goryczy).
Imperium. Punktem zerowym kombinowania UK jako państwa było imperium. Z tej pozycji długo można. Inni mają krótkie.
Tak - mobilizacja. Ale dawno nikt tego nie robił i przy prankdemii spróbowano, po czym było zdziwienie.
Bo trzeba mieć do tego przymus. Albo realnie muszą spadać bomby, albo trzeba komuś zapłacić. Tylko czym? Obiecankami?
Przypadek Ziem Odzyskanych i zapuszczania gospodarstw.
Przy deregulacji własności ciężko to regulować^^
Grałem na to, że taka kaskada doprowadzić miałą do wyludnienia w okolicy, a w efekcie do spadku cen… ale trochę nie trafiłem, bo z bogatszych lokacji zaczęli się majętni sprowadzać i pchać ceny w górę… cóż życie…
To za wysoko dobrałeś lokację. Bo zamożnych jest tak mało, że jest mało prawdopodobne aby flockiem się przenieśli demolując rynek. Dla wszystkich lokacji ich nie starczy, a oni tylko flockiem się poruszają.
nawet niż hipoteki ważniejesze jest żeby generować cashflow spłatami. Banki można bailoutować, ale spłacanie odsetek jest kluczowe dla zwijania nawjasu inflacyjnego.
no właśnie, mieszkania zakładowe rozwiązaniem. Jak chcemy mieć przemysł, to niech sciągnie nadwyżkę betonu z rynku i rozdaje pracownikom. To nie jest rocket science, ale trzeba chcieć.
Dużo prostsze, bo mobiki mają nózki ktorymi uciekają. Kurniki są zapisane w księgach, nienobilne, można dowalić dowolny kataster i nara.
Własność nieruchomości jest czysto wirtualna, jest to wpis w dokumentach u Kapitna Państwo. Nie trzeba przymusu, bo bez parafik Kapitana nie dostaniesz hipoteki, bez kredytu beton jest przeceniany od razu -50%. Tyle że to “uderza w sojusze”, bo przecież wszyscy co mają, są long na beton.
U(K) nas ceny w drogich lokalizacjach płasko albo w dół (nominalnie!) od 2017/18. W tanich drożeją (im taniej tym bardziej), trochę z powodu tego że bentonwestorzy się przerzucil, trochę bo pensja minimalna wzrasta, plus working from home. Powiem tak, nie znam się gdzie drożeje/tanieje są tu lepsze spece. Ale póki co mam wrażenie, że ceny podtrzymuje migracja kapitału i upychanie nadwyżek. Dobry kataster wywraca cały ten model biznesowy.
Nawet w Bytomiu ceny niby rosną, albo w jakiś wsiach pod Koninem. Ale mam wrażenie, że wolniej niz inflacja. Tak że taniej jest tylko tam gdzie nie chcesz, bo nikt tam nie chce. Tu chyba jest dużo efektu sieciowego, bo lokalizacja != komodytyzacja.
Tylko tak długo jak jest zwijalny.
Jeśli jego zwijanie rozwija go wykładniczo szybciej to jest to dywan dla fakira.
To oznacza niższą finansjalizację gospodarki. A to oznacza polityków, którzy nie sypią miliardem tu czy tam uważając sprawę za zamkniętą taką bohaterską deklaracją.
Na osoby? Zmienią jurysdykcję i formę własności.
Musiałbyś egzekwować z samego nierucha dopisując do hipoteki.
To już lepiej po rzymsku - konfiskata i nara. Mniej bajzlu.
Ostatni raz zrobił to soviet przy powstaniu.
Kapitan nie jest w stanie utrzymać budynków w ruchu, a to jest właśnie robotochłonne.
Przy obecnej g-technologii budowy w zasadzie można skonfiskować. Da to kilka lat oddechu, a później będzie tak jak było.
Jeśli Kapitanowi staje, bo kontrola terytoriów w se okazała się fikcyjna.
