Wyspa Zmywaka

Wątek, którego wielu potrzebowało, nie wszyscy chcieli a niektórzy nawet pytali.

Miejsce dlla forumowiczów z wyspiarskiego obszaru (na ten moment pod jursydykcją kolonialnego premiera, ale długo to chyba nie potrwa) należacego niegdyś do eurosojuzu.

Zapraszam do dzielenia się różnymi ciekawostkami, poradami, oraz przede wszystkim najważniejszymi, zdementowanymi informacjami.

Mój dobry kolega, jakiś czas temu podesłał mi namiar na azjatyckiego handlarza, który na Amazonie w UK chce pomóc alogrytmowi w sprzedaży swoich smart watchy (kosztuja okolo 50-60 funtow) i jak ktos to kupi wedle jego instrukcji, oraz wystawi pozytywna recenzje, daje zwrot kasy poprzez PayPal (ktory to cos tą tranzakcje mielił przez tydzien czy dwa, ale dostarczył) a towar można sobie zatrzymac gratis.

Jesli cos by poszlo nie tak, to można ten sprzęt, jak to na Amazonie, zwrocic, ale gosc wedle doswiadczenia kolegi jest uczciwy i ryzyka w tym nie ma, jesli komus taki fant potrzebny. Mi nie, więc dziele się infem z Wami.

Kontakt do niego na WhatsApp:
+86 181 6260 4179

5 Likes

Jak się trochę pokręcić to więcej takich sprzedawców można znaleźć, dadzą produkt darmo byleby coś dobrego napisać. Na eBay dobrze za to kupować produkty po zwrotach i potem marudzić że coś nie działa. Prawie zawsze sprzedawcy zwracają kaskę bez odesłania przedmiotu bo się im nie opłaca opłacać zwrotną przesyłkę za złom (w ich mniemaniu). Mam już tak kilka darmowych gadźetów.

6 Likes

Pomieszkuję, a do tego mam dość dużą diasporę znajomych w UK, podpytam.

Tyle, że produkty za 60 funtów to złom ( szkoda czasu )

5 Likes

Mnie to wyglada, że gościu “buduje” i sprzedaje sklepy-konta z opiniami od rzeczywistych użytkowników, a nie konta z 1000 hinduskich wpisów za paczkę fajek.

3 Likes

Luźne wątki nieuczesane i niepowiązane.

  1. UK to kraj w którym wszyscy wąchają. Albo palą. Strach wyjść z łupieżem na kurtce. Znajomy lokals skwitował że w małych miasteczkach dorabiasz się albo robiąc w fabryce albo dilując florą.

  2. Zmywak dużo pokazuje i objaśnia. Czasem drażni ten jego wymuszony dowcip (szanowna małżonka nie znosi typa), ale sprawne oko na podstawie jego filmów wychwyci co za kraj. Polecam też Regana z Ruchu Oporu, który ostatnio też u Zmywaka gościł. Elektryk

  3. Zasiłkowcy lokalni mają oblatane co i jak. Jako iż spodziewamy się potomka robiłem z ciekawości pewne wyliczenia. Wyszło mi że jak masz 3-4+ dzieci, oboje bezrobotni, lubisz żreć paszę i chlać szczyny (bo inaczej Stelli bym nie nazwał), to będziesz żyć jak pączek w maśle z benefitów (zasiłków) i w domu z councilu. Wszak jak developer stawia osiedle to 10% dowmostw idzie na biednych przez życie poszkodowanych. A jak do tego masz jeszcze potwierdzoną niepełnosprawność (disability)… to wygrałeś życie. I wymiana autka okresowa na koszt podatnika cię czeka. Aczkolwiek ostatnimi laty pozmieniali też trochę zasad co do kalectwa i planują cięcia zasiłkowe, więc zobaczymy jak to dalej.

