@PawelW pisał dlaczego. Uzasadnił, ma to ręce i nogi.
Trzeba było uważać.
@PawelW pisał dlaczego. Uzasadnił, ma to ręce i nogi.
Trzeba było uważać.
Święte słowa. Polska jest mocno przeludniona. Widać to szczególnie w sytuacjach wakacyjnych, te słynne kolejki na wejście na poszczególne pagórki w Tatrach. Przypominam sobie, jak w młodości ciężko było znaleźć z aktualną dupeczką spokojny kawałek lasu, co chwilę a to jebani psiarze, a to grzybiarze ![]()
Ale problem nie dotyczy ilości mieszkańców Polski, czy jest ich 20 czy 37 milionów. Problem polega na stosunku ilościowym starców do młodzieży. Młodzież nie będzie w stanie wykarmoć i leczyć milionów samotnych starców.
Sytuacja się będzie szybko i nieliniowo pogarszać w kolejnych latach. Załamanie systemu zawsze jest gwałtowne i dla większości populacji niespodziewane. Stąd moje otworzenie wątku.
wykarmić to może i się da (jakąś biopapką co koło jedzenia nie stała)
A leczenie… jakoś dziwnie się okoliczności niedawno zbiegły, Zbowid-19 wycinał głownie starców i jest tworem sztucznym, więc prace ku poprawie sytuacji chyba sa już prowadzone
i jeszcze można zostać gwiazdą google maps, jak przyłapią na czynnościach niegodnych filozofa
Młodzież nie chce i to problem starców chyba?
Zależy komu i co się będzie pogarszać… Czy szybko?..
W moich oczach to tzw system się dekomponuje od 1971 i się zdekomponować nie chce. W Japonii od 1985, i też dalej ich czarna dziura nie wciągnęła. Tak naprawdę to katastrofa jest na każdym kroku tuż tuż - tak sieje propaganda. Bo chyba o to chodzi, żeby chodzić i się bać. Większość zagrożeń nigdy się nie materializuje.
Większość ludzi żyje albo w przeszłości (żal) albo w przyszłości (niepokój). Bardzo mało w teraźniejszości.
“Time and space are modes by which we think and not conditions in which we live.” - Albert Einstein
Moim planem jest pracować całe życie, posiadać umiejętności pozwalające na zakup kruszców, lub czegoś innego co ma sens.
Ale żeby zbierać sterte gratów na wieczne nigdy to nie (główny problem na planecie to taki, że ci co mają wielkie mnóstwo dalej są nienasyceni). Inwestować w siebie.
Śmierci się tak nie bać i nie stawiać, bo historie NDE (near death experience, ale też inne) pokazują, że nie ma się czego obawiać.
Młodzieży jest za mało, aby obskoczyć wszystkie tematy, które starcy sobie wyobrażali, że młodzież będzie obskakiwała.
DITO.
Indeed! Nie ma po co chomikować. Lepiej czas z dziećmi spędzić, niż zarabiać się by kupić kolejny szajs.
No i gdzie ci 60+ chłopi mają się wyprowadzić, okiem rozsiadłszego się w fotelu internauty? Do wynajętej kawalerki w Zwardoniu?
Życie ukierunkowane tak, aby umrzeć najbogatszym, ma sens? w życiu, to chyba chodzi o życie ![]()
Trumna nie ma kieszeni - jedna z ważniejszych lekcji jakie usłyszałem od monterów, jak pracowałem (przyglądałem się) przy konstrukcji linii produkcyjnej w fabie mercedesa.
Dokładnie. Ja to nazywam ‘doświadczaniem’. W życiu chodzi o świadome doświadczanie.
W szyciu nic nie ma, oprócz szycia,
Więc szyjmy, póki starczy siły!
W życiu nic nie ma, oprócz życia,
Więc żyjmy aż po kres mogiły!
Jak to napisał Leśmian i pięknie wyśpiewała Ola Maurer z Piwnicy pod Baranami.
Przecież już nie jest. Zarówno w PL jak i w ChRL samotni, bezdzietni starcy i starowinki umierają sobie samotnie po mieszkaniach.
Kto dał się wkręcić w opowieść o emeryturach i zrezygnował z własnych dzieci, tego cudze dzieci nie będą utrzymywać…
A w Chinach to emerytury nie są jakoś tak od tej dekady? Poza tym pamiętaj, że w Polsce w latach '90 to emeryci utrzymywali młodych, tzn takie jest doświadczenie wielu osób. Przy odpowiednio szybko kurczącym się poletku gospodarczym, to po prostu dla starych i tak czy siak braknie zasobów.
Poza tym, to nie nasz problem, bo jak głosi dowcip o B16 i JP2 “Niemiec pracuje do emerytury, Polak do śmierci”![]()
W Chinach to jest skomplikowane. Bo co prowincja to trochę inaczej. Poza tym tam ludzi zmuszono pałą do posiadania mniej dzieci, a konkretnie jednego. Nie było takiego wkręcania w emerytury jak na zachodzie.
Ale efekt jest podobny, za mało młodych, by utrzymywać starych.
