Aaa, to inaczej rozumiemy pojęcie “pamięć”. Dla mnie to nie jest żadne “miejsce”. Może być zrealizowana całkowicie dynamicznie (np. jako strumień krążących w rurkach różnokolorowych płynów). Dla mnie pamięć to mechanizm (zbiornik?) z którego przy pomocy jakichś kwerend (adresowania?) umiemy pobierać “dane”. Mechanizm przechowywania danych w pamięci jest nieistotny i może być nawet nieznany z punktu widzenia konsumenta. Ważny jest mechanizm dostępu (interfejs komunikacyjny).
Rozemocjonowany uczeń wraca ze szkoły do domu i mówi:
- tato, tato, Pani powiedziała, że pochodzimy od małpy
- nic o tym nie wiem, ale może chodzi o rodzinę ze strony matki
Niestety rozumiemy je dokładnie tak samo.
Sam sobie odpowiedziałeś.
Za każdym okrążeniem mnożysz przez wagę pompy != 1;
Dlatego rezultatem jest pewna oscylacja wokół wartości nawet po korektach z innych przepływów.
No chyba że termodynamika nas nie dotyczy^^
Wiem, chodzi Ci o pamięć zapisaną na przykład w postaci sygnału przemieszczającego się przez zbiornik. Nawet takie były zanim wymyślono lepsze. I działały.
Jednakże jak masz sygnał to masz emiter, odbiornik no i jakiś wzmacniacz (pompę).
Inaczej sygnał by Ci wygasał (termodynamika), więc wprowadzasz do niego szum (pompa).
Muszę Pana Szanownego zmartwić, ale dla odzyskiwania danych ma to znaczenie kluczowe. Jak długo zamierza Pan Szanowny przechowywać te dane?^^
Czy zadowoli Pana Szanownego odzyskanie 30% zapisu z oscylacją wokół wartości zadanych poniżej progu nierozróżniania po 40 latach? No właśnie…
Jeśli czegoś nie przechowano to interfejs sobie to zmyśli, żeby mieć ciągłość. Uzupełni zeznania tak, żeby miały one sens.
I to jest kwintesencją ludzkiej inteligencji. Mózg „na siłę” stara się znaleźć porządek (regułę) nawet w kompletnie chaotycznej masie danych. Stąd ktoś w układzie gwiazd zobaczył jakieś postaci czy zwierzęta (znaki zodiaku). Podobnie w obłokach doszukują się różnych „baranków”. W tym tworzeniu abstrakcji wznieśliśmy się na wyższy poziom tworząc rachunek prawdopodobieństwa w którym „czysty chaos” ma narzucone jakieś reguły i prawidła. Ktoś to dowcipnie ujął w sentencji, że „Chaos to porządek, którego jeszcze nie rozumiemy”. Dlatego w mojej definicji inteligencji ta umiejętność jest niezbędna. Podrasowana zdolność do tworzenia (często błędnych:) abstrakcji.
Tutaj mechanizm jest prosty. Cały czas zapominamy i jeśli dane są wykorzystywane rzadko (czyli są zbędne), to szkoda ponosić koszty ich przechowywania. W przyrodzie utrzymanie porządku kosztuje (entropia). Powiem więcej. Zapominanie jest cechą pozytywną. Sieci neuronowe szczególnie te pulsujące (spiking neurons) mają parametr “bias”, którego funkcją, w zależności od znaku, jest zapominanie skumulowanej historii oddziaływań lub samoczynna aktywacja neuronu (bez impulsów zewnętrznych). W przetwarzaniach, w których czas gra rolę zapominanie jest niezbędne. A jeszcze jak otoczenie się zmienia i stare reguły już nie działają zapominanie jest konieczne. Niech żyje demencja!
