Prośba o radę przy zmianie pracy

A darmowe staże w jakiś firmach? to się jeszcze robi? w ogole dopuszczą laika do swojej firmy i sprzetu? mógłbym w sumie wygospodarować 1-2 dni w tygodniu

1 Like

Kumotrowi się forum nie pozajączkowało?!

Robienie tego komuś to gorzej niż zbrodnia - to socjalizm!

Jak go znają i liczą na obsługę sprzętu to z radością.

Zrób własny sprzęt. To najlepsza nauka.
To że maszyna jest z klocków lego to nie znaczy że sterowania nie może mieć przemysłowego.

2 Likes

Jak ma zapłacić za kurs i wiedzę wynieść z sali wykładowej albo porobić kilka tygodni za frajer i mieć realne doświadczenie, to chyba lepiej to drugie?

NIE. To inne zabawki. Można sobie hobbystycznie rzeźbić (można nawet niehobbystycznie i nieźle z tego żyć), ale tego zawodu, o którym mówimy się tak nie nauczy.

3 Likes

Po co ten cały internet robiliśmy? Bo mi już alzheimer doskwiera… po kryptokotki?

Fabryka to nie są zabawki?
Przecież rozpatrujecie tutaj sterowanie i jego integrację.
Nie trzeba na końcu podpinać poważnego sprzętu jak nie trzeba. Oczywiście piec sprawia więcej problemów niż zastępcze podłączenie żarówki, ale na początek wystarczy.

Znasz inne sposoby nauki niż zabawa?

1 Like

@SCADA sugeruje jakieś szkolenie. Według mnie niepotrzebne, ale jak ktoś bardzo chce, to już lepiej łapać doświadczenie na podłodze za tę samą cenę.

Do tego tak naprawdę wystarczy gotowy symulator (np. PLCSIM + FactoryIO). Nie trzeba od razu sobie tych zabawek robić, bo to wymyślanie koła na nowo.

2 Likes

Ja sugeruje jakakolwiek praktyke. Jak ktos chce teorie to moze nawet na studia isc (juz nawet w technikum mialem wiecej praktyki niz tam). Najlepiej by bylo kupic jakiegos taniego PLC z ebaya i powoli sobie dokupowac pierdoly, ale cos mi sie zdaje, ze zainteresowany chcialby zeby mu podsuneli (zapewne nasze mlode pokolenie). Ssanie na rynku w Anglii jest duze, wiec narazie prog wejscia jest niski, ale to sie kiedys moze zmienic.

4 Likes

Robienie zabawek traktuję jako krok pośredni.

Armia Czerwona uczyła pływać swoich żołnierzy wywożąc ich łodzią na środek jeziora i wyrzucając za burtę. Kto dopłynął do brzegu ten - zweryfikowane doświadczalnie - nauczył się pływać.

1 Like

Trochę offtopic ale łączy się z pracą a raczej jej brakiem. Taki sen miałem, że kolega wziął dość duży kredyt z banku na fikcyjna firmę bo okazało się, że dyrektor banku chciał tez zarobić coś z tej puli. Po czym kolega kilka rat spłacił… następnie będąc u znajomego lekarza za odpowiednią kwota dowiedział się że ma raka. Pech chciał, że na leczenie i zabiegi pojechać chciał do kraju x. No i pojechał tam i okazało się, że zmarł. naczy tak pisali w dokumentacji medycznej i akcie zgonu. Po czym kolega kupił nowy dowód i z kasą żył sobie gdzieś na świecie. Jak myślicie realny sen ?^^

6 Likes

Jeśli nie przekroczysz granicy gdzie sprawdzany jest paszport biometryczny.

4 Likes

Były niejakie wątpliwości czy takiego scenariusza nie zrealizowało kilku polskich biznesmenów wcześniej.

Taki jeden który robił interesy z polskim Ministerstwem Pandemii zmarł niedawno w Albanii i ponieważ postanowił się skremować nie ma jak wyjaśnić co się z nim stało bo do kraju wrócił popiół w urnie oraz komplet kwitów. Drugi pojechał na wszczepienie stendów do Wiednia i też już nie wrócił.

Inny numer wyciął Jan Marszałek, były CFO firmy Wirecard, posiadacz dziesięciu paszportów w tym jednego dyplomatycznego. Wynajął odrzutowiec, zapłacił 80k € gotówką, kazał załodze wylądować w Mińsku i tyle go śledczy widzieli.

Więc niekoniecznie żeby zniknąć trzeba uzyskać akt zgonu. Wystarczy się rozpłynąć w jesiennej mgle płacąc uczynnym usługodawcom za jej rozpylenie.

6 Likes

kilka lat temu widzialem ogloszenie syndyka sprzedajacego fajna dzialke. Atrakcyjna cena, niezle polozenie, byl podany numer ksiegi wieczystej.

