Ja chcę oglądać prawdziwe lądowanie ludzi, a kolega mi z fikcją odpowiada…
Miałem kiedyś dłuższą dyskusję na ten temat. Znam wyzwania i uważam, że są epickie. Ale mimo wszystko pooglądałbym wysiłki, żeby te marzenia urzeczywistnić.
Oj tam, oj tam. Dla nasycenia mojej ciekawości jestem gotów, aby obserwować poświęcenia w to się pchających
ortografa, podobnie jak akcent, to jedna z tych głupich umiejętności, która w grach statusowych jest używana do pokazania, że jesteś bogaty z domu i stać cię na uczenie się wiedzy pozornie bezużytecznej. Patrz język angielski z jego odjechaną ortografią i posh akcentem. Taki pawi ogon.
Epigenetyka spoko ale te geny aktywują się w okresie płodowym albo wczesnego dzieciństwa. Potem jak już ekspresja białek się dokonała to za dużych rewolucji nie ma.
Spróbuj po 30 urosnąć nie oglądając się na geny:)
I z umysłem jest dużo bardziej jak ze wzrostem niż jak z mięśniami.
Ja mam tylko dane IDzD ale geny (rozumiane jako wylosowany genotyp) ogrywają myślę, że istotnie więcej niż 50% w IQ. Dziedzicznośc to jest bardziej skomplikowana, bo cross-over i dziedziczenie diploidalne jest trochę losowe to raz. Dwa, że w praktyce rodzice detreminują też często zarówno kapitał kulturowy jak i model wychowawczy, więc w praktyce ciężko to oddzielić.
Elfowie do Valinoru:) a swoje skarby zamknieli w grotach, a na zewnętrznych scianach jaskin namalowali ludzi z wielkimi kuśkami polujących na mamuty, cobyśmy im nie niszczyli depozytu skarbów. Tak pisał Sapkowski.
Na serio, to chyba trochę jest za malo odpadów radioaktywnych jak na to żeby istniały przeszłe zaawansowane cywilizacje. A bez atomu zagłady to nie jest zawwansowana cywiizacja:)
Coś jak Matematyka - oby nigdy nie odkryto zastosowania^^
Później środowisko ciosa siekierą z tego co jest i zawsze kończy się to śmiercią.
W tym wypadku wszyscy rabini zgadzają się, że ciężko o odmienny przypadek.
Znaczy ten…
Mam potomstwo (samica homo sapiens), z którym mój kontakt jest sporadyczny (1do2/52) no i ono też matfiz.
W każdym wypadku matki mają do matmy epsilon^-1.
Najwidoczniej skutki nie zależą od tego czy dokładam wysiłków wychowawczych czy nie.
Samiec więc niczym, samiec pyłem.
@Koncereyra
Wiesz, ja nawet wiem skąd się biorą te marzenia o przeszłych cywilizacjach
Jeden z drugim
dowie się o np. Gobekli Tepe i/lub Karahan Tepe,
przeczyta na jakimś blogu, że :
a) “cywilizacja Wyspy Wielkanocnej dysponowała własnym pismem, bardzo podobnym do tego używanego przez cywilizację Doliny Indusu (Mohendżo Daro i Harrappa)”, lub
b) “symbole na filarach w Gobekli Tepe bardzo przypomina symbole australijskich Aborygenów” lub
c) “istnieją podobieństwa między petroglifami i symboliką z Australii a tymi z Anatolii” lub
d) “zachodzi możliwość istnienia melanezyjskiego imperium morskiego – sugerowanego przez badania DNA z Amazonii” lub wszystko powyższe…
Czyli ogólnie da sobie wbić do głowy, że między starożytnymi kulturami Anatolii (Göbekli Tepe), Pacyfiku (Rapa Nui), Indii i Ameryki Południowej mogły/musiały istnieć kontakty lub wspólne źródło kulturowe, datowane sprzed ostatniego hipotetycznego kataklizmu (~12 tys. lat temu)
Z takich zestawień i wiary lecą wtedy hipotezy o rozległej, przedpotopowej cywilizacji (prekursorów Sumerów?), która po globalnym kataklizmie osiedliła się w miejscach takich jak Anatolia, Mezopotamia, Indie, Pacyfik i Ameryka Południowa.
