Ricardo rachował po sumie obrotu, ale rozkład jest indywidualny, a handel na długich dystansach powoduje agregację i wiele innych patologii wąskich gardeł (częściowo wymuszanych geografią, a później to już samograj). Najlepszym przykładem tego jest Rosja, gdzie geografia jest pod górkę i nie trzeba naturze zbytnio pomagać - dystrybucja jest wyjątkowo nierówna.
Ten sam problem ma pas rdzy w USA - stal zza oceanu ma bliżej do portu w USA niż z wnętrza kraju kiedy pozwala na hoarding. Im dłużej to trwa tym droga z wnętrza kraju do portu jest dłuższa. Pełna kapitałowych zakrętów i niedasizmu z nieopłacasiem.
Na stronie piątej koncepcja Misesa:
“Co ekonomiści myśleli, że stanie się z płacami na Zachodzie, gdy WTO wpuściła miliard chińskich pracowników na światowy rynek?”
jest zasadna. Ale trzeba brać pod uwagę, że ci pracownicy cały czas tam byli i ich niewpuszczanie zakończyłoby się tylko tym samym - owoce ich pracy ktoś by przywiózł. można co najwyżej rozłożyć skutek w czasie tak jak robią to kraje starej EU rzucając przy użyciu biurwy kłody. Nie za darmo, więc końcowy rezultat jest jeszcze gorszy niż w USA.
Oren Cass wyjaśnia co jest celem ataku każdego z zewnątrz dla każdej z grup.
Dlatego najkorzystniej przyłączyć się jako nieprzypisany do żadnej dysruptor.
Strona 7/10 i załamka z 1839 to jest właśnie to co grają teraz w USA.
Próbują zbilansować własną podaż i konsumpcję do poziomu pozwalającego na udział w dalszej grze tak, żeby inni mogli z nimi grać, a nie zostawili ich we własnym grajdole. Wenezuela zrobiła inaczej i nie wyszło najlepiej (a był to jeden z bogatszych krajów na świecie).
Tyle że cała ta rozpiska jest na bazie bezprecedensowego w historii gatunku przyrostu rozwiązań technologicznych przełożonych na ekspansję liczby osobników gatunku i wysyceniu niszy ekologicznej. To może nie być wcale takie powtarzalne w krótkich interwałach. Było kilka takich wcześniej, ale dzielą je oceany czasu - takie po 500, 700, nawet kilka tysięcy lat.
Trzeba uwzględnić scenariusz, w którym nie ogarniamy współcześnie netto+ fuzji, nie znajdujemy alternatywy i ciągniemy kolejne 300 lat na węglu i ropie plus rekuperacji radionuklidów zanim nie rozwiążemy szeregu problemików. Takie średniowiecze przy spadku populacji i poczuciu stagnacji na poziomie technologicznym lat 60tych XX wieku (zbrojenia) z dodatkami połowy XXI wieku (rozwiązania cyfrowe). To nie przeszkadza latać w kosmos i utrzymać infrastrukturę, ale przy spadku populacji i jej dyssypacji do rozkładu pasującego niszy ekologicznej może generować wiele malowniczych ruin. Opuszczonych miast, zapomnianych instalacji. Myślę że ZSRR jest dobrym przykładem, obecny upadek USA ma identyczne skutki gospodarcze tyle że na Zapadzie.
Bardzo dobry tekst. Olbrzymia ilość ludzi doszła do podobnego wniosku różnymi ścieżkami. No to mamy wiosnę średniowiecza. Do jesieni daleko.