„Nadstawienie drugiego policzka” (Mt 5,39b)
Jak można rozumieć te słowa? Jeśli wypowiedzi Jezusa są interpretowane bez uwzględnienia kontekstu historycznego, może to prowadzić wyłącznie na manowce. Opracowanie tego fragmentu Kazania na Górze nie tylko oferuje odmienne spojrzenie na kwestię przemocy, lecz także uwidacznia, jak ważne – wręcz nieodzowne – jest rozumienie wypowiedzi biblijnych w ich historycznym kontekście. Dopiero na tej podstawie można się zastanawiać, czy i jak można je przenieść na współczesność.
„Nadstawienie drugiego policzka” było często rozumiane jako postawa pasywna, uległa. Chrześcijanki i chrześcijanie mieli się nie bronić, lecz znosić przemoc. W wyniku takiej interpretacji wypowiedź ta została nadużyta w celu powstrzymania chrześcijanek i chrześcijan przed aktywnym, a nawet oporowym działaniem. „Nauka Jezusa, patrząc w ten sposób, jest oderwana od życia, masochistyczna, a nawet samobójcza – to zaproszenie dla typów agresywnych i przemocowych partnerów, by jeszcze bardziej poniewierać swoje leżące ofiary. Jezus nigdy nie przejawiał takiej pasywności.”
Jak należy rozumieć słowa z Mt 5,39n, jeśli mają one stanowić podstawę opisanego „trzeciego sposobu Jezusa”?
Dlaczego akurat prawy policzek? Jak w ogóle można kogoś uderzyć w prawy policzek? Proszę spróbować! Cios prawą pięścią u osoby praworęcznej zazwyczaj trafia w lewy policzek przeciwnika. Aby uderzyć kogoś w prawy policzek pięścią, trzeba by użyć lewego sierpowego. Ale w ówczesnym społeczeństwie lewa ręka była używana jedynie do nieczystych czynności.
Tylko grzbietem prawej dłoni można było uderzyć kogoś w prawy policzek. Nie chodzi tu więc o bójkę na pięści, lecz o zniewagę. Intencją nie było zranienie, lecz upokorzenie i przywołanie podwładnego do porządku. Równemu sobie nie wymierzało się ciosu – jeśli jednak ktoś to zrobił, kara była bardzo surowa: 4 zuz (zuz to jednostka płatnicza używana wśród Żydów – przyp. red.) wynosiła grzywna za uderzenie równego sobie pięścią, a aż 400 zuz – jeśli uderzono go grzbietem dłoni. Natomiast uderzenie podwładnego nie podlegało żadnej karze – tak mówi Miszna, Baba Kamma 8, 1–6. Taki sposób karcenia podwładnych był powszechny. Właściciele niewolników bili swoich niewolników grzbietem dłoni, mężowie swoje żony, rodzice dzieci, a Rzymianie – Żydów.
Przede wszystkim w tamtych czasach było jasne, że chodzi o uderzenie prawą ręką, ponieważ lewa uchodziła za nieczystą. Cios w „prawy policzek” zadany prawą ręką mógł być więc tylko ciosem grzbietem dłoni – upokarzającym uderzeniem pana wymierzonym słudze lub niewolnicy. Dziś trzeba to tłumaczyć, ale w czasach Jezusa słuchacze rozumieli to natychmiast, bo często sami byli bici. Jeśli teraz osoba uderzona nadstawia drugi policzek, daje agresorowi jasny sygnał: „Nie możesz mnie upokorzyć!” Osoba ta zachowuje postawę aktywną: „Pierwsza zasada działania bez przemocy polega na odmowie współpracy z poniżeniem” – powiedział Gandhi.
Jezus wskazuje drogę, jak nie przyjmować roli ofiary.
Interpretuję ten fragment również w taki sposób, że Jezus pokazuje nie tylko sposób radzenia sobie z bezpośrednią przemocą, ale też zachęca do walki z „przemocą strukturalną i kulturową”. Istnieje zasadnicza, strukturalna i kulturowa niesprawiedliwość, gdy „pan” rzekomo ma prawo bić „sługę” czy „niewolnicę”.
Struktura „pan i sługa” zostaje zdemaskowana jako przemoc i zasadniczo zakwestionowana. Podobnie delegitymizowana zostaje „kultura”, która taką przemoc usprawiedliwia lub nawet nie postrzega jej jako przemoc.
Z mojego punktu widzenia Jezusowi chodziło o podjęcie walki z niesprawiedliwie panującymi siłami i z przemocą w opisanym szerokim sensie – bez uciekania się do środków przemocy, które mogłyby przemienić go samego w to, co chciał zmienić. Takiego postępowania nie można nikomu nakazać – Jezus również tego nie zrobił – ale sam przeżył je w sposób wzorcowy i tym, którzy chcą iść za nim, „położył na głowę rozpalone węgle” – by skłonić ich do refleksji.
I jeszcze coś Jezus chce pokazać tą drogą aktywnej bezprzemocowości: sprawcom przemocy zostaje zaproponowana możliwość przemiany. Mogą – co dziś również jest bardzo ważne – „zachować twarz”, ponieważ sami nie stają się ofiarami przemocy. Mogą pozostać sprawczymi i nie muszą sięgać po dalszą przemoc. „Jezus nie opowiada się za bezprzemocowością jako zwykłą techniką przechytrzenia wroga, lecz widzi w niej sprawiedliwy sposób przeciwstawienia się mu w taki sposób, który także jemu daje możliwość stania się sprawiedliwym.”