Handel: aneks


#1

Link do artykułu: https://zarobmy.se/handel-aneks/

Trzy poprzednie teksty @wariata (targ niewolników I-III) naświetliły proceder handlu od strony sprzedawcy. Niektórych informacji w nich mi zabrakło. Oto moje spojrzenie na kwestie handlu, coś jak ten mityczny aneks: dotąd nieujawniony a przecież jest (!) . Handlarz handluje. Proste, teoretycznie. Kolega Wariat opisał jednakże proces handlu z punktu widzenia zniewolonego sprzedawcy, kółka i trybiku większej organizacji. Nieoczywista różnica jest taka, że handlarz i sprzedawca to nie to samo. Sprzedawca jeździ i sprzedaje. Sprzedawca nie kupuje. Sprzedawca może i rozpoznaje rynek ale nie podejmuje decyzji o zakupie towaru. To robią za niego inni niewolni, pracujący w dziale zaopatrzenia. Jeśli w szkole bawiliście się w cichą pocztę, to rozumiecie dlaczego dochodzi w tym miejscu do pierwszych strat w łańcuchu przekazywania informacji: podczas jej transferu to co widział sprzedawca jest przekazywane do działu zakupów, ale dochodzi przy tym do strat w warstwie informacyjnej, do przekłamań, nieporozumień, niedomówień i nadinterpretacji. Porównać można to do sytuacji, w której patrzycie w sklepie na towar i dopiero patrząc na niego zdajecie sobie sprawę, że dokładnie tego potrzebujecie. Nieuświadomiona potrzeba została odkryta, zwerbalizowana i zanalizowana. Plan naprawczy został naprędce przez umysł stworzony. Ten naturalny impuls “eureki” jest podstawową metodą podkręcania wyników sprzedaży, z jego powodu właśnie wymyślono witryny w sklepach. Co oznacza, że klienci kupujący pod wpływem impulsu kupują nieoptymalnie, bo są to wydatki nieprzemyślane. Jednakże w starciu z uczuciami argumenty nie mają szans, z wyjątkiem może paru procent populacji potrafiącej utrzymać w ryzach własne żądze zdroworozsądkowym analizowaniem wad i zalet oferowanego produktu. Dobry handlarz spina popyt z podażą w podobny sposób w który niższe,…


#2

Bardzo dobry tekst. Dobrze napisany.
To takich rób więcej. Mógłbyś porozwijać posty z IT21, szczególnie analizy polityczne jakie robisz.

@rpis ten margines po prawej stornie tekstu musi być taki szeroki ze względu na smartfony czy coś takiego?


#3

Forma samodzielnego artykułu wymaga o wiele głębszego grzebania w źródłach, w komentarzach mogę sobie pozwolić na lecenie z argumentami po łebkach. Research kosztuje masę czasu.
Nie jestem pewien na ile taki ciężki temat jak chociażby bitwa o gaz z Zatoki Perskiej tocząca się w Syrii zainteresuje czytelników, w końcu do hurtowego handlu gazem nas czy tak czy tak nie dopuszczą: rynek obstawiony jest przez tłustszych misiów.


#4

Ale czasem okruchy się trafią, więc może warto się orientować. Miałem klienta sprzedającego tamtejszym kolekcjonerskie części do kurgańskich traktorów.


#5

Powiem tak, o gazie akurat ja bym czytał, ale Gruby szkoda Twojego czasu, wiadomo że gaz i ropa do góry w niedalekiej przyszłości, nie jest potrzebny tutaj research.

Zbierają się żydowskie chmury nad Iranem, jest tylko kwestia czasu kiedy spadnie deszcz.


#6

Handel - Anex - zajebiste dwa zabytki na zdjęciu, a co to są za wieżowce, bo nigdzie nie mogę na GOOGLE MAPS ZNALEŹĆ

hahaha

Pamiętajcie w kwestii handlu, co nie wymyślicie, ja to sprzedam na ebayu i allegro, lub wytłumacze wam dlaczego się nie sprzeda w dużym nakładzie, lub jaki marketing do tego trzasnać, żeby efekciarsko ściągać - nie to żeby to była jakaś niesamowicie jak trudna sztuka, ale troche się zainwestowało czasu w tą zabawę.


#7

Przeceniasz projekcję mocy Izraela moim skromnym zdaniem. Będąc otoczonym przez Arabów cahal nie może sobie pozwolić na żadne działania zaczepne. Poza tym z Izraela do Iranu jest daleko a obydwa państwa nie mają wspólnej granicy lądowej. Szczytem możliwości Izraela jest sterowanie i dojenie Stanów Zjednoczonych oraz podsycanie różnic pomiędzy szyitami i sunnitami. Co do USA: ich interesy to dostęp do i kontrola źródeł ropy. Ciekawe że USA nie posiadają ani jednej bazy wojskowej na terenie Izraela z wyjątkiem 100 żołnierzy obsługujących radary w Dimonie.

