Masz jakieś dowody? Zmiany układów galaktyk? Coś co widać?
Taaa? Czy to taka interpretacja?
A jesteś w stanie przeprowadzić eksperyment, w którym masa/energia na zawołanie się pojawia i znika żeby sprawdzić jak zmieni się stan układu?
Czy wprowadzasz niskie splątanie w nieco wyższe spłatanie?
Opublikuj^^
Wiara to mocna rzecz w dziale sprzedaży.
Zdaje się czas Plancka^^
Nie, nauka to eksperyment. Zrobiliśmy i wiemy czy w ten sposób działa.
Buduje jakieś modele, które czasami pasują do pewnych ściśle kontrolowanych warunków.
Gdyby to było takie proste to nie potrzebowalibyśmy silników korekcyjnych w satelitach, a podbijanie orbity z kopa bo się degeneruje nie byłoby konieczne. A jednak mamy problem ze zmierzeniem niejednorodności pól grawitacyjnych odwiedzanych obiektów.
Natura to tylko Kosmos a “robienie czegoś” to tylko czegoś “co widać”??
Dziwne. Dla mnie Natura to także pojedyńcza bakteria pływająca w stawie i oddziaływanie grawitacyjne, którego “nie widać” (tylko czuć:).
Nie. To czas z początkowej fazy istnienia wszechświata. Tam nic nie ma, że to jest najmniejszy, niepodzielny odstęp (kwant) czasu. Może dzielić się na miliardy (a nawet nieskończoną ilość) mniejszych jednostek czasowych.
Nie. dane z eksperymentu trafiają do “bazy danych” i czekają na gościa, który dostrzeże prawidłowość (wzór) w tym zbiorze. Bez uogólnienia (abstrakcji) zbiór wyników eksperymentów to tylko sterta bezużytecznych liczb. Im ich więcej tym gorzej. Nic z nich nie wynika.
Nigdzie nie napisałem, że uprawianie nauki jest proste. Piszę tylko czym się zajmuje i do czego dążą naukowcy. Eksperymenty (naukowe) są tylko narzędziem do weryfikacji teorii i hipotez. Nie one są celem nauki. A jak piszesz o silnikach korekcyjnych, to piszesz raczej o zastosowaniach nauki (technologii) a nie o samej nauce. To widać w biotechnologii. Tam mamy tysiące eksperymentów. Miliardy danych. Używa się ich w praktycznych projektach (modyfikowaniu DNA, produkcjach szczepionek, …) ale jak przedstawisz “hipotetycze” środowisko jakiegoś nowego (niewykonanego) eksperymentu, to nie ma teorii, która przewidziałaby wynik. Nawet w przybliżeniu. W tej dziedzinie jesteśmy na etapie zbierania i klasyfikacji danych a rozwoj technologii przebiega na chybił-trafił.
Nieuku! Czas placka to taki, który zajmuje światłu przespacerowanie długości placka.
Nieuku zamilcz!
Nie może^^
Bo jeśli zmierzysz to pomiarem gęstość energii zrobi horyzoncik i nie otrzymasz odpowiedzi jaką wysłałeś.
Czyli fantazje.
Mamy zbiór liczb pierwszych w bazie danych - czekamy na bohatera.
Być może, ale sobie radzimy w takim środowisku rozpoznając tam wzorce nieprawidłowe. Działa.
Wzorców jest dowolnie wiele na każdy skończony zbiór. Choćby bez elementów i do tego losowy.
Nie musisz rozumieć jak działa ogień aby się nim posługiwać.
Wszystko inne ma wyższą złożoność.
Zwierzali Ci się?
Z eksperymentu wynika konieczność wnioskowania, z niego tezy, a z ich dowodów teorie.
Obok jest gigantyczny kosz na głupie pomysły, które obalił eksperyment.
A to my im po kiego do miski na ten drogi sprzęt dajemy?
Jeśli nie stosujesz to niczego się nie nauczyłeś.
Właśnie dlatego Matematyka nie jest nauką. Choć wrogowie ciągle znajdują zastosowania wyrywając kęsy z domeny.
To jest ciągle naście rzędów wielkości za mało.
To nie musimy sięgać to mikrobiologii.
Wystarczy że zajmiesz się prostym procesem fizycznych dynamicznych przejść międzyfazowych w wymienniku ciepła - no nie mamy modelu, a to wcale nie wydaje się trudne.
Lepszego momentu na przejście do bardziej praktycznej edukacji nie będzie - niejeden majster z braku wsadu może mieć dziś mało do roboty poza tang ping, a resztek na zużycie w klasie jeszcze starcza i jeszcze nawet trochę majstrów żyje.
Czyli od czego proponujesz zaczynać? Od notacji Diraca?
A które nie ogarną do dołu z wapnem?^^
Nie wiem czy mamy dość wapna…
Wtedy pęd byłby podejrzanym^^
Spróbuj wyjaśnić komuś normalnemu przestrzeń pędu i przestrzeń wykluczeń pauliego prowadzących do istotnych zmian w nieeuklidesowym rozrachunku następstw zdarzeń.
