wszystko fajnie ale jak rozmawialem z posrednikiem bo tu na tutejszym forum jest ziomek z IT co sobie po swiecie pracuje gdzie mu sie podoba to diabel w szczegolach tkwi.
No i ruszylem swoje brytyjskie kontakty. W UK jak bylem w Londynie ludzi poznalem. Z anestezjologii. Wysoko. No i zesmy knuc zaczeli. Co sie okazuje.
Okazuje sie to ze to moze byc piekna Helwecja New Edition.
Bo w Szwajcarii tez formalnie jest pieknie, jak popatrzymy na mean anesthesiologist salary Switzerland 2024 to otrzymamy
The average salary for an anesthesiologist in Switzerland in 2024 is around CHF 373,845 per year. This can vary based on experience, location, and specific role, with entry-level positions averaging around CHF 243,866 and senior positions potentially reaching CHF 509,729, according to Salary Expert.
Wszystko fajnie i nawet prawda. Ktora to prawda wedlug klasyfikacji Tischnera to zostawiam juz wlasnej eksperiencji i ekspiacji.
No i nie wiem - zawsze w zyciu slyszalem od przelozonych - Machen Sie sichbitte keine Sorgen, alles wird gut czyli po prostu nie rozumialem…
Bo nie oszukiwali. Mowili ze wszystko bedzie dobrze. No tylko ze nie mowili komu…
No i w tym co tam jest jest tyle if…than … tak ze hamulec mi sie wlacza.
Byla najprosciej jedna z wiz sponsorowana przez pracodawce ale… uwaga… bylbym 3 lata uwiazany do pracodawcy. A mam eksperiencje ze jak mam byc zaleznym 36 miesiecy od …to obawiam sie ze nie da sie…
Gdybym lata temu nie wyemigrowal z PL do DE i CH tylko PL - UK to taka rotacja na NZ czy AUD to bylaby niczym przeprowadzka Lodz Warszawa.
No ale musze ponosic konsekwencje wyborow wlasnych.
I tak do końca życia?
Hindusi, Wietnamcy, Chińczycy, gdziekolwiek się nie pojawią, chyba jednak mniej myślą a więcej robią. Ale jak już robią, to myślą nawet intensywniej. Bierz z nich przykład
Super! To tylko 3 lata na piękny rekonesans, żadne uwiązanie, bo klauzule na rozwiązanie zapewne są. A może będzie dobrze? Ty się mniej obawiaj, mniej w okopie przesiaduj i więcej nacieraj
Zgadza się. Ale czasy się zmieniają również dla NZ. Widzę np., że odstąpiono od wygórowanych wymagań językowych. Obecnie możliwa jest nawet zdalna uznaniowość urzędnika imigracyjnego w części dot. przedstawionych przez wnioskodawcę argumentów o własnej sprawności operowania językiem angielskim. Są nadal akceptowane wyniki testów ogólnie przyjętych standardów egzaminacyjnych, ale wymagania co do osiągniętego wyniku - jak widzę - już niższe.
To tylko drogocenne doświadczenia. Każdy coś gdzieś kiedyś wybrał, osiągnął i spieprzył niejedno. Jesteś zdrowy, masz dwie ręce, dwie nogi i mózg. Czego chcesz więcej? Dasz sobie radę wszędzie. Ostatecznie, nie musisz być do końca zawodowego życia anestezjologiem…
Mam zone i dwoje dzieci. To najwiekszy hamulec domowy. Ale…
Jutro mam rozmowe o prace w Kantonie Wallis. W czesci francuskojezycznej . Na rozmowe zaproszono mnie bo - Vous parlez bien français a odkad siedze na bezrobociu to uczue sie wloskiego i hiszpanskiego.
W styczniu 2026 mam moment prawdy. Jak do grudnia nie zalatwie roboty to mi permitu nie przedluza jesli bedzie politycznie zle.
bo w malzenstwie z obywatelem Szwajcarii jest tak, ze mozesz prawie na 100% dostac pozwolenie B o ile biurwa w Migrationsamcie uzna ze w tabelkach sie zgadza. Ale to jest w przypadklach Szwajcar zeni sie z elementem usländerskim a odwrotnie to ciezko bywa.
