Link do artykułu: Automatyzacja szmacja – pułapki; – Zarobmy.se
Żeby nie było tak całkiem cicho przed zjazdem to naskrobię tekst, w którym będzie trochę o automatyzacji vs indukowane wyobrażenia o niej, trochę o tym jak to wygląda w krainie przodującej (wbrew folderom bo sprawa ma dekady) i trochę o złudzeniu jednokierunkowych przemian społecznych. Wszystkie drogi będą prowadziły do tego co i tak jest oczywiste. //kiedy będę się odnosił do globalizacji będzie to dotyczyło wyłącznie pierwotnego przemysłu produkcyjnego – kopalnie, huty, rafinerie, stalownie, produkcja maszyn i urządzeń; Zacznę od delikatnej tezy, że automatyzacja zabija produktywność i podaż. Oczywiście w tabelkę można wstawić co się chce i udowodnić dowolną tezę, dlatego…
Taka mnie konstatacja z dupy naszła jak to przeczytałem.
My to takie mrówki jesteśmy łażące po skorupie planety i lewdośmy ją pogilgotali z wierzchu, ale nie umiemy głębiej…
Gramy w jakieś durne gry statusowe, zamiast zająć się czymś … sensownym?!
Nie to, że na smutno pije, bo przecież rakieto można wyszczelić w kosmos, a to sie nie sniło pewnie Platonowi czy innemu Markowi Aureliuszowi (nota bene po co… sens istnienia jest jak widać, albo i nie, znany od ‘zarania dziejów’, opanowany przez co bardziej świadomych i sposzczegawczych).
Mrówki też nie kopią za głęboko.
Bo tam trzeba się nakopać, a zeżreć nie bardzo jest co.
Cała biosfera to tak za głęboko nie sięga. Są spore obszary, gdzie składniki organiczne są na głębokość łokcia i wystarczy odwrócić rzekę (niukiem), a uprawy wyżrą to do łysego w kilka lat.
Na planecie istnieją pustynie, gdzie w warstwie wierzchniej nie ma nic godziwego aby biome raczył się fatygować.
Skoro tak to mrowisko działa, to nie działa inaczej.
Ewolucyjnie dobrany rozmiar ludzkiego mrowiska to 150 osobników (plus minus, cirka prędkość konia w funkcji upierdliwości owies). Od niedawna (kilka tysięcy lat) małpy zaczęły robić większe skupiska, w których wymierają, ale zasilanie w ludziki było tak długo, jak takie skupiska miały mniejszą liczbę ludności niż obszary rozproszenia.
Koncepcja aby miliardy osobników na raz miały kontakt występuje po raz pierwszy. Oczywiście u niezliczonej liczby generuje to fomo (głównie u samic - przecież książę z bajki istnieje, nawet ma profil, no i akurat inną ma). Rozleciały się układy odniesienia społecznego. Macierz nie była przygotowana na tyle połączeń, mózg tego nie ćwiczył.
A Ty postulujesz aby robić coś sensownego?
A jak ustalisz co jest sensowne?
Rozpoznajemy bojem zaczynając od rzeczy bezsensownych. Skoro miliony ludzi lubi opiaty to nie mogą się mylić^^
A można wystrzelić w kogoś? Bo miałbym listę ![]()
Szukam sensu powyżej czwartej gęstości.
Z innego poziomu świadomości - opiatów nie brałem (jeszcze, ale chyba już nigdy) ![]()
Nie jestem komisją do spraw sensu. Całkiem być może walenie się po głowach maczugami jest sensem, albo jego częścią.
Ja jednak szursko uważam, że da radę dłubać głębiej w planecie, tylko trzeba zmienić poziom świadomości. (energię poświęcaną na walenie po głowie ukierunkować na walenie w planete)
A być może po zmianie poziomu świadomości okaże się, że dłubanie niepotrzebne…
Musisz się ustawić w kolejce, chociaż ci co mają stosy rakiet, chętni do strzelania nie są (jak na ilość rakiet, które mają).