  4. Niemcy ich widać za mało bombardowali bo infrastruktura często późno 19wieczna wczesno 20wieczna. Są ulice z szeregówkami z niedomytej cegły, gdzie wchodzisz z buciorami do salonu. Rury na zewnątrz nikogo z przyjezdnych już nie dziwią. I nie ma po co strzępić języka. Podobnie izolacja. Cegła bez izolacji zewnętrznej = grzanie. Izolacji nie zrobisz bo z zewnątrz twój budynek nie jest twój. Koleżance na ulicy Council ocieplił w 2023 r. wszystkie domy dla ‘zasiłkowców’, więc na dłoni widać co i jak. ogólnie Anglia z częścią Walii i Szkocji to w tym zakresie patologia nie do porównania do niczego co cywilizowanym ludziom mogłoby się wydawać zdatnym. Uczciwie przyznam że jak w Szkocji zobaczyłem tynk i plastikowe okna, to się popłakałaem. Blutac, trytytka, silikon, dobre chęci, wiara w to że gdzie indziej się nie znają. Bez dużej ilości zer na koncie i znajomości, zapomnij o zakupie ziemi i próbie wybudowania jak chcesz. Bierz takie jakie jest. tego szukałeś, więc masz. Wspomniany Regan miał fajny materiał o prywatyzacji domów za Thatcherowej i jak to niektórzy się poobławiali. W rezultacie domów brakuje a rudery chodzą po 200k GBP. Aczkolwiek ostatnio jest korekta. Macie obrazek z końca listopada.

Historie o tym jak to Angol związał się z Polką, przyjecał do teściów po raz pierwszy, i stanął przed zwykłym domkiem jednorodzinnym jak żona (mąż) Lota mając fakap systemu, są dobrze znane i powszechne.

  1. Podejście ‘it’ll do’. Niczego nie robi się dobrze. Oczywiście generalizuję, ale tylko trochę. U mnie w mieścinie rozbierali budynek poczty - ogłoszony nota bene najbrzydszym budynkiem hrabstwa. Zostawili fundamenty pocharatane z wystającymi prętami zbrojenowymi i wyrównaną powierzchnią płaską, zrobili betonową rampę i szumnie nazwali parkingiem. Dopiero jak się zrobiła afera to obwiesili banerami że w trakcie pomysłów na rewitalizację.

5a. Robiłem długo w brytyjskim oddziale skośnookiej firmy co to robi świecidełka dla aut. Duże korpo, związane silnie z Hybryda-San. Firma przewaliła kontrakt pewniak u innego skośnookiego giganta z kraju yaoi i hentai. Przyjechali ważni ludzie z ważniejszych oddziałów i kupą (mości panowie) oraz bez zapowiedzi wybrali się do niedoszłego klienta, zapytać co zacz. Klient się zdziwił z niezapowiedzianej wizyty, ale zaprosił, ugościł, wyjął tablice, rozpisał kategorii 5 w tabeli, podał dane, nasze, zwycięzcy-kontrahenta i stwerdził - 5 kategorii dotyczących wymiaru, kosztów, wagi itp. oni was biją w 5 kategoriach. Podajcie mi jeden powód dla którego mielibyśmy wam dać kontrakt. I wówczas pewien złotousty geniusz, mistrz wyczucia, mój były-były szef, człowiek który od kiedy objął dział sprzedaży przez 5 lat nie zdobył najmniejszego kontraktu a który to zdążył wejść CEO w odbyt tak głęboko że żadne zabawki analne nie są potrzebne, skwitował: “bo my jesteśmy japońską firmą”… Jezusie Chytrusie…

  1. Przemysł - montownie i często gęsto skansen. Brytyjski design niby istnieje i niby ma czasem jeszcze jakieś sukcesy ale lata chwały już za sobą. Przemysł to głównie obszary środkowej i północnej Anglii. Ja akurat księgowy, ale taki księgowy co to zawsze trzyma się z inżynierami, więc widzi und rozumuje jednak więcej niż typowa biurwa kawkowa. A dlaczego tak? Bo drażni mnie rozmowa biurewek na temat że zimno, że na zjeździe z autostrady był korek i obrabianie dupy, a fascynuje rozmowa z ludźmi z którymi rzeczywiście coś robię i którzy znają się na swoim fachu. Z resztą jak się jest księgowym kosztowym, na śniadanie pije kawę z capexem a zagryza purchase orderami z toolingu, to jednak człowiek ma inne podejscie. Np. ledwie wczoraj rozmawiałem o jednym starszym inżynierem projekcie z przed moich czasów. On mi opowiedział jak to maszynę za granicą naprawiano wysyłając na kilka dni w tygodniu innego pana inżyniera, który to więcej się regenerował niż pracował. A i przy okazji chadzał do pań co to żadnej pracy się nie boją. A ja mu z kolei sprawdziłem w ilu tys GBP się zamknął koszt tej zabawy. Maszyna ledwo działa tak btw. a mnie korci żeby poszukać w rzeczonych kosztach teraz faktur i dokumentów podołączanych. Ktoś wie jaki może być współczynnik kurestwa względem udokumentowanych kosztów ponoszonych na rozrywkę w trakcie delegacji? :smiley:

