Przygotowania do kryzysu

Tak wiem, temat modny, oklepany, powtarzany juz do znudzenia ale może warto tutaj omowic go na nowo. Pomyslałem że może warto wymienić się spostrzeżeniami. W sumie o temacie nadchodzącego kryzysu który miałby zmieść ten porzadek swiata mowi sie juz od kilkunastu lat. Wiele osób, zwłaszcza mlodych liczyło na przemiany, że jadejdzie kryzys, padnie biurikracja i każdy na nowo zacznie sie już swobodniej organizowac, mlodzi rozepchną się łokciami a starzy zaś kombinują inaczej, oby ten kryzys nastąpił jak najpózniej bo moze niedożyją a puki co renty i emerytury są wypłacane i jakoś to się wiąże koniec z końcem. Co ciekawe to rozmawiając z pewną emerytowaną nauczycielką dowiedziałem się od niej że i ona czekała na zmiany na lepsze a tu minęlo dziesięc, dwadziescia, trzydziesci lat i wcale nie nadtąpił żaden przełom a sytuacja materialna i społeczna ulega powolnemu spadkowi(ostatnio przyspiesza). Jak na to patrzeć? Czy można coś zaplanować? W kwestii kryzysu pan Karoń rzucił nowe światło na te sprawy opisując ideologię marksistowską jako ideologie antykultury, podstawy budowy babilonu, pan Krajski zaś od strony metafizycznej że postepujący globalizm jest wynikiem zaniku praktykowania wiary katolickiej przez co dochodzi do przeniesienia ze sfery kryzysu sacrum na życie spoleczne i materialne. A My? Co mamy zrobić? Jak się ustawić w tej ścieżce zdrowia aby w miarę mało oberwać? Czy da sie uniknąc strat? Jak je zmniejszyć? Myślę że warto opracować każdy na swój uzytek swoją koncepcje długofalową. Opracowanie koncepcji nie jest drogie za to pozwala mieć jakies perspektywy. Niektore posunięcia mozna wykonać juz wcześniej przy niewiwlkim nakladzie niż kiedy to nazbiera się dużo naraz niekorzystnych zdazen i nie bedzie na wiele rzeczy czasu wszak kopanie studni aby mieć wode do gaszenia domu w trakcie pożaru to koszmarne koszty. Po piersze to trzeba unikac propagandy i dezinformacji ideologicznej, ktorą niosa srodki przekazu, zwroccie uwage że propaganda jest niesiona nie wprost, nie orientujemy sie od razu ze jest zakamuflowana np w reklamie np reklama pasty do zębów czy oleju roślinnego może posiadać dodatkowe elementy ideologiczne które będą zaburzały nasze postrzeganie świata. Propaganda jest tez ukryta w serialach np kiepska sluzba zdrowia jest wspierana serialami o ładnych szpitalach gdzie młodzi lekarze specjaliści staną na głowie i zaklaskają uszami aby tylko uratować jakiegoś biednego emeryta. Nikt nie nakreci dokumentu o prowincjonalnym szpitalu z zamałą liczbą stanowisk, z personrlem medycznym o sredniej wieku pielegniarek 55lat i jednym aparacie usg na wszystkie oddzialy. To samo w serialach o policji czy innych sluzbach. Warto się przyjrzeć serialom dotyczącym życia spolecznego. Praktycznie bylo ich wiele zaczynając od czterdziestolatka a kończąc na rodzinka.pl jaki model rodzinny jest akurat promowany. I tu wg potrzeb poniewaz spoleczenstwo dzieli sie na tych zacofancow z prowincji i wykształconych z wielkich miast dla każdej z tych grup są osobne seriale bijące tą samą propagandową pałką. Seriale plus tresci reklam to narzedzia propagandy niosace pewne koncepcje majace ksztaltowac spoleczenstwo niczym wybitny ogrodnik przypalacowy ogród tyle ze skutkiem odwrotnym. Swoim dzieciom odradzamy palenie, obce uczymy, swoim nie dajemy dragow, inne zachecamy, swoje uczymy hierarchii obce rownosci, swoje uczymy rozrozniania swój/obcy obce dzieci tolerancji. Osoba urobiona ideologicznie jest taka sama jak osoba chora psychicznie czyli odbiera rzeczywistosc czesciowo prawdziwie ale wyciaga niewlasciwe wnioski przez co postepuje wbrew swojemu interesowi(dlatego inkwizycja byla organem świeckim ponieważ królowie wiedzieli że herezja niesie zmiane w pożadku spolecznym i rozsadza mu jego podstawy, z których on kożysta).