I nie - Rosjanie nie byli wtedy jeszcze w modzie
Ale jest ich niewielu. I to jest właśnie słabość ustroju.
To niedobre jest takie myślenie i gadanie o tym. To antyszemitizm.
Kataster na kurnik. Jak nie ma flagi że zapłacone w tym roku 5% wartości, to wpisujemy na hipotekę. Jak zobowiązania wobec Kapitana przekraczają 30% wartości, to licytacja. Proste jak parasol. Z szacowaniem wartości się trochę komplikuje, ale to też jest do załatwienia. Możesz mieć jurysdykcję jak Twardowski na Księżycu, nie masz opłaconego haraczu dla Kapitana to kurnik przepada. To jest prostsze niż mObywatel czy bilety autobusowe w mobilet. Można dodać ulgi na PESEL ale to nie elektorat, a zaplecze zapakowane w beton będzie płakać o jeżu komunis.
no potem można prywatyzować zasoby komunalne jak Thacher albo w 3RP i się kręci.
tam gdzie kontrola jest fikcyjna tam nie ma kredytu i wtedy cena jest za czapkę gruszek więc nie ma problemu. Widać to po Osetii czy Cyprze Północnym gdzie udają że Kapitan jest i banki to i tak jest mega tanio.
konfiskata wymaga łagrów by upychać niezadowolonych i zdesperowanych. To drogie i bez sensu. Prosim škubat pomalu. Chodzi o to by zjeść ciastko i mieć ciastko (zabezpiecznie na pekabe)
Poza tym juz się zgodzilismy że państwo nie robi tak, bo nie chce. Czyli Kapitan woli nie mieć przemysłu a mieć wysoką wycenę betonu. No jeden lubi jak Cyganie grają, a drugi jak mu buty śmierdzą:)
Jakiś czas temu miałem z komunistką dyskusję gdzie tłumaczyłem, że bismarckowski system był systemem mieszanym. Miał zarówno elementy kapitałowe (każdy pracujący odkładał na swoją emeryturę) jak i umowy pokoleniowej (został zmuszony do tego, aby działać częściowo jak system solidarnościowy, ponieważ nie można było wtedy czekać 30 lat na pierwsze wypłaty), choć z założenia miał być systemem kapitałowym.
W taki sposób przeprowadzone mogłoby mieć posmak dla beneficjentów “ostatecznych”, że to nie takie złe. Ale… (znów ta Ala ^^) jak takim dać poczucie, że nie zostaną w podobny sposób z nierucha odcedzeni?
Ciekaw jestem kto i dlaczego u nas ten wybór tak podytkował…
nigdzie na świecie nie ma poważnej walki z betonwestorami. Nawet to co się dzieje po 2020 w ChRL to jest delikatne łaskotanie. Czemu? Nie wiem. W ZSRR i KrLD tak robili (konfiskaty) i musieli jeść korę z drzew (w dobry dzień!)
Wtedy wartości będą ujemne co podpisze pińciuset specjalistów.
Mówimy o sztabach z betonu, to pustostany. One naprawdę nie mają innej wartości niż parkowanie pod securit.
To coś jak kamienne koku w końcówce szogunatu.
A na co komu kłopot?
Po co to kupować?
Rozwiązujesz równanie o “wartości” kiedy habitaty mają wyłącznie użytkową, i jako taki są prawem ciągnienia nie towarem obrotowym (w jakimś ułamku wolumenu może i tak, ale tego jest tyle co brudu za paznokciem).
No właśnie nie w ramach FIAT.
Każdy ustrój się z tym borykał.
No i Kapitan będzie o te lokale dbał.
Przy obecnej technologii habitaty przydzielone za nakaz pracy utrzymania habitatów mogą wymagać więcej habitatów przydziału niż da się utrzymać na danym poziomie technologicznym przez obdzielonych.
To akurat ma małe znaczenie.
