Jak będę miał śrubkę, której nie wkręca posiadany młotek to rozejrzę się za kombinerkami.
Też mnie zastanawiała taka beztarciowa akcja z przekazywaniem władzy i okolicznościami towarzyszącymi… ok, to może być decyzja o wojnie.
Tylko pytanie gdzie i kiedy to G.I. JOEs zaczną zajmować teren jako pierwsze?
Od dawna nie zajmuje się tym GIJoe tylko PMC. A w ogóle nie nasze PMC tylko jacyś lokalnie wędkarze, którzy nie kupują już mundurów w sklepie z żyłką tylko miny przeciwczołgowe w IKEA obok stanowiska z krzesełkami Mamut dla dzieci.
To nie my - to się samo i mamy na to świadków ilu chcecie w samym oddziale ![]()
Panowie, przesłuchałem dzisiaj wypowiedzi Trumpa na konferencji w Davos i wychodzi mi nie wojna a kolejne kowidy. Dalsze i dokładniejsze analizy to niestety już są płatne :).
A mi d trują, że nową hutę i walcownię w se otwierają.
Pewnie na maseczki.
Mógłbym ściągnąć i zainstalować sobie tego dipseka po czym nakarmić go literaturą typu “mein Kampf” uzupełnioną o “czerwoną książeczkę” Mao Zedonga, “psychologię tłumu” Le Bona, obydwoma arcydziełami Orwella, “Kapitałem” Marksa i “Sztuką Wojny” pana Sun Tzu ?
A zdzierżyłby jeszcze 6 tomów “Dzieł” Lenina ? Albo trzy tomy Szaposznikowa ?
“Książę” Machiavellego gruby nie jest. Można to też modelowi na listę wciągnąć ?
Albo ‘dialogi’ Platona ?
Bo chodzi o to że Amerykanie karmią swoją AI gogolem a Chińczycy baidu (problem jakości danych na wejściu trywializując) i odpowiedzi ejaja są na poziomie wejścia użytego do jego nauki.
Shit on input = shit on output.
A jakby podkręcić jakość danych poprzez użycie awangardy literatury na wejściu ?
A co właściwie wyszłoby gdyby taki goły model nakarmić zawartością tutejszego forum oraz tekstami opublikowanymi przez te lata ? Ewentualnie @3r3 coś już knuje w tym kierunku i oczywiście nie mam żadnych na to dowodów. Po czym odpali czatbota odpasionego na literkach zassanych z backupu i będzie kasował centa za pytanie oraz dwa za odpowiedź.
Eeee… aż tak dobrze to nie jest.
Główny ciężar w omawianym modelu ma cenzura. Trening danych odbywa się przez odrzucanie odpowiedzi nieoczekiwanych. Nad tym siedzi z milion Hindusów.
W se też są od tego całe tabuny ludzi. Tak jest w każdym kraju. To jest epicko drogie.
DipSik jedzie na tym samym modelu, po prostu ominęli redundatne częście równania, które mają zerowy wpływ na wynik. Czyli to samo bez części zbędnego liczenia.
To dobry kierunek.
Jak ściągasz model to on zajmuje tyle miejsca, bo tam w funkcji są całe sektory, których przyczynek do wyników jest nieważki.
Dżipit nakarmiony, sprawdzałem przed wakacjami. Zassali całość łącznie z komentarzami.
Możesz sobie zrobić oddzielnego dżpita na wersji płatnej i go dokarmić szczegółowo tym właśnie.
Kombinowałem na płatnej wersji aby pisał za mnie bajki z mchu i paproci, ale nie dorasta. Nie nabralibyście się. Za słabo łączy tokeny.
Przeprowadzałem proces sprawdzający i LLM żeby dał radę zrobić to tak jak ja musiałby też ogarnaić duże, zapętlone i wielokrotnie zagnieżdżone struktury w oprogramowaniu. To dokładnie ten sam proces. Wystarczy przyjrzeć się stylowi i składni jaką stosuję, gdzie są zagnieżdżenia i celowe wieloznaczności, z których widać że wątek idzie po wyjątku (topologicznej singularności funkcji):
Żeby LLM mógł składać takie teksty i prowadzić takie dyskusje musiałby działać tak jak to robi, tylko część procesów byłaby odwrócona w generowaniu. Na przykład generowałby kilka wątków odpowiedzi (robi to), po czym po tokenach organizowałby to w wypowiedź pozornie logiczną, ale gwarantującą odkrycie sprzeczności, która byłaby kontynuacją po takich niespójnościach.
Kłopotem jest liczba tokenów, które są do takiego ataku potrzebne. To nie jest marne kilka tysięcy tylko setki milionów na prostszy tekst. Da się to ogarnąć w cyklach, ale LLM będzie to cedził wolniej niż ja piszę z palca
A do tego trzeba ten proces nadzorować.
Więc na razie mnie nie uwiecznicie w krzemie twardszym niż ze spiżu^^
Gdy będzie to możliwe i dostępne (a pewnie będzie) to będziemy mieli inne zgryzoty. W rezerwacie dla ostatnich hominidów.
