Nic się w przyrodzie nie marnuje. Ale nie da się ukryć, że patologia w policji pojawia się wraz z tworzeniem tam miejsc socjalnych - pozorowania pracy. Aby się wykazać rubrykami zmusza się tych durniów do “czynności” i są one wykonywane tak jak dureń jest w stanie to sobie wyobrazić. Ta patologia jest powszechna we wszystkich służbach na całym świecie, jest znana, zbadana i występują różne sposoby jej mitygacji, ale czasem skala wymaga likwidacji służby i zrobienia wszystkiego od nowa.
Komuna tworzyła takie socjalne miejsca detencji patologii w fabrykach i pgrach. Skutki były legendarne. Po zrobieniu tego w lwp i milicji skala patologii poskładała system jak domek z kart.
Ci biedni durnie sami niczego nie zasilą i nic nie utworzą - oni są kosztem netto.
Przepraszam, że się wtrącę, ale czy pały, czy też inne siłowniki, już teraz nie odbierają części wypłaty w naturze? Sam wiem przykładowo, co prawda z drugiej (ale nie trzeciej) ręki, że wojskowi zazwyczaj jeżdżą dieslami i jakoś nie widuje się ich na stacjach benzynowych. Wiem też, że różne agencje mówią gówniarzerii na studiach technicznych, że co prawda pensja niska, brak karty multisport i prywatnej opieki medycznej, ale “są inne benefity”. Czy miał pan na myśli bardziej oficjalne wypłaty?
Nieoficjalnie, to zawsze się paliwo znalazło, albo jakie części do samochodu, albo się wypożyczyło jakiś sprzęt potrzebny na budowie domu akurat. Zresztą nie tylko oni. Strażaków na stacjach benzynowych też mogłeś nie uświadczyć i uwierz mi, oni też nie wiedzieć czemu, uwielbiają diesle.
Gruby to już w stronę oficjalności szedł ze swym wnioskowaniem.
To są różne światy. W operetce rozmach zawsze pozwala okruszki zebrać. W niebiesiech nierozwiązane pozostają problemy typu zaopatrzenia w papier do ksero.
Nawet gdyby nikt niczego nie wypompowywał, tam używa się sprzętu jaki jest do zadań jakie popadną. Pełnowymiarowy autokar do przewiezienia czterech żołnierzy albo ciężarówka do jednej skrzyni z amunicją nikogo nie dziwią.
Moja ex nie jeździła na stacje paliw typu Orlen ale były beczki w domu w garażu. Niewygodne trochę bo beczki służyły do przechowywania paliwa a nie prokreacji. Tatuś był pułkownik
Depozyty były Złotem Stalina, które zostało wzięte w Kijowie przez marszałka Narodowych Sił Zbrojnych Górę-Dolinę w roku 1946, które generalissimus wiózł do Pragi na wykupienie przez Holokaustów USA. Ponieważ wg prawa wojennego Komendantowi przypada Całe złoto zdobyczne i wybór dzieł sztuki to mój ojciec, Stanisław Antoni Prawdzic-Tell, po spłaceniu sojuszników w wojnie Ukraińskiej: marszałków Żukowa, Roli-Żymierskiego i Broz-Tity, wysłał to złoto statkami do Szwajcarii, ale rząd Republiki Francuskiej nie wyraził zgody i skierował konwój do wojennego skarbca polskiego pod jurysdykcją francuska, wobec czego mój ojciec zażądał też Depozytora Brytyjskiego. Depozytorzy Francuski i Brytyjski napisali do mnie z racji śmierci Deponenta, Klemensa Dawida Prawdzica, obywatela izraelskiego, zaznaczając, że są ZAGROŻENI zarządem komisarycznym i przejęciem depozytów przez ICH państwa jako kapitału Martwej Ręki.
Odpisałem, że nieżyjący Klemens Prawdzic wszedł w posiadanie depozytów Gangsterstwem Politycznym jako wnuk komunistycznego Prezydenta Polski Bolesława Bieruta, który jako Bolek Jebaka miał wielu synów-kominternowców (arystokracja komunistyczna), których musiał UPOSAŻYĆ. Sowiecka policja polityczna ZAKATOWAŁA mego dziadka Juliana Prawdzica-Tella i zmusiła mego ojca do przyjęcia NOWEGO paszportu Amerykańskiego, aby przepisał testamentalnie wierzytelności: Francuskie, Brytyjskie i Amerykańskie na wnuka Prezydenta Bolesława Bieruta, Klemensa Dawida Prawdzica obywatela Izraela, gdy spadkobiercą wszystkich spraw amerykańskich mego dziadka i spadkobiercą mego ojca jestem ja, zwłaszcza, że bratanek mego ojca Klemens Dawid Prawdzic był synem Czesława Prawdzica, który nic wspólnego ze Złotem Stalina nie miał a dziadkowie PŁAKALI nad obrzezaniem wnuka.
Ewita do Medyka: Panie Medyku więcej luzu. Chyba nikt nie traktuje poważnie takich przepowiedni,
Zalezy których Pani Ewito, z tymi przepowieniami, proroctwami, objawieniami, orędziami jest jak w biznesach, jeżeli chłop z pod budki z piwem chce robić interes to sie go olewa, ale jak coś by Warren buffet mówil o trendach to sie go słucha.
jeżeli wizja jest od cygana na targu no to jest warta cygana,
jezeli jednak daje orędzie ktoś wokół kogo jest wiele fenomenów typu, stygmaty, znanie mysli innych, wydziela nietypowe zapachy, zna fakty z zycia ludzi nie znajac tychze ludzi, i tym podobne to warto analizowac
niech was nie zwiedzie te gadanie o przesuwaniu gór których nie ma, może chodzi mu o to że będą hologramy przez które sie bedzie zwodzić ludzi czy cos -