Na szczęście ten problem rozstrzygną Rosjanie - niech oni się martwią co zrobić z betonem.
Tyle że potrzebna jest luka czasowa, aby to się udało. Inaczej masz casus Ziem Odzyskanych “zaraz znowu zabiorą bo dopiero dawali”.
Miałem na bezmyśli kilka lokacji przy Oresundzie.
Dlatego warto spróbować.
Demokratura zawsze tak robi^^
Miał być, a było jak zawsze.
Bo na rozruch trzeba było wydać więcej niż wpływało, inaczej by nie wpływało.
Rozrusznik zawsze trzeba z czegoś odpalić.
To bardziej skomplikowane.
Rzuć okiem na najnowsze trendy z gatunku - “jeśli ja i moje dzieci dostaną dożywotnie umowy o pracę z gwarancjami gdyby coś poszło nie tak, to wtedy urodzę dzieci”.
Rozjazd oczekiwań z systemem zawalił każdy poprzedni system. Każdy wszak się zawala.
Jak chcesz mieć kataster na poważnie to wycenę bieżesz od własciciela z prawem pierwokupu państwa za wycena+20% i cywila za wycena+50%. W pół roku by się wyceny zrobiły rynkowe. To nie jest problem. Tylko trzeba chcieć. To nie jest rocket science.
A i tu zgaduje jest pies pogrzebany. Kapitan by chciał mieć i wysoki kataster i wysokie wyceny. No tak się nie da;)
Ale współczesńie nie są. Wartość użytkowa habitatów to jest właśnie ta 1/5-1/4 pensji netto. A obecnie są 2-3x wyższe wyceny. Więc jest pole do redukcji.
dlatego konfiskaty są bez sensu, a konfisakty etapowe działają, bo człowiek się łudzi.
Nie, po prostu habitat zaczyna być traktowany obrotowo. W UK to po 198x niektórzy po kilka razy wykupywalli za bezcen i sprzedawali mieszkanie komunalne (potem wynajmowane na pokoje imigrantom) by znowu aplikoać do gminy że biedni. Więc dopóki jedną ręką konfiskujemy a drugą pozwalamy na czynszojadztwo to model działa. Jakość jest owszem słaba, ale i tak o niebo lepsza niż gdy jest niczyje tzn państwowe.
Prędzej emeryturę z OZE tfu OFE dostanę niż przyjdą Rosjanie do Frogstorelandu. Więc na wypadek W będę bogatym emerytem z OFE+ZUS na Teneryfie i bajlando:)
PS w ChRL mają taką nadwyżkę betonu że Kapitan mógłby go rozdawać, ale w sumie tam gdzie jest tam Kapitan nie potrzebuje pracowników. A tam gdzie potrzebuje to nie ma betonu. Rozwiązanie: przenieść porty w głąb lądu, a kopalnie tam gdzie pod ziemią pusto.
To nie tak, redystrybuować można albo zasoby albo status. Ten drugi jest z definicji grą o sumie zerowej, więc trzeba zawsze komuś zabrać. Z zasobami to różnie, FIATy można drukować, podobnie jak odznaki PTTK. Część zasobów ma sztucznie ograniczoną podaż, w części dozwalamy na nienaturalny hoarding. Natomiast clue jest takie, że wszelka(x) zmiana oznacza, że nie tylko komuś przybędzie, ale też w starym systemie podziału komuś ubędzie/przybędzie mniej (mieć 100 nowigradzkich koron, a nie mieć to jest 200 koron różnicy).
(x) - można ewentualnie wydzielić jakąś magiczną Strefę Opatrunku (kiedyś to się nazywało opricznina) i zabierać z niej, przy okazji utrzymując stały poziom PKB per capita. Ale po pierwsze jest to kosztowne, po drugie to na ogół tam gdzie mają coś na serio, to już jakiś czas temu załawili sobie, by koszty przejęcia były wysokie, a po trzecie żyjemy w świecie gdzie głównym towarem deficytowym jest młoda, wyspecjalizowana, o dużej etyce pracy i chętna do roboty, a biedna populacja. I takie bombastyczne zaproszenie to akurat może ją zestresować i pokierować na inne tory.