Zapomniałem podziękować za odsyłacz. Pozwoliłem sobie przesłać kumplowi, który po oglądnięciu zreasumował, że w początkach zeszłego wieku dyscypliny naukowe były bardziej “konkretne” (ścisłe). Teraz pojawiły się jakieś mgliste kierunki interdyscyplinarne (“applied complexity”, “interdisciplinary methods”, “complexity policy”).
Chyba Twój^^
To ktoś inny, nigdy tam nic nie widziałem.
Szukając baranów spoglądamy na bliźnich.
Czysty chaos ma bardzo ścisłe reguły aby odróżnić go od chaosu z nieco mniejszą bazą stanów.
Definicje to właśnie doszukiwanie się tygrysów w trawie.
Akurat na imprezie wskazywałem że definicje psują dżipitowi poglądy, ponieważ funkcja zachowuje się bardzo wesoło, gdy wyprowadza dwie różne wartości o wadze 1. dla twierdzeń ciągniętych z przeciwnym pędem.
Chyba Ty.
Dlatego nie zapamiętuje twarzy, i skojarzyłem że @Dzik to @Dzik dopiero kiedy dał mi flaszkę^^
Za to pamiętam co było na której części strony zapisane w książce, którą czytałem dekady temu.
Barman polej - przyszedłem pozytywnie wpłynąć na sieć^^
Różnie, to trochę inaczej funkcjonuje, to nie jest zapominanie. Sieci neuronowe śnią i rozwiązują wtedy problemy z absurdalnych danych łącząc niezwiązane zdarzenia. Technicznie potrafią wtedy szukać maksimum z dupy przeskakując nad minimami tak jakby ich tam wcale nie było.
Nauka rozwija się do pogrzebu do pogrzebu^^
Inżynieria to jest mglisty kierunek interdyscyplinarny.
Teraz pojawiły się jakieś mgliste kierunki interdyscyplinarne (“applied complexity”, “interdisciplinary methods”, “complexity policy”).
Nie tylko my chcemy zarobić.se^^
Moda retro na AI.
Marzenia o stworzeniu AI są conajmniej tak stare jak informatyka. ~30 lat temu w małej firmie stworzyliśmy „dla jaj” taki program, z którym można było „rozmawiać”. Był prymitywny (bardziej niż ChatGPT;) i w większości żonglował słowami i zdaniami zapisanymi w swojej bazie danych. Typowe chwyty:
- na pytania odpowiadał pytaniem („A ty co o tym sądzisz?”)
- wyrażał wątpliwości („Nie wydaje mi się, że jest tak jak to przedstawiasz”)
- udzielał rad („Powinieneś więcej na ten temat poczytać”)
Ogólnie wypluwał same bzdety wyprane z jakiejkolwiek treści. Trochę podobne do takich, które spotyka się w komentarzach w Sieci. Jako że firma sprzedawała i instalowała sieci komputerowe (Novell NetWare. RIP), to dla pokazania zalet przetwarzania zadań na serwerze, program został przeniesiony na serwer plików. Kolega, który to zrobił dodał jeszcze moduł, który wykrywał, że program jest uruchomiony z kilku terminali i losowo spinał ze sobą dwa przez co rozmowa (między ludźmi) stawała się bardziej konkretna. Żartowaliśmy, że stworzyliśmy prawdziwą AI, która zamiast harować i prowadzić idiotyczne dialogi zwalała całą robotę na kogoś innego. A w tym samym czasie mogła sobie (dla przyjemności:) poiterować w pętli od zera do miliarda.
I na koniec dowcip z brodą (jeszcze starszy?) z czasów modnej serii kawałów o blondynkach:
„Co to jest sztuczna inteligencja? To blondynka, która się przefarbowała na brunetkę”
To nie jest dziedzina nauki. To rzemiosło.
A to widocznie masz słabiej rozwiniętą umiejętność “łączenia kropek” od pierwotnego obserwatora. Ja tam Wielki Wóz, Mały Wóz i Oriona widzę “całkiem wyraźnie”.
to nie jest wielki wóz: brakuje mu kół a dyszel jest złamany.