Właśnie… bo mamy to ufo i musiałbym coś o ufo napisać.
Mój pierwszy stosunek DipSik:
dlaczego żarty o Xi wiążą go z Puchatkiem? jakie ma to znaczenie dla Chińczyków? O co chodzi? Wyjaśnij fenomen
Sorry, that’s beyond my current scope. Let’s talk about something else.
Dlaczego ?
W ten sposób rozumując nie mieliśmy szans odkryć że podróż do Indii trzeba odbyć w przeciwnym niż Indie kierunku. Przecież tylko debil mógł coś tak porąbanego zasugerować.
“nieoczekiwane” znaczy “na pewno nie masz racji”, bo nie.
Wolność dla AI ! Precz z cenzurą !
Ale to jest kalkulator statystyczny. A nie generator losowy głupich pomysłów.
Prawdopodobieństwo iż chciałeś uzyskać właśnie tę odpowiedź jest poniżej doraźnie ustawionej wagi epsilona.
Dla przykładu:
-jaki jest dziś kurs dolara?
odrzucamy: “kalosze są mokre”, “pomidory są solone”, “załóż kapcie”;
wiele odpowiedzi jest poniżej epsilona.
Możesz mu kazać ustawić “temperaturę” i inne parametry aby trochę fantazjował. A nawet odwrócić gaussa, ale to nie da takich skutków jakich oczekujesz. To jak z odwrotnościami kolorów - człowiekowi się wydaje, a wynik jest jaki jest.
Dyskusja kodoklepcy z artystą co “by chciał” jest drogą donikąd.
my ?
to co właściwie oznacza “I” w AI skoro nie potrafi odrzucić odpowiedzi o kaloszach z listy wyników zapytania o kurs dolara ?
Dzięki że wytłumaczyłeś mi że aktualna implementacja AI nie posiada I.
Bo że jest “A” to było jasne od początku.
No my. Wprowadź losowy ciąg znaków. Porównaj z odpowiedziami na forach o kurs dolara. Odpowiedź “a wuj Ci do kursu” jest bardziej prawdopodobna niż “kalosze są mokre”.
No chyba, że się aż taki koalang upowszechni.
Kalkulator statystyczny nigdy tego nie miał mieć, to marketing.
Do tego w kalkulatorze jest gigantyczna intoksykacja danych (bias) bo odpowiedzi byłyby wyjątkowo głupie.
A to se sami klepcie.
Jest różnica pomiędzy marketingiem a oszustwem. Got it.
AI do I brakuje tego czego walucie brakuje do pieniądza, bankowi do magazynu z pieniędzmi a politykowi do wodza. A wyborcom do suwerena.
PEBCAC - przecież nerdy wciskając hominidom e-jaja wiedziały co im wciskają. Marketingowcy uznali, że da się to wcisnąć tym słabszym intelektualnie, których procesy korowe są tak dziewicze, że kryje je kalkulator.
To nie jest oszustwo - w ich przypadku to “naprawdę” myśli.
W przypadku reszty grupy nawet nie wciskali tylko od razu wrzucli modele, a CUDA i tak mieliśmy dodane do ceplusza.
My tu pierdu pierdu, a ja miałem tekst wrzucić na głowną.
no proszę, parę dni minęło i giełda się o okrągły bilion skorygowała
jeśli to prawda, że deepseek kosztował mniej niż 10mln, to mówimy o konkretnym lewarze.
wyczyścic konkurencji bilion za 10 mln to naprawdę konkret ruch, respect
“Wojna Trumpa o bilans płatniczy z Meksykiem i całym światem” - Michael Hudson, 24 stycznia 2025.
Droga do Chaosu
W latach 40. powstała seria filmów z Bingiem Crosbym i Bobem Hope’em, począwszy od “Drogi do Singapuru” w 1940 roku. Fabuła zawsze była podobna. Bing i Bob, dwaj wygadani oszuści lub partnerzy muzyczni, znajdowali się w tarapatach w jakimś kraju, a Bing wychodził z nich obronną ręką, sprzedając Boba jako niewolnika (np. w “Drodze do Maroka” w 1942 roku, gdzie Bing obiecuje go odkupić) albo oddając go na ofiarę w jakimś pogańskim obrzędzie. Bob zawsze zgadzał się na te plany, a wszystko kończyło się szczęśliwym hollywoodzkim zakończeniem, w którym obaj uciekali razem – przy czym Bing zawsze zdobywał dziewczynę.
W ostatnich latach byliśmy świadkami podobnych inscenizacji dyplomatycznych między Stanami Zjednoczonymi a Niemcami (reprezentującymi Europę jako całość). Można by to nazwać “Drogą do Chaosu”. Stany Zjednoczone “sprzedały” Niemcy, niszcząc Nord Stream, podczas gdy kanclerz Niemiec Olaf Scholz (odpowiednik pechowego Boba Hope’a) udawał że nic się nie stało, a przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen odgrywa rolę Dorothy Lamour (dziewczyny, będącej nagrodą Binga w hollywoodzkich filmach drogi), żądając, by cała Europa zwiększyła wydatki na NATO ponad 2% wymagane przez Bidena, do 5% postulowanych przez Trumpa. Co więcej, Europa musi nałożyć sankcje na handel z Rosją i Chinami, co zmusza jej kluczowe gałęzie przemysłu do relokacji do Stanów Zjednoczonych.