Wracając do tematu pomyślałem że jeśli grozi nam realny kryzys to nalezaloby poczynic pewne stsrania, kazdy poeinien znając swoją sytuacje poczynic prace koncepcyjne. Jeśli nastąpi kryzys to zmieniam/nie zmieniam lokalizacji w ktorej bede funkcjonowal. Wydaje mi się że najlepiej bedzie zajac miejsce gdzies w.malym prowincjonalnym miadtevzku lub wiosce przyklejonej do tegoż miasteczka. Jesli ktos juz posiada dom na wsi po rodzinie to duzy atut. Mysle ze to ma duzo plusow, pozwoli latwo pozyskiwac zywnosc, drewno z lasu(w pl wszedzie gdzies rosna drzewa), mala wspolnota wiejska czy malego miasteczka pozwoli latwo rozpoznac obcyvh ludzi, tu mozna przeczekać na lepsze czasy. Tak wiec mysle że vala sztuka powinna polegać na tym aby miec w gotowosci takie miejsce i posiadac zasoby na rozruch. Jeśli ktokolwiek z was ma juz po rodzinie jakikolwiek domek na wsi jako dacze niech dba o dobre naprawy, zadb o studnie, przemysli gdzie móglby trzymać krowę, gdzie świnki, gdzie postawić kurnik i klatki z królikami. Jesli te elementy juz są to jedynie zadba o to aby były w miare dobrym stanie puste ale do uzycia. Przemysli gdzie skladowac drewno/węgiel, gdzie obornik(obotnik mozna zbierac latami i przechiwywac jako nawóz), gdzie zaparkuje traktor z przyczepka, moze ma narzedzia do traktora i nalezaloby je chociaz odnowic, przesmarowac pomalowac. Warto pomyslec nad tunelem foliowym i dostepem do wody czy jest studnia. W domu zostawic piece kaflowr i kuchnie węglowe mimo ewentualnego centralnego. Warto znaleść trochę czasu i poszukac w antykwariatach internetowych fachowej literatury z prl(tanio można je kupic) z upraw roslin, hodowli podstawowych zwierząt, naprawy maszyn rolniczych, prac stolarskich, ciesielskich, budowy pieca kaflowego itp. Kupic te poradniki i schowac, przyjdzie czas i potrzeba to się je wyciągnie ze strychu i przejrzy. Przemysleć jakie narzędzia ręczne , elektryczne i spalinowe będą nam potrzebne. Niektore narzedzia mozliwe ze juz gdzies sie walają zapomniane po piwnicavh szopavh i nalrzaloby je tylko odnowić aby do sna nie zkorodowały. Pomyslałem ze przydalony sie umiec lowic dziczyzne poniewaz jest tego sporo w lesie a zanim sami w pelni wszystko uruchomimy to minie wiele miesiecy to świetnie uzupelni bilans bialka i tluszczu w okresie wstępnej fazy kryzysu. Pomyslalem ze moglibysmy wspólnie zrobić jakąs liste narzędzi potrzebną na starterpack. Dla mieszczuchow nieraz wiocha to syf ale nie rozumieją że jak widzą dom na wsi, obok pelno starego sprzetu i gratow metalowych, sterty drrena i góry oborniku, do tego stare polatane budynki a w nich zboze to to nie jest syf tylko pokitrane różne zasoby które się odpala akurat wtedy kiedy będą potrzebne. Co wy na to? Moze ogarniemy taką instrukcj. Co do narzędzi to trzeba by bylo wuroznic je zastosowaniem np pozyskiwanie drewna; piła moja-twoja, pila spalinowa, siekierki, traktor np c330 plus przyczepa, itd itp

