Jedni tłumaczą “można” jako “się da” a drudzy “się nie da” bo jedni piszą o stanie faktycznym a drudzy o urojonym a za to zgodnym z wymysłami gangu orzełka.
Dla porównania: w CH nie można anonimowo wymienić powyżej 25k CHF na metal a jednocześnie można jeśli uwzględni się czynnik ludzki. Gdzieniegdzie, czasami no i nie wchodząc tak po prostu z ulicy z żądaniami. Transakcyjne jaja zaczynają się od kwoty 100k CHF ale też można je obejść kiedy nasz klient nasz per pan.
Oczywiście mi się przyśniło i nie wiem o czym piszę i ktoś mi się na konto włamał.
W Aparcie zaproponuj obejrzenie kamienia przy świetle dziennym.
Już nie mówię, żeby się czepiać certyfikatów, bo do jubilerki idą śmieci pełne inkluzji, więc to są klasy pod piesem.
Czy w takim miejscy chciałbym kupić piniondze…
to było tak: mielim papier, nie mielim metalu. Metalu wtedy w kantorkach nie było bo odrzutowce nie latały bo zachorowały na katarek. Poszło o to że chcielim wymienić papierki na metal a ja twierdziłem (u t21 jeszcze) że metalu niet.
On twierdził że jest.
Złożyliśmy zapytanie ofertowe i gość ani się nie odezwał ani nie dostarczył. Widocznie nie robił w bulionówkach albo nie chciał mieć ze mną nic do czynienia bo pyszczył że w ZH metal jest kiedy ja sprawdziłem organoleptycznie że nie ma.
Stare dzieje. Jeśli myślimy o tym samym lewniku który się o własny krawat nie raz na tym drugim forum zaplątał, kiedy jeszcze był sens odwiedzania t21.
Dyskusja z nim przypominała dyskusję z chatGPT kiedy ten zaczyna zmyślać. Retoryka nie do przejścia, sofizm level hard, logika leży i nie kwiczy już nawet.
Co do kupna golda w banku szwajcarskim w szwajcarii potwierdzam, ze jest to możliwe.
Bronią sie jak tylko mogą lecz na moją usilną prośbę rencistka przeprowadziła taki dowód.
I gold był nawet troche tańszy niż w kantorze po drugiej stronie ulicy.
Przede wszystkim trzeba porównywać jabłka z jabłkami.
Rynek metali szlachetnych w każdym kraju zaczyna się rozwarstwiać na sklepy wysyłkowe i sklepy z witryną (które oczywiście też sprzedają wysyłkowo). Oba te modele biznesowe różnią się ceną. Są klienci, którzy mówią, że złoto to commodity i kupią tam gdzie najtaniej, a są klienci, którzy wolą przyjść do biura, zobaczyć towar, dokonać transakcji osobiście, nie stresować się czemu jeszcze nie ma paczki itp.
Zaczynałem biznes od modelu #1 i z biegiem czasu przeszedłem na model #2, ponieważ dane wskazują, że Polacy to wolą. Zgodnie z danymi z KRS za 2024, mennica skarbowa czy mennica apart, działające w tym modelu, miały sprzedaż za prawie miliard złotych. Firmy wyłącznie wysyłkowe mają śladowe obroty. [Najtańsza w wyszukiwarce jest numimarket][https://numitracker.com/produkty/zloto?metal_form_type=moneta&weight=1oz] a ta firma w branży jest mikroskopijna. Polacy nie ufają biznesom wysyłkowym w tej branży i nie są wrażliwi na cenę.
Wyszukiwarka gold.de nakierowana jest na biznesy typu #1, pokazuje najtańsze produkty. Albo można jechać do jakiegoś losowego miasta, albo wysyłkowo. Dodatkowo, część towaru jest ze skupu i jest ograniczona ilościowo. Kilka razy miałem sytuację na gold.de że chciałem kupić np 10 czy 20 monet, a były 3.
No ale porównajmy. Krugerrand 1oz w numimarket to 12421 zł, w gold.de najtaniej 2902 eur, czyli po kursie tavexu 12429 zł. Tylko 8 zł różnicy!
Co ciekawe, w ankietach ludzie pierdolą farmazony, że dla nich kluczowym czynnikiem jest cena. To jest wyłącznie deklaratywne i dotyczy prawie każdej branży. Gdyby tak było, to ludzie jedli by wyłącznie najtańszy pasztet i stołowali się wyłącznie w barach mlecznych. W realu ludzie wcale nie kierują głównie się ceną.
Można zacząć od takiej transpozycji macierzy pomarańczy i bananów aby stworzyć unitarkę po wszystkich jabłkach. Wtedy można porównać cokolwiek.
Nie. Jest jeden pieniądz.
A to jak nim cinkciorz obraca to jest jego problem. Może stawiać szyld banku, może stać przed bankiem.
Jest tylko jedno kryterium rynkowe - cena.
Dlatego istnieją i banki i cinkciarze.
Ale tu jest ogon rozkładu.
Tavex.
To zależy do czego tego potrzebują. Wysyłki oferują specyficzne usługi, przy których zebranie danych o klientach to czysta fantazja.
Szczególnie jeśli firma oferuje wysyłkę walut czy metali w jednej jurysdykcji przy płatnościach w zupełnie innej jurysdykcji.
Zależy którzy ludzie.
Konsumpcja parmezanu wskazuje że tak właśnie czynią.
Czyli notowania ropy są bez znaczenia^^
Nie zawsze interesuje nas wyłącznie towar, czasami tych transakcji potrzebujemy do innych celów, realizowanych przez pewne firmy.
No nie bardzo. Sporo sklepów z 1ej dziesiątki najtańszych w danym momencie ma swoje punkty osobistego odbioru w wielu miastach. Dla przykładu ten. I idzie tam kupić w tych cenach, które są na gold.de
I to jest właśnie zagwozdka, bo te najtańsze sklepy, mają zarówno sklepy/punkty sprzedaży osobistej, jak i wysyłkowej. Zatem gdzie indziej jest odpowiedź.
W ogólności się zgodzę, natomiast dyskusja dotyczyła Poznaniaków.
Że 1oz Au w DE prawie na każdym kroku idzie bardzo łatwo kupić taniej niż w PL. Szczególnie jeżeli się mieszka niecałe 160km od granicy z DE, co jest faktem w kwestii Poznania (bo od poznaniaków nie kupujących u Ciebie zaczęła się dyskusja). Ni mniej nie więcej.
Zależy z jakiego punktu widzenia. Akurat rynek Au/Ag w DE jest tak rozbudowany, że w miastach wielkości Przemyśla jest po kilka różnych sklepów/punktów gdzie sobie złoto kupić/sprzedać można. 79th jest w ilu miastach w PL? Zatem z punktu widzenia klienta zainteresowanego kupnem/sprzdarzą Au/Ag jest oczywiście lepiej. W innych aspektach, to trzeba by się przyjrzeć i porównać.
Chodzi o to, że Poznaniakowi różnica łośmiu zotych w cenie to podstawa rozważań nad szesnastoma zotych różnicy w portfelu, procent składany i utracone zyski urojone.
Krakus i Poznaniak nie mają obsługi wyjątków - im się do razu rozwija w korze wykres ile by stracili i odczuwają fizyczny ból. Porażający, wywracający flaki i obkurczający wnętrzności.