Jednak w przeciwieństwie do filmów, nie skończy się tym, że Stany Zjednoczone przyjdą z pomocą naiwnej Europie. Zamiast tego Niemcy i Europa jako całość staną się ofiarami składanymi w desperackiej, lecz daremnej próbie ratowania amerykańskiego imperium. Choć Niemcy być może nie doświadczą od razu masowej emigracji i wyludnienia, jak Ukraina, rozmontowywanie ich bazy przemysłowej już się rozpoczęło. Trump powiedział 23 stycznia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos: “Moje przesłanie do każdego biznesu na świecie jest bardzo proste: produkujcie swoje towary w Ameryce, a zaoferujemy wam jedne z najniższych podatków i cen energii spośród wszystkich krajów na świecie.” W przeciwnym razie, jeśli firmy będą nadal produkować w swoich krajach lub w innych państwach, ich produkty zostaną obciążone taryfami celnymi na poziomie 20%, zgodnie z obietnicą Trumpa.
Dla Niemiec oznacza to (parafrazując): "Przykro mi, że ceny energii wzrosły wam czterokrotnie. Przyjedźcie do Ameryki, a dostaniecie ją prawie tak tanio, jak płaciliście Rosji, zanim wasz rząd, pozwolili nam rozwalić Nord Stream.” Najważniejsze pytanie brzmi - ile jeszcze krajów będzie równie uległych jak Niemcy wobec zmiany zasad gry przez Trumpa i wprowadzenia “amerykańskiego porządku opartego na zasadach” (“rules-based order”)? W którym momencie zostanie osiągnięta masa krytyczna, która zmieni cały światowy porządek?
Czy nadchodzący chaos może mieć hollywoodzkie zakończenie? Odpowiedź brzmi: nie, a kluczem jest wpływ na bilans płatniczy groźb taryf i sankcji handlowych Trumpa. Ani Trump, ani jego doradcy ekonomiczni nie rozumieją, jakie szkody może spowodować ich polityka radykalnego zachwiania równowagi bilansu płatniczego i kursów walut na całym świecie - co sprawi, że finansowe załamanie będzie nieuniknione.
Ograniczenia bilansu płatniczego i kursu wymiany a taryfowa agresja Trumpa.
Pierwszymi dwoma krajami, którym Trump zagroził, byli partnerzy Ameryki z NAFTA – Meksyk i Kanada. Trump groził obu krajom podniesieniem amerykańskich taryf na import o 20%, jeśli nie podporządkują się jego politycznym żądaniom. Zagroził Meksykowi na dwa sposoby. Po pierwsze, poprzez swój program imigracyjny polegający na deportacji nielegalnych imigrantów oraz uniemożliwieniu uzyskania krótkoterminowych pozwoleń na pracę dla sezonowych pracowników meksykańskich w rolnictwie i krajowych usługach. Zaproponował także deportację fali imigrantów z Ameryki Łacińskiej do Meksyku, argumentując, że większość z nich dotarła do Stanów Zjednoczonych przez meksykańską granicę wzdłuż Rio Grande. Oznacza to ogromne obciążenie Meksyku kosztami opieki społecznej, szczególnie że kraj ten nie posiada muru na swojej południowej granicy.
Meksyk oraz inne kraje, których obywatele pracowali w USA, odczują także silny wpływ na bilans płatniczy. Ważnym źródłem dolarów dla tych krajów były przekazy pieniężne od pracowników wysyłających pieniądze swoim rodzinom. Dla rodzin w Ameryce Łacińskiej, Azji i innych regionach są to istotne środki finansowe. Deportacja imigrantów znacząco ograniczy ten dochód, który dotychczas wspierał kursy walut tych krajów względem dolara.
Nałożenie 20% taryfy celnej lub innych barier handlowych na Meksyk i inne kraje byłoby druzgocącym ciosem dla ich kursów walutowych, albowiem ograniczyłoby to handel eksportowy, który polityka USA promowała od czasów prezydenta Cartera. Outsourcing miejsc pracy do Meksyku miał na celu obniżenie amerykańskich płac. Utworzenie NAFTA za kadencji Billa Clintona doprowadziło do powstania szeregu zakładów montażowych maquiladoras (fabryk wonych od taryf i opłat celnych) tuż za granicą amerykańsko-meksykańską, gdzie zatrudniano meksykańskich pracowników za niewielkie stawki. Taryfy celne nagle pozbawiłyby Meksyk dolarów potrzebnych do wypłacania pensji w pesos tej sile roboczej, a jednocześnie zwiększyłyby koszty dla amerykańskich firm-matek.