1 Like

Opisz na kryzys jakiego rodzaju się pragniesz przygotować, ile on będzie według Ciebie trwał oraz ile istnień ludzkich kosztował.

Prosty przykład:
mechaniczny młyn napędzany rzeką albo innym wiatrakiem przerabiał około tony zboża dziennie i wymagał obsługi złożonej z dwóch ludzi: młynarza oraz pomocnika.
Pomocnik młynarza to fucha krytyczna: to taki młody i silnoręki gość który potrafi po schodach na drugie piętro wnosić na plecach stukilogramowe worki ze zbożem. Próbowałem za młodu nosić na plecach worki dla dzieci to znaczy 50 kilogramowe wersje z ziemniakami i miotało mną wtedy jak pijanym marynarzem na lądzie, o wnoszeniu ich po schodach nawet nie myślałem. Do stukilogramowych worków trzeba się genetycznie misiowatym urodzić i raczej teraz niewielu takich się rodzi, gospodarka ich od kilku ładnych pokoleń już nie potrzebuje.

Dzisiejszy młyn również wymaga obsługi dwóch ludzi ale przerabia około tysiąca ton zboża na dobę.

Różnica polega na tym że w dzisiejszym młynie jak się coś pokićka to trzeba dzwonić do pana serwisanta który przyjeżdża, podpina laptopa, wymienia walnięty czujnik i wystawia rachunek, ewentualnie wzywa ekipę która przyjeżdża z nową częścią i wymienia walniętą starą na działającą nową jeśli coś posypało się na poważnie.

W młynie mechanicznym dwóch młynarzy praktycznie było w stanie dorobić i wymienić każdą część zamienną która im siadła z materiałów dostępnych na miejscu.

Kryzys w wersji dwa tygodnie bez prądu to jednak co innego niż kryzys w wersji pięć lat bez prądu. Bo wersję kryzysu “prądu w gniazdku nie ma i nie będzie” też sobie w sumie można wyobrazić.

W drugim i trzecim przypadku trzeba będzie od nowa wyciosać z kamienia i postawić mechaniczne młyny i zanim one zaczną działać, zanim się kamieniarze stawiania młynów z powrotem nauczą, zanim młynarze się od nowa przeproszą z obsługą XIX wiecznej mechaniki to populacja może się z braku mąki poważnie zmniejszyć.

Czy dostawy ropy zostaną utrzymane ? A jeśli tak to dlaczego ? Każdy poważny kryzys rodzi konflikty o zachowanie udziałów w zmniejszających się michach. Czy prąd będzie płynął w gniazdkach ? Czy rurociągi z gazem nie zostaną przerwane ? Czy autostrady to znaczy wiadukty i mosty nie zostaną wysadzone w powietrze ? A sieć torów kolejowych ? Przetrwa ?

Ile parowozów trzymamy w rezerwie na wypadek jakby i prądu i ropy zabrakło ?
Jaki procent pojazdów wojskowych działa po zatankowaniu ich olejem rzepakowym ?
Jaki procent floty handlowej stanowią żaglowce ? A floty wojennej ?

Po zerwaniu (z braku smarowidła w postaci ropy, torów, gazu i autostrad) globalnych szlaków komunikacyjnych wielkość rynku skurczy się do odległości dającej pokonać się w dzień na koniu albo w trzy dni wozem zaprzężonym w woły czyli maksymalnie trzydzieści kilometrów tam i trzydzieści z powrotem.