Owszem, to jest jakiś ciekawy przykład alternatywnej archeologii – łączącej emocje podróżnicze, obserwacje kulturowe i teorię spiskową w jedno narracyjne uniwersum i dla zainteresowanych hipotezami „zapomnianych cywilizacji” – może być inspiracją do kwestionowania status quo. Ot takie flirtowanie z estetyką i stylem myślenia paleoastronautów.
Oj tam! Archeologię pozaziemską poczytaj, to dopiero jest odpał
Cywilizacje na Ziemie są jeszcze do łyknięcia po łyknięciu mocniejszego zawieszenia niewiary.
Dowód anegdotyczny podstawą obalenia każdej tezy
W ścisłych to wystarczy, jeśli krowa nie jest sferyczna z przynajmniej jednej strony to jest niesferyczna^^
Równie dobrze moglibyśmy próbować wybudować kolonię na Saharze (nie trzeba wozić tlenu) bo są jakieś roztopione czapy lodowe pod piaskiem. i nawet taki libijski boart próbował i co?
ło panie, to nie jest żaden argument, bo nie wiesz counterfactual jak dobrze/źle by było w drugą stronę. W sensie ja wiem, że Eweryst Galiois (chyba top 3 najgenialniejszych matematyków w historii razem z Gausem i Eulerem) to nauczył się matematyki pod koniec gimanzjum by w wieklu 21 lat zginąć w pojedynku o jakąś lafiryndę. Ale być może jakby otoczenie było bardzej sprzyjajace byłby jeszcze lepszy.
Natomiast powiedzmy mając jakiś tam kontakt dydaktyczny ze zdolnymi dziecmi, to:
a) one trochę się pojawają spontaniczne w populacji (w sensie IQ dziecka może być dużo wyższe niż max(IQ1, IQ2) rodziców)
b) jest to raczej czynik genetyczny niż środowiskowy (bo rodzeństwo to już bywa różnie)
c) inteligencja nie ma aż takiego przełożenia ewolucyjnego na linię genetyczną jak uroda czy brak poważnych defektów zdrowotnych. A uroda jest bardzo silnie dziedziczna, więc obstawiałbym że IQ jednak trochę mniej.
d) to jednak plastyczność mózgu jest cechą mocno fizyczną, więc obstawiam, że komponent genetyczno-epigenetyczny jest bardzo istotny (w sensie geny istotniejsze niż dziedziczenie i środowisko)
e) Poza tym nieprezydent Bonjour jest prrzykładem, że dorastanie w środowisku to jednak nie wystarczy i ograniczeń biologicznych się nie przeskoczy.
Ale mi to nie przeszkadza/pasuje, nastomiast przy całej sympatii do Liz Taylor w Kleopatrze, to cywilizacje przednowoczesnie… no były właśnie jednak takimi trochę dzikusami jak my patrzymy dziś na jakiś Afganistan czy Maroko (niekoniecznie słusznie). I do przejscia fazowego rewolucji przemysłowej może brakować nie kilkadziesiąt, a kilka tysięcy lat.
Pierwotnie PSE wymagało 8h gotowości do blackstartu dla wszystkich elektrowni i rozdzielni systemowych, aktualnie (prawie 2 lata temu) podbili wymóg do 24h gotowości.
Ładnie wyklarowane. Podoba mie sie.
Takie myśli bezładne mi się nasuwają:
skoro jest już tak dobrze, że ciężko umrzeć w “cywilizowanym” świecie z głodu, to po co się starać o rozwój? Są jeszcze na tym świecie duże zbiory homo ponoć sapiens, które mają do czego równać, aby żyło się wygodnie (a nie tylko z pełną miską), ale mam wrażenie, że dynamika równania jest dość duża.