Problem okupacji Palestyny przez Izrael rozwiąże się pewnego dnia sam z siebie. W Izraelu dokonuje się po cichu wymiana ludności: umiarkowani tracą przewagę liczebną nad ortodoksami a ortodoksi ani nie płacą podatków ani nie służą w armii za to się o wiele skuteczniej rozmnażają. Efektem tego armia Izraela słabnie.

Za to u sąsiadów Izraela młodego i chętnego do chwycenia za karabin narybku nie brakuje. Czas Izraela powoli przemija i paradoksalnie dzieje się tak z powodu zakutych łbów żydowskich fundamentalistów.


#8

ale problemem sa zabawki o ktorych pisal Mordechaj Wanunu i pociski Jerycho

Wydaje mi sie ze arabowie z paszportami izraelskimi ich zdemokratyzuja. Jak papiirschwiitzerzy z Kosowa i Albanii Szwajcarie.


#9

Z pozycji Izraela patrząc ich broń jądrowa jest militarnie praktycznie bezużyteczna. Politycznie jest to broń ciężkiego kalibru ale militarnie jest ona nie do zastosowania: Izrael te swoje bombki musiałby spuścić swoim bezpośrednim sąsiadom na głowy, detonując je tuż przy własnych granicach co oznacza że może to zrobić tylko kiedy wiatr wieje z zachodu, od strony otwartego morza. Każdy inny wiatr uniemożliwia zastosowanie broni jądrowej. A wiatr potrafi skręcić.

Sprawa następna to konsekwencje skażenia szybów, rurociągów i portów: jak zachowałyby się USA gdyby Izrael napromieniował tereny z których USA wypompowywuje ropa zasilającą własną gospodarkę ? Jak na razie gospodarczo i militarnie Izrael wisi na kroplówce Amerykanów ma więc dużo do stracenia. Gdyby Izraelici wyłączyli atomem z użytkowania roponośne pola bliskiego wschodu to pomoc USA mogłaby ustać. Nie gryzie się ręki która karmi.

Sprawa znowu kolejna: broń jądrowa skuteczna jest do niszczenia miast czy innych portów, Arabowie tych miast mają stosunkowo mało, ich populacja nie jest tak skoncentrowana w miastach jak na przykład w Europie. Co prawda Trump odgrażał się że zmniejszy głowice zwiększając ich ilość ale do tego jeszcze droga daleka.

Użycie atomu na narodzie atomu nie posiadającym mogłoby wywołać zjednoczenie się szyitów z sunnitami a to dla Izraela oznaczałoby w najlepszym razie powtórkę Dunkierki a w najgorszym wyrżnięcie własnego narodu wzorem Tutsich. Hutu potrzebowali 100 dni żeby maczetami zarżnąć około miliona Tutsich. Albo ujmując inaczej: po użyciu broni “A” Izrael zostałby zadeptany przez swoich sąsiadów tylko dlatego że sąsiedzi Izraela zmobilizowaliby więcej męczenników niż Izrael ma amunicji.

Broń atomowa dała Izraelowi fałszywe poczucie bezpieczeństwa i co poniektórzy w Izraelu już to zrozumieli. Darcie kotów z sąsiadami jako polityka regionalna udaje się tak długo jak długo masz nad nimi przewagę. USA słabnie więc przewaga Izraela nad sąsiadami słabnie i ileśtam izraelskich bombek tego przesunięcia sił nie zamaskuje.


#10

Tak długo, jak długo jest co im jeszcze ukraść, w pewnym momencie złupione jest wszystko i nikt nie wytwarza kolejnych dóbr do złupienia. Wtedy trzeba zmienić profil gospodarczy i zamiast pływać do Anglii i łupić klasztory trzeba się przebrać za krzyżowca i wybrać na krucjatę^^


#11

Mięso jest całkiem konkretnym dobrem do złupienia a jest to dobro samoodtwarzające się. Kafelkarze, tokarze, spawacze, hydraulicy, informatycy, lekarze i tak dalej. Na miejscu pozostają politolodzy, geografowie, historycy, sprzedawcy i prawnicy. No i oczywiście absolwenci różnistych kierunków “zarządzania” czyli specjaliści od wykresów i prezentacji. O eksporcie płci normalnemu chłopowi chwilowo wstrzymującej oddech nie piszę, to raczej oczywiste.