I to mniej więcej wyznacza moduł przygotowań do kryzysu jeśli on wystąpi z całą mocą i na całej planecie: zgromadź jak najwięcej absolutnie koniecznych do przeżycia wyrobów których nie produkują w promieniu 30 kilometrów od Twojego miejsca zamieszkania biorąc pod uwagę zależność lokalnych wytwórów od importowanych spoza tego obszaru materiałów. Kto polega na surowcach, częściach lub usługach spoza tego promienia padnie.

Po pierwsze: czego zabraknie, po drugie komu a po trzecie na jak długo. Potem możemy dyskutować.

3 Likes

Nikt tego nie wie. Chodzi o opracowanie starterpaka na rozpoczecie funkcjonowania na prowincji,uboczu. Na pewno to potrzeba cos co daje cieplo i cos do jedzeni potem nastepną potrzeba to odzież. Trzeba będzie zmniejszyć oczekiwania i dopasowac je do realiów

1 Like

Na ile zawartość starterpaka ma wystarczyć ?
Dla Ciebie czy dla rodziny też ?
I dla której rodziny ? To znaczy gdzie przetniesz więzi z hasłem “tego dalekiego kuzyna do michy nie dopuszczamy” ? Dziadki ? Wnuki ?
Czy w starterpaku ma być miejsce na towary przeznaczone na handel ?

Kto będzie z zawartości tego starterpaka korzystał ? Bo sam rozumiesz że domorosły mechanik potrzebuje innych narzędzi niż domorosły chemik z których to jeden wytworzy na przykład pług a drugi baniak bimbru.

3 Likes

10 maple leafow
1000dm3 oleju napedowego
1000kg mąki
2000kg cukru
1000kg soli
dużo drożdży
spawaj destylarke już dzisiaj

Jeśli jest jakiś kryzys którego nie przeżyjesz o chlebie złocie i alkoholu, to takiego chyba jeszcze nie było.

No i rower i zapasowe detki.

EDIT: mieszkałem troche na różnych odludziach, ba, brałem udział w budowie chaty w Amazonii gdzie wszystko trzeba było nosić 40 minut z buta po rzekach i wzgórzach i gęstej dżungli.

Pozwolę sobie wyśmiać kawałek o dziczyźnie:

Liczba dzików w województwach - Leśnictwo, GUS, dane z 10 marca 2017

  • dolnośląskie - 29,7 tys. dzików
  • kujawsko-pomorskie - 8,4 tys. dzików
  • lubelskie- 11,4 tys. dzików
  • lubuskie - 13,7 tys. dzików
  • łódzkie - 7,9 tys. dzików
  • małopolskie - 6,5 tys. dzików
  • mazowieckie - 15,9 tys. dzików
  • opolskie - 8,2 tys. dzików
  • podkarpackie - 8,3 tys. dzików
  • podlaskie - 5,0 tys. dzików
  • pomorskie - 18,7 tys. dzików
  • śląskie - 7,9 tys. dzików
  • świętokrzyskie - 5,5 tys. dzików
  • warmińsko-mazurskie - 18,5 tys. dzików
  • wielkopolskie - 22,8 tys. dzików
  • zachodniopomorskie - 26,5 tys. dzików

populacja 35 000 000 Niedorzeczan. Chyba nie musze nic tlumaczyc. Chcesz białko, kup se 50kg granulatu sojowego. Sie nie psuje i starczy na dwa lata.

Jeszcze olej jadalny oczywiscie. No I filtr do wody. Olej napedowy mozna zmienic benzyne, zalezy na co agregat. Fotowoltaika spoko ale kwestia przenosnosci.