Tak, masz rację. Boomersów było dużo i faktycznie sporo utrzymywało bezrobotne dzieci.
Młodzi, których jest za mało, po prostu nie będą/są w stanie fizycznie zapewnić utrzymania tym, którzy sobie dzieci nie zrobili. Więc będzie tak, że będą głosami emerytów wygrywały partie obiecujące tym emerytom gruszki na wierzbie, ale realizacja będzie kulała i to bardzo.
Czyli Twoimi słowami:
a jak maja utrzymywac rodzicow te wlasne dzieci, rozsiane po innych kontynentach czasami i zarabiajace nie az tak super?
Myślę, że wiele zależy od tego, jakimi byli rodzicami oraz ile sobie tych dzieci narobili. Bo jak się miało dobre relacje z rodzicami, to i jest motywacja, żeby “coś” w ich kwestii robić/zrobić.
A jak się jest jedynakiem, to to wygląda trochę inaczej niż, gdy się ma 2-3 rodzeństwa.
W Polsce nie ma na chwilę obecną prawnego obowiązku opieki nad rodzicami w rozumieniu przymusowego sprawowania opieki fizycznej, za to istnieje obowiązek alimentacyjny.
W takich Chinach istnieje prawny obowiązek dorosłych dzieci do opieki fizycznej nad swoimi rodzicami, zwłaszcza w podeszłym wieku.
Spodziewam się, że kiedyś wygrają partie, które na gruncie Europejskim podobny przymus wprowadzą i wtedy nikt nie będzie się pytał, jak niby ma tych rodziców utrzymywać, tylko będzie miał wybór: albo to robić, albo ponosić konsekwencje prawne nierobienia.
Tak? Dzietni też. Plagę wręcz stanowią “podrzucani” do szpitali starcy (niejednokrotnie żywe już trupy), przez własne dzieci, np. w okresie świątecznym.
Czym sobie taki rodzic za życia zasłużył u własnego dziecka na takie traktowanie, tak się czasami zastanawiam…
Osobiście (jak nie zarabiają) lub przez wyręczyciela (jak zarabiają).
Mówimy o dzieciach. Nie “dzieciach”.
Dzieci dylematów nie mają. Mają temat do rozwiązania a bywają srogimi sędziami.
dziecko będzie sporządzać raporty ile owsianki wlało staruszce do miski i wysyłało raporty tak jak dziś wysyła JPK do waty.
staruszka będzie ważyć miskę przed konsumpcją i po konsumpcji oraz będzie sporządzać raporty i też wysyłać je do ZUSu,
pomoc społeczna będzie sporządzać raporty ile brudnych misek znalazła w zlewozmywaku
a ZUS będzie te raporty zbierał w chmurze i przesiewał korzystając z big data.
chat gpt w wersji 17 będzie zaś automatycznie z kont dzieci pobierał mandaty za niedoważone miski, minus działka dla ZUSu i MOPSu, minus opłata manipulacyjna, minus VAT.
I wtedy na pewno już będzie w pytę.
Rodzic kosiarka. Wykaszal wszelakie problemy w zyciu swoich dzieci. Nauczyli je, ze problemy sie rozwiazuje. Wiec one problem rozwiazuja. Bez paradygmatu etycznego-.
wprowadzą to gdy państwo się będzie dużo bardziej sypać niż dziś.
I jedyny realny kij jaki będzie to możliwość wejścia z hipoteką dla rządu na nieruchmość (co de facto już jest w polskim obowiązku alimentacyjnym, jest też do pewnego stopnia w krajach anglosaskich).
Do więzienia za to nie wsadzą, bo przecież nawet dziś biedni/samotni emeryci z USA czy Japonii popełniają przestępstwa by trafić do więzienia. W USA dla leczenia, w Japonii by nie być samotnymi. Więzniowe to same koszty generują:)
Myślę, że albo złym traktowaniem dziecka (w Polsce i na swiecie do niedawna coś powszechnego), albo kompletną absencją procesu wychowawczego (nauczył go że tylko $ się liczą, no to ma za swoje)
Zauważasz wewnętrzną sprzeczność niegodziwej koncepcji tego akapitu?
Wychodzisz pytaniem (które jest ewolucyjnie niegodziwe) “co ze mną na starość?” zamiast wzorem herosów starożytności i królów postawić kwestię “co zostawię potomnym?”.
W momencie kiedy masz potomnych, i zostawiłeś im dość to problem starzejącej się populacji jest “czyjś inny”. Ty sobie zapewniłeś przynajmniej Brutusa, który Cię obali i będziesz z niego dumny.
Cudzych starców bardziej. Swoich to jeśli nie wykazali się spuścizną.
Bo teraźniejszość może i jest ujowa, ale stabilna.
Bo myli młodzi i mieli fantazję ![]()
Trzeba mieć te lepsze dzieci.
Przy tej liczbie bezdzietnych…
Jeszcze trzeba te dzieci znaleźć.
Skoro został ukarany musi być winny.
W oczach których wszyscy są winni, różni się jedynie wymiar kary.
Owies jest dobry dla konia.
Jak bez? Etyka sytuacyjna. Rozwiązania doraźne.