Po wykolejeniu dyskusji by omówić pozornie nieracjonalną miłość władzy do betonu na wszystkich szerokościach geograficznych, mogę wrócić do komentowania artykułu: „Spełniło się niejeden uczynek, za który powinien był piorun trzasnąć a nie trzasnął“
Skoro kulawe imperium na małej wyspie ledwo zipie już 8smy krzyżyk i skoro Wielki Brat Sam mimo, że na zdrowy rozsądek już dawno złamał wszelkie warunki dalszego trwania, a jednak trwa… to znaczy, że może jednak cwaniacy z City i Wall Street są sprytniejsi niż my i wiedzą coś o czym my nie wiemy. Na pewno mają więcej pieniędzy niż my tutaj, co już o czymś świadczy. Pozostają więc dwa wyjaśnienia “fizyka czarnej dziury, albo czary”.
A dokładniej jakaś ekonomiczna stała kosmologiczna, ciemna materia która sprawia, że procesy degradacji zachodzą wolniej niż powinny. Racjonalnym wyjaśnieniem cybernetycznym byłaby dużo większa inercja społeczna niż wydaje się nam (mocno zbiasowanym).
Stąd ja raczej #teamBlacha i myślę, że takie huśtanie i łapanie ludzi na stare sztuczki póki co zadziała.
Co do "Z"etek (btw w 3RP propagowanie symboli związanych z inwazją Rosji jest zakazane, a już Piłsudski miał własny Zet), to jest to tylko (chwilowo) ostatni wagon procesu. Po przykręceniu śruby na procesie socekonomicznym ludzie najpierw przestali się rozmnażać, a teraz przestają pracować. I tylko ciekawe czy potem (gen\alpha) będą niewychodzić z domu (jak Korea) czy palić komitety (jak Francja).
Ale - wracając na chwilę do betonu - nawet “niezwyciężona” Rosja oraz “przodująca technokracja” Chin idzie dokładnie tymi samymi torami co reszta świata (najpierw ludzi zapracować na kurnik, a potem się zobaczy) i nic realnie nie odwraca trendów, to nasuwa myśl, że decydenci albo są głupi (to znowu jak z Wall Street, nie ośmieliłbym się tak powiedzieć o KC, wszak oni mają dużo więcej władzy i zasobów niż my), albo taka jest strategia “żeby jakoś do żniw pociągnęło, a potem się zobaczy”. Więc znowu, jeśli to nie są czary, to z czarnej dziury odpowiedź jest jedna “międzynarodówka gerontów” która zakłada, że “po nas choćby i potop”. Moja nerdowska intucja kusi, by powiedzieć, że oni wierzą w AI Singularity, no ale nawet wśród znajomych od AI tylko 6:4 wygrywa koncepcja chaosu & zagłady, więc załóżmy że nie.