To ewentualnie wanna ze złamanym wihajstrem (służącym do jej łatwiejszego wylewania ?)
Różnie to zwali w przeszłości… również “Wielkim Pługiem”… jaką ma ktoś w czaszce sieć neuronową, takie nazwy ona generuje ![]()
Ursa Major is primarily known from the asterism of its main seven stars, which has been called the “Big Dipper”, “the Wagon”, “Charles’s Wain”, or “the Plough”, among other names. In particular, the Big Dipper’s stellar configuration mimics the shape of the “Little Dipper”. Two of its stars, named Dubhe and Merak (α Ursae Majoris and β Ursae Majoris), can be used as the navigational pointer towards the place of the current northern pole star, Polaris in Ursa Minor.
Obecnie to konieczność, bo NI nie dopisało^^
Tak, i to widać jeszcze bardziej od środka.
Nawet w jakimś ostatnim tekście na głównej tłumaczyłem jak robione są wzorki i tabelki dla inżynierów. Chyba dałem przykład chemików, ale w prywatnych wiadomościach wyjaśniałem jak się robi tabele prądowe dla inwerterów w spawarkach (krzywe prądowe natężenie - napięcie) i dlaczego to są “tajne dane od których zależy los firmy” oraz “to działa tylko na danej maszynie z danym inwerterem i nie wychodź poza domenę”.
Ludziom się wydaje że to wszystko z czegoś tam wynika i ktoś to policzył. Trochę tak, ale algebra dla inżynierii jest dobierana z eksperymentu, a później się te wzorki podrasowuje, żeby dawały dobre wyniki w danym zakresie. Dlatego jest tam mnóstwo abstrakcyjnych własności empirycznych sparametryzowanych. Działa i nie psujemy.
Widzę jasne punkty, nie widzę żadnych kresek.
Ale jak sobie piszę symulator to mogę wyświetlić kreski.
W razie czego włączam stellarium i kreski się objawiają.
Być może nie widzę tych kresek złośliwie. Bo można tak sobie pokreślić całe niebo tylko czy to będzie miało jakiekolwiek znaczenie?
To jest wielki wóz bez kól, ze złamanym dyszlem (uszkodzony wóz pozostaje wozem:)
A to w bankowości podobna sytuacja. Kilka lat temu rozmawiałem z gościem, który pracował w dziale kredytów. Mówił, że u nich najbardziej poufne dane, to kilkaset parametrów i kilkadziesiąt formuł obliczających zdolności kredytowe klientów i warunki udzielania kredytów. Te parametry były wbite w zwykły arkusz kalkulacyjny (żaden specjalizowany software). Uwzględniały m.in. dane makroekonomiczne, sytuację banku, dane o klientach (grupach). Może to zrozumiałe, bo to pewnie rezultat lat doświadczeń i analiz danych bankowych (know-how).
Nie tylko dla inżynierów. Na ten temat starłem się kiedyś z kumplem-fizykiem. Dlaczego we wzorze na oddziaływanie grawitacyjne jest “do kwadratu” (równe, jak w mordę strzelił, 2). A może powinno być do potęgi 2.05684. Chodziło o to, że grawitacja w kosmosie działa jakoś inaczej niż to opisują wzory wynikające z teorii. Brakuje masy i energii. Stąd astrofizycy w akcie desperacji stworzyli ciemną materię i energię.
Tak działa - nie zmieniać.
Tak, w fiszyce też to mamy, tylko tam są dobierane uproszczenia w algebrze i wiele myków.
One później wychodzą i po dojściu do granicy rozdzielczości albo domeny zaczyna się to rozkopywać. Tylko że obecnie są to zaszyte w wielopiętrowych parametryzacjach detale.
W inżynierii to wszystko wrzucane jest wprost, bo to praktyczna konieczność.
W fiszyce trzeba nieco przekopać żeby dojść, że to w ogóle jest przybliżenie.