  2. Pomimo wszystkiego jest stabilność zasad prawnych, zasad podatkowych, zasad księgowych, nikt nie robi złego PRu, partia stoi z prasą ramię w ramię, podobnie druga partia, ludzie szkoleni są pod stanowisko, a nie pod człowieka renesansu, a dodatkowo kraj jedzie na rozpoznawalności marki. Na oparach tejże. I dlatego też - również ze względu na język przyciąga zagranicznych inżynierów. Zarówno z Indii jak i z Francji. Więc nawet podatki za co2 czy inne takie nie odstraszają.

Także lepszy spokój - byle jaki ale jednak - niż burdel na kółkach i sygnały w świat że np. jest wojna o telewizję, jak w jakim bantustanie

Dodatkowo biznesy są w różne sposoby subsydiowane rządowo - jak przy okazji burdelu Brexitowego no i rynek również głeboki. Biorąc pod uwagę iż klasyczny człowiek zachodu rozpoznaje tylko Francję, UK, Hiszpanię i Włochy, a wPolska np. to taka składowa regionu i to gdzie jest wojna i latają smoki, to w obrębie powyższych robi się główne interesy. Ergo - żarówka może z Chin, bracket z Tajlandii, ale główny mould i forma+cavity do tychże wspomnianych, bo mają tech, są sprawdzeni i nie przyjdzie partia 60tys która łamie się w rękach w sytuacji gdy stocku własnego mamy na godziny.

  1. Jak dla mnie, jest to kraj patriotów, nie zdających sobie sprawy ze swojej ‘slave mentality’, samocenzurujący się, bojący się ostracyzmu sąsiada a jednocześnie przekonany o swojej wybitności.

… i wtedy powiedziałem tej pani nauczycielce że nie potrzebuję znać całego alfabetu bo jedyne litery jakie będę używać w życiu to: E.N.G.L.A.N. oraz D…

nie umiejących w PGR, prawowitych i praworządnych, którzy strasznie boją się tych co to w PGR umieją i stawiają interes własny uber alles. ‘Bo u nas tak się nie robi ;p’ To kraj pełen schorzeń ze względu na ciągłe mieszanie tej samej krwi. Kraj ludzi o dobrych sercach i brzydkich twarzach. Rządzony i manipulowany przez zawodowców. Takich zawodowców, co to im Al Capone do stóp nie dorasta. Wiecie - zawsze znajdzie się większa ryba.

Rzekłem co rzekłem. Jak chcecie coś więcej prosto od partyzanta PGRowca, napiszcie. Smaczków mam, aczkolwiek nie takich hardkorowych jak Medicus.

11 Likes

Szybko przestało mnie tam dziwić cokolwiek. Później się już nie dziwiłem i zabrałem gdzie indziej.

To zależy w jakich działach porozliczasz faktury, bo możesz mieć delegacje z różnych działów na to samo, i każdy odpowiada za coś innego, a do tego z kilku działów możesz dostać karty na wyjazd, a do tego (zwyczajowo) jeszcze dostajesz papieru “na wypadek, żeby to na pewno się udało”.
Zazwyczaj budżet na takie fuckupy jest odcedzany wcześniej po cichu i zbierany do czarnej kasy. Więc nie odkryjesz ile to kosztowało. To taka kasa na koks i dziwki gdyby do fockupu nie doszło.
Do tego może to wszystko rozliczać jakiś zaufany kontraktor albo niżej, który pokryje lewe wydatki, a Tobie wrzuci fakturę, na to co zwykle więc jej w dokumentacji nie zauważysz jako odstępstwa.

