… przemieszczając się na dwóch nogach biologicznych pojemników służących do technologii przenoszenia, rozwoju oraz implementacji. Były czasy kiedy te pojemniki przemieszczały się w drugą stronę. Czary, panie dzieju.
One powstają od razu i do tego za frajer, ale ich recepcja jest słaba.
Wynika to z faktu, że aby to wymyślać trzeba mieć łeb (@nomad jest w tym dobry), ale żeby używać to co on wymyśli (a już w ogóle żeby to wdrożyć jak trzeba coś zrobić) to o normalnych pracownikach za normalne stawki zapomnij - nie ogarną.
Cum timemus, ad Deum convertimur.
Wyobraź sobie że kupujesz nowy samochód za 100k zł na którego dostarczenie czekasz pół roku co wydaje się być nowym standardem w dzisiejszych czasach.
Wpłacasz zaliczkę, powiedzmy 15 tys. zł.
Po pół roku czekania próbujesz odebrać ten samochód. Próbujesz za niego zapłacić. Po sześciu rundach golenia Twoich oszczędności karną stawką 50% miesięcznie z 85 tys zł. na koncie pozostało Ci 85k zł x 0.5^6 = 1328,125 zł
Pytanie retoryczne: ilu sprzedawców gotowych jest sprzedać samochód za 16 328,125 zł mimo umowy sprzedaży opiewającej na 100 000 zł ? I jak zaksięgować to manko w wysokości 83 tysięcy z kawałkiem ?
Banalne - proszę przynieść prawdziwe pieniądze. Sreberko, złotko, jakieś twarde waluty (jeśli będą). Samochody będą wyłącznie używane, wyłącznie na giełdzie, bo dealer nie będzie mógł zaksięgować… ja to już chyba gdzieś widziałem.
Edit
Znajoma ma diesla Seata Ahlmera. 4 letniego.i 80.000km. Kupiła za 45000chf a teraz ostatnio zgłosił się chętny biorę jak leci i płace 50.000chf
Aut nowych nie będzie. Jak podałem link renault też chcę robić refurbishing. Nagle coś się skończyło.
A i cmentarza samochodów opróżniane są.
Co się dzieje ?
Chyba już nawet orkiestra rozglada się za wyjściem.
odblokowałeś mi wspomnienie jak FSO sprzedawała Polonezy i Duże Fiaty jeden system temu:
- zawierało się umowę kupna pojazdu,
- wpłacało się zaliczkę w prawnym środku płatniczym produkcji NBP,
- otrzymywało się wiążący termin odbioru pojazdu w fabryce,
- wpłacało się resztę ceny w walucie pochodzącej z trzeciego obszaru płatniczego,
- klient wpuszczany był na Żeraniu na halę magazynową pełną świeżo wyprodukowanych pojazdów i wybierał sobie jaki chciał.
Z tego co pamiętam a możliwe że nie wszystko pamiętam wybór był olbrzymi: można było wybrać samochód w kolorze białym lub też w kolorze “kość słoniowa”. Dostępne były zarówno egzemplarze z ogrzewaniem tylnej szyby jak i bez.
Niestety, akurat tamtego dnia żaden z samochodów nie miał ani radioodbiornika, ani głośników ani kabli głośnikowych bo “kapitaliści odcięli Unitrę od podzespołów” jak nam w FSO wytłumaczono.
Normalnie łeb mnie wtedy rozbolał od tego bogactwa wyboru. Ojciec puścił mnie pomiędzy nowe fury z poleceniem “wybierz sobie jakiś” i nie potrafiłem się zdecydować …
W powyżej opisany sposób rozpieszczani byli klienci priorytetowi to znaczy gotowi płacić częściowo w walutach wrogów ludu. Kto płacił w całości biletami NBP ten zapisywany był na listę chętnych do zakupu i czekał ileśtam lat.
No i odbierając pojazd nie miał prawa wyboru ani wersji wyposażenia ani koloru.
@settembrini otwierając ten wątek w sierpniu 2021 roku zapytał o co chodzi z tym całym ‘nowym ładem’.
Ten “nowy ład” w poprzednim systemie nazywany był “stanem wojennym”.