W symulacjach testowałem zmienny wykładnik. MOND?^^
Dorobiłem suwak i mogłem zmieniać kilka takich dupereli w locie, żeby się układy porządkowały w trakcie kreślenia epicykli. Ciekawie to wyglądało.
A może to zależy od składowych wymiarowych? A może od relacji obiektowych (na jedno wychodzi, przestrzeń może być emergentna z homotopii, akurat takie kwestie padły na zjeździe).
Albo nam brakuje pomiarów i sapiensowania - na to bym stawiał.
To czy przyczyną zmiany we wzorku jest dodanie czarnej magii czy uznania, że coś działa na algebrze z szuflady obok (bo na razie używamy symetrycznej izotropowej, a już wiemy że to tylko uproszczenie) to detal. Ważne żeby działało, mniejsza o przyczyny dlaczego tak.
Artylerzystę interesuje co mu tam niby wpływa?
Ma wprowadzić do kalkulatora wysokość delta, siłę wiatru, odległość i ten mu wypluje co zapakować od tyłu, gdzie pokręcić korbą i coś się tam trafi.
MOND też stworzyli.
To się jedno od drugiego niczym nie różni.
Astrofizyka na niskiej sigmie stoi, mamy obserwacje od niedawna i dane jak z rozpoznania obcej krainy na podstawie pocztówek.
Dobre, dobre! Do tego trzeba dodać, że rodzice już nic nie będą musieli robić bo AI się wszystkim zajmie to już można zaczynać subskrypcje^^
Swoją drogą sukces z tego typu nauczaniem odniosło by może 1% (oczywiście nasze dzieci, right?) a że gdzie się nie obrócisz to zawsze dupa z tyłu, byliby z pewnością zmuszeni do ostrej konkurencji w obrębie swojej grupy bo reszta była by w zasadzie bez znaczenia.
Na subskrypcje bedo robic, albo odwrocona hipoteka^^
W zeszłym roku młody przestał trapić mnie trywialnymi pytaniami - automat wreszcie mnie zastąpił. Przychodzi dopiero kiedy gogol, wiki i dżipit zawiedzie. Czyli jak mu dam książkę o polityce i jeszcze go coś dziwi. Wtedy muszę przeprowadzić rozumowanie doświadczalnie na jego sieci wkręcając go w takie same reakcje jak w omawianej sytuacji.
Edukacja jest skuteczna jedynie wobec osób, które bez niej i tak by się uczyły.
Nie ma żadnej innej grupy. Od dawna konkurujemy wyłącznie we własnym sosie, dlatego grupujemy się do rozwiązania problemów, ponieważ pod ręką mamy specjalistów, którzy na danym wycinku wiedzy homo Sapaczy znają się lepiej. Nie trzeba się męczyć samodzielnie, no ale trzeba coś przynieść do stołu.
Przy czym pozostali też znaleźli metodę - młodzież we Francji już postawiła palącą^^ kwestię, że na wuj całe to organizowanie, skoro oni nic z tego nie mają.
Diversity & exclusion
im się tylko wydaje że nic z tego nie mają - mają slumsy w suburbiach które zamieszkują za darmo, mają opiekę medyczną za darmo, za darmo mają dostęp do edukacji, komunikacji zbiorowej oraz co najważniejsze do kartek na żywność i zasiłków. Ktoś utzymuje te skwery, ławeczki i przystanki autobusowe które można demolować przecież. Ktoś zabiera śmieci wytworzone przez szlachtę która nie pracuje ale pobiera żywność z supermarketów …
A teraz wyobraźmy sobie że wybory wygrywa jakiś faszysta albo inny potwór po czym odcina tych pasożytów od socjalkroplówki. Nie pracujecie - zdychajcie. Sprzedawajcie nerki albo córki - szczegóły władzy nie obchodzą. Kto chce jeść musi za zupę zapłacić, kto chce za zupę zapłacić niech najpierw na nią zarobi.