To że się da to wiemy bo kilka dziur dało się odwiercić, tylko pada kwestia “a po?”.
Ale walenie po głowie jest mniej pracochłonne, a wypadają z tego lodówki, czasy, fury, branki. Za to grzebanie w ziemi pracochłonne, a żadnej lodówki nie wygrzebiesz. Jeszcze ci ktoś przyjdzie, przywali w głowę (na przykład giełdą wyceniającą, że to bezwartościowa robota) i zabierze co wygrzebałeś.
Opiaty najlepsze - nie trzeba dłubać, nie trzeba po łbach walić, nic nie trzeba.
Ludzie wracają do natury i zamieszkują w namiotach. Jankesi przetestowali i pięknie działa.
Bo jak masz się tyle narobić nad rakietą, to mniej roboty po prostu się do wrażego typa przejść i maczugą.
Tu bym chciał dodać istotny aspekt: ja wiem, że w kontekscie Magistra i tu i teraz, to ta historia w wydaniu Jankeskim ma sens. Ale dla pełnego obrazu sytuacji warto popatrzeć na inne kraje, które tę historię przeszły dużo wcześniej. I to nie koniecznie na Włochy, bo to kraj postkolonialny, ale na Francję. Z tanich energetyków to oni mają tylko wino i trochę węgla, wszystko inne importują/kolonizują. Wzrosty ekstensywne wysycili 100 lat przed Jankesami. Co prawda ciągle mają rolnictwo, bo w takiej Anglii to podobny odsetek chłopów co Polska za Bieruta oni mieli 1650. 300 lat wcześniej. I z początkiem XXw mieli odsetek robotników rolnych jak 3RP w 2020.
Natomiast clue jest takie, że Francja i część Europy Zachodniej dużo wcześniej niz Jankiesi zaczeli szukać obejścia problemu skończonej planety i obecna/nadchodząca stagnacja nie jest im obca i nawet udało im się ją na moment odwrócić.
Steve Jobs mial bon mot, że komputer dla mózgu jest jak rower dla nóg. Homo sapiens na piechotę jest bardzo mało wydajny energetycznie, ale rowerem przebija km/kcal sępy wędrowne. I ten proces eliminacji pracy umysłowej to nie AI zaczął, tylko komputer. W końcu zawód rodzicielki Kandydata Obywatelskiego (introligatorka) już dawno temu komputer wyeliminował.
To chyba odwrotnie, idzie informacja za którą nie idzie energia więc korelator uczy się ignorować takie głupie sygnały.
W tłumaczeniu na internetowe #zaDarmoUmarło (przy czym jakby ktoś się chcial czepiać, to odpowiadam awansem cytatem bliskim sercu każdemu nerdowi: w życiu nie licza się pieniądze, tylko punkty zwycięstwa : )
Tak, i wtedy zwiększa produktywność. Ale jak piszez, nie wszędzie ma to sens zastosować, ale decydenci wszędzie na świecie żyją w logice “niech się stanie!”
“nasz PGR jest w pełni zautomatyzowany. Naciskam guzik i proszę z kantyny wylatuje 30 robotników z widłami”
Przy czym, żeby nie być taki optymistyczny to byłem na kolacji ze znajomi z IT z Krakowa. I generalnie wszędzie kryzys i zwolnienia i brak zatrudnienia. Jakąs tam rolę AI odgrywa: github copilot w VSCode jest fajny i dużo boilerplate code generuje jak ta lala. A najlepszy jest w rozwiązywaniu leetcode, potyczkek algorytmicznych i innych zagadek (dopiero na olimpijskich zadaniach z matematyki wymiękał), tak że rekrutacje będą miały nową zagadkę. Będę miał taki artykuł pt “czego AI nie umie” ale pewnie dopiero w lipcu.