![]()
Lubię czytać to forum bo znajduję tu praktyków produkcji dóbr inaczej pisząc wytwórców dobra…
Wypowiadacie się koledzy bez kompleksów i obciążeń wymieniając wiedzę fachową, przywołując historyczne fakty i wyciągacie wnioski na przyszłość. Jesteście absolutną elitą nieskażoną etatystycznym przesądem z wiarą i bez żadnych wahań zdającą sobie sprawę z własnej wartości a przy tym z miernoty, pasożytnictwa i szkodnictwa biurwowatych i psowatych.
Czytając Was łatwiej człowiekowi zachować równowagę mentalną w tej popapranej grze w którą wszyscy gramy.
Niestety w swoim otoczeniu nie zawsze spotykam prywaciarzy tak czystych ideologicznie i tak spójnych wewnętrznie w codziennej walce o wytwarzanie dobra. Wręcz przeciwnie zauważam wiele kompleksów, etatystycznych naleciałości oraz coś co można by nazwać syndromem sztokholmskim braci wytwórców wobec biurwopsów.
Jak wiecie Pan Bóg powierzył mi zadania, osadził mnie na prowincji i sprawił, że pracuję na odcinku wyżywienia ludności. Niedawno rozmawiałem można by rzec z sąsiadką i bratnią duszą z sąsiedniej wsi która zajmuje się produkcją wyrobów mięsnych oraz szeroko pojętym hotelarstwem i gastronomią. Kobieta lat 65 – głowa rodziny która to rodzina już w trzech pokoleniach w całości pracuje na swoim w firmie rozbudowanej w pionie ( od pola, przez chów, ubojnię/masarnie do usług cateringowych/hotelarskich organizacji przyjęć weselnych itp.). Marysia wygląda na człowieka mocno zniszczonego przez życie, waży dobrze ponad 100 kg. o swój wygląd nie dba ale umysł ma jak żyleta…
Swoje przedsiębiorstwo zaczęła tworzyć w 1996 roku a więc wystartowała kilka lat po mnie lecz w przeciwieństwie do mnie który zawsze byłem przesadnie ostrożny Ona od razu szła na całość…Rozmawialiśmy długo jak to dwoje prywaciarzy co rzadko się spotykają i nie mogą wtedy się nagadać. Po omówieniu sytuacji bieżącej to znaczy gdzie dziś jesteśmy i dokąd zmierzamy i zarysowaniu przez Marię dość pesymistycznego scenariusza przyszłości zaczęliśmy rozmawiać jak to drzewiej bywało. Budowała Ona swoją rodzinną firmę pracując latami po kilkanaście godzin dziennie, śmiało i przebojowo pokonując trudności i ciosy które raz po raz na Nią spadały. Dziś posiada jedyny na powiecie zakład z ubojem świń i jedyny w województwie z ubojem bydła.
To co w rozmowie mnie dziwiło i lekko irytowało to pewien rodzaj szacunku i jakby podziwu dla biurwy i psów. Koleżanka przez te wiele lat przeszła wiele kontroli i musiała ominąć wiele przeszkód stawianych jej przez tamtych a jednocześnie jest dumna, że na Jej sylwestrze goszczą wysokiej ranki psy i prokuratorzy oraz inna biurwia swołocz. Jakby mało było kontaktów z tymi szkodnikami to zauważyłem rodzaj dumy z faktu iż ci ludzie chcą spotykać się z Nią po pracy.
Marysia przeszła trzy kontrole CBA musiała najmować wysokiej klasy prawników żeby bronić się przed donosami i jestem pewny że za sprawą tych i innych kontroli miała niejedną nieprzespaną noc. Zarówno wcześniej na etapie uzyskiwania pozwoleń i koncesji jak i teraz przechodzi urzędniczą ścieżkę zdrowia. A jednak nadal zabiega o ich pewien rodzaj akceptacji. Przejawia się to również w kompleksie wykształcenia… Próbuje grać w tę nierówną grę z urzędami przerzucając się paragrafami i udowadniając im , że lepiej zna swoje prawa niż oni znają jej obowiązki. Pochwaliła się przede mną, że jej syn posiada tytuł magistra prawa i mimo to produkuje i sprzedaje kiełbasę.