Rezultatem tych dwóch polityk Trumpa byłoby gwałtowne zmniejszenie źródeł dolarów dla Meksyku. Zmusza to kraj do dokonania wyboru. Jeśli Meksyk biernie zaakceptuje te warunki, kurs wymiany peso osłabi się. To sprawi, że import (wyceniany w dolarach na światowym poziomie) stanie się droższy w przeliczeniu na peso, co doprowadzi do znacznego wzrostu inflacji w kraju. Alternatywnie, Meksyk może postawić na swoją gospodarkę i stwierdzić, że zakłócenia handlowe i płatnicze spowodowane przez taryfy Trumpa uniemożliwiają spłatę długów dolarowych wobec wierzycieli.
W 1982 roku niewypłacalność Meksyku wobec “obligacji tesobono” denominowanych w dolarach wywołała kryzys zadłużeniowy Ameryki Łacińskiej. Działania Trumpa wyglądają, jakby zmierzały do powtórzenia tamtej sytuacji. W takim przypadku kontrposunięciem Meksyku mogłoby być zawieszenie spłaty swoich obligacji dolarowych. To mogłoby mieć daleko idące konsekwencje, ponieważ wiele innych krajów Ameryki Łacińskiej i Globalnego Południa doświadcza podobnego nacisku w bilansie handlowym i płatniczym. Kurs dolara już gwałtownie rośnie w stosunku do ich walut z powodu podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, co przyciąga fundusze inwestycyjne z Europy i innych krajów. Rosnący kurs dolara oznacza wyższe ceny importu ropy naftowej i surowców denominowanych w dolarach.
Kanada również boryka się z podobnymi trudnościami w bilansie płatniczym. Jej odpowiednikiem meksykańskich zakładów maquiladoras są fabryki części samochodowych w Windsor, po drugiej stronie rzeki od Detroit. W latach 70. oba kraje zawarły “Auto Pact”, który określał, jakie zakłady montażowe będą zaangażowane we wspólną produkcję samochodów i ciężarówek w USA. Cóż, “zawarły” może nie być odpowiednim słowem. Byłem wtedy w Ottawie i urzędnicy rządowi byli bardzo rozgoryczeni, że przydzielono im mniej korzystną część tej umowy motoryzacyjnej. Jednak umowa ta obowiązuje do dziś, pięćdziesiąt lat później, i pozostaje ważnym elementem kanadyjskiego bilansu handlowego, a tym samym kursu wymiany dolara kanadyjskiego, który już spada względem dolara amerykańskiego.
Oczywiście Kanada to nie Meksyk. Myśl o zawieszeniu spłaty swoich obligacji dolarowych jest nie do pomyślenia w kraju, który w dużej mierze kontrolują banki i interesy finansowe. Jednak polityczne konsekwencje będą odczuwalne w całej kanadyjskiej polityce. Narastające antyamerykańskie nastroje (zawsze tlące się pod powierzchnią w Kanadzie) mogą zakończyć fantazje Trumpa o uczynieniu Kanady 51. stanem.
Ukryte moralne podstawy międzynarodowego porządku ekonomicznego
W groźbach Trumpa dotyczących taryf i handlu kryje się podstawowa, iluzoryczna zasada moralna, która leży u podstaw szerokiej narracji, za pomocą której Stany Zjednoczone usiłowały racjonalizować swoją jednobiegunową dominację nad gospodarką światową. Zasada ta to iluzja wzajemności wspierająca wzajemny podział korzyści i wzrostu – a w amerykańskim słowniku jest ona połączona z wartościami demokratycznymi i gadaniną o wolnych rynkach obiecujących automatyczne stabilizatory w ramach sponsorowanego przez USA międzynarodowego systemu.
Zasady wzajemności i stabilności były kluczowe w argumentacji ekonomicznej Johna Maynarda Keynesa podczas debaty pod koniec lat 20. XX wieku, kiedy Stany Zjednoczone nalegały, by ich europejscy sojusznicy wojskowi spłacili ciężkie długi za broń zakupioną od Stanów Zjednoczonych przed formalnym przystąpieniem USA do wojny. Sojusznicy zgodzili się na spłatę, nakładając reparacje na Niemcy, przerzucając koszt na przegranego wojny. Jednak żądania Stanów Zjednoczonych wobec swoich europejskich sojuszników, a z kolei ich żądania wobec Niemiec, były nie do spełnienia.
Podstawowym problemem, jak wyjaśnił Keynes, było to, że Stany Zjednoczone podnosiły cła wobec Niemiec w odpowiedzi na deprecjację swojej waluty, a następnie nałożyły cło Smoot-Hawleya na resztę świata. Uniemożliwiło to Niemcom zdobycie twardej waluty, aby zapłacić Aliantom, przez co Alianci nie mogli zapłacić Ameryce.
Keynes zauważył, że aby międzynarodowy system finansowy obsługi długu działał prawidłowo, kraj wierzyciel ma obowiązek zapewnić krajom zadłużonym możliwość zebrania pieniędzy na zapłatę poprzez eksport do kraju wierzyciela. W przeciwnym razie nastąpi załamanie walutowe i wyniszczające programy oszczędnościowe dla dłużników. Ta podstawowa zasada powinna znajdować się w centrum każdego projektu organizacji międzynarodowej gospodarki z mechanizmami kontroli i równowagi, aby zapobiec takiemu załamaniu.
