Jak się nie dać zapakować do wora?


#1

Jakiś czas temu @bmen u siebie wrzucił do linkowni informację o tworzonym w Chinach systemie oceny (punktowej) obywateli. Obywatel taki będzie zbierał punkty (od 350 do 950) za to jak się wypowiada, co robi, gdzie chodzi, jak czas spędza i z kim się zadaje.
Punkty owe będą decydować o rzeczach takich jak wysokość ubezpieczenia, cena towaru lub… przyjęcie (lub nie) do pracy, albo wpuszczenie do restauracji.
W połączeniu z bezgotówkową formą płatności to byłaby władza absolutna (lub niewolnictwo absolutne, w zależności od perspektywy).
Więcej szczegółów jest tu: https://www.youtube.com/watch?v=idNtUC-ABnY
Od 2020 to ma być system tam obowiązkowy, a teraz robią to na ochotnikach. I ochotników jest wielu.
Nie ma co się łudzić, Chińczycy przecierają szlaki, ale to będzie wszędzie.

Pytanie pojawia się zatem następujące: jak wykonać unik, by jakimś cudem pozostać człowiekiem, a nie trybikiem/koniem pociągowym/niewolnym/zombie?


#2

W Chinach robią jeszcze bardziej bezczelnie:


#3

Unik jest taki sam jak wobec natarczywości skarbówki by dostarczać im pliki - nie umiem obsługiwać komputera, nie mam takich kwalifikacji, ustawa o DG nie ogranicza możliwości prowadzenia DG wyłącznie do osób, które kwalifikacje posiadają.
Nieznajomość chroni - jak najbardziej chroni, nie ma złej woli w tym, że ja wszystko na papierze prowadzę i ksera też nie mam - nie mam obowiązku kopiowania dokumentów na potrzeby urzędu a własnych potrzeb nie odczuwam.

Być może w przyszłości stanie się to obowiązkowe (wszak homosie są modne i czas wyjeżdżać z sojuza, zanim stanie się to obowiązkowe), ale wtedy będziemy regularnie zapominali zabrać urządzenia, będziemy je topić, będzie się psuło. A na nowe trzeba poczekać.


#4

Zbynio bodajże śrubokrętem potraktował własny laptop, czego oczywiście mu nie udowodniono. No i co ? Siedział za to ?
A to nawet zdaje się nie jego własność była, tylko jego pracodawcy. Proszę o sprostowanie jakby co.

Czy jego pracodawca wystąpił z jakimiś roszczeniami, były tam jakieś zarzuty utrudniania działania wymiaru sprawiedliwości ?
Albo chociaż zniszczenia mienia ?
Dostał za to chociażby burę z wpisaniem do akt personalnych ?
A tak sobie jak głupi pytam: to były pytania retoryczne, nie musicie szukać do nich odpowiedzi.

Od lewnej strony widzę cztery możliwości:

  • zostaniemy zmuszeni ustawą do instalowania sztuki software’u w prywatnym hardware. Wtedy taki hardware będzie sobie
    grzecznie leżał w szafie i odpalany będzie tylko na miesiączki w których udział też będzie obowiązkowy.
    Używać i nosić będziemy coś innego, nad czym lewiatan nie ma kontroli.
    Twardziele zaś będą twierdzić że w ogóle nie potrzebują srajfona.

  • państwo zobowiąże nas do posiadania hardware’u z software’m które nam zapewni i które nam dostarczy.
    Noszenie tego przy sobie w miejscach publicznych będzie obligatoryjne.
    Wtedy założę się, że garstka wywrotowców będzie notorycznie zapominać zabrać tego sprzętu do kieszeni.

  • coś zostanie nam wszczepione pod skórę. Co włożono można jednak wyjąć. Spirytus, ostry nóż, zapalniczka i wio.
    Jakby się biurwa rzucała to tydzień temu zapiliście i nie pamiętacie co tam koledzy z wami wyczyniali.
    Tutaj preferowałbym przeszczep takiego ustrojstwa do zaprzyjaźnionej świni, żeby wszystkie biomonitory
    oszukać. Rusza się obiekt, śpi, je, sra … wszystko znaczy się w porządku.

  • metoda nieinwazyjna, czyli podpięcie wszystkich kamer do systemu rozpoznawania twarzy a jego z kolei
    do paszportowej bazy danych. Ten scenariusz wydaje mi się bardzo prawdopodobny, nie bez powodu kolejne
    kraje wprowadzają zakaz noszenia burek. Tylko że tam nie ma mowa o burkach, tam chodzi o wszystkie
    środki służące zasłanianiu rysów twarzy. Obejściem tego jest dobra, dokładnie przylegająca maska, kamień w bucie
    i tak dalej.


#5

Tylko czy Afryka nie za ciasna na wszystkich białych rebeliantów?


#6

Słusznie. Przykłady Zimbabwe (Rodezji?) czy RPA dobitnie pokazują, że dla bladych twarzy nie ma tam miejsca.


#7

W Rodezji miejscowy zielony szwej numer jeden wziął się za łby z żoną prezydenta a poszło o jak zwykle o władzę, czyli o schedę po Robercie Mugabe. Ciekawe, że zaczęli się po szczękach tarmosić jeszcze przed pogrzebem, co wiele mówi o stanie zdrowia prezydenta.


#8

A tymczasem

Coż, na razie dobrowolne, potem obowiązkowe. Aż się dowcip przytoczony przez @grubego przypomina.