Uploading: IMG_20200211_152725.jpg… Uploading: IMG_20200211_152714.jpg… Uploading: IMG_20200211_152702.jpg…

Filtr, soja, gluten. Ja jestem juz przygotowany na kwartal ^^

2 Likes

Dodałbym dużą liczbę słoików i butelek wielorazowego użytku model ‘weck’, z dużą ilością gumek uszczelniających na zapas. Kilka dużych baniaków do gotowania tych słoików. Masywna retorta do produkcji węgla drzewnego. Ziemianka w funkcji lodówki. Ciężka, mechaniczna maszyna do szycia z kompletem grubych igieł umożliwiających pracę ze skórą. Mała kuźnia gdzieś w obejściu zamaskowana jako ponadwymiarowy grill. Garaż z kanałem. Piec żeliwny możliwie blisko geometrycznego centrum domu z kominem wewnętrznym obłożonym płaszczem wodnym. Wodna grawitacyjna instalacja centralnego ogrzewania. Źródło momentu obrotowego w gospodarstwie: może to być rzeka, może to być wiatrak.

3 Likes

To wy to wszystko przygotujcie i zostawcie adres. Ja tam tylko kosę na sztorc zamocuję i przyjdę do was. Na miejscu się dogadamy czy do pilnowania czy do podziału : )

2 Likes

Do tego by doszło gdyby nie upuszczono ciśnienia spod pokrywki emigracją. Gdyby EU nie zaczęło posysać młodzieży z Polin to kontynuacja trendów lat 90tych sprawiłaby że nie ostałby się żaden żywy biurokrata. Krew była wtedy tańsza od wina, człowiek od konia.
Biurokracja to dobrze wycyrklowała bo inaczej już by ślad po niej nie pozostał - Polin przypominałoby wschodnią Ukrainę. A Ukraina Afganistan.

Można - Karoń jasno powiedział że jest to ustrój w którym trzeba kraść.
Przyjęte, wdrożone, wykonane.

Czyli innowierców & ateuszy trzeba wymordować - przyjęte…

Trzeba się ustawić po właściwej stronie szpaleru z pałami.
Mamy wyzyskiwalizm to jestem aparatczykiem wyzyskiwalizmu.
Będzie ludożerka to też ktoś będzie musiał kotła pilnować.

Trzeba łupić szybciej niż się straty ponosi.

P by inni mieli mniej.
G by w przyszłości moich było więcej.
R by mieć coś już teraz.

Nie ma co sobie żałować cudzej krzywdy.

Nie mam tv od ponad 20 lat więc się nie znam^^

Polin to jedna z najniebezpieczniejszych działek na planecie. Ziemia krwią przesiąknięta - mogiła na mogile.

Są rejony planety gdzie nie trzeba grzać.

Są rejony na planecie gdzie samo rośnie.

Ten problem mnie nie dotyczy^^

Do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy.
Pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy.

Nie tak wcale łatwo jest dzisiaj kupić wiertarki o napędzie ręcznym w rozsądnej jakości i świdry do nich.

Taki prol-anabol - medycyna już rozwiązała technologię produkcji takich.
Czyli trzeba zapasy metandiedonu mieć.

USNavy ciągle trzyma w czynnej służbie jeden żaglowiec od momentu jego wejścia wprowadzenia na stan wieki temu.
222 letnia USS Constitution.

Słuszne podejście.
Co się stanie po wycofaniu gotówki mieliśmy już smaczek w Kalifacie Północy - bandyci rabowali cukier, czekoladę, słodycze i mięso. Napady na sklepy mięsne & spożywcze okazały się rezultatem próby wdrożenia cashlessu.
Sklepikarze najpierw zaczęli się zbroić, a później przestali płacić podatki.

Budżet?
No bo sam rozumiesz.

Nie wiem jak z tym cukrem i solą, superwypaśną niezniszczalną destylarkę spawam właśnie dla @[zastrzeżone ze względów bezpieczeństwa], ale pozostałe zapasy kilkukrotnie przekraczają zadaną normę. Na wypadek gdybym musiał zatankować kompanię pancerną - pozostało kupić czołgi i przerzucić do Kalifatu. W celu ustanowienia prawa, porządku i pobierania danin gdyż lud tu spokojny i niechętny walce.

