Spiski nerdów

Link do artykułu: https://zarobmy.se/spiski-nerdow/

Na obrazku woda leje się z czytanki, więc jesteście ostrzeżeni. Wypada coś nagrafomanić, żeby zaznaczyć iż blog jeszcze żyje. Jakiś rozrywkowy temat o niczym. Ostatnio klepię kodu, przy okazji uczę dzieciaka, delikatnie weszliśmy w transformacje M4x4 tak na smaka, żeby mu pokazać tworzenie światów z palca. Przy okazji siadł do…

9 Likes

Zobaczy różnicę pomiędzy sztuką a techniką. Dorzuć mu może jeszcze Revita (można kupić sztony na dniówki) oraz jakiegoś CAD do modelowania parametrycznego. W Revicie można budować proceduralnie, za pomocą skryptów z pythona, w blenderze też. Chłopak otrzaska się.

2 Likes

Upierdliwość o constrainy? To może chwilę zająć zanim się połapie, że treshold klejenia bryły i precyzja eksportu to nie to samo co zestaw constrainów.

Ostatnio dentysta z Norwegii, odkrył, że w kilku silnikach model rotacja, skala, translacja sypie się przy odpowiedniej precyzji danych w kilku iteracjach skala x obrót. Niby powinno działać, a jednak wróbelek.

2 Likes

Nie tylko. Przygotowanie modelu analitycznego, a potem wrzucenie go do softu obliczenieniowego (z Revita do Robota) i przyglądanie się, czy chatka zawali się. Pożenienie wirtualu z rzeczywistością. Czymś innym jest wystruganie w CADzie pudełka i zwymiarowanie otworów, a czymś innym jeszcze sprawdzenie, czy jak się na tym usiądzie to czy się nie zawali :slight_smile:

Jeśli są to silniki do gier to pół biedy, a jeśli inże znajdują błędy obliczeniowe w sofcie do modelowania obciążeń budynków to już mniej fajnie.

2 Likes

A to już nie jesteśmy na tej samej stronie.
W programie analitycznym jest mokrosenne założenie, iż w rzeczywistości wszystkie detale będą tak euklidesowe jak w programie. Jak żyję jeszcze prostego profilu stalowego nie widziałem, ani płaskiej blachy.

Jeśli inżynierom się wydaje, że to co narysowali zamieni się w rzeczywistość to mógłby się im jednak z grafiki przydać jakiś distort do modelu.
A później niech sobie na tej przestrzeni rozwiązań liczą czy się zawali.
Jak ktoś na oko z rysunku nie wie czy się nie zawali, to gamoń pierwszej wody i użył za cienkiej blaszki.
Wincyj żyloza, wincyj betona - i nie ma co wtedy liczyć, nie urwi siem^^

3 Likes

A księgowy z obłędem w oczach kończy kolejną paczkę fajek ^^

4 Likes

Ja go rozumiem, bo zatrudnianie stada jajogłowych, którzy dowiozą nigdy to gwarancja dożywotniej posady. A jakby coś ukończyli i jeszcze by się nie psuło to zwykłe, gospodarcze szkodnictwo.

3 Likes

konieczność zatrudniania księgowego świadczy o obłędzie.
To nie jest fucha wymuszona na właścicielu biznesu przez klientów - to byłoby w porząsiu. Księgowy w firmie to biurwa wymuszona na właścicielu przez inną biurwę.

Co z kolei rodzi podejrzenia że jedna biurwa wymusza karmienie drugiej biurwy a ta druga biurwa, ta firmowa odpala pierwszej kick-backi. I się kręci kabarecik, i tylko klienci marudzą “czemu tak drogo” a właściciel traci włosy kiedy w jego własnej firmie przymusowo zatrudniona biurwa steruje mu jego własnym interesem wyznaczając co mu wolno a co nie.

Absurd.

6 Likes

Wszystko zależy od właściciela na ile pozwoli księgowemu szarogęsić się. Księgowy to takie samo narzędzie jak młotek czy regał magazynowy. Każde z nich ma swoje specyficzne zastosowanie.