#12

Nie z punktu widzenia Żydów, mają przeciętne zdolności kognitywne (dzięki selekcji i eugenice - swoją biedotę zlikwidowali niemieckimi rękoma) tak wysoko ponad sąsiadów jakby pilnowali rezerwatu małp. Im takie parobki niepotrzebne - nie pasują do ich gospodarki, nie mieliby co w niej robić. W zaawansowanej gospodarce jaką ma Izrael wymagania od tokarza są wyższe niż niż u nas u neurochirurga i oni takich sami sobie wytwarzają pośród siebie.
Gdybyś zobaczył dzisiejsze obciążenie wiedzą i techniką jakie występuje w zaawansowanej gospodarce na stanowisku dowcipnie zwanym “spawacz” to byś szybko doszedł do wniosku że nie bez powodu pielęgniarkom każą kończyć studia.


#13

studia pielegniarek to biurwokracja i marketing. Wykladowcy moga z biurwa kasowac prowizje za uprofesjonalnienie kadry…

a ona potem jest tak uprofesjonalniona ze kazda po studiach chce byc oddzialowa, zrobic ewentualnie 2 letnie mba z zarzadzania i szefowac,a pacjentowi pampersa nie ma komu zmienic…

Waszmosci, studia i tak dalej to czesto statystyki by biurwa miala wiecej w zlobie, opanujta sie tawariszczi, bo za panikarstwo i sabotaz to razstrielne bataliony lub dwojki z narodnyj komisariat wnutriennych djel czekaja


#14

Nie do końca - trochę inaczej wygląda ta robota w bantustanie, a trochę inaczej w kraju uprzemysłowionym - dużo gadżetów jest do opanowania i dość mordercze środki się ludziom podaje, więc lepiej ogarniać co to takiego.
Ale że poziom intelektualny materiału jest jaki jest to pozostaje dobiurwić pieczątkę, że wszyscy naaapeeewno się tego wszystkiego nauczyli i rozumieją^^

To nie tylko u pielęgniarek - to generalny problem z młodzieżą której wmówiono że pierwsze dwie klasy technikum dawniej to się dzisiaj nazywa uczelnia wyższa^^

Tak czy tak poziom zawodowy u Żydów w ich fabrykach jest na poziomie produkcji zegarków w górach. Jest jeszcze kilka takich rodzynków na planecie, ale to wszystko są małe, kilkumilionowe, dobrze izolowane geografią narody.


#15

20% mieszkańców Izraela to podludzie nienależący do rasy wybranej: zasuwający na plantacjach, wywożący śmieci, czy łatający dziury w drogach w lecie i na pustyni.

Z ich wyrobów znam/słyszałem o: pomarańczach, ziemniakach, dronach, czołgach i softcie rozsiewanym po komórkach przez lokalną policję polityczną. Przy czym produkcja wojskowa i szpiegowska odbywa się ba bazie technologii którą USA przekazuje Izraelowi albo którą to technologię Izrael samodzielnie zajumał w USA jeśli USA nie chciały jej przekazać po dobroci. Ponadto koszty obsługi zadłużenia Izraela ponoszą Stany Zjednoczone.

To nie brzmi jak zaawansowana gospodarka, to brzmi raczej jak Państwowe Gospodarstwo Rolne które jest na siłę dozbrajane przez Jankesów. To raczej taki folwark przerobiony na koszary na siłę i utrzymywany z kroplówki. W przypadku Izraela brakuje mi chociażby mechaniki i elektroniki na których swoją pozycję zbudowali kiedyś Japończycy.

Co więc świat zyskuje na istnieniu państwa Izrael ?


#16

Krótka odpowiedź na powyższe pytanie:
Kłopoty. v


#17

Możliwość zakupu najnowszej, jankeskiej broni prosto z Izraela bez głupich pytań. Bo do Izraela przybyło sześciu króli z czego o trzech wspomniał Napoleon jako niezbędnych na wojnie (pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy) i w Izraelu Cash is king.

Ten folwark produkuje jeszcze mikromechatronikę, biotechnologię, mechanikę przemysłową, narzędzia. I odróżnia się od innych folwarków jeszcze jednym detalem - może to sprzedawać, sprzedaje i nikt nawet nie śmie pisnąć.
Z Polski nic takiego nie sprzedasz jak wyprodukujesz. A wspominałem o korzystnym opodatkowaniu rokujących jednorożców w TelAwivie?


#18

Jeszcze TEVA Pharmaceuticals


#19

Izrael nie ma glebi strategicznej.


#20

Tego akurat mi brakowało w oryginale.

Zasadniczo każdą sytuację można potraktować jako win-win albo win-lose…

Ten gość od Nobla (nie wiem ile to warte…) próbował udowodnić, że zawsze kierujemy się swoim najlepszym interesem, przy naszej obecnej wiedzy. A co zrobić, że ta wiedza jest jaka jest. Na tym pewnie żerują niektórzy, wciskając bajki.

Wg. autora książki Sapiens, to że wierzymy w takie bajki spowodowało, że teoretycznie królujemy na Ziemi (bo przecież byle wulkan albo kometa nas pozamiata…)…