Polecam jeszcze camping za kołem polarnym zimą.

Też mam taki plan. Tylko w kolorze morskim.

//==================
Mam taki pomysł - bo za zwłoki świętych męczenników płacono poganom tyle co święty ważył w złocie.
Za żywych nie wiem jaka była taryfa, ale jakby tak klimatodenialiści złapali jaką medialną ekoświętą to można by na tym zarobić gdyby tę gęś nieco utuczyć przed złożeniem w ofierze Tłokom & Cylindrom?

1 Like

Trump, Gretę, by the pussy.

1 Like

Z rozkładu ochoty do roboty w chwilowym społeczeństwie wnioskuję że będzie nadpodaż chętnych do wynajęcia się za wkład do michy przy jednoczesnym niedostatku gospodarstw szukających ratajów na bazie dniówki. Z samego faktu posiadania ziemi każde gospodarstwo zainteresowane jest uzyskaniem źródła taniego nawozu organicznego. Jeśli jeszcze jego dostarczyciele będą na własnych nogach leźć w szkodę albo pchać się w obejście bez zaproszenia to będzie to tym bardziej dla gospodarza opłacalne. Na razie co prawda bardzo się biurwa rzuca za nawożenie pól zwłokami rabusiów niby że oni jakieś tam urojone prawa mają ale tak nie będzie zawsze. Psy też regularnego treningu potrzebują bo inaczej zaczyna im się socjalizm w głowach szerzyć i złośliwość im się stępia. Taki agresor w zagrodzie raz na jakiś czas jest w sam raz żeby gospodarzowi jakieś kręgosłupy i czaszki z błyskiem w oku i machając ogonem jako trofea znosić naturalny porządek rzeczy w obejściu utrzymując.

Podsumowując nie jestem przekonany że planowanie kariery jumaka to dobry wybór. Szykuje się ostra konkurencja, mały wybór wśród ofiar no i wersja prawa i sprawiedliwości w której własny łeb może z barków spaść bez sądu a czasem to i bez ostrzeżenia nawet.

3 Likes

Rynek obejmuje cały świat, od Częstochowy po Santok.

Niedorzeczna w większości wyłączy się razem z siecią zawodową. Taki wymóg w normie, oczywiście dla bezpieczeństwa.

Większość marynarek trzyma po minimum jednym, zwykle dla narybku.
Ktoś się orientuje, czy to faktycznie takie dobre do szkolenia podstawowego, czy tylko z sentymentu trzymają?

1 Like

Podatników stać na fanaberie.
Uważam że dobre bo tam musisz operować własnym wysiłkiem & rozumowaniem, a nie paliwem & mocą silnika aby wchodzić z naturą w spory i wychodzić z nich w jednym kawałku.

Ale jako szkoleniowe i nie takie stare, a ten nie dość że formalnie w linii to jeszcze ostrzelany.
Dla podwodniaków jakoś nie trzymają historycznych egzemplarzy w ruchu - nie bez powodu^^

Czy kryzys 1929 zmiótł jakieś państwo z mapy? Raczej nie.

Do czego można to porównać? Do 1944 - 1945 we wschodniej Polsce z opowiadań dziadków. Przeszedł front i stanął powiedzmy na Wiśle, a na rolniczej prowincji powstał chaos. Tam Rosjanie, tam niedobite grupki Niemcząt i Ukraińcząt, tu partyzanci czerwoni, tam podziemie, pomiędzy hula zwykła bandyterka. Kto by do drzwi nie łomotał po jajka, kaczkę, gęś, fasolę, to się oddawało i nikt się nie pokusił utłuc dwóch maruderów, by czasem 4 innych siedzących w krzakach nie puściło z dymem siedliska z gospodarzami.
Moim zdaniem jeśli kryzys wyzwoli anarchię totalną, to obojętne czy będziesz stał na straży własnego spichlerza, warsztatu, magazynu sam, to zanucisz “jak mam bronić, kiedy ich jest więcej”. Zrzeszać i organizować się oddolnie, to jest polisa.