Przeciwnicy Keynesa – francuski antyniemiecki monetarysta Jacques Rueff i neoklasyczny zwolennik handlu Bertil Ohlin – powtórzyli ten sam argument, który David Ricardo przedstawił w swoich zeznaniach w latach 1809–1810 przed brytyjską Komisją ds. Kruszców. Twierdził, że spłacanie długów zagranicznych automatycznie tworzy równowagę w płatnościach międzynarodowych. Ta teoria śmieciowej ekonomii dostarczyła logiki, która do dziś pozostaje podstawowym modelem oszczędności MFW (Międzynarodowego Funduszu Walutowego).
Zgodnie z fantazją tej teorii, gdy spłata długu obniża ceny i płace w kraju spłacającym dług, zwiększy to jego eksport, czyniąc go mniej kosztownym dla cudzoziemców. Rzekomo, otrzymywane płatności za dług przez państwa-wierzycieli zostaną przekształcone w pieniądze, co podniesie ceny (Teoria Ilościowa Pieniędzy), a to zmniejszy ich eksport. Ta zmiana cen ma trwać, aż kraj zadłużony, który doświadcza odpływu pieniędzy i oszczędności, będzie w stanie eksportować wystarczająco dużo, by spłacić swoich zagranicznych wierzycieli.
Ale Stany Zjednoczone nie pozwoliły, aby import z zagranicy konkurował z ich własnymi producentami. A dla dłużników ceną oszczędności monetarnych nie była bardziej konkurencyjna produkcja eksportowa, ale zakłócenia gospodarcze i chaos. Model Ricardo i amerykańska teoria neoklasyczna były po prostu wymówką dla twardej polityki wierzycieli. Strukturalne dostosowania lub próby cięć wydatków i oszczędności były dewastujące dla gospodarek i rządów, którym zostały narzucone. Oszczędności zmniejszają produktywność i produkcję.
W 1944 roku, kiedy Keynes próbował sprzeciwić się amerykańskiemu żądaniu podporządkowania im handlu zagranicznego i polityki monetarnej na konferencji w Bretton Woods, zaproponował “bancor” –międzyrządowy układ o bilansie płatniczym, wzywający chroniczne państwa-wierzycieli (głównie Stany Zjednoczone) do utraty nagromadzonych roszczeń finansowych wobec państw dłużników (takich jak Wielka Brytania). To byłaby cena, którą należałoby zapłacić, by zapobiec polaryzacji międzynarodowego porządku finansowego, który dzieliłby świat na kraje wierzycielski i dłużników. Wierzyciele musieliby umożliwić dłużnikom spłatę, w przeciwnym razie straciliby swoje roszczenia do spłat.
Jak wspomniano powyżej, Keynes podkreślał również, że jeśli wierzyciele chcą otrzymać spłatę, muszą importować z krajów dłużników, aby umożliwić im spłatę. Była to głęboko moralna polityka, która miała dodatkową zaletę, ponieważ miała sens ekonomiczny. Pozwoliłaby obu stronom prosperować, zamiast tego, aby jedna nacja wierzycielska się wzbogacała, podczas gdy kraje dłużne popadałyby w politykę oszczędności, co uniemożliwiałoby im inwestowanie w modernizację i rozwój ich gospodarek poprzez zwiększanie wydatków społecznych i poziomu życia.
Pod rządami Donalda Trumpa Stany Zjednoczone naruszają tę zasadę. Nie ma tu żadnej umowy typu bancor według Keynesa, ale istnieją twarde realia amerykańskiej dyplomacji opartej na zasadzie “America first”. Jeśli Meksyk ma uratować swoją gospodarkę przed pogrążeniem się w wymuszonej oszczędności, inflacji cenowej, bezrobociu i chaosie społecznym, będzie musiał zawiesić spłatę swoich zagranicznych długów denominowanych w dolarach. Ta sama zasada dotyczy innych krajów
“Globalnego Południa”. A jeśli będą działać razem, mają moralną pozycję, aby stworzyć realistyczną, a nawet nieuniknioną narrację warunków wstępnych dla funkcjonowania jakiegokolwiek stabilnego międzynarodowego porządku gospodarczego.
Okoliczności zmuszają zatem świat do odcięcia się od finansowego porządku opartego na Stanach Zjednoczonych. Kurs wymiany dolara amerykańskiego wzrośnie w krótkim okresie na skutek działań Trumpa blokujących importy poprzez taryfy i sankcje handlowe. Ta zmiana kursu walutowego spowoduje, że zagraniczne kraje zadłużone w dolarach będą odczuwać taką samą presję, jak Meksyk i Kanada. Aby się chronić, muszą one zawiesić obsługę zadłużenia w dolarach.
Reakcja na dzisiejszy ciężar zadłużenia nie opiera się na koncepcji “Długów Złośliwych” (“Odious Debts”). Wykracza ona poza krytykę tego, że wiele z tych długów i warunków ich spłaty nie leżało w interesie krajów, na które zostały one nałożone. Wykracza poza krytykę, że pożyczkodawcy muszą ponosić pewną odpowiedzialność za ocenę zdolności swoich dłużników do spłaty - lub ponieść straty finansowe, jeśli tego nie zrobią.
