Tak. Wtedy lekarza. Nie wcześniej, jeśli nie ma [wcześniej] “odbiegania od schematu” - wskazań do “lekarza!”. Zupełnie tak, jak radzą sobie z robotą choćby ratownicy.
Poza tym, ludzie generalnie są zdrowi, nie palą się jakoś specjalnie, nie łamią, nie liżą kontaktów w ścianach, zapinają pasy bo tak wolą itd. W końcu na tym rachunku opiera się cały przemysł ubezpieczeń. Z wyjątkiem NFZ.
Zweryfikowało, że znakomita większość rodzących (z wyjątkiem pierworódek) potrafi nawet nie krwawić. Od tysięcy lat… Pamiętasz niedawny wynalazek o tytule “szkoła rodzenia”?
Tak. Każda władza, w szczególności ta pozbawiona realnej kontroli czy odpowiedzialności karnej (choćby dyscyplinarnej), ma tendencje do rozlewania się. Gdzieś tak od czasu zastąpienia arysto-kracji na biuro-kracją. I to na organ wykonawczy bardziej, gdyby tak pod światło na niektóre zagadnienia spojrzeć. Zresztą, gdzie jest zogniskowany ciężar władzy, tej prawdziwej władzy i ile biurokracja faktycznie może, widać było szczególnie wyraźnie podczas Cyrku 19. A to był tylko test. W tym - test efektów spuszczenia biurokracji ze smyczy… Efekty notowała już AI.
Nie oderwie od razu. To jasne. Oni jednak też, tyle, że później. Menedżment czy ordynatorzy, to funkcyjny najemny pikuś. Ze wzrostem posiadania rośnie im (i nie tylko im) zblazowanie, pycha a maleje zdolność postrzegania, dyskryminacji, w szczególności tracą instynkt samozachowawczy. Tracą tzw. uziemienie.
“(…) nikt mi nie powie, że to normalne, aby maszyna latała w powietrzu”
© Gustaw Kramer
Na początek.
Tak, o ile potomkowie potakiwaczy skoncentrują swoją uwagę na innym, nowym, obszarze eksploatacji.
Powoli: “zdechnąć”, to ci tzw. system łatwo nie pozwoli, bo możesz stanowić zagrożenie, jeśli staniesz się niegrzeczny. To Ty - paradoksalnie - masz władzę. Nie popadajmy jednak w przesadę 
Ale i w obszarze sterowanego i zautomatyzowanego “zdychania” sprawa jest - jak to mówią - rozwojowa.