Swoją drogą - za dzieciaka obserwowałem jak rozpadał się ostatni wiatrak koźlak, jak po obejściach rdzewiały ostatnie narzędzia zaprzęgane. W razie całkowitej zwały zamiast szturmować z tłumem markety proponuję opanować i sprywatyzować skansen.

2 Likes

A to już zależało od autoramentu zamieszkującego daną wieś no i od poziomu jej uzbrojenia. Poza tym słusznie zauważasz że na danym terenie operowało jednocześnie wiele band z których jedna się wycofywała, druga napierała a reszta korzystała z taktycznego bajzlu panującego w okolicy.

Zupełnie inaczej ma się na przykład sytuacja w dzisiejszej Wenezueli, tam policja z braku wkładu w miskach wzięła się za porwania. Ale nie porywają bogatych bo w ich dzielnicach mogą zginąć, nie porywają też biedaków. Porywania zaczynają się gdzieś tak od wypłacalności rodziny na poziomie 1,5k FED i kończą na 200k FEDów. Poniżej się nie opłaca bo koszty są stałe, powyżej się nie opłaca bo można kulkę zarobić.

2 Likes

Zmiótł elitę władzy USA. Flagi nie zmieniano bo ludzie lubili.
Po Republice Weimerskiej też ślad nie został.

Należy prewencyjnie napaść innych zanim im do głowy taki pomysł przyjdzie.

Kilkanaście lat temu brałem udział po stronie odtwarzania technologii w wytworzeniu rzemiosła w skansenie (wytop metali, kucie).

1 Like

Moim zdaniem brakuje jeszcze jednej informacji: w jakim trybie zaistnieje ten kryzys? Nagłym czy stopniowym?

W trybie nagłym mamy pstryk i od teraz nie ma prądu w gniazdku. Do odwołania, deal with it. Kto w jakim płaszczu stoi w takim wychodzi. Powód zaistnienia pstryka też ma znaczenie i dodaje smaczków: na przykład po takim EMP nie dość że prądu nie ma i nie będzie, to szlag trafia wszystko co elektroniczne (rozruszniki (?) w samochodach młodszych niż 40-50 lat też). Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy tego ile oczywistych przedmiotów codziennego użytku zamienia się w przycisk do papieru.

W trybie stopniowym mamy postępującą serię blackoutów i tylko od stopnia paranoi indywidualnej zależy, po której godzinie lub po którym wyłączeniu prądu będziemy stać na baczność z nabitą strzelbą w garści i plecakiem pełnym konserw i filharmoników na plecach. Jak kto ma głowę na karku to w odpowiedniej chwili jest już w drodze do safe haven, czymkolwiek i gdziekolwiek by ono nie było.

Oba przypadki zostały dość ciekawie i ze szczegółami ujęte w fabularne ramy w książkach: William R. Forstchen One second after oraz Marc Elsberg Blackout. Obie pozycje wyłuskałem dawno temu z komentarzy na IT i będę wdzięczny jeśli ktoś poleci mi tu coś podobnego, bo nie dość że przyjemnie się czytało to jeszcze można się czegoś nauczyć. Elementy takiego kryzysu można też znaleźć w Pod kopułą lub Bastionie Kinga.

Na kryzys przede wszystkim przygotować należy własną głowę. Prepper poradzi sobie goły w lesie, mieszczuch w rurkach zdechnie po tygodniu nawet jak go posadzimy na środku redneckiej farmy.

Edit: Po namyśle, brakuje mi jeszcze jednego: pory roku, o jakiej zaistnieje kryzys. Jeśli na przednówku to D, szanse na przeżycie maleją drastycznie dla wszystkich.