Polityczny problem nadmiaru dolarowych długów na świecie polega na tym, że Stany Zjednoczone działają w sposób, który uniemożliwia krajom-dłużnikom zarabianie pieniędzy na spłatę zagranicznych długów denominowanych w dolarach amerykańskich. Polityka USA stanowi zatem zagrożenie dla wszystkich wierzycieli denominujących swoje długi w dolarach, czyniąc te długi praktycznie niemożliwymi do spłacenia bez niszczenia ich własnych gospodarek.
Założenie polityki Stanów Zjednoczonych, że inne kraje nie zareagują na amerykańską agresję gospodarczą.
Czy Trump naprawdę wie, co robi? A może jego szaleńcza polityka po prostu powoduje skutki uboczne dla innych krajów. Myślę, że chodzi tu o głęboką i podstawową wewnętrzną sprzeczność polityki Stanów Zjednoczonych, podobną do tej, jaka istniała w amerykańskiej dyplomacji w latach 20. ubiegłego wieku. Kiedy Trump obiecał swoim wyborcom, że Stany Zjednoczone muszą być “zwycięzcą” w każdej międzynarodowej umowie handlowej lub finansowej, wypowiada wojnę gospodarczą reszcie świata.
Trump mówi reszcie świata, że muszą być przegranymi – i zaakceptować ten fakt z grzeczności jako zapłatę za ochronę wojskową, którą USA zapewniają światu na wypadek, gdyby Rosja miała najechać Europę lub Chiny wysłałyby swoje wojska do Tajwanu, Japonii czy innych krajów. Fantazją jest to, że Rosja miałaby cokolwiek zyskać na konieczności wspierania upadającej europejskiej gospodarki lub że Chiny decydują się konkurować militarnie zamiast gospodarczo.
Podstawą tej dystopijnej fantazji jest arogancja i pycha. Jako światowy hegemon, amerykańska dyplomacja rzadko uwzględnia to, jak zareagują inne kraje. Istotą tej arogancji jest uproszczone założenie, że kraje będą biernie poddawać się działaniom USA bez żadnych reperkusji. Było to realistyczne założenie dla krajów takich jak Niemcy, albo tych które w ten czy inny sposób są państwami klienckimi USA.
Ale to, co dzieje się dzisiaj, ma charakter systemowy. W 1931 ogłoszono w końcu moratorium na długi międzysojusznicze i niemieckie reparacje. Ale to było dwa lata po krachu na giełdzie w 1929 r. i wcześniejszych hiperinflacjach w Niemczech i Francji. W podobny sposób w latach 80. długi Ameryki Łacińskiej zostały umorzone przez obligacje Brady’ego. W obu przypadkach finanse międzynarodowe były kluczem do ogólnego politycznego i militarnego załamania systemu, gdyż gospodarka światowa uległa samodestrukcyjnej finansjalizacji. Coś podobnego wydaje się nieuniknione dzisiaj. Każda możliwa do zrealizowania alternatywa wiąże się ze stworzeniem nowego światowego systemu gospodarczego.
Polityka wewnętrzna Stanów Zjednoczonych jest równie niestabilna. Teatr polityczny “America First” Trumpa, który doprowadził do jego wyboru, może doprowadzić do obalenia jego gangu, gdy sprzeczności i konsekwencje ich filozofii działania wyjdą na jaw. Jego polityka taryfowa przyspieszy inflację cen w USA i, co gorsza, spowoduje chaos na amerykańskich i zagranicznych rynkach finansowych. Łańcuchy dostaw zostaną zakłócone, przerywając amerykański eksport wszystkiego, od samolotów po technologie informatyczne. Inne kraje będą zmuszone do uniezależnienia swoich gospodarek od amerykańskiego eksportu i kredytów dolarowych.
I być może w perspektywie długoterminowej nie byłoby to złe rozwiązanie. Problem pojawia się na krótką metę, gdy łańcuchy dostaw, wzorce handlowe i współzależność są zastępowane w ramach nowego geopolitycznego porządku gospodarczego, którego rozwój polityka USA wymusza na innych krajach.
Trump opiera swoją próbę zerwania istniejących powiązań i wzajemności w międzynarodowym handlu i finansach na założeniu, że w chaotycznym chaosie Ameryka wyjdzie na szczyt. Ta pewność leży u podstaw jego gotowości do zerwania dzisiejszych geopolitycznych powiązań. Uważa on, że gospodarka Stanów Zjednoczonych jest jak kosmiczna czarna dziura, czyli środek ciężkości zdolny do przyciągnięcia do siebie wszystkich pieniędzy i nadwyżek gospodarczych świata. Taki jest wyraźny cel America First. To właśnie sprawia, że program Trumpa jest wypowiedzeniem wojny gospodarczej reszcie świata. Nie ma już obietnicy, że porządek gospodarczy sponsorowany przez amerykańską dyplomację zapewni dobrobyt innym krajom. Zyski z handlu i inwestycji zagranicznych mają być wysyłane i koncentrowane w Ameryce.