Moje wyjaśnienie alternatywne z teorii gier brzmi tak: Załóżmy, że jakieś państwo zaczęłoby się reformować w stronę: tanie kurnik dla przemysłu i nas mnogo. Że nierówności majątkowe to okres błędów i wypaczeń i teraz wszystko idzie w dobrą stronę. To nie jest do końca prawda, że poza epoką wojującego stalinizmu nikt nie próbował takich rozwiązań. Próbowała np. Rodezja. Kułakom zabrała ziemie, oni poczuli się nielubiani, więc wyjechali. I nagle się okazało, że rolnikowi to nie do końca tak samo rośnie. A z drugiej strony kułacy pojechali do innego kraju, gdzie ze swoim knowhow, etyką pracy i migracyjną deklasacją stali się imigrantami idealnymi. Ja wiem że Mugabe to nie jest geniusz technokracji i mu z tych reform i tak by nic nie wyszło, ale chodzi o narysowanie ryzyka. Jeśli jakiś generał w okularach pyta się "Czy jesteś za pełną realizacją programu radykalnego uzdrowienia gospodarki zmierzającego do wyraźnej poprawy warunków życia społeczeństwa, wiedząc że wymaga to przejścia przed trudny, dwu-trzy letni okres szybkich zmian?" to dziś, gdy widzimy że nawet zamknięte granice są nieszczelne w obie strony oznacza po prostu wypłukanie śmietany z populacji (bo nie tylko biurokracja ma majątek, także ci co robią coś z sensem) do garnuszka sąsiada. Z resztą Rosja & Ukraina to doświadczyła po 2022 i poprawiły wyniki PKB Serbii, Polski, Gruzji, UAE, Zjednoczonego Królestwa i Hiszpanii. A to oznacza, że “harmonia i balans” między imperiami znowu są naruszone, a przecież do żniw miało być dobrze.
Czyli Kapitanowie grają w dobrą minę do złej gry, bo kto z graczy pierwszy się przewróci ten tego zasoby zostaną rozszabrowane przez sąsiadów. A że historia 1980-1990 uczy nas, że między reformą a wywrotką różnica jest symboliczna, to ciekawi mnie jak sobie kolejne wcielenie Balcerowicza poradzi w Argentynie w średnim terminie. Bo się samo nasuwa, że tam będzie jak u nas: będą coraz lepsi w podtrzymywaniu garbu zadłużenia Zachodu (tzn dla nich Globalnej Północy). A teraz mają jeszcze wejść do strefy euro, tzn dolara. Tak jak Donbas miał wejść do strefy rubla, ale Nazis from the Moon przeszkodzili.
To stwierdzenie jest prawdziwe, ale tylko wewnętrznie, w odniesieniu do konkretnej kasty.
Gdzieś spotkałem się z taką definicją kasty - zbiór ludzi mających wspólny system statusu.
Przestrzeń statusu dla każdej z kast ma różne wektory bazowe i różną moc.
(edit: było nieprecyzyjnie, chodzi oczywiście o moc bazy, czyli wymiar.)
Przykładowo - w kaście nerdów uczelnianych (powiedzmy bramini) liczy się kto ma największego impacta, w kaście wojów (kszatrijowie) - stopień, jednostka, specjalność i kto brał udział w najbardziej kozackiej akcji, najlepiej na minusie.
W kaście MiŚiów i trejderów (wajśjowie) - tu raczej majątek.
Ale spróbuj zaimponować Królowi Sedesów swoją publikacją w Nature.
“A z tych twoich mundrych publikacji to ile ci płaco? Tyle? Tyle to u mie na widlaku majo!”.
A potem spróbuj przekonać takiego nerda, żeby się skusił na fiata i poszedł robić widlakiem i wozić sedesy po magazynie.
To oczywiście kulawy model i analogia, bo w rzeczywistości ludzie najczęściej należą jednocześnie do różnych kast (co w samym hinduizmie jest niemożliwe).
Sowieci tak nadrukowali medali w czasie wojny, że potem za pieriestrojki można je było kupować na wiadra.
Radio Maryja miało mieć swego czasu nadajnik na Uralu - tako twierdził sam Nadprezes. Czy nie powinno się zatem nazywać Radio Zet? ^^
Jednak popełnię drugi tekst bo nie załapałeś, że przy jednej zmiennej sterującej w świecie rzeczywistym nie da się skręcać samochodem po oderwaniu od gleby. To nie mario world, żeby se dubble jump i skręcanie w locie dopisać uchwałą.
Bo jest jedna zmienna sterująca. No to się wszystko pod nią zoptymalizowało.
Względem czego ta redukcja? Skoro w liczniku i mianowniku masz FIAT?