Natomiast bessa na rynku IT w PL ma trzy nogi:
- wysokie stopy w USA → brak kasy u VC → startupy do likwidacji → podwykonawcy (AI in the box made in Poland) na zieloną trawkę
- stada randomów. Kolega opowiadał, że gość chcial się zatrudnić jako Principal Python Dev, ale wyszło że z zawodu jest fryzierem, a bootcamp z Pythona to on dopiero robi; oferta juniora była poniżej jego godności
- Jak się porówna stawki z PL to we Włoszech, Portugalii, Hiszpanii i Francji płacą mniej, w Niemczech porównywalnie. Jesteśmy po prostu rynkiem pracownika premium, choć dla odmiany junior w PL zarabia mniej niż w Chinach a tylko trochę więcej niż w Indiach:)
Anglia ma doskonale opanowane tworzenie niewymienalnych tokenów statusu, tak żeby można było ludzi róznicować kastowo po taniości. W Europie już przechodzilśmy ten kryzys:)
Tak, choć to wymaga zmiany panteonu bóstw i zaspąpienie Pekaba czymś bardziej łagodnym (Perun? Astrate? Odyn? Baal?)
Wynajem jak wynajem, mozna kupić i trzymać jak to robią w Polsce, co jest jeszcze bardizej ekonmiczne na poziomie państwa bez sensu. Generalnie czerpanie renty kapitałowej z nie-swojego-przemysłu jest praktycznie zawsze na łasce Kapitana Państwo, bo własność akcji, nieruchomości etc to taki papierek gdzie jest napisane, że Kapitan będzie gwarantował rozporządzanie dobrem temu co papierek okarze.
Stąd - wracając do Francji vs USA - możemy sobie spokojnie wyobrazić zmianę wektora fiskalnego na taki gdze to “kapitał bierny” będzie opodatkowany jak wódka, tzn jak praca, a praca przeciętnego zjadacza chleba nie będzie opodatkowana w ogóle. USA miało ten model w przeszłości, Francja sie broniła, w końcu tam pewnie są nieruchomości w posiadaniu od ostatnich 2tyś lat. Natomiast historia 1945-1970 uczy, że nawet gdy na kraj w permamentnym kryzysie (Francja) nałożymy system sprzyjający produktywności wszelakiej, to ona nagle zaczyna rosnąć. Jak zlikwidujemy, to przestaje. Magia panie:)
Miało byc o chłoporobotnikach a tu nic!
Nawet z Moskwy potrafią wydobyć ogień^^
Brytole też. I właśnie z Żabojadami były awantury, które skończyły się buntem kolonii i powstaniem Yankee.
Jankesi też próbują. A że zawinęli planetę szybciej niż inną to pozostało skupić się na osi Z tej mapy. W dól nie idzie, to może w górę? Na razie wysłali w kosmos giełdę no i ta osiągnęła szczyt, a teraz zmieni energię potencjalną w kinetyczną spadając komuś na łeb^^
Ale to był rower z dużym przednim kołem, bez przekładni, bez przerzutek, bez silniczka…
Jak nie idzie?
idzie baba szukać roboty - “nie ma, wybraliśmy innego kandydata”, baby się tym infem dzielą, miliard bab twierdzi, że są jacyś “inni” i tak każda dostaje takich odpowiedzi pińcet rocznie. Wniosek prosty - na planecie jest 500mlrd ludzi rocznie za dużo, no to jak nie zrobi tego jednego czy dwóch to co to zmieni? I tak jest za dużo^^
Samice świetnie się na tym znają i informacja jest jak najbardziej energetyczna tyle że ujemnie. No bo nie zarobiła, a fatyga na kliknięcie była.
Jak do netu dorywa się dwa miliairdy samic to wtedy jest 10^12 ludzi rocznie za dużo na planecie, na to żaden generał nie zaradzi choćby użył wszystkiego co jest^^
Tylu ludzi co w takiej macierzy połączeń jest to nie ma i pewnie nie będzie ![]()
Jakbyś pytał w średniowiecznej gildii to każde zwiększenie podaży wrogiem mistrzów i na pewno wina partaczy^^
No i partacze wdrażają, więc jest jeszcze śmieszniej niż gdyby nie wdrażać wcale.