W ksiedze sprawdzilem aktualny stan i historie zmian.
Wynikalo z niej ze w roku yyyy spolka o nazwie “konsorcjum inwestycyjne xxxx” wziela w banku N rowno 20 mln kredytu, nastepnie oglosila plajte, no i kredytu nie splacila. Zabezpieczeniem byla dzialka.
Syndyk masy upadlosci sprzedal dzialke spolce o nazwie “konsorcjum inwestycyjne xxxx nowa”.
Spolka “…nowa” wystapila do tego samego banku po kolejny kredyt, ktory uzyskala i nastepnie splajtowala.
Syndyk ponownie wystawil grunt na sprzedaz i wtedy na to trafilem.

Nie skorzystalem bo mialem sen, ze stanie sie mi cos zlego jesli zechce kupic ten grunt.

Dobrze, ze w bankach sa tak uczynni bankowcy.

Akt zgonu osoby niepotrzebny, lepszy jest akt zgonu spółki.

6 Likes

Nie Stentow ale na TUR-P.
Transurethrale Prostataresektion.

2 Likes

Bardzo realny. O ile kredyt wystarczająco duży. Jeśli kolega przekroczył w życiu kilka granic, to bez problemu wymyśli sobie jak to zrobić. Tylko może to być bilet w jedną stronę.

Istnieje jakaś międzynarodowa baza danych biometrycznych?

2 Likes

Tak. W czasie skanowania paszportu dane są dodawane. Nie chodzi o to, żeby trzymać dane ludzików (to państwa robią we własnym zakresie w miarę uznania i możliwości) tylko o wystąpienie duplikatu rezultatu biometrycznego.
Jest to utrapienie dla trzyliterówek, ponieważ terenowemu wydaje się dane do pracy, idzie sobie na nie wyrobić dowód (zupełnie legalny normalną drogą) i jak potrzebuje gdzieś jeździć to paszport. Na przykład na konferencje bezpieczeństwa i inne takie wieczorki zapoznawcze.
Jak się biometria umocowała to zdarza się że ich zatrzymują na kontrolach z powodu duplikatu tych danych. Baza wywala, że paszport o takich danych istnieje w tym interwale ważności i ma inną sumę kontrolną.
Jedna opcja jest taka, że granicę przekraczamy zawsze na jednym paszporcie. Druga taka, że paszport wydajemy w warunkach gdzie dane biometryczne nie zostają pobrane jak od każdego co nastręcza takich ryzyk, że jest backdor w systemie i tylko czekać, aż zamieszani się odwrócą wpuszczając do niego problemy.

Trzeba @impeer zapytać bo on dużo jeździ na jakich bramkach każą palca kłaść na skaner. Ale coś mi się widzi, że tam gdzie raczej każą to łun i tak wjazdu nie ma już od dawna.

Nie chodzi więc o to, że nie można sobie wtedy jeździć. Tylko to, skąd wziąć paszport na niezduplikowaną biometrykę. Bo żeby na bramkach palca skanowali to się jeszcze nie natknąłem. No ale sam dokument zacznie piszczeć, że ma brata.

4 Likes

Bardzo ciekawe.

Tam gdzie bywałem (głównie Ameryki, Europa, trochę bliższej Azji) zazwyczaj palca się nie przykłada. No i ta technologia jeśli już, to tylko na lotniskach. Myślę, że z odpowiednim budżetem można znaleźć obejścia.

2 Likes

Czego nie zrozumiałeś?
Palca przykładasz w urzędzie paszportowym.
Na bramce tylko wkładają paszport do skanera i sprawdzają czy w bazie jest oznaczony jako dubel biometryczny. Dubel nie powstaje od razu, tylko przy skanowaniu trafia do bazy i jest porównywalny w wolnym czasie. Jak dolecisz na miejsce to już jest porównany.

Opcja to paszport na cudzego palca, najlepiej takiego co nie jeździ i nie ma paszportu. Może być zakopany. Tylko jak to przepchnąć w urzędzie?

Skanowaniem palca zajmuje się właśnie bezpieka. Oni może i sobie potrafią zrobić obejścia, ale dojście byłoby ciężkie, za duża awantura przy wsypie. Noty dyplomatyczne, zerwanie porozumień, kupa wydanych na tej podstawie dokumentów - armagedon.

2 Likes

Czyli tak naprawdę wystarczy, że odpowiednia osoba przeoczy, że zdjęcie nie zgadza się z twarzą. Nie próbowałem, więc nie będę się mądrzył, ale są na świecie państwa, gdzie korupcja jest dużo łatwiej dostępna, niż w Europie.

1 Like

Ma to znikome znaczenie gdyż paczki nie giną na tyle by stanowiło to problem.
Cywilizacja.

bo mieszkasz/mieszkałeś na wsi.
Nowe miejsce, nowe zasady ?

1 Like