pokaż mi człowieka z BND który potrafi zamontować i obsłużyć wiertnicę. Jakby oni w tym BND mieli obydwie prawe ręce do roboty to nie biurwiliby na cały etat.
Ta wiertnica to wcale taka skąplikowana w obsłudze nie jest ![]()
Taka duża wkrętarka tylko w wiertle też się sporo rzeczy kręci.
Ale już sama obsługa wkrętarki przerasta sporą część ludności.
A rozkład jazdy autobusów wymaga zewnętrznej usługi w chmurze i stałego dostępu do netu bo inaczej nie działa^^
mówimy o instalacji trójnogu wiertnicy w betonowej posadzce parkingu i wypoziomowaniu konstrukcji. Mówimy o dostarczaniu chłodziwa i jego odbiorze, mówimy o kontrolowanym usuwaniu urobku z wiertnicy.
Betonu nie wierci się wiertnicą z wolnej ręki bo moment obrotowy wiertnicy obraca operatorem zamiast wiertnicą. W dużym skrócie.
Stelaż Wiertnicy jest montowana na 4 kotwy, obieg chłodziwa może być zamknięty (wystarczy kilka wiader) a urobek to okrągły walec wycięty z betonu.
Tak z wolnej ręki nie pójdzie, bo łapy po urywa.
Dla tego stelaż z posuwem .
Do tego nie jest potrzebny dyplom, średnio rozgarnięty homo sapacz da radę ![]()
Da radę na jednej kotwie i regulacja na śrubach. Zbiornik wody z podciśnieniem i startujemy.
Klasyczny papierowy za szybką jest niezrozumiały dla 1/3 pasażerów… gdzie się nie obrócisz tam dupa z tyłu, nie uratujemy wszystkich^^
dla mnie na ten przykład.
Rozumiem tabelkę. Góra trzy: dni robocze, soboty, święta.
Minuty w kolumnach, godziny w wierszach.
Ostatnio zostałem skonfrontowany z analogowym opisem słownym pełnym zapętleń “if then else” pożenionym z gwiazdkami w formie odnośników. Które to gwiazdki opisywały wyjątki w których słowny opis nie działa.
Do tego doszło odmienne rozumienie świąt bo według rozkładu jazdy święto świętu nierówne, cholera wie czy sobota to dzień roboczy a do kompletu co poniektórzy zaczynają tydzień w niedzielę. Dla miejscowych heretyków niedziela jest pierwszym dniem tygodnia: zaczynają tydzień lenistwem czyli wzorcem do naśladowania przez resztę tygodnia najwyraźniej.
Stałem na tym przystanku, kompilowałem, obsługiwałem wyjątki, nakładałem miejscowe łaty na kalendarz po czym przegrzało mi czachę i ruszyłem z buta. Nie mam zainstalowanego czytnika QR code w oczach, szpiegofonu nie noszę a rozkładu jazdy zakodowanego w prozie nie ogarniam, okazało się.
Wniosek jest prosty: gubię się w cywilizacji. To już nie jest cywilizacja techniczna skoro technicznej informacji o time stampach nie potrafi przekazać w techniczny sposób to znaczy tabelką.
Czyli mamy Po Piśmie
i zamkną nas w rezerwatach jako niedostosowane relikty.
Takie wykresy można narysować dla podaży każdego realnego produktu w funkcji przyrostu tempa produkcji długu.
Dostałem niedawno tipa żeby kupić co mam do kupienia z miedzi dopóki miedź jeszcze jest.
Co do wykresu amerykańskiego M2: coś mi w nim nie gra. Nie widać na nim ani czeków rozrzucanych ze śmigłowców za pierwszej kadencji Donalda ani jedenastomiesięcznej blokady drukarek FEDu pomiędzy 20 stycznia 2025 roku a zakończeniem ‘government shutdown’ 12 listopada 2025 roku.
te szorty na srebrze to nie mówie, że zmyślone, ale nie mówie, że nie zmyślone…
gość, który to podał nie podawał źródeł ani wyliczeń…
chyba że jakieś są…
Napiszę coś, co każdy zdaje się wie, ale wszyscy udają, że nie wiedzą.
Pamiętamy, jak działały banki w standardzie złota, przed erą banków centralnych. Każdy z nich był praktycznie bankrutem. Każdy miał lokaty na żądanie i kredyty z określoną zapadalnością. W każdej chwili mógł się pojawić run na bank, czyli panika ze strony klientów. Te banki działały znakomicie, gdy było zaufanie, że środki w kasie banku są, i natychmiast się zawalały, gdy klienci chcieli to przetestować.