Wdrażać to sobie może mistrz z gildii bo to jego podaż i on ją już tak wyreguluje jak bank centralny stopy. Wszyscy będą równo obdarci - do gołego^^
Ale główną rolę nieujemne stopy procentowe.
Majstry zmajstrowały i teraz trzeba spłacić energię znikąd^^
To akurat wiem czego nie umie, ale to dlatego że ma bezpieczniki żeby nie cierpieć na Riemana.
Nie ma moresa ta tempura^^
Trzeba się za siusi zabrać^^
Znaczy ten… podpowiem, że królem jest ten, którego przodek ubił wielu innych mieszkańców, więc token statusu jest osiągalny i w Szwecji proces trwa. Na początku nazywa się ich rozbójnikami, a później to są króle.
A jak nikt nie naru… tych pracowników to religia i tak wygaśnie.
To odważna koncepcja. Tfu! Herezja!
Ty antysemito!
To przeczytaj jeszcze raz.
Ten akapit: “Rozważmy jednak kwestię, dlaczego niby techniczni tak dobrze gościli w dystrybucji dóbr.”
Ok, chłoporobotnik jako koloryt scenariuszy egzotycznych, gdzie narzuciliśmy takie nierynkowe stawki, że do pracy idzie się wyspać.
Natomiast mi chodziło bardziej o pewne niematerialne zalety takiego ustroju. W sensie chłoporobotnik to on oddaje trochę Bogu Pekaba ogryzek, tzn ogarek; a sobie w chwilach wolnych produkuje świeczki. To mimo bycia kompletnie nieeekononiczmym (= zaprzecenie specjalizacji) ma swoje zalety, że jest to bliższe naturalnemu dla Sapków trybowi różnorodności i woluntaryzmu znanego z łowiectwa i zbieractwa, a mniej jest siadającej na psychike monotonii. W sensie za Gierka panie to było dobrze:)
A Ty myślisz, że co ja robię za obecne stawki?
Klientów wyganiam na godzinę przed zamknięciem, żebym mógł w spokoju dopić czaj. A wcześniej ich przeganiam pod innymi pozorami^^
A że w tę stronę… to wiesz… chyba samo wychodzi. Sapki to tak ostatnio przestały habilić bo produkcja masowa, a teraz to nawet sapić bo ejaje.
Jak się popsuje to od razu sobie przypomną.
A za Adolfa to było panie. I za żarty o Żydach nie ganili, i mydło było - same zalety.
Znaczy się, że z homosapkami jest tak jak z uranem. Że wydobywamy ubogą rudę i potrzebny jest kosztowny proces wzbogacania (tzn odsiewania ziarna od plew). To nie dziwota, że się nikomu nie opłaca. Może owszem jakiś intelligent design typu hodowla lepszego gatunkowo prola, ale w praktyce taka eugenika na gatunku gdzie trzeba tak minimum 15 lat by przypisać poprawną wagę dla algorytmu genetycznego, to znowu może po prostu jest zbyt kosztowne? Swoją drogą ciekawe czy CRISPR dałby radę taniej?
oddaj produkt eugeniki z-CRISPR-owanej do dzisiejszej szkoły a wyjdzie z niej LGBTowaty rurkowiec wierzący że podskakiwaniem można przestraszyć Kaczyńskiego.
Dasz radę coś więcej o tym powiedzieć?
Powtarzam pytanie, bo też ciekaw jestem.
Ponoć da się też “zautomatyzować” ![]()
Albo wadliwie dobraliśmy selektor do sita?