Oczywiście nigdy się żadną z tych rzeczy nie zajmowałem, więc tak zmyślam.

10 Likes

Podejrzewam ze w NHS hardkory sa lepsze.
A swoja droga bylem.w Milton Keynes i…stan umyslu.

3 Likes

Jeśli już o tej wyspie mowa, to czy jest tu może ktoś kto mógłby wyjaśnić mi jak to jest, że od 1ego maja 2004 można było wysiąść z Ryanaira gdziekolwiek na wyspie, a następnego dnia stać już na linii w fabryce czegokolwiek? I to w ilościach setek tysięcy, przy wymaganiach hi vis, safety shoes i odpowiadaniu na wszystko yeah.

Fabryki/ magazyny pobudowane na lata przed otwarciem granic na wygłodzonego pracownika z Polski. Linie produkcyjne postawione, gotowe do użycia. Jakim cudem się wtedy opłacało to stawiać jak nie było komu tam produkować?

Tu dodam, że szukałem już odpowiedzi wśród wyspiarzy, ale ewidentnie nie tych co trzeba, bo odpowiedzi nie dość, że brak, to jeszcze wydawali się nie wiedzieć, że coś takiego miało miejsce w tym stopniu.

5 Likes

Wszystkie drogi prostopadłe do siebie, bezdomni w namiotach, śmieci na ulicy, szczury wielkości kotów a do tego Bletchley Park i Aston Martin, czy coś innego?

4 Likes

Już tłumaczę.
Otóż fabryki istniały dzięki lokalsom.
A imigranci byli łamistrajkami mającymi obniżyć oczekiwania.
Dokładnie taki sam manewr podejmowany jest w każdej gospodarce przemysłowej gdy średnia wieku prola zaczyna doskwierać.
Skutkiem czego dekadę później nie ma już jakichkolwiek menedżerów ogarniających jak cokolwiek zorganizować, ponieważ po obniżeniu płać nowi menadżerowie i tak dostali od korpory żyletkowe marże.
Ile byś nie oszczędził - ukradną.
W rezultacie nie ma kto otwierać fabryk.
W Swiss i Szwecji też tak poszło, tylko, że ze względu na poziom złożoności były większe opory. Ale skutek był taki sam.

6 Likes

Z mojej subiektywnej perspektywy - było ssanie na pracownika. Młodzi lokalsi wpadali do fabryk popracować tydzień, zarobić na konsolę i tyle ich było. 2004 to jeszcze z przed mojej kadencji, więc z tego co gadałem z ludźmi było ssanie na ludzi którzy mieli jakieś umiejętności i chęć pracy albo tylko chęć pracy.

W mojej mieścinie była firma robiąca jachty. Pojawił się tam kiedyś pierwszy Augustowiak. I nagle wyszło że on laminowanie łódek ma w małym palcu bo robił to u siebie. Pokaż umiejętności. Pokazał. Awans, kasa, docenienie. A masz w swoich stronach tam więcej takich? Mam. Dawaj ich tu. Ale oni angielski nie bardzo. Nie szkodzi. I wtedy ten legendarny Augustowiak dzwoni po rodzinie i znajomych - przypominam że chodzi o region z dość wysokim bezrobociem - zbiera ekipę i przybywają. Nie masz pieniędzy na bilet? Pożyczasz od rodziny albo kolega ci postawi a ty oddasz jak zarobisz. Szybki test umiejętności w agencji pracy i fabryce i masz gotową lokalną kolonię polskiego miasteczka i wsi przyległych regionu A w miasteczku angielskim B.