-no ale skoro istnieją władzuchny, które nadal chcą być władzuchnami i jeszcze władać nad innymi władzuchnami, to muszą napędzać mechanizm, żeby ich było mojsze niż ichniejsze
dobrym wyjściem byłaby szybka demolka poprzez zabranie miski (czyli w sumie to co o wyzwaniach Dimona piszesz), co przywróciłoby głód (z fizycznego wszak bierze się ten do wrażeń )
tylko powstaje ryzyko dla takiej władzy, że wśród władanych nastanie niezadowolenie w masie krytycznej
z innej beczki problem, który za mną chodzi to kwestia jak bardzo jesteśmy wyspecjalizowani… Wieki temu stało się niemożliwe, żeby pojedynczy osobnik był w stanie ogarnąć wszystkie dostępne na danym etapie technologie i możliwości, a dzisiaj ilość rzeczy, których nawet najbystrzejszy osobnik nie jest w stanie od A do Z wytworzyć sam, jest zatrważająca (no ja wiem, że samochód w miarę dasz radę, ale na marsa to jednak nie polecisz )
świadomość jak bardzo jesteśmy sprowadzeni do roli mrówek jest, jak sądzę, sporym przyczynkiem do eskapizmu czy rzeczonych opiatów
Quo vadis?
O to to.
No ten, ale że technicznie niemożliwe uszkodzić przewody pod wodą? Albo że może do Luleå masz za daleko?
Oj, to mnie osobiście bardzo boli. Ja wiem co chcę znaleźć, ale wyszukiwarka jednak wskazuje, że się mylę. Jprdl, kiedyś było dobrze, to wzięli i popsuli.
Jak definiujesz “nas”?
O jakie wspomnienia… I w jedynkę się miło grało. A pamiętam jak się cieszyłem na kolorowy monitor w domu, bo Settlers nie chciało działać z cz-b na tym 486DX.
Córka mi ostatnio słuszne pytanie zadała - po co ona się ma uczyć nazw przypadków, skoro umie je zastosować w praktyce?
A jakie “inni” robili 5000 lat temu i wcześniej trochę bardziej na południe…
^^^
No a jej określenie trochę subiektywne :>
Cała ta ciekawa dyskusja kolegów znajdujących się wyżej o kilka odchyleń standardowych w rozkładzie ode mnie w mojej percepcji na końcu sprowadza się do pytania “dlaczego?”. Jak małe dziecko to czasem robi - na końcu zawsze można zapytać “dlaczego?”. No bo dlaczego @PawelW marzy o oglądaniu lądowania na księżycu?
Jesteśmy najedzeni. Możemy zbijać bąki, a w misce nadal będzie.
To jest ciekawe - siły, które w ogóle stworzyły naszą percepcję.
Czy kiedyś będziemy w stanie udowodnić teorię ewolucji? Odpowiedzieć na pytanie jak powstały pierwsze komórki, ale przede wszystkim DLACZEGO?
Jesteśmy napchani odpadkami wysokoprzetworzonymi w fabrykach żywności.
Jednocześnie chwytamy za tabletki jako suplementy diety bo w fabrykach wiele z żywności wysokoprzetworzonej zniknęło.
Znam osoby dorastające w jeszcze bardziej cieplarnianych warunkach (bo przy całej cieplanianości, to jeszcze byli jedynakami) … i im to nie zaszkodziło. Albo przypadki, gdy z tej samej rodziny, może nie aż takie ale całkiem szklarniowe warunki tworzą różne egzemplarze, a po wyglądzie oczywiste że są z tego samego miotu.