Skoro ewolucyjnie cała populacja jest (co widać przynajmniej z jeden strony) to pada podejrzenie, że ogony rozkładu są w populacji potrzebne marginalnie (tak jak są). Są to albo wypadki przy pracy, albo zabezpieczenia na wypadek.
Jak w każdym organizmie - na przykład psychopaci niczym nie różnią się od bardzo agresywnych limfocytów odpalających łańcuchy cytokinezy co czasem jest potrzebne bardzo, a stale trochę żeby porządek zachować (entropię zmniejszać). Ale jeśli ten ogon populacji w organizmie się nazbyt rozrośnie to go zabije.
Na kryzys wybierani są tyrani, po kryzysie pędzeni za mury.
Czyli szukamy technicznych w populacji (czyli tych od składnej logiki, liczenia) - nie bez powodu jest ich mało, gdyby się w toku ewolucji przydali bardziej niż na przykład płodne samice to… Ala i Bob. Ale się nie przydali bardziej. I selektor doboru najpierw patrzy na cycki, a rozumowanie jest fakultatywne.
Czyli ruda jest dobra jak jest, jeśli jest zbyt bogata to się sama rozpadnie. I dlatego jej nie ma.
Czas połowicznego rozpadu społeczeństwa filozofów jest tak krótki, że nigdy go nie zaobserwowano.
Zauważ, że odkąd wprowadzono powszechne kształcenie, a nawet wyższe na siłę, to się rozpadło i to wyższe (na jakieś marne resztki poza fluktuacją z mocnym pikiem, ale małą liczebnością) i nawet potrzeba educzenia populacji. W zasadzie to po kiego dziś większość populacji ma chodzić do szkoły, skoro do niczego im to niepotrzebne?
Każdy tekst dla nich jest TLDR; else i tak nie rozumieją o co w nim chodzi.
Jednocześnie dostosowaliśmy środowisko informacyjne tak, żeby małpom pokazywało obrazki i gadało.
Pamiętasz składnię pierwszych wyszukiwarek? Prompt był nie dla ludu. No i teraz można ejajem tak długo serczyć, aż się dogadata. Ejaj w tym trybie dostosował się do mediany użyszkodników i jest tak głupi jak potrzeba.
Można wylistować przypisania “abstraktów i skojarzeń” ejaja. Dla innego typu użytkownika trzeba przesuwać cały rozkład, ale nawet wtedy trzeba co chwilę przywracać poziom.
A może jednak płodne samice && wojny są rozwiązaniem, które działało i nie trzeba psuć? Może to ma sens?
Tak, ale znasz tylko lewą stronę wykresu, a nie wiesz co będzie istotnym selektorem po prawej.
Uzbrojeni w kredę wypną zady spasitielom z woschoda.
Post 2WW.
Próbowałeś na 20mm blaszce?
Trzeba podgrzać więc nakład energetyczny. Przyjdzie księgowy i powie, że z ejajem o prąd konkurujemy więc jest drogi… się da, się nie opłaca.
jesli to ma być bóg dla Europy to najbadziej pasuje Nurgle
Ja znam całkiem sporo korwinowskich kucy 23- które wyszły własnie ze współczesnej szkoły.
Inna sprawa, że jak ktoś ma IQ i fioletowe włosy, to włosy można przefarbować, a IQ się juz nie poprawi na stałe:(
o Francji niewiele, bo większość znam z drugiej ręki, więc nie będę sciemniał.
Z Anglią to prosta sprawa. Raz, tu są ciągle tytuły szlacheckie, które w £ nie kosztują Koronę nic, a swoją funkcje statusową spełniają, bo w końcu status to gra o sumie zerowej.
Po drugie (to bardziej kiedyś niż dziś) w Anglii jest wielki kult “stare lepsze niż nowe”, o którym pisał Mackiewicz w Londyniszcze, że przeciętnemu Anglikowi imponuje, że ktoś ma pub, a najlepiej jak jego rodzina ma ten pub ostatnie 500 lat. Tego już tak nie widać, ale generalnie stylizowanie się tanim kosztem na “old money” (czyli chodzenie w swetrach i płaszczach zamiast kurtkach) ciągle w cenie.
