Czyli standard: jak zwykle nie nadążamy…
Moja żona przechodziła ciężej i mówi. Szczepienie Cię ochroniło przed ciężkim przebiegiem.
A ja: a jak to udowodnić na jednostkowym przykładzie? Eins ist keins.
Nie da się tego obronić
O tej porze roku, przy tych temperaturach nic na co ewolucja nie jest od dawna przygotowana.
Dlatego dano sobie siana z bronią biologiczną - użyjesz i po kilku latach jest nieszkodliwa.
Grania w totka nie da się obronić.
Ludzie lubio hazarda.
Skąd wiadomo co oni z tych labów wypuszczają co chwilę? Może cały czas coś leci i tylko patrzą co siada a co nie…
Nie mówiąc już o tym jak poznać co jest czym. Czy obecna technologia pozwala jednoznacznie stwierdzić co jest czym w tym obszarze? Może gdzieś głęboko przed naszymi oczyma, ale czy my mamy dostęp do takiej wiedzy? I jak ją zweryfikować?
Żadna fabryka w tym zakresie nie przebije natury. Więc i tak nie dowiedzą się co siada, ponieważ tam jest mrowie konkurencji walczącej kodem o żywiciela.
Nie. Ponieważ kopiowanie tego kodu ma słabą kontrolę błędów.
W ciągu sekundy kopiowany jest jakiś hopsztylion, epoki to godziny, selekcja całych linii pod presją to dni.
Po miesiącu kod patogenu ma tyle wspólnego z przodkiem co wróbel z tyranozaurem. Tyranozaur jest przodkiem wróbla, ale różnica w ekspresji składowych kole w oczy.
Mamusia natura to najlepsze ksero.
Tu zmieni aminokwas tu zmieni glikowany peptyd…i na zasadzie matematyki próbuje dobrać coś aby funkcjonowalo
Bo nie do końca wiadomo nawet czy wirusy żyją gdyż definicja życia…
Anergia. Stan tolerancji immunologicznej.
The Science is clear…
https://twitter.com/BGatesIsaPyscho/status/1773605982586695983
Kolejna garść foliarskich tresci, ze maseczki nieskuteczne, ze dystans nic nie daje, że szczypawki opieszale sprawdzane. Ktos ich musiał zhakować
Na białym koniu wjeźdża druga strona monety, ale nie po to przecież, żeby rozwiązać problemy (bo to ta sama moneta co te problemy stwarza).
Poza tym 2 lata później to sobie mogą. Trzeba było pałować równolegle.
Łapóweczki wzięte 2 lata temu kto odda jak to już skonsumowane…
Czyli w tzw. “swiadomosci ulicy” juz sie przedawniło
wracamy do sądów o szczepionkach.
Jeśli nczas.com nic nie przekręcił to zdanie Bulandy o szczepionkach jest następujące:
W odpowiedzi na pozew Skarb Państwa, który uczestniczył we wprowadzeniu Narodowego Programu Szczepień – wniósł o oddalenie powództwa w całości i zakwestionował swoją odpowiedzialność co do jej wysokości oraz wskazany rodzaj uszczerbku na zdrowiu. W odpowiedzi na pozew wskazał na inne podmioty, których odpowiedzialność należy rozważyć np. producenta, placówkę medyczną lub osobę podającą preparat.
Według SP szczepionki na Covid-19 były świadczeniem całkowicie dobrowolnym i nie istniał żaden mechanizm prawny przymusowego, obowiązkowego szczepienia. „Narodowy Program Szczepień został przyjęty uchwałą Rady Ministrów, która to uchwała nie jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa, ma jedynie charakter wewnętrzny i obowiązuje jednostki organizacyjne podległe Radzie Ministrów”.
Jeśli sobie dobrze przypominam klient kupujący szczepionki uwolnił jej producentów od skutków prawnych i finansowych wynikających z ewentualnych reklamacji ofiar biorąc tę odpowiedzialność na własną klatę.
Cytowana odpowiedź pozwanego czyli Bulandy przeczy tym zapewnieniom.
Zasadniczo jak wyrwiemy z kontekstu to wyjdzie, że to pozywająca wprowadziła plandemie, lockdowny no i sama też wymutowała wirusa w domu.
W idealnym świecie to SP dostałby wpierdol, bo na decyzje o szczepieniu wpłynęło wiele czynników. SP był jednym z nich, i to dość istotnym. Ale być może ja nie rozumiem do końca…
Dla mnie sytuacja była taka - mafia (SP) terroryzowała ludzi różnymi środkami, żeby przedstawić zwida jako koniec świata. Wiele osób utraciło zdrowie z tego powodu, z samego tylko terroru sanitarnego. Samo szczepienie to tam takie nieistotne… Ale jako pretekst do afery… Tylko koniec końców… Ciekawy jestem wyniku.
Dla przykładu wskazała, że np. charakterystyka produktu leczniczego firmy Pfizer liczy 730 stron A4 wiedzy wysokospecjalistycznej. „Próbowałam przez to przebrnąć. Jest to trudne” – oświadczyła.
I po chuj 730? Jedno zdanie - działa czy nie?
oraz drugie - czy jest skuteczniejsze niż placebo.
W szkodzeniu na pewno jest skuteczniejsze.
To jest 730 stron, aby nie powiedzieć, że działa i równocześnie nie powiedzieć, że nie działa. Taka literatura piękna, aby każdy znalazł dla siebie to, czego poszukuje. Jak w biblii.
taki to link… to ze nam nie smakuje jak kiedys to jednak nie nasze urojenia.
masowy znaczy ujowy.
Ano, prawda. Kubki smakowe działają dobrze.
Kiedyś opędzlowując z dziećmi krzaczek maliny leśnej w przerwie od jagód, ukuliśmy teorię, że te sklepowe mają tyle samo “smaku” ale rozpuszczone w dużo większym owocku. No i wychodzi, że przedszkolna teoria nie daleko stała od drzwi uniwersytetów i grantów ![]()
Latoś to bedziemy powtarzać to i wspomne potomkom, że teoria była dobra.