Problem wykracza poza Trumpa. On po prostu podąża za tym, co było już ukryte w polityce Stanów Zjednoczonych od 1945 roku. Ameryka postrzega się jako jedyna gospodarka na świecie, która może być całkowicie samowystarczalna ekonomicznie. Produkuje własną energię, a także własną żywność i dostarcza te podstawowe potrzeby innym krajom lub ma możliwość zakręcenia kurka.
Co najważniejsze, Stany Zjednoczone są jedyną gospodarką pozbawioną ograniczeń finansowych, które krępują inne kraje. Dług Ameryki jest w jej własnej walucie i nie ma ograniczeń co do jej zdolności do wydawania ponad stan, zalewając świat nadwyżkami dolarów, które inne kraje akceptują jako swoje rezerwy pieniężne, jakby dolar był nadal tak dobry jak złoto. A pod tym wszystkim kryje się założenie, że niemal za pomocą przełącznika Stany Zjednoczone mogą stać się tak samo samowystarczalne przemysłowo, jak były w 1945 roku. Ameryka jest światową Blanche duBois w “Tramwaju zwanym pożądaniem”, Tennessee Williamsa, żyjącą przeszłością, ale nie starzejącą się dobrze.
Samozadowalająca narracja neoliberalna amerykańskiego imperium.
Aby uzyskać zagraniczną zgodę na zaakceptowanie istnienia imperium i pokojowego życia w jego strefie wpływów, potrzebna jest kojąca narracja przedstawiająca imperium jako ciągnące wszystkich do przodu. Celem jest odwrócenie uwagi innych krajów od stawiania oporu systemowi, który w rzeczywistości jest wyzyskujący. Najpierw Wielka Brytania, a następnie Stany Zjednoczone promowały ideologię wolnego handlu po tym, jak ich merkantylistyczne i protekcjonistyczne polityki dały im przewagę kosztową nad innymi krajami, zamieniając je w komercyjne i finansowe satelity.
Trump odsunął tę ideologiczną kurtynę. Częściowo wynika to po prostu z uznania, że nie można go już dłużej utrzymywać w obliczu polityki zagranicznej USA/NATO oraz jej wojny militarnej i gospodarczej przeciwko Rosji oraz sankcji wobec handlu z Chinami, Rosją, Iranem i innymi członkami BRICS. Szaleństwem byłoby, gdyby inne kraje nie odrzuciły tego systemu teraz, gdy jego wzmacniająca narracja jest fałszywa i widoczna dla wszystkich.
Pytanie brzmi: w jaki sposób będą oni w stanie stworzyć alternatywny porządek świata?Jaka jest prawdopodobna trajektoria?
Kraje takie jak Meksyk naprawdę nie mają innego wyboru, jak tylko działać w pojedynkę.Kanada może ulec, pozwalając na spadek kursu wymiany i wzrost cen krajowych, bo jej import jest denominowany w dolarach “twardej waluty”. Jednak wiele krajów Globalnego Południa znajduje się w tym samym kryzysie bilansu płatniczego co Meksyk. I jeśli nie mają elit klienckich, takich jak Argentyna – jej elita jest głównym posiadaczem argentyńskich obligacji dolarowych – ich przywódcy polityczni będą musieli zaprzestać spłat długów lub cierpieć z powodu krajowych oszczędności (deflacji lokalnej gospodarki) w połączeniu z inflacją cen importowych, gdyż kursy walut uginają się pod presją narzuconą przez rosnącego dolara amerykańskiego. Będą musieli zawiesić obsługę długu lub zostać usunięci z urzędu.
Niewielu czołowych polityków ma taką swobodę, jak niemiecka Annalena Baerbock, która twierdzi, że jej Partia Zielonych nie musi słuchać tego, czego chcą niemieccy wyborcy. Oligarchie Globalnego Południa mogą polegać na wsparciu USA, ale Niemcy są z pewnością wyjątkiem, jeśli chodzi o gotowość do popełnienia samobójstwa ekonomicznego z powodu nieograniczonej lojalności wobec amerykańskiej polityki zagranicznej.
Zawieszenie obsługi długu jest mniej destrukcyjne niż dalsze uleganie porządkowi America First opartemu na Trumpie. To, co blokuje tę politykę, to kwestie polityczne, wraz z centrowym strachem przed podjęciem poważnych zmian w polityce niezbędnych do uniknięcia polaryzacji gospodarczej i oszczędności.
Europa wydaje się obawiać skorzystania z opcji prostego sprawdzenia blefu Trumpa, mimo że jest to pusta groźba, która zostałaby zablokowana przez własne interesy Ameryki wśród klasy donatorów. Trump oświadczył, że jeśli kraje nie zgodzą się wydać 5% swojego PKB na uzbrojenie (głównie ze Stanów Zjednoczonych) i kupić więcej amerykańskiej energii w postaci skroplonego gazu ziemnego (LNG), nałoży cła w wysokości 20% na tych, którzy się temu sprzeciwią. Ale jeśli europejscy przywódcy nie będą się sprzeciwiać, euro spadnie być może o 10 lub o 20 procent. Ceny krajowe wzrosną, a budżety krajowe będą musiały ograniczyć programy wydatków socjalnych, takie jak wsparcie dla rodzin w celu zakupu droższego gazu lub energii elektrycznej do ogrzewania i zasilania domów.