Po trzecie mamy Oxbridge, czyli system edukacji wyższej bardzo głęboko promujący klasizm. Nie ma porównania między przepaścią percepcji w top2 vs reszta w Polsce. A na Oxbridge cały kolejny system fedualnych przywilejów: student nie może wchodzić na trawnik. Doktorant może w wyznaczone dni. Profesor kiedy chce, podobnie jak pies profesora. Gdy student wyprowadza psa profesora to może wejść z nim na trawnik. Itd.
Do tego cała hierarchia sportowa, który sport jest bardziej posh a który mniej (i pomijając polo to w ogóle ma się nijak do kosztów) (hint: wioślarstwo, real tennis, polo = posh; rugby , golf = upper middle class; krykiet = kiedyś posh dziś za dużo Hindusów; potem tenis, narciartstwo = middle class. Reszta dla plebsu)
Poza tym jest mnóstwo różnych towarzystw i organizacji paracechowych, najlepiej z “royal” w nazwie, które dają +10 do prestiżu gdy możesz sobie dopisać te literki po nazwisku. FRS, CILEX, RCO, etc. I tam trzeba być przyjętym przez członków.
Jest też całkiem sporo klubów (w sensie jak z Sherlocka Holmesa) w Londynie tylko dla członków i np trzeba być i z Oxbridge i przejąć kooptację.
Generalnie dla Polaka, który z jednej strony jest z “komunistycnzego” PRLu, z drugiej z “dzikiego kapitalizmu 3RP” to jest straszny kosmos.
Gdyby było tak dobre to by nie przestało działać. A jednak przestało, bo się geometria planszy zmieniła przez technologię i ropę. Można by jak Afganistan przywrócić geometrię planszy, ale to jak słusznie zauważył gruby oznacza głodową śmierć dla lekko licząc 80% populacji Zachodu w ciągu pewnie pierwszego roku. Poza tym taki reset oznacza też reset technologiczny. Naszym celem nie jest być jak plemię Bantu i żyć sobie tak samo jak 100k lat wczesńiej z łowiectwa i zbieractwa. Naszym celem jest “und morgen das gesamte Universum”
And 'is minions!
Exalted Deamon Pfizer
Daemon Prince Zeneca
książąt od groma, tylko space marinów jakoś brak ;>
Ale brainrot spawnów ile^^
Że samice nie dały rady czy że wojny?
Zauważ, że panikę wzbudza odpalenie jednego z regulatorów - W nie daje rady, babę ewolucja pośle. I się liczebność w niszy reguluje.
Matki natury może głupie są, ale się nie mylą bo ich wtedy nie ma.
Układ rozrodczy się nie zmienił. Jak zaczniesz wyciągać orki z błota niczym Saruman to się dyktatorzy ucieszą, ale na razie jeszcze się nie udało.
Poświęcenie na które każdy Polinezyjczyk jest gotów?
Rzym przechodził, to nie szkodzi.
Może Twoim, dla mnie technologia gdy wchodziłem w dorosłość była tak na styk, jeszcze kilka rzeczy było ciekawych i przydatnych od tego czasu, reszta to cofki technologiczne i utrapienia hajpem.
Podkreślam, że “wchodzenie w dorosłość” może być tym limesem dla technologii, kiedy rozwój dziedziny jest od pogrzebu do pogrzebu.
Świetlistą przyszłość warto pozostawiać w przyszłości przyszłych pokoleń.
Aby się nią tak strasznie nie martwić.
Zauważ że był wielki hajp na trójkąty i gry nextgenowe.
No i weszły, opatrzyły się, sprzedają się… zabytkowe rozwiązania. Najwidoczniej klient chciał kupić tylko do momentu aż dostał. A później się połapał, że nie to mu dopaminkę robiło.