Dla równowagi znam bliźniaczki jednojajowe z tego samego domu, gdzie na skutek niegroźnego wypadku w późnym dziecińśtwie im się rozjechała grupa towarzyska i jedna została nerdem druga Julką. Więc “na dwoje babka wróżyła”
Tzn moja teza jest taka, że jak ktoś ma niezbyt udany charakter (który jednakowoż w dużym stopniu jest wrodzony, każdy kto miał kontakt z n > 1 małymi dziecmi z tej samej kombinacji genetycznej to zauważył) i jak ktoś ma charakter paprotki i ameby, to żadna porcja pompowania wiedzy i coachingu nie zrobi z niego charyzmatycznego lidera.
Donaldinio pokonał faszyzm w 2023 i liczył na zostanie szefem KE. Nie został, no to jak mu nie płacą zleceniodawcy, to on ma gdzieś te robotę i widać same działania pozorne z pod szyldu “co szkodzi obiecać”.
Głód to nie jest aż tak duży motywator jak gry statusowe. Problem współczesnego Zachodu to nie nadmiar jedzenia, tylko niedomiar “dziur elektronowych w wysokopiennej hierarchii”. Tzn nie ma się jak i po co wspinać, bo wszystkie miejsca powyżej poziomu liści drzewa są obsadzone.
Jakbym magicznie zredukować populację górnej połowy statusowej społeczeństwa o 50% to by błyskawicznie się zachciało chcieć, choć materialnie to by nam się poprawiło.
Szczury w funparku praktycznie nie uzależniaja się od kokainy+heroiny. Tylko te w szarej klatce bez wyjścia tak robią.
To oczywiste. Zarejestrowani użytkownicy forum. Tak zwani folksiluminaten.
To ma bardzo prostą odpowiedź: my nauczyć się operować abstraktami.
myślę że tego subiektywizmu jest mniej niż 20% Poza tym jak rozpratrujemy to w terminologi funkcji aktywacji neuronu (brzydka/?/ładna) to pewnie nawet mniej niż 5%
Schlebianie zawsze w cenie haha
Na poziomie sieci neuronowych, to można powiedzieć że dlatego że “się dałoby”. Tzn jedną z ulubionych zabaw małych dzieci jest włączanie i wyłączanie światła pstryczkiem. I tu nie chodzi o to że dziecko boi się ciemności czy woli światło, ale o sprawczość. Nasze scieci neuronowe nie trenuja się tak jak AI (gdzie faza treningu jest osobna i jest związana z propagacją wsteczną sygnału na podstawie korekty względem poprawnej odpowiedzi) tylko u nas mózg wzmacnia te scieżki które prowadzą do zmiany otoczenia (stąd u dzieci opuszczonych autostymluacja/choroba sieroca). To, plus bodźce chemiczne (cukier), hormonalne (oksytocyna) etc ukierunkowują nasz mózg na działanie. Próbwał to modelować Hinton, ale w praktyce trening ML taki jak robimy dziś jest wydajniejszy.
I teraz jak połączym to, z teorią Mazura o charkaterach to możemy powiedzieć że mózg w fazie egzodynamicznej nie zadaje pytania “po co”, bo nierozwiązany problem i nieużyta sprawczość jest uzasadnieniem samym w sobie. W fazie endodynamicznej (kiedy jesteśmy starzy i nic nam się nie chce), każde działanie musi być poparte istotnie dodatnim rachunkiem zysków i strat:) Choć wg mnie ten model jest uproszczony i ja bym go przerobił na stochastyczny:) No ale to jest długi temat, może do Pilzna coś przygotuje.
Więc odpowiedź brzmi: jak pytasz “dlaczego” to oznacza, że problem jest z Twoim PESELem i warto przy okazji zainwestować w lepszą opiekę medyczną, bo to już ten moment:)
To jest trochę pytanie w stylu, czy czerwone jest smaczne albo czy próżnia jest gorąca:) Te właściwości można przypisać, ale są one nieadekwatne do zakresów w których urządzenia pomiarowe zostały skalibrowane:)
Teoria ewolucji (mała) to ją można łatwo udowodnić empirycznie w komputerze, że algorytmy genetyczne/SDG działa, tzn znajduje rozwiązanie optymalizacyjne problemu.