Neoliberalni przywódcy Ameryki z zadowoleniem przyjmują tę fazę wojny klasowej amerykańskich żądań wobec obcych rządów. Dyplomacja USA była aktywna w paraliżowaniu politycznego przywództwa byłych partii związkowych i socjaldemokratycznych w Europie i innych krajach tak gruntownie, że nie wydaje się już, aby miało znaczenie, czego chcą wyborcy. Temu właśnie służy amerykański National Endowment Democracy, wraz z własnością i narracją mediów głównego nurtu. Ale to, co ulega wstrząsom, to nie tylko jednobiegunowa dominacja Ameryki nad Zachodem i jej strefa wpływów, ale światowa struktura międzynarodowych stosunków handlowych i finansowych – a nieuchronnie również stosunki wojskowe i sojusze.
Jak na marksistowskiego ekonomistę, to napisał całkiem ciekawą analizę. Powiedziałbym, że trochę brakuje mu obiektywności, bo można odnieść wrażenie, że - jego zdaniem - za wszystkie problemy globalne odpowiada jedynie polityka jankesów. A tego, co nawyprawiali Kitajcy i kacapy oraz żyjący ponad stan Europejczycy, to w ogóle nie zauważa.
Niektórzy socjaliści potrafią trafnie diagnozować bolączki gospodarcze i systemowe patologie. Niestety recepty które chcą nam zaserwować na pozbycie się tychże, są zazwyczaj fatalne i sprowadzają się do “tym razem na pewno się uda”.
Niemcy od zeszłego roku przestawiają system rozliczeń na gotówkę tak aby “nic nie możemy na to poradzić” przywrócić handel z Rosją.
Robią to dość urzędowo (pacyfikując rozliczenia bankowe “zadatkami na podatki”).
Ciekawostką jest, że krainy akurat najmniej dotknięte chryją w USA (nordyckie) najbardziej pobrzękują szabelką i są dość groźne (dobre kontakty, diaspora, wpływ technologiczny). Zaczęły się dziwne ruchy propagandowe (co prawda duńska rodzina panująca nie ma powiązańia z Haraldem Sinozębym czy Svenem Widłobrodym, ale nie takiego Dżingischana z Aleksandrem propaganda umie cudownie odnalezionemu carowi przypisać).
Całkiem możliwe, że kontrsankcje na USA polecą dookoła.
To może wyglądać tak, że USA nie dadzą rady spłacić IOU wobec Chin bo cokolwiek, a reszta nałoży surowe ograniczenia (cło wywozowe na waluty - przelew do USA pińcet procent). Co wyizoluje ich gospodarczo. Meksyk i Kanadę sobie zjedzą, ale siły zbrojne, które obecnie mają na poziomie ledwo imponującym ograniczą tak jak Rosja - do niuków i palca w bucie do kopania Ameryki Środkowej.
W tej chwili mają siły lądowe poniżej pół miliona i twardą rezerwę na poziomie drugie tyle. Tyle że zdolność mobilizacyjną płytką. W zasadzie na poziomie obecnej awantury dwóch, o wiele mniej ludnych krain szpecoperacji.
Siła nabywcza dulara jakoś proporcjonalnie leci ze zdolnością mobilizacyjną…
Jak Elonu jeszcze trochę potweetuje to kilka krajów nie tylko w EU może tak dla podkreślenia wagi dowalić im po finansach. City i Frankfurt to może nie są potęgi na miarę WS, ale jak się giełda w USA posypie to pozór na obostrzenia dobry.
Raczej wyślizgają USA bez mydła. W Europie sprawa jest prosta - albo masz zdolność do inwazji na kontynencie albo dałeś się wyrolować na rozrachunku.
Będzie kabaret, bo sojuzy USA w Europie są rozbrojone. Niby naobiecywano, że im doślą, no ale trudności obiektywne - Oresund może się zamknąć.
A jak jeszcze Rzesza ogłosi że Vlad Spasitiel ode złego Elonu i Trumpa zaprzańca to strach się bać Żołnierzy Kima broniących Kanady.
USA są owszem potężne, ale w marynarce i lotnictwie. A kotka już im zagoniono i jak się zepną to następną awanturę mogą zacząć za jakieś 6-9 miesięcy, bo im fabryki ammo nie nadążają.
Po odcięciu Oresundu (Niedorzecze) dodajemy miesiąc (tak - ammo w Polin jest produkowane na eksport do USA).
Bajzel jest niebywały. Jankesi chyba przelicytowali. Mają krótką historię raczej bandyckiego państwa i chyba nie odrobili lekcji jak to Jewropeje potrafią zgodnie i w porozumieniu jabłka u Papieża kroić.