Konfiskaty mają sens wyłącznie wtedy gdy grupa pokrzywdzona nie może wnieść protestu na podstawie “umarli nie mają racji”.
Ale tym razem nie będzie imigrantów.
A jeśli będą to nie tacy, którym byś wynajął choćby karton po telewizorze.
To był epizod.
Ale nie ma kto jeść. Ponieważ blokowanie granic oznacza co prawda socjalizm, ale narodowy. Wszyscy dostaną. Ale nie wszystkim zabiorą.
Nieruchy z definicji są państwowe, ponieważ jedną uchwałą Kapitan może zmienić boisko z krykieta na hokej.
O! I to jest problem z tą optymalizacją gdzie licznik i mianownik ma FIAT.
Decyzją politbiura.
Status wynika z zasobów dysponowalnych (niekoniecznie własnych). Zasoby wynikają ze statusu.
Lenin o takim zwierzęciu nie pisał, więc ono istnieć nie może
Przejdź się do muzeum (u Was są najlepsze kolekcje). Tam masz stosy gratów po takich imperiach co się ich władykom tak właśnie wydawało.
Wiedźmobicie co jakiś czas na kontynencie występuje. Ciekawe czemu^^
A czasem szybciej. Czyli ta stała jest zmienna.
W ciągu kilku ostatnich lat fokty wskazują mi, że właśnie tę inercję przeszacowałem i jest ona pod piesem.
Przecież już nie działa.
Młode Svensony na TikToku chwalą się zadłużeniem u komornika podkreślając, że to są długi boomerstwa wobec nich, bo tyle właśnie za mało im płacą. I że to zostanie z boomerstwa zdarte heblem przy byle okazji.
Nie bywam, pisałem na uchodźstwie.
Mam jedną alfę, więc się pewnie dowiem.
Na razie ma w poważaniu edukację. W szkole udaje że nie zna liter. Jak potrzebuje sobie coś wygooglać to nagle mu się przypomina.
A tu przednówek niebawem.
To możliwe, mam jeszcze inne teorie spiskowe, ale muszę założyć foliową czapeczkę aby napisać.
Aż takie goopie to łune nie so?
Czy jednak so?
Czyli nie so.
Jedno zaczęło. No i to działa.
Pół miliarda Gejropejczyków prosi 360mln Jankesów, żeby broniło ich przed 120mln Kacapem, który nie daje rady przeciwko 30mln Chachłów.
Tylko tym razem nie ma kułaków, im nikt nic nie zabierze, chodzi o banki i fundusze. Akurat tam zaparkowali ci, co etyki do rolnictwa nie mają. Więc żadna strata.
On sobie poradzi, jak sobie poradzi ludność to już niech się ludność martwi^^
Jakoś znajomo to brzmi… zupełnie jak moi anarchiści…
Teraz trzeba jednakże przyznać, że będzie pewna ilość dużych koncernów, które nie będą więcej trzymały swych nieruchomości lecz je sprzedadzą, ponieważ te będą teraz bezużyteczne jako obiekt spekulacji. My uważamy jednak, że taka „cena” jest warta zapłaty, zwłaszcza że w takich przypadkach ci których to dotyczy nie są ludźmi z krwi i kości, lecz raczej osobami prawnymi jak spółki akcyjne lub inne korporacje, które to zostają założone a nie urodzone. Dla tych, którzy podnoszą sprzeciw, że sprzedaż dużych ilości ziemi na rynku może spowodować gwałtowny spadek cen gruntów, odpowiadamy, iż spadające ceny nieruchomości oznaczają niższe czynsze dla każdego. Przez stulecia właściciele ziemscy korzystali z rosnących cen w postaci niezasłużonego zysku spekulacyjnego, w związku z tym można od nich jednorazowo wymagać, iż zaakceptują pewien spadek cen rynkowych. Jest to uzasadniony wkład w redukcję redystrybucji od pracowitych do bogatych, albowiem spadające ceny gruntów jako czynnika produkcji prowadzą również do spadających cen surowców i innych dóbr konsumpcyjnych a tym samym do większego dobrobytu dla całego społeczeństwa.