Średnią teorię ewolucji (tzn o pochodzeniu niektórych gatunków drogą doboru naturalnego) udowodnił na ziębach Darwin, a jak pominiem dobór naturalny na sztuczny, to każdy banan, truskawka, pies etc jest dowodem że działa (zobczcie sobie te owoce przed udomowieniem).
Duża teoria, czyli pochodzenie człowieka drogą doboru taką linią jak obecnie mówi mainstream to jest bardziej skomplikowane i pewnie nigdy tego nie udowodnimy, tzn nie znajdziemy na tyle dużo sakamielin pośrednich z resztkami DNA by sobie pokazać konkretne przejścia. Co nie znaczy, że teoria jest fałszywa. Powiedzmy ze wszystkich jakie mamy dajle najlepsze i najbardziej falsyfikowalne wyniki.
Podobnie z pierwszymi komórkami, w ZSRR próbowano to jakoś powtórzyć w reaktorach, coś tam wyszło (aminokwasy) no ale pytanie jak długo trzeba by symulować by wyszło coś a la komórka. A może jakiś prion? albo protowirus? etc. To akurat by się dało udowodnić, tylko trzeba by rzucić naprawdę dużo kasy na badania które praktycznie są bez sensu.
PS żeby przełożyć złożoność problemu dowodu pochodzenia człowieka na język IT: Wyobraźmy sobie, że mamy taki zakład. Ja wymyślę język i napiszę w nim jakiś dłuższy tekst typu Ziemia obiecana, potem 95% losowych fragmentów tekstu wykasuje i dam go do nawet nie tyle do odszyfrowania to by ktos mógł udowodnić/obalić tezę ze to jest autentycznie planowany tekst vs losowe znaki. Dużo brudnej roboty, mało danych.
No nie wiem, nie wiem. Z punktu widzenia waadzy, która tę waadzę chce zachować, byłby to dosyć ryzykowny manewr…:
“(…) Na polskiej wsi mieszka 40 procent Polaków, a w dużych miastach tylko 12 procent. Matematyki nie oszukasz. Elity, żeby rządzić, muszą mieć jakąś propozycję dla pozostałych, bo elit zawsze jest mniej i zawsze są na musiku. To elitom powinno zależeć na tym, żeby przekonać resztę, że mają jakiś plan, pomysł, my rządzimy, ale wy skorzystacie. I w Polsce te propozycje długo istniały: wejdziemy do NATO, wejdziemy do Unii Europejskiej, będziemy się rozwijać, bogacić. Przez wiele lat to działało, przecież Polacy ponosili ogromne ciężary przemian ekonomicznych, ale cały czas kupowali taki plan, poszli na referendum, opowiedzieli się za Unią, nie strajkowali, nie protestowali przez wiele lat. To się wyczerpało. Ze strony liberalno-centrowej nowej oferty nie ma od dawna. Ostatnią ofertą Tuska była zielona wyspa, druga Irlandia, takie były ostatnie idee. Potem już totalna pustka.
(…)”
No właśnie
Coś w tym jest.
Mój, pomimo że matematycznie uzdolniony, to zaczyna kwestionować wartość wkładania wysiłku w liczenie. Zastanawiam się nad impulsami wzmacniającymi, żeby ten wysiłek wkładać.
Że niby piramidy?
Bo proste rzeczy może robić każdy i po taniości. Przy współuczestnictwie lub robieniu rzeczy intelektualnie trudnych, wręcz niemożliwych, dostaje (przynajmniej ja) dobrego i trwałego kopa dopaminy. I chcę więcej. A nic innego mi tego nie daje.
Mój brzdąc często zadaje to pytanie. Szczególnie w kontekście, dlaczego istnieje życie, albo dlaczego takie, a nie inne zjawiska fizyczne zachodzą.
Tak też coś czułem, że on nie bardzo tutaj na premierowskim fotelu siedzieć.