Znam też właściciela piekarni który za punkt honoru obrał sobie umieszczenie swojej córki w urzędzie gminy na etacie pomocy księgowej. Dziś córeczka miesza cukier w herbacie w urzędzie a piękny dom weselny otoczony ogromnym parkiem stoi od pięciu lat zamknięty bo ojciec nie ogarnie dwóch biznesów naraz…
Więc jak myślicie skąd się bierze ta uniżoność i ta chęć masochistycznego spełniania zachcianek urzędowych? Ta duma z bycia w porządku wobec raka administracyjnego toczącego naszą ojczyznę?
Józef Mackiewicz w jednej ze swoich książek opisał sytuację gdy bolszewicy po opanowani polskich ziem na wschodzie zaprowadzali swoje porządki. Nie od razu wykańczali gospodarzy ale w pierwszym etapie narzucili ogromny podatek/kontrybucję uiszczany w płodach rolnych. Wysokość tego podatku przekraczała możliwości produkcyjne gospodarstw. I było dwóch sąsiadów/gospodarzy. Pierwszy z nich zapowiedział, że wykona swój obowiązek w stosunku do władzy a brakujące ilości płodów rolnych dołoży z zapasów. Drugi od razu stwierdził, że podatek jest zbyt wysoki i w związku z tym nie dostarczy nic. I w pierwszym sezonie tak postąpili więc jeden się wybulał natomiast drugi zignorował krwiopijców. Przyszedł drugi sezon i podobnie jak poprzednio jeden sąsiad oddał prawie wszystko dokładając z zapasów a drugi nie dał nic. Po dalszych kilku miesiącach przyszedł rozkaz z Moskwy do władz terenowych by rozpocząć akcję rozkułaczania wsi. Jednej nocy podjechała ciężarówka z nkwudzistami i załadowano na nią zarówno rodzinę chłopa co spełniał obowiązek jak i rodzinę sąsiada który nie dał nic. Jedną ciężarówką powieziono ich na stację kolejową z której jednym wagonem wywieziono obie rodziny na Syberię… Mawiają że historia się nie powtarza ale się rymuje…
Ojciec mojej koleżanki na studiach był inspektorem ochrony środowiska w jakimś wojewódzkim biurwim urzędzie.
Jak koleza ka.jexhala do.domu to do auta wrzucała worek par butów rozmiar 47 skórzanych bo to jjciec.tonami dostawał idąc na kontrolę
Podobnie jak szynki salami etc. Oni niczego nie kupowali a był pełen barter. Kiedyś dostałem 18 par skórzanych butów
Konserwy też były w kartonach. Oni żyli z darów wdzięczności.
W małpim gaju pogadałem z CEOwniczką (mam sentyment, zaczynali na koniec 2019 i jako jedyni w mieście zrobili sobie w PKD ‘księgarnia’, co pozwoliło im być legalnie otwartym praktycznie cały okres od marca 2020 do dziś). Mówi, że ‘2 panie przyszły, zamówiły po herbatce, zanotowały coś w notatnikach, po czym jedna wstała i powiedziała <<pani pracownica nie nosi maseczki, to będzie 500 mandatu>>.’ Była zadowolona, że tylko 5 stówek, a nie 30k jak straszą w tv.
Pominę fakt, że był to ordynarny donos i takie zakały mają identyczne godło w dowodzie jak w moim.
Nie zadałem pytania skąd weźmie te 5 stów (klienci ? - trzeba będzie podwyższyć ceny; ze skarpety ? - no to sobie odejmie z miski).
Kiedyś zasugerowałem, żeby po prostu zasunęła zasłony i wpuszczała do środka tylko na dzwonek, coś jak ‘salony z grami logicznymi’…
Budujące jest to, że powoli się lokalni najemcy organizują się w twarzoksiążkowe grupy i wymieniają informacjami nt podejrzanych typiar kręcących się w okolicy. Czas jeszcze na wspólny fundusz pomocy i będą zorganizowani jak banki.
Też chciałbym poznać odpowiedź.
Dziwne.macie te biurwy. W moim mieście mój ojciec na czarno robił remont mieszkania beż umowy nic.u szefowej lokalnej skarbówki, potem w szefowej szefowej. U tych od gnebienia .