Idealizujesz rzeczywistość. Brak zewnętrznych zobowiązań biurwowych wcale nie oznacza, że w firmie ma być burdel w dokumentach finansowych. A może właściciel ma sam siedzieć nad rachunkami i innymi pierdołami? Wtedy nie będzie miał czasu na utrzymanie karuzeli w ruchu.

Wszytko zależy od właściciela, jeżeli chce wyciskać wodę z kamienia za pomocą księgowego to jego wybór. Może też wybrać gorzej, czyli firmę konsultingową, która będzie nie dość, że mu mówiła jak ma prowadzić biznes, to jeszcze nie będzie brała odpowiedzialności za obsuwę.

2 Likes

widziałem księgowość prowadzoną flamastrem na kartonie papieru.
Widziałem również inną księgowość, prowadzoną długopisem na zbiorze kopert.
Obydwie działały latami.

Obydwie formy księgowości były wystarczające dla biznesmenów je prowadzących ale niewystarczające dla gestapo skarbowego. Obydwa rodzaje księgowości były “home made” i były idealne z punktu widzenia biznesu przez co musiały być tłumaczone przez biurwę wynajmowaną na koszt biznesu.

Tłumaczenie ksiąg przez jedną biurwę na język innej biurwy z urzędu d.s. łupienia biznesu na koszt ofiar urzędu wyczerpuje znamiona absurdu.

4 Likes

Handlować można z łóżka polowego, a produkować w rozpadającej się szopie.
Też będzie działać. Latami.
Ale takie handlowanie jak i księgowanie to jest bylejakość, działanie z przypadku i rozpędu. Zdarzyło się, działa, to niech działa. Nie ma w tym jakiegokolwiek planowania, zastanowienia się nad sytuacją. Pewnie nie ma czasu na zastanowienie “what if”. Kwity płyną, flamaster wysycha, trza działać.

To nadal jest idealizowanie, że gdzieś tam kiedyś może być taki czas, że nie będzie biurwy. Może.
Ale mamy tu-i-teraz, a smok biurwowy istnieje na prawdę.

2 Likes

To pewnie przy niezbyt skomplikowanych biznesach…
Chciałbym widzieć kozaka, który z takim pomysłem wyskoczyłby u naszego wielkiego bossa… samo wyliczanie MGK na potrzeby wewnętrzne to jest spora gimnastyka.

3 Likes

Od tych spraw jest dział controllingu w większych firmach po to aby prezes wiedział na czym stoi.
Księgowość jest tylko od zadowalania skarbówki.

5 Likes

Przecież to jest ten sam dział… a księgowość podatkowa to tylko część z jego zadań… przynajmniej w znanych mi przypadkach tak jest.

2 Likes

Subwersja.

Dokumenty finansowe wcale nie muszą istnieć, więc burdel jest sztuczny.
Zapewniam że się da. Po to właśnie wynaleziono środki rozliczeniowe.
Cysorz dał na wojnę 5tys dukatów, generał wydał na wojnę 5tys dukatów, kto generałowi nie wierzy? I to działa.
Pilnowanie generała (dział finansowy) kosztowałoby 3tys dukatów i byśmy mogli tę wojnę przegrać. A tak cel jest prosty. W razie wątpliwości biurwę zabić raz do roku - i tak odrośnie.

/dev/null

Zapewniam Cię, że tak działały w latach 90tych poważne kombinaty. I działało.

Wydaje Ci się, złapałeś raka. Pozostaje terapia piłą z napędem^^

Tu nie ma co planować, tu jest realizacja. Centralne zarządzanie się marzy?
Jakoś nie działa.

What if trzeba się było zastanowić przed rozpoczęciem biznesu.
Od tego mamy bankructwa. Jakby tak sobie kartel bankowy kulturalnie zbankrutował od razu by rozum wrócił, że to było tańsze niż jego dofinansowywanie ze ściepy.

Coś ostatnio nie nacierają na niego rycerze, bez lootu do wzięcia jest ignorowany.