Za czasów króla Ćwieczka miałem sam taki test na linię produkcyjną - masz 20 klocków lego. Różne kształty i kolory. Masz je ułożyć tak jak w tym tu modelu. No ludzika takiego. No i układasz. Ogarniasz temat szybko, zerkasz na pozostałych 12 kolegów z Bliskiego Wschodu którzy stoją i kombinują jakby rozważali docelowy poziom wzbogacenia uranu dla danego typu prętu paliwowego…

Zresztą oni w UK mieli wtedy boom jeszcze oraz pokutowała moda na UK. Uk było postrzegane jako marka. Była częścią EU, czyli nie było cyrku cłowo eksportowego i papierologii. Angielski był jak łacina. Chłonny rynek lokalny - np samochodowka w UK robi komponenty na swój rynek i do innych regionów świata. Uk szybciej się otwarła na rynek pracownika ze wschodu a i jak trzeba było to powszechnie przymykano oczy na drobiazgi prawne. Czytaj - biurowce budowali panowie którzy legalnie nie powinni w UK być. Do Polski Ryanairem daleko nie było, koszta życia niskie relatywnie, funt za 7 złotych. Nawet za 5.50 się dało żyć.

Za mojej kadencji - początek 2011, też dało radę szybko znaleźć pracę albo też “pracę”. Tzn zakłady z gównopracą robiące masówkę, były rajem na lata dla emigrantów których english no good. No ale coś za coś, bo przyjechał blok wschodni i za paciorki albo za uśmiech zaczął udowadniać że target 45 na godzinę da radę zrobić w 30 minut. Sami sobie stryczek na szyję założylośmy. A i tubylcy zaczęli śpiewać na melodię “dej tuk ar dżobs mejt”.

Oczywiście opisuję tu prawdziwe UK. Prowincję i maisteczka 20, 50 może 200 tys ludzi. Londyn to inny mikrokosmos i pseudo wizytówka / pocztówka.

Teraz - wjechać wiedziesz. Ale każda firma wymaga od ciebie potwierdzenia że możesz legalnie pracować w UK. Wiza zasponsorowana przez pracodawcę, prawo pobytu nabyte poprzez mieszkanie w UK 5 lat, podwójne obywatelstwo. Itd.

Poznałem paru takich którzy robili w fabrykach dnie i noce, żarli puszki, odkładali, budowali się w Polsce po czym szumnie wrócili do nowo pobudowanych włości. Zapominając że bez zestawu umiejętności czy wykształcenia, nie mają szans na zachowania standardu życia. No i re-emigracja.

5 Likes

Wszystko to prawda. Ale zobacz jak się bezdomny zeszłej zimy urządził :slight_smile:

4 Likes

ale czy to aby nie lekki dylemat czy miec ciastko i jednoczesnie zjeść ciastko? Yellow cake?

2 Likes

Ja jestem chowanym pod kamieniem więc nie rozumiem o co chodzi, ale się domyślam, że o coś zdrożnego:)

Natomiast bardziej na serio: Przede wszystkim Zjednoczone Królestwo nie jest państwem narodowym. Anglia, Szkocja, Walia, Irlandia są, ale takimi z epoki bardziej 1648 niż 1848. Z resztą rozmawiałem na ten temat trochę z tubylcami, tymi z lepszej i gorszej klasy. Anglikami się głównie czują ci z niższawych, tamci pozostali bardziej Brytyjczykami, a swoją etniczności raczej wywodza od tego ile mają krwi normandzkiej a ile anglosaskiej. O Szkotach, Waliczykach, Kornijczykach czy Irlandczykach to nawet nie trzeba pisać, wiadomo że obcy.

Po drugie, ta struktura klasowa, niezamazana wojnami i rewojucjami jest zdecydowanie bardziej widoczna niż gdziekolwiek w Europie. Przez to robotnik tutejszy jest “bardziej tępy” (systemowy rasizm, a raczej klasizm) niż kontynentalny. Co z resztą ma dużo zabawnych konsekwencji, typu: basen to jest rozrywka klasowa, nie dla proletariatu. Z resztą w Londynie aspirująca klasa średnia może się zapisać do klubu pływackiego by o 5am pływać w Hydeparku w tej żurowatej zimnej wodzie za cieżkie pieniądze i czuć się dzięki temu strasznie nobilitowanym. Wyspy przodują zarówno w zadyzmie jak i masochizmie.

Natomiast mają bardzo dobry system selekcji elit, ale taki w dużej mierze kolonialny, przy czym to Londyn, Oxbridge i potomkowie Normanów i baroni przemysłowi kolonizują "green & pleasant Land". I Londyn, a zwłaszcza wschodni, to ma bardzo dużo tego wizualnego satanizmu o którym dekady temu rozpisywał się Coryllus.