Identycznie jest dziś, tylko na większą skalę. Ludzie przyjmują papierki i cyfry, licząc, że coś będą mogli za to kupić. Dóbr w gospodarce, szczególnie kruszców, jest znikomy ułamek papierków w obrocie. Wszystko jest cacy, gdy można iść do Słomskiego i kupić kruga. Ale jakby tak więcej osób chciało, to nie ma. W ciągu ostatnich 15 lat Słomski miał 5 takich sytuacji, trwających tygodniami, że on sam nie miał gdzie kupić okrągłych, żółtych blaszek.
Skoro coś się już kilka razy zdarzyło, to zdarzy się ponownie. Stawiam tezę, że niedługo dojdzie to gruntownego testu tego systemu. Ale nie będzie to test, czy Słomski ma blaszki. To będzie test, czy poważne państwa są w stanie znaleźć finansowanie dla rolowanie swoich obligów. Stawiam tezę, że w pewnym momencie tego finansowania nie znajdą. I wtedy rynek blaszek zostanie odkryty przez właścicieli papierków, cyferek i obligów.
Cena wspomnianych blaszek wynika z równania, w którym ilość papierków przeznaczonych na zakup metalu odpowiada ilości blaszek przeznaczonych na sprzedaż. Obecnie ta pierwsza liczba jest mała, tysięczne części procenta gotówki w obiegu. Ale gdy pojawi się panika, to ta ilość papierków do wydania wzrośnie, a ilość blaszek być może spadnie. Wtedy cena zmieni się proporcjonalnie do tej zmiany. Być może o faktor 100. Albo 1000. Wiadomo, jak to się kręciło w różnych argentynach, ale nikt tego nie ćwiczył w skali planety. My będziemy pierwsi.
Bankructwo nie wynika ze stosowania (bądź nie) standardu złota lecz ze stosowania rezerwy cząstkowej.
Za stosowanie rezerwy cząstkowej czyli wypisywanie czeków bez pokrycia nasi przodkowie zdejmowali banksterom głowy z szyi. I to była zdrowa, naturalna reakcja ofiary względem przestępcy.
… czyli jednak nie działały znakomicie. Bo co to za usługodawca którego usługa działa do momentu aż klient zdecyduje się z niej skorzystać ?
Już Rzymianie rozróżniali pojęcia “fidutio” czyli kontrakt powiernictwa (własność powierzonego mienia czasowo przechodzi na powiernika) od pojęcia “depositum” czyli umowy o przechowanie, bez przeniesienia własności przechowywanego przedmiotu na magazyniera.
Depozytariusz nie miał prawa ani przywłaszczyć sobie zdeponowane dobro, ani nie miał prawa używać zdeponowanego dobra które do niego nie należy.
Nowożytni przeważnie nie rozróżniają już “fidutio” od “depositum” co pozwala banksterce funkcjonalnie odkleić bank od magazynu i bawić się nie swoimi uncjami. Zostawiając płaszcz w szatni nie upoważniam magazyniera do wyjścia w moim płaszczu na miasto przecież.
Ostatnią funkcjonującą umową typu “depositum” jest wynajem skrytki w skarbcu należącym do kogoś innego.
też tak miałem. Wielokrotnie odbijałem się od ściany z napisem “nie ma”. W Szwajcarii, kraju z rafineriami złota przetapiającymi tony metalu tygodniowo.
Albo “nie ma” albo “zamknięte” ale wychodzi na to samo. Towaru niet.
tak.
to jest to co mnie interesuje.
jeśli państwo jest uzależnione od kredytodawców to nie jest poważne. Istnieją terapie uzależnień, są grupy wsparcia, są firmy oferujące pomoc w ustrukturyzowanej niewypłacalności.
Ostatnie dziesięć procent zostawiamy innym, zgodnie z sugestią barona Rotszylda.
znam taką jedną firmę prowadzącą kantorek z brzdękami w Szwajcarii. Rodzinna firma z wielopokoleniową brodą. Na codzień mają piwnicę wypełnioną metalem, co sprzedadzą od razu uzupełniają. Ale już kilka razy wstrzymali sprzedaż nie dlatego że nie mieli w piwnicy tylko dlatego że nie mieli gdzie dokupić bo hurtownicy nie chcieli im sprzedać. W takiej sytuacji zamykali kantorek nie dopuszczając do wyczyszczenia go z metalu. Zawartość ich piwnicy jest ich “exit strategy”.
Kiedy się system posypie to dostępność metalu dla goldbugów nie zmaleje tylko zniknie a handlarze zostaną ze stanami magazynowymi bo nie z papierem przecież. To są przytomni ludzie.
tu nie chodzi o przelicznik a o binarną zdolność papieru do bycia akceptowanym w transakcjach. Już to przerabialiśmy: w Społem ocet za złotówki NBP, w Pewexie wszystko czego dusza zapragnie ale za marki i to tylko te zachodnie. Albo za dulary.
