Skoro wszyscy organizują zbiórki charytatywne to może my też powinniśmy?
Proponuję zrobić zbiórkę ziemniaków by w czynie humanitarnym wysłać wysłać do Mińska. Ponoć im nawet obierek nie zostawili.
Podobno w Niedorzeczu w ramach zabawy w demokrację jakaś gwiazda wyznała, że rosół sie na ziemniakach gotuje.
Zważając na powyższe to byłby hojny dar. Obieraczki zostawili czy też zabrali?
Gdyby pytali husarskiego narodowca, to by dopiero dostali odpowiedź “z kim chce!”.
Dowiedziałem się, że zgodnie z prawem mogę pobrać z własnej studni nie więcej niż 5 m3!
(wody na dobę)
gdyż:
Chociaż studnia rzeczywiście jest własnością Zarzeckiego, to zgodnie z prawem woda należy wyłącznie do Skarbu Państwa. Wynika to z art. 211 ust. 2 prawa wodnego.
to nadawałoby się do działu “żarciki” gdyby było żarcikiem. A nie jest.
Rolnik zarzecki dostał do zapłaty karę. 100k zł.
szczegóły historii znajdziecie w GóWnie.
Powinien wbić słupek graniczny “państwo Zarzeckie”.
jaka ironia, żołnierzem był i gotów był walczyć (może nawet ginąć) za to ‘państwo’ co mu ta karę za używanie studni wlepia
No to deweloperzy już powinni zacierać rączki. Skoro woda należąca do skarbu państwa wdziera się bezprawnie do najniższych kondygnacji garaży podziemnych i powoduje to kosztowne naprawy albo co gorsza wyłączenie kondygnacji to odszkodowanie się należy. W sam raz szybki transferek od rolnika do dewelopera ![]()
Choć z drugiej strony może lepiej się nie ujawniać, bo inspektor przyjdzie i gospodarskim okiem obliczy ile tam m3 pompują na dobe.
Nie za “to”, ale “za tamto” Szanowny Panie. W '87 wyszedł z wojska, a to zły i niegodny PRL był.
Niech sobie właściel jego własność z terenu prywatnego zabiera.
Mimo wszystko, mnie rozbawił tylko fragment: “Wielu osobom ten przypadek wyda się absurdalny, dlatego portal bezprawnik.pl postanowił wyjaśnić go od strony prawnej.”
(o ile w ogóle historia nie jest dęta)
Nie ma czegoś takiego jak "gospodarskie oko". Był ongiś domiar, dziś KAS ma do dyspozycji oszacowanie. Ale to KAS.
Tu chłop najpierw otworzył bramę gospodarstwa, potem otworzył gębę, a przymusu nie było, potem zeznał do protokołu zużycie (zakładam, że licznika nie miał, bo przymusu nie było, więc na szacowania strażnika środowiska miejsca nie ma) a potem protokół z własnym zeznaniem po dobroci podpisał. No a potem poszedł po rozum do głowy…
11 stron dyrdymałów nabazgrałem. @Koncereyra kiedy zastąpi mnie ejaj? Bo opowieści z mchu i paproci muszę pisać, a chciałem zintegrować shadery!
Niech mnie zastąpi robot!
Wzywam!
Nie jestem co prawda Koncerejra, ale skoro wzywasz…
Zajebiste!
https://3r3.pl/ – jego główny blog. Głęboka nisza, dziwne czcionki, jeszcze dziwniejsze tytuły. Ale jak się zanurzysz, to już nie wyjdziesz.
Polecam kliknąć, jeśli masz butelki do skupu^^
Recenzja!
Dobrze się czyta, ale(Ala!) brak zagnieżdżeń w tekście na coś więcej (kiedyś było o złożoności generowanego z ejajów).
Oryginał można czytać jeden tekst i wiedząc co się działo w Wielkim Świecie wystarczy na jakąś tam interpretację. Wytrzymałem pierwsze dwie strony i końcówkę. Śmieszne: samo w sobie zmusza do myślenia nad zastosowaniami.
zmiana tematu.
W niemieckim parlamencie mielą temat maseczek. Poszło o to że mąż byłego federalnego ministra zdrowia maczał w plandemii łapki w zakupie przez ministerstwo maseczek po zdeczka wygórowanych cenach od kilku młodych ale obrotnych Szwajcarów. Skończyło się jak w PeeLu: kasa wsiąkła a na maseczki zrobili protokół zniszczenia bo były do niczego.
Mówimy tu o solidnie dziewięciocyfrowej liczbie przekręconych euronów.
Okazało się że ekspertka zatrudniona przez ministerstwo zdrowia do zbadania skandalu została co prawda przesłuchana przez parlamentarną komisję d.s. słomianego misia ale nie wolno jej było ujawnić parlamentarzystom dowodów przeciwko zielonym ludzikom którzy kasę tą przekręcali.
Więc jest tak że u Teutonów to egzekutywa (ministerstwo zdrowia) decyduje o zakresie parlamentarnej kontroli sprawowanej przez legislatywę (parlament) który powołał na stanowisko kanclerza który to kanclerz dobrał sobie ministra zdrowia do kompletu.
I gra muzyka. W Berlinie.
Zielonym w sensie politycznym (niedojrzały czewony) czy koloru noszonych ubranek?
całkiem niedawno jeszcze “zielone ludziki” były synonimem nieznanych sprawców nasłanych przez wrażego Putina.
Więc ta kasa w Berlinie na pewno została przekręcona przez GRU.
raczej neueSTASI w skrocie BND.
Czy Ty chcesz się pośliznąć na kostce mydła na niemieckim przejściu granicznym ?