Istotnie, produkcja elektroniki to takie tam szopowanie na kamieniu łupanym.
Nie to co poważna akwizycja, tam bez rozrachunku w pięciu kopiach się nie da.

Czyli bez biurwy pójdziecie z torbami? Wyprą Was lepiej zorganizowani? Jedyne co Was trzyma przy życiu to przepisiki?

No właśnie nie ten sam. ConTrolling jest od sprawdzania czy to wszystko ma sens.
Bo na przykład oszczędności mogą generować straty.

2 Likes

W MiS-iach tak jest, ale w większych firmach takich powyżej 1000 pracowników często jest to rozdzielone na osobne działy.
Podobnie jest z DUR-em, w pewnej dużej firmie były trzy działy utrzymania ruchu - mechaniczny, elektryczny i automatyki.

3 Likes

Podpisuję się pod tym. Z rozszerzeniem na inne biurwy. w szczególnosci HR.

3 Likes

Nigdzie nie neguję, że to nie będzie działać. Ale standardy wymyśla się, aby wiedzieć, jakiego outputu można spodziewać się po danym inpucie. Mniejsze zaskoczenie, większa przewidywalność i powtarzalność.

Wprowadź takie standardy do DURu, albo na produkcję. A, nie, czekaj. Nie pisałeś o tym czasem “u Barona”.
Poza tym nikomu nie bronię działania wg własnego pomysłu.

Ani centralne zarządzanie, ani mikrozarządzanie. Tylko patrzenie co jakiś czas poza tu-i-teraz, aby nie wpaść na skały rzeczywistości.

Lootu nie ma, chwały nie ma. Tylko rachunki za felczera i klepanie zbroi. Czego byś się spodziewał? Idealistów?

Taaa, HR. Ich “wizje” i projekty zadręczania pracowników.
Kiedyś pracowałem w firmie, gdzie 80% ludzi było 5 dni w tygodniu w rozjazdach.
HR wymyślił integrowanie ludzi w weekendy.

3 Likes

Taaa? To czemu trupy z szafy wypadają?
Ty nie bredziesz, ja waści łeż zarzucam! Subwersancie!
Jeśli pomiędzy I/O nawciskasz przechwytywania to wyłącznie po to, aby w tym gmerać.
Funkcjami.
No i jest nagmerane.
I na innych O zaczyna kuleć łańcuch zupy (supchain^^), dzietność i inflacyjki.
Bo ktoś nagmerał przy funkcyjkach.
Właśnie dlatego ich tam nie powinno być.

Te standardy są zbędne.
Wiem bo sam tak robię i później wywalam połowę deklarowanych w locie zmiennych i operacji na nich.
Obfuskacji mówię stanowcze “pod tron dla Khorna!”.

Tam działa na koperty. Dobrze jest.
Po prostu Baron jest skąpy i dlatego nie zostanie cysorzem. Zresztą fucha cysorza to utrapienie, więc go rozumiem.

Nikomu nie bronimy bankrutowania wg Twojego^^

Tu/teraz “mam”.
Żadne tam księgowe “mam mieć”.

HR ostatnio jest ignorowany nawet przez zarządy - nie dowieźli.

Skończyło się prokuratorem stwierdzającym, że HRowcy sami sobie winni wizyty na oiomie?

1 Like

Zawsze się znajdą tacy, co myślą, że są cwańsi od rozkładu prawdopodobieństwa.

Serio?

Bez gmerania nie przekujesz I w O. A samo się nie zrobi. Po to masz łeb jak sklep, aby stroić te funkcyjki.

Albo rybki, albo akwarium. Wszystkich nie zadowolisz.

Swojej czy cudzej?^^

Dzięki Ci o wspaniałomyślny^^

Jakie księgowe. A zamówienia z przyszłą datą realizacji? Mówisz klientowi “Idź pan w wuj. Teraz nie mam czasu. Przyjdź pan może za tydzień to może pogadamy.” Serio?^^

Nie, prezes poprosił załogę o wyrozumiałość, że HR chciał się wykazać. W końcu zabrali HR na delegację, 3 dniową. Więcej nie było takich pomysłów.

2 Likes