Tutejsza klasa średnia też jest zresztą mocno kaprawa, bo to są głównie biurokracji prywatni i publiczni, za pieniądze na tyle dobre by kupić sobie dom na kredyt, a potem drugi na wynajem, ale istotnie odstające w dół od wypłat dla fachowców (my to znamy z PRLu, teraz to w 3RP wraca) i tak naprawdę żyjąca marzeniami na kredyt i pozbawiona jakichkolwiek horyzontów czegokolwiek.

Natomiast już ta wyższa klasa średnia, czy to z kapiału, czy pracy, czy urodzenia jest naprawdę na światowym poziomie, widać że system edukacji i selekcji działa, mafijna lojaność też i generalnie to są tacy zawodnicy, że choć są zawsze mili, zawsze się uśmiechają, to po podaniu ręki trzeba przeliczyć potem palce.

Tak, w infrastrukturze to jest trzeci świat, albo i gorzej bo w sumie ani w Egipcie ani w Turcji ani Turkmenistanie nie ma takich rozwiązań. To co nabudowali za królowej Wiktorii było tip-top, a potem to jakaś farsa. Oni nawet skrzyżowań autostrad nie umieją robić w XXIw. Generalnie główne drogi równe, ale wąskie, kręte, niedorobione. Nasza unijna sieć S&A zjada brytyjskie A&M na śniadanie. I jest dłuższa. Domy katastrofa, nowe trochę lepsze, ale tak naprawdę mało ich się buduje i tylko w lepszych miastach. Tania prowincja to skansen pod gołym niebem.

Victoria Regina RIP

Kraj szalenie zróżnicowany regionalne. Przy północnej Walii to Wałbrzych wygląda wybitnie. Glasgow to o zabudowie nieco młodszej niż Nowy York [i równie klimatycznej jak NYC z Taxi Driver, polecam jako ruin-porn]. Północna Anglia to jest taka wielka Ruda Sląska na 20mln ludzi. Choć np Manchester ostatnio bardzo podrożał. Londyn to jest państwo w państwie w państwie [tak, nie przejęzyczyłem się]. Południowy Zachód to jest rejon pięknych krajobrazów i kilkusetletnich wiejskich domów krytych strzechą, gdzie na podjeździe stoi Landrover i Aston Martin. Kornwalia to jest bieda ale za to piękna bieda; Wszystkie parki narodowe w UK to są de facto obszary katastrofy ekologicznej, bo wrzosowiska powstawały tam gdzie Celtowie wycieli las pod hutnictwo. Z dzikich zwierząt największym jest lis. Większe zwierzęta ogląda się w zoo, większe skupiska drzew w parkach, bo lasów nie ma.

Milton Keynes to 1:1 nasze polskie Tychy.
A NHS… a to trudno coś mądrego powiedzieć - ma naprawdę dobrych specjalistów z tego poziomu leczenia na poważnie. Ale wszystko inne to jest jakaś farsa i zapora ogniowa żeby pacjenci umierali w domu oszczędzająć pieniądze. I żeby było gorzej prywatna opieka medyczna jest w zasadzie poza Londynem niedostępna [tzn nie ma jej] a w Londynie bardzo droga. Przy tym Polska z jej rozpadajacym się NFZ i tym że każdy lekarz przyjmuje za gotówkę jest kapitalistycznym rajem na Ziemi.

Za duże uproszczenie. Już Mackiewicz w “Londyniszcze” opisując Anglię lat '50tych pisał, że angielski pracownik pracuje mało, powoli i w przemysle co robi produkty niskiej jakości. Jakies pół wieku przed desantem Wiślan. Więc ta tranzycja generacyjna w Angli owszem była, ale na długo zanim zaczęto sprowadzać Polaków, i zanim zaczęto sprowadzać ludzi z ex-kolonii.