Miały w dupie wszystko a dorabiały sobie informacjami o tym że wiedzą coś.czego biurwa wiedzieć nie powinna i ptaszki śpiewały że one brały abonamenty za ochronę przed biurwa miesięcznie płacili.jej parę groszy na pomarańcze i był spokój biurwy nie przychodziły
Jeden masarnik wędliniarz dostarczał wędliny bez zarejestrowanej działalności do urzędu skarbowego prokuratury sanepidu i urzędu.miasta. wszyscy kupowali nikt pytań nie zadawał jedyne co.robil to miał weterynaryjne badane mięso.
Czemu biurwa nie może u was siedzieć cicho? Przecież za siedzenie cicho płaci obywatel lepiej iż za szarpanie się z obywatelem za jakieś grosze?
Moja była prowadziła bistro na Śląsku, po pierwszej kontroli wydeptano już ścieżki, i pani grzecznie dzwoniła że wpadnie za 3 tygodnie. Było ciasto i jakieś tam gratisy, dobra relacja utrzymana latami. Nie było żadnych mandatów i tym podobnych.
Tutaj chyba chodziło o to, że biurwa nie robi tego, za co ma już raz zapłacone (z mitycznego budżetu państwa), a prywaciarze zamiast ją tępić na ostro – próbują z nią współżyć.
I tak co kwartał dorzucają nowe obowiazki, a to subkonta vatowe, a to jakiś nowy przepis z sanepidu, a to opłata za gospodarowanie odpadami. Zapytałem w paru miejscach o Nowy bezład, to wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli, że nie wiedzą jak to będzie wyglądać! Rozmawiałem w styczniu 2022, a przepisy weszły w życie 1.01!
Myślę, że każdy ze swojej branży, gdyby uczciwie śledził zmiany w przepisach, mógłby spokojnie przy piątku coś nowego opowiedzieć.
próbują z nią współżyć.
Uwaga, podaję odpowiedź – nie da się.
Premier: jeśli ktokolwiek zarabiający do 12 800 zł brutto miesięcznie straci na Polskim Ładzie, będzie mógł rozliczyć się na zasadach z 2021 r. (PAP)#PAPInformacje pic.twitter.com/eh9F867o2F
— PAP (@PAPinformacje) January 21, 2022
Tasiemiec nie zabija a pijawka czasami potrafi nawet podleczyć. Zachcianki urzędowe są spełniane bo dojeni cenią sobie święty spokój. Dojeni wierzą w zdrowy rozsądek biurwy która to biurwa w ich wyobrażeniu nie jest tak głupia żeby zarżnąć swojego żywiciela.
Jak widać po stanie gospodarki (porównajcie polską gospodarkę z chińską - 30 lat temu obydwie gospodarki były sobie równe) wiara w zdrowy rozsądek polskiej biurwy to błąd.
Ten święty spokój w kraju nadwiślańskim bierze się również z otwartych granic: komu się na miejscu nie podoba - wypierdalać. Gdyby granice po 1989 roku pozostały zamknięte to kraj kierowany energią milionów emigrantów wyglądałby dzisiaj zupełnie inaczej.
Jest jak na Kubie: jak dochodzi do przesilenia to niezadowoleni głosują nogami i wtedy “mamy spadającą ludność” że premiera Jarosława Kaczyńskiego z bodajże 2007 roku zacytuję.
A ile warta jest ta cała Unia Europejska bez milionów tanich imigrantów ze wschodu możemy się przekonać na przykładzie UK czy Norwegii. Puste półki, puste stacje benzynowe … no nie ma komu robić.
… żeby w chwilę później zderzyć się z zarzutami z “klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania”.
Czy ten gość rozumie że on namawia do popełniania przestępstwa karnego-skarbowego a może je nawet właśnie organizuje ewentualnie umożliwia ?
A tak ogólnie: witaj, @Stawowy ponownie. Czytać uporządkowane przemyślenia umysłu wypoczętego urlopem to sama przyjemność.
A ubojnię psów założyć nie łaska?
To żeby robić szynkę trzeba doktorat?
Z praktyki. Zbójców trzeba karmić. Lepiej karmić swoich zbójców, ale obcych łatwiej od cyca odstawić.
Prowadziłem kiedyś ski w Polin i policja sama zameldowała skarbówce, żeby tam nie jeździć bez eskorty, ponieważ kondemnaty przeciwko zdrowiu i życiu ciążą na udziałowcach. Oczywiście to było daleko i na obstawę nie było, i spokój był.
Da się tylko ona po latach wymyśla że została zgwałcona.