To dowodzi, że Kapitan jest kobietą, rasową księżniczką. Powinniśmy mówić “Kapitanica Państwo” zatem. Skoro jednocześnie chce rubla zarobić, cnotę zachować i by książe na białym koniu był surowy jednocześnie łagodny. Jak się wrzuci za dużo constraints to optymalizatora to wychodzi \emptyset. To więc trzeba obcinać wymagania, a nie mówić, że komputery są głupie:)
FIAT na FIAT. Przecież dlatego robotnicy nie chcą pracować, bo po opłaceniu kwadratu zostaje im ujemna ilość FIATu.
Nie, zasoby to zasoby status to status. Nomad słusznie zauważył że status jest lokalny wewnątrz kasty, a kasty są w zasadnie nieprzemienne. W tłumaczeniu na nasze status to jest to kryterium według którego przyszła teściowa ocenia ciebie na tle konkurentów. Każda teściowa ocenia inaczej, jednakowoż większość podobnie. Zasoby odgrywają role ale nie są ani warunkiem koniecznym (przynajmniej u niektórych teściowych) ani wystarczającym (to u wszystkich).
Dopóki na odpowiedź “Czy Polska powinna przyjąć dolara” odpowiadasz “przyjmę każdą liczbę dolarów” to jednak to obecne imperium na rację a nie Ty:)
I tak i nie. Ludowa intuicja “nakupie se pawich piór wysypie złota wór ludziską przed ślipia” ma w sobie prawdę, że zasoby, a nawet dokładniej ich ostentacyjna konsumpcja są jednym z czynników się na status składający. I tak różne kasy jak różńe teściowe mają swoje własne preferencje, ale na poziomie statystycznym układa się trochę jak ciepło na poziomie atomowym, że temperaturą statusu są zasoby. Ale własnie zasoby są najmnie wydajną formą statusu: w sensie magiczny kantor zwany życiem pozwala wymieniać zasoby na status, po wyjątkowo niekorzystnym kursie, stąd nuworysze muszą płacić frycowe.
To akurat bez problemu, tylko po co właścicel magazynu ma wykładać tyle waluty? Bo problem nie jest taki, że ludzie/nerdy/kosmici nie chcą robić za FIAT ale oni nie chcą robić za małego fiata. Za dużego fiata 125kpln/m-ce to się pofatygują nawet na 6 rano do roboty, nawet krnąbrne zetki ze skandynawii, nawet jak magazyn będzie w Szombierkach. Ale za tyle, to by ten sedes musiał kosztować 10kpln, a to by zaburzyło komfort życiowy na tyle dużej liczby kolegów z PSLu, że to antyszemityzm jest.
– Proszę pani, czy wyświadczyłaby mi pani usługę seksualną za 10 milionów dolarów?
– Ależ oczywiście!
– A za 10 złotych?
– Panie, za kogo pan mnie uważa?
– To już ustaliliśmy, teraz negocjujemy cenę.
Gen \mathbb{Z}/\alpha ma często zinternalizowaną tezę, że praca=prostytucja.
Te 500zł za fryziera to de facto oznacza zmianę proporcji wartości między dobrami kapitałowymi (jak beton) i pracą. I chodzi o to, że ci co mają (dobra kapitałowe) to mają też władzę i im się takie pomysły nie podobają, więc wojny są na pół gwizdka, a reindustrializacja na swięte nigdy. I dlatego będą bronić status quo to samego końca (RPA pokazuje że koniec daleko przed nami)
Co - wracam do początku - oznacza że Władza jest kobietą (w końcu konczy się na -a) i Kapitanica Państwo jest rasową księżniczką, co chce, bo ona czuje że tak powinno być i wtedy zadziała:)