Nawet doktur zaproponowałby tabletki^^
Dzieci to nawet sensowne pytania potrafią postawić, o takie na przykład - jeśli gwiazda n zapada się od “centrum” przez gwiazdę dziwną w horyzont to czy wewnątrz horyzontu świeci jakaś gęsta gwiazda? Pytanie zasadne tylko trzeba wytłumaczyć że z przestrzennego punktu widzenia za horyzontem znaczy nigdzie, a z czasowego nigdy. Poza tym wnioskowanie jest zasadne^^
Gumka to bzdura (logiki nie ma w eksperymencie, zwiększyli złożoność i palą głupa że to nie wpływa na miarę splątani), ale wnioskowanie jest zasadne.
Wczoraj znajomy podesłał mi ofertę pracy dla nauczyciela mechatroniki w technikum ~50€/h.
Jako specjalista od łapania w siatkę zaraz złapałem kilku chętnych i za odpowiednią prowizję wysłałem gdzie należy. Coś rusza się w odpowiednim kierunku, natomiast w miejscach, gdzie pojawiła się informacja panowała (w zależności od osoby) ekscytacja lub niedowierzanie łączone z zadawaniem kłamu.
Tymczasem ja ostatnio robiąc to, co robię widzę w jakim kierunku to zmierza. Nikomu nie chce się chcieć i prawie każdy młody i w miarę zdolny chciałby sobie uprawiać tang ping na zdalnej za dziesięć koła - rzadko trafisz na kogoś przed 35 rokiem życia, komu w ogóle zechciałoby się pojechać do biura oddalonego o pół godziny. Przyjdzie ostre zderzenie z rzeczywistością.
Bo nie musza. Ja do pracy mam w jedna strone 186km. To najmniej, czasami jezdzilem 425km.
Ale placa wiecej -100 d0 120/h. Tyle ze nie w miejscu, gdzie mam 186km.
Czyli za poziom zasiłku dla pracownika z 90iq przychodzącego na produkcję aby się nie zmęczyć. Jeśli boomerzy mają jakieś większe oczekiwania w proporcji do cen przedsiębiorstw (akcji) i nieruchomości to mogą zrobić sami - nikt im nie zabrania.
Wcale mnie to nie dziwi - to godzina ekstra pracy dziennie - płacić proszę.
Dla boomerów już przyszło - jest huk dział, proszę się konfrontować. Jak to wielu Chachłów stwierdziło “a na wuj mam tam jechać i się strzelać - co ja z tego niby kraju do tej pory miałem?”. Skoro nie mogę sobie nierucha czy części przedsiębiorstwa objąć w posiadanie to niech sobie Putuś bierze - wszystko mi jedno kto to będzie posiadał skoro nie ja.
Tak - z cen w proporcji do zarobków.
Jak widzisz elektrycy są potrzebni, a lekarzy mamy za dużo.
Proste, lekarze są potrzebni Najjaśniejszej, a elektrycy prywaciarzom. W sumie globalny PRL i zwycięstwo Gierka? Gomułki zza grobu. Z resztą lekarze, co są potrzebni prywaciarzom też się maja doskonale i pazurami bronią dostępu do specjalizacji.
Ty się ciesz, że gościowi się chce udawać. Bo tych których opisujesz to jakieś górne 10-20% kohorty. Cała reszta ma dwie lewe ręce i rozwija swoją karierę na tiktoku.
i zyje? i ma gdzie mieszkac, co jesc i gdzie spac?
problemem jest to, ze Ci, ktorzy na to tyraja, maja niewiele wiecej. A jakby dobrze popatrzyl - to sa frajerami, bo maja mniej. On ma czas na tiktoka,. oni musza tyrac, aby miec na rachunki.
Mamusa płaci, tatuś płaci (bo ludzi co maja dwie lewe ręce głównie tworzą ich szanowni rodziciele), zasiłki się zbiera. Plus trochę się pokelneruje, trochę zrobi fuchy i jakoś się dociągnie, zwłaszcza w ciepłych krajach:) Mieszka sie w norze, ale życie spędza się na plaży i outdoorowych siłowniach. Dla młodych to jest całkiem miła perspektywa.
A Ty byś chciał żeby było jak u św Pawła i Lenina? “Kto nie pracuje ten nie je”? Taki terror, opresyjny patriarchat, rasizm i niszczenie planety?
no dlatego duża część kolejnych roczników “tyrających” zmienia profil zatrudnienia. Tyramy max 2h dziennie. A jak komuś się nie podoba to niech płaci więcej. Za 1mln plnów netto rocznie w hedge fundzie to może bym i pracował te 50h-60h/tyg. Znam takich. Za mniej… no to proporcjonalnie mniej aktywnych roboczogodzin się odprawia. Z resztą pracodawcy o tym wiedzą i jakoś to się kręci.
PS jesteś takim pracocholikiem, że rekomendowałbym Cię do każdego szpitala w ciemno, problem jest taki, że poza Polska, to nie bardzo kogokolwiek znam, a do Kondominium Ci nie spieszno:(