5 Likes

Fakt. Również należy sobie samemu odpowiedzieć na pytanie co załatwiamy i pakujemy do plecaka już teraz a zakup czego odkładamy na przyszłość po kryzysie. Typowym przykładem jest chwilowo według mnie nierozwiązywalny dylemat z zakupem ziemi. Z jednej strony zakup gospodarstwa rolnego już teraz łagodzi głębokość i twardość upadku w momencie wyłączenia systemu. System padł we wtorek więc w środę obatel suweren pakuje się z rodziną do samochodu i wraca z wieloletniej delegacji w mieście na stare śmieci. Z drugiej strony z góry nie wiadomo które regiony jak ucierpią i może się okazać że zakup ziemi już teraz to przestrzelona inwestycja typu fajne i działające gospodarstwo ale po zawietrznej elektrowni atomowej albo na ścieżce podejścia do lotniska wojskowego.

Kitranie pieniądza z zadaniem kupna kawałka planety jak już kurz opadnie też ma swoje zalety typu brak przywiązania do danego miejsca. A będzie co kupować, wszak zakredytowanie wśród rolników jest nie mniejsze niż wśród miastowych. W takiej sytuacji plecak zawiera mało rzeczy: trochę ręcznych narzędzi na rozruch, trochę żywności, trochę medycyny, trochę chemii, dużo wiedzy no i nadmiar środka płatniczego przyszłości. Z trzeciej strony może być problem z dotarciem do owej ziemi wymarzonej. Z czwartej strony brak gospodarstwa przed kryzysem oznacza brak miejsca do trenowania gospodarstwem tym zarządzania.

… uzależnionych od pełnych półek supermarketów. Ciekawostka: w znanym mi markecie wydzielono ostatnio cały regał na szkło wielorazowego użytku typu słoiki z gumkami i szklanymi wieczkami, butelki zamykane drucikiem z porcelanowymi kapslami nadające się do wyparzania i gotowania, baniaki siedzące w wiklinowych koszach wyłożonych sianem i tak dalej. Skoro taki asortyment jest rozbudowywany w sklepach dla zwykłych proli to znaczy że popyt na takie towary wzrasta. Jeszcze pięć lat temu takich narzędzi służących przecież wyłącznie producentom żywności do jej magazynowania ‘na zimę’ na własne potrzeby w okolicznych sklepach nie było. Ba, jak ktoś wybierał dżem ze słoika niepochodzącego z fabryki to patrzyli na niego jak na debila.

3 Likes

Skracając to do bólu, wypada się uzbroić i przygotować mentalnie na kanibalizm.

edit: literówka poprawiona.

2 Likes

Nie wiem czy literówka celowa i masz na myśli zjedzenie własnego psa, czy przypadkowa i chodziło o sąsiada. Nie mam oporów przed próbowaniem nowych smaków już teraz, więc jak głód przyciśnie to raczej dam radę. Psa swojego nie mam, czyli sentymentów przed sięgnięciem po cudzego nie będzie.

Aktualnie nie posiadam ani mnie nie stać, więc się tym nie kłopoczę. Teściowie mają parę hektarów, jak dam radę po blackoucie przebyć 80km z dziatwą pod pachą to też przeżyjemy. Najbliższa elektrownia atomowa jest po drugiej stronie Karkonoszy. Gorzej z tym lotniskiem wojskowym… Małą Moskwę kojarzycie towarzyszu?

Mam. Ostatnio nawet dostałem w prezencie od znajomego piękny balon bodajże 75- lub 80-litrowy w wiklinowym koszu. Od jesieni staram się go wypełnić zacierem z kukurydzy, udało mi się to mniej więcej w dwóch trzecich. Żona na mnie warczy jak się po jej kuchni kręcę, stąd takie marne tempo.

2 Likes

Przecież się za produkcję pieniądza wziąłeś, skąd warczenie zatem ?

3 Likes