Następną razą będzie tak samo: złotówkami to co najwyżej rozpalisz ogień w kominku, brzdęki wymienisz na co chcesz w sklepie który jest oficjalnie zamknięty i oficjalnie ma puste półki. Od frontu puste.
o, zapomniałem już.
A dziś dla odmiany każdy jest bankrutem. Wystarczy na derywatach rzucić “sprawdzam”. Co wychodzi na funduszach emerytalnych.
Dziś to się nazywa emerytury. Po prostu rolowano run. Run jest gwarantowany.
Zawsze jest problem przy wypłacie, szef zawsze rozstaje się z należnością jakby mu flaki wyrywali^^
A swoich własnych oddać nie chciał. Bo cena nie była wystarczająca?
Tym razem nie będzie inaczej?
To będzie test czy Słomskiemu można zabrać blaszki motywując tę jednostronnie korzystną transakcję rewolwerem.
Słomski oczywiście wtedy będzie miał stu świadków, że on żadnych blaszek od dawna nie ma, nigdy żadnych nie miał i nawet nie wie o jakie niby blaszki chodzi.
Nie takie rzeczy da się zrolować na gąsienicach czołgów.
A może logarytmem to podawać?
Coś jak małżeństwo…
Zbrojni egzekutorzy zobowiązań też istnieją.
Spośród państw g20 tylko dwa nie są uzależnione od ciągłego zadłużania: Rosja i Arabia S, które są w tej sytuacji tylko dlatego, że mają surowce. To jest ciekawy fenomen, że wszystkie “państwa rozwinięte” są jednocześnie żebrakami.
Różnie. Mali spekulanci, tacy jak Słomscy, mają rezerwę dla siebie. Duzi wierzą w potęgę kontraktów i wyprzedają się do końca. Do tej pory Słomski tracił dużo kasy, bo nie wyprzedawał ostatniego żółtego masterboxa. Szacuję, że jest na tym stratny >$1m.
To już się dzieje. Ceny wszystkiego, wyrażone w XAU, gwałtownie się załamują. Rynek się szykuje, wyprzedza default. A rynek to ludzie i instytucje, wymieniające papier i cyfrę na fizyka.
Z tym zastrzeżeniem, że za PRL waluty były nielegalne. Nie można ich było kupować ani się nimi wymieniać ani normalnie wpłacać do banku. Tym razem będzie podobnie na 100%. Zawsze w razie choroby państwo zaczyna od stłuczenia termometru i rozkułaczeniu winnych spekulantów. Dlatego Słomski siedzi na Florydzie, ponieważ nie chce na Montelupich.
Słomski od wielu lat nie mieszka w Polsce. Nie ma komu przyłożyć rewolweru do głowy. Nie ma kogo obudzić o 6.05. Nie ma czego zająć.
Co ciekawe, władza kochana pyta, jakie się ma paszporty. W przypadku posiadania odpowiedniego paszportu rozkułaczanie nie wychodzi, bo przychodzi ambasador i tupie nogą. Przerabiane to było po 1945, gdzie Polacy byli dymani na ostro, a złoto z przedwojennego Banku Polskiego szło na pokrycie roszczeń innostrańców (vide Gische SA, obligi II RP itd).
Obecnie jest podobnie. Działa coś takiego jak na przykład AmCham Polska. Oni wzywają polskich ministrów na rozmowę. Jeżeli jest się członkiem, to można zadać ministrowi pytanie na takim spotkaniu i minister się tłumaczy.
Przerabiałem to, jak polski fiskus robi się nieśmiały w pewnych sytuacjach. Nie zawsze, to nie jest list żelazny od króla, ale bydlaki mają respekt. W zwykłych stosunkach fiskus-obywatel RP jest pewna dysproporcja sił i środków. W stosunkach z innostrańcami jest zdrowsza relacja, pojawia się wzajemny szacunek.
Dopóki coś sensownego produkowały, miały coś na wymianę za surowce.
Mi przy nabyciu innego obywatelstwa dano wskazówkę, aby pozbyć się polskiego. Gdyż inaczej w Polsce będą mnie nadal jak “swojego” traktować, a inna jurysdykcja nie będzie miałą na to wpływu, dopóki się posiada polskie obywatelstwo. Więc pewnie są paszporty lepsze i gorsze.
Bardzo chętnie bym taką akcję zobaczył.
Pod warunkiem, że Wujowi Samowi się nawrót choroby nie zdarzy.
Słaby jakiś ten Słomski, mój diler zawsze miał.
Błędne ujęcie. Istnienie Arabii Saudyjskiej jest motywowane tylko tym, że stwarza wygodną podkładkę dla zadłużania się innych. Gdyby inni się nie zadłużali, nie mieliby powodu nie zabrać im surowców.
Ryzykowny wybór, tam prawdopodobnie karton jest grubszy.
Papier wszystko przyjmie. Skuteczność tego dekretu jest szacowana na 10% “ludzi dobrej woli”.