Zobaczymy jutro jak pojdzie - odpowiedzi albo nie ma od razu albo po 4 tygodniach odmowa. To zwlaszcza jak sie jest rezerwowym kandydatem.
No, zależy kto jaką miarką mierzy. W każdym razie w klatce schodowej gdzie wynajmowałem mieszkanie na najwyższym piętrze mieszkał jeszcze (zmarł) architekt Blicharski, obok inżynierstwo M… (nazwiska nie pomnę już), dwa piętra niżej małżeństwo Jazienickich (Bogusław, kardiolog i Hanna, pulmonolog).
W każdej klatce mieszkanko miał jakiś UBek i ja wynajmowałem mieszkanie po takiej śwince akurat : )
W każdym razie mieszkało się w samej klatce milutko, może też dlatego że byłem jedyny urodzony po 1945 roku w początkowym okresie. Następnie wraz z erozją staruszków osiedlali się studenci, pierwsi Ukraińcy jakich spotkałem w życiu (2015).
Nieodżałowany był też ostatni posh sklep do jakiego chodziłem w życiu (Piotr i Paweł przy Marcelińskiej). Teraz w Polsce już nie ma posh sklepów.
Oczywiście po sąsiadach chodziłem, książki kupowałem i inne pióra. Również kilka miesięcy udało się przeżyć dzięki nim.
Poznań jest ogólnie dziwny. Jak wspominasz, nie ma luksusowych spożywczaków - z kolei ja i mennica mazovia zamknelismy oddziały z powodu braku popytu na złoto. Kiedyś to była najbogatsza część Polski, Kraków był najbiedniejszy, dziś to się zamieniło.
Ja sam prowadzę drobny geszeft antykwaryczny, ale jednak XXX sztuk różności od rzeczy za kilkaset złotych do rzeczy za xx tysięcy złotych sprzedałem.
Statystyk dokładnych nie prowadzę, ale Kraków to u mnie 40% klientów, Górny Śląsk (kilka miast) 40% klientów, 19,5% to Dolny Śląsk i Warszawa.
Z Poznania miałem dwóch klientów (i to na drobnicę typu książka za 700pln czy obraz za 2500).
Nikt nigdy nawet n i e z a p y t a ł o coś grubszego z Poznania.
Wydaje mi się z poczuciem graniczącym z pewnością, że Poznaniacy (3/4 mojej rodziny to etnos poznański) mają tak utylitarne podejście, że prędzej koparkę kupią bez uprawnień niż obraz czy rzeźbę co jest abstraktem.
Moneta też “nie zarobi”.
Z Łodzi czy wybrzeża również nikt nigdy o nic nie pytał.
Oczywiście tam też jest duży biznes sztuki/antykwaryczny, ale
Ślązacy czy Krakowiacy węszą i znajdują takie antykwy jak moja
Poznań, wybrzeże czy Łódź nie.
Idąc dalej: poznańska część mojej rodziny jest relatywnie zamożna (kilka zakładów mechaniki, stacje kontroli pojazdów) i nie inwestują w żadną sztukę czy au/ag.
Mój przyjaciel (Poznaniak) robi duże zlecenia budowlane i remontowe dla bardzo zamożnego Poznaniaka. Temat sztuki nie istnieje.
ed. a Kraków jest coraz bogatszy, bo jest tam dobra aura, dobre żyły wodne i wieża Babel (Wawel). Co chcesz to się uda.
Zgaduję, że jako ukształtowani przez zabór pruski formaliści mogą rzeczywiście kupować w DE w staropolskim Bralinie np. przykładając miarę, że jak z niemieckiegoźrodła to pewne.
Ale równie dobrze kupują w Mennicy Apart założonej kilka lat temu przez działającą od 1983 firmę APART - z tego samego powodu: długośc działania na rynku, firma o ugruntowanej renomie, głowna siedziba pod Poznaniem - wiadomo gdzie dochodzić roszczeń ajkby coś poszło nie tak z jakością zakupu.
Czyli nie stawiałby tezy, że nie kupują. Kupują ale ze źrodeł wyżej wskazanych.
Z innej beczki jest taki dziwny twór jak to:
żeby było śmieszniej - na ul. Marcelińskiej
No i mały zapasowy Fort Knox NBP też jest w Poznaniu na ul. Kaliskiej.
Część złota musi być po tej stronie Wisły jakby jednak przyszli ze wschodu.