W sensie dzieci zadają pytanie “dlaczego?” bardziej jako defaultowy prompt do dorosłych pt “moja sieć kognitywna jest niewysycona, poświęcaj mi uwagę i opowiadaj dalej” (tak samo jak młode wołają jeść jeść jeść). Dorośli pytają “dlaczego?” w jako “a co ja z tego będę miał?”
No właśnie nie bałdzo, bo oni widzą, że będą równać do braku przyszłości z braku dzieci. Wcale nie stworzyliśmy tak atrakcyjnej cywilizacji.
Po prostu zabrnęliśmy.
Jakbyś 15tys lat temu próbował łowczym zbieraczom wcisnąć robotę w kopalni na przodku, to by machnęli ręką i poszli zbierać i polować. W małych krokach to wygląda sensownie, ale jak patrzysz na rezultat to wcale nie jest taki wielki sukces.
Chyba coś o tym napiszę bo mnie wypowiedzi Kremlinki z jakimś tam szpecem od “Kacapia upada gospodarczo” wzburzyły. Jak słuchałem to się zastanawiałem co palą w biurach, bo też bym chciał.
Przywrócono 12 lat temu w Rosji przy użyciu giełdy. Rezultat zadowala?
Ktoś chce spróbować z Chinami?
Eeee… one tak bardzo nie są różne.
młodemu ostatnio przedstawiłem całą fizykę (z tą najgłębszą) w jednym akapicie. W zasadzie cała zabawa sprowadza się tensorów różnych rzędów, całek i pochodnych. Z tego wynika wszystko inne z operatorami włącznie.
W Matematyce jest wielokrotnie więcej i trudniej, ale inżynieria to jest uproszczenie fizyki do zastosowań. To nic trudnego.
Za to rzemiosło - jak to urwał zrobić, żeby się nie narobić (nie wkurzyć księgowego) to już zupełnie inna historia.
Eee… to tylko kwestia skali. Po prostu większość rzeczy jest dużych i dlatego jeden nie robi tego sam, ale jakby musiał to by się dało.
To tylko kwestia skonstruowania większych maszyn do budowy maszyn. Na razie rakiety względem dźwigów i widlaków są duże. A samochody już nie. Kiedyś samochody były duże więc zrobiono fabryki, względem których są małe.
Wystarczy poskładać fabrykę, dla której rakieta jest mała. W samoloty już się tak udało.
Gdy mrowisko nie było tak sprawne energetycznie to redukcja była przez “składanie ofiar” (limes dolny). Dzisiaj jest limes górny - przesadzenie z hedonizmem.
Aż tak bardzo nie boli.
Młody coś bredzi, że tam pójdzie na uczelnię. Blisko ma.
G tam wiesz - automat wie lepiej co masz czytać, a Ty jakieś nieprawomyślne indeksy zakazane chcesz przeglądać.
Zapewniam Cię, że potrafisz rękami przy piwie opisać krągłości i zostaniesz powszechnie zrozumiany przez każdego samca na świecie, o ile będzie miał piwo.
Czyli to uniwersalne^^
Ponieważ lokalnie to odchylenie wynika z tego, że dyskutują osoby mające średnio na jeża więcej kolców dendrytycznych niż mediana dla gatunku przewiduje dla osób powyżej 5 roku życia.
Średnio mnożnikiem. Czyli mózgi prawie jak u pięciolatków. No więc “dlaczego? a jak? a dlaczego? a dlaczego tak?”.
To nie ficzer, to kalectwo.
Jeśli zamiast iść spać dłubiesz dziwaczne funkcje w shaderze (rysujące kreski) to coś jest nie tak z metabolizmem.
Nie - Kremlinka właśnie na tym odleciała. Otóż urwał nie.
Nie.
Podejrzenia jak są, dlaczego to wiemy - bo mogły.
Przystosowanie środowiskowe.
Jak się dobrze schłodzi to będzie nadprzewodnictwo i wejdzie tyle elektronów ile chcesz^^
Niestety wiem.
A jak im podłączysz na klaskanie to dopiero magia.