Anglia była “chorym człowiekiem Europy” w zasadzie całą drugą połowe XXw. Praprzyczyną było zafiksowanie polityczno-inwestycyjne w starych technologiach, plus silne związki zawodowe po wojnach. Socjalizm i jego uroki rozkwitły w pełni już w latach '70. Generalnie UK z krajów Zachodu (RFN, Włochy, Francja) było najbiedniejsze w konsumpcji per capita od wojen światowych. Kraj ratowała zimna wojna i wpływy międzynarodowe, w tym język.

Potem przyszła Thatcher i wyprzedała rodowe srebra, w tym wspomniane zapewniając bańkę spekulacyjną i wzrost cyferkowego dobrobytu, którego finałem była Cool Britania Blaira i kresem 2007r. Wtedy UK było najbogatrze per capita z G7 dziś najbiedniejsze.

Ten kraj od trzech dekad eksportuje głównie drogie domy w Londynie. Lokalsi je jakoś wyciganią, wynamują 10 imigrantom, sami mieszkają w Hiszpanii za 1/3 ceny. I potem przyszedł krach 2007, a potem Brexit który uczynił ten “model rozwojowy” niemożliwym (to a propos jakości elit, przecież Brexit jest ekonomicznym samobójstwem). Więc ostatnie 25 lat UK się po prostu zwija dalej, ten okres Thatcher-Blaira to był taki dead cat bounce.

Owszem język, stabilność prawa, dwa najlepsze uniwerki na tej półkuli, język i dużo szemranych funduszy inwestycyjnych sprawiają, że coś się tu robi (np najbardziej znany ARM, AstraZeneca, RR). Ale to jest cień dawnej wielkości. Jeśli nie będzie gorącej wojny nad Wisłą, to Polska w jakości życia przegoni (jeśli już tego nie zrobiła) Anglię.

To chyba nie ma sensu, chyba że już się tu ma rodzinę. Za pieniądze lepiej wyjechać do Kanady czy USA; albo innych Emiratów. Cyrk migracyjny podobny, stawki lepsze. Dla ewakuacji się przed strzelaniem to są w Europie kraje gdzie co prawda strzelają na ulicy, ale bez bomb.

3 Likes

Coś zapalił albo powąchał i nie rozumie - typowy objaw^^

No właśnie to mnie dziwiło, że pod domem miałem basen i w zasadzie nikt lokalny tam nie chodził, wszyscy dojeżdżali drogimi brykami.

Miałem podobne skojarzenia gdy doświadczałem.

Rozprawkę pisać?
Już kilka o tym popełniłem.

Mogli być biedni lub podbici. Wybrali biedę, podbici zostaną później.

Czy Niedorzecze to nie wiem, ale do Północy dekadę temu kontrast ścinał.
A Północ to i tak bidne zadupie.

2 Likes

Raspberry Pi Foundation. Z produkcją rozkręcaną u siebie lokalnie, w Pencoed.

Czas przeszły dokonany ?

Patrząc na ichniejszego premiera odnoszę wrażenie że kolonia zamieniła się z imperium rolami. Bo białego wicekróla w Indiach to kojarzę ze szkoły jeszcze, ale co robi śniady premier w Londynie ?

8 Likes

Są badania na temat dziedziczności statusu społecznego tamże, tak ciekawe, że ich autor został skancelowany. To nie jest ta sama krew w obrębie wyspy, ale w znacznie mniejszych obrębach klas.

A LLC założysz? To potem jakieś prawo do pracy ma znaczenie?

Przy dziedziczności klas nie ma różnicy.

2 Likes

Niemcy jak osły - uparli się i kontynuują inwazję.
Są odpierani, ale jednak…

Jeśli chodzi o zmienne i metody to raczej nie.

1 Like

Potwierdzam!

W Polsce jest super!

4 Likes

Kuka poszła już do Chińczyka, HHLA częściowo też. Leunę Szkopy najpierw opylili Ruskim a teraz ją im z powrotem paragrafem zajumali. W ramach retorsji Putin zapewne zrosjanizuje częściowo niemieckie pola naftowe na Syberii.

Haenel poszedł do Arabów, ThyssenKrupp częściowo do Szwedów.

Katar wchodzi w VW, w Deutsche Bank i w Siemensa jak w masło.

Może ci Niemcy się z Niemiec ewakuują ?

3 Likes