Link do artykułu: https://zarobmy.se/sen-o-programujacej-ai/
W tekście o długości sygnału zwróciłem uwagę na pewną absurdalnie niską wartość (kilku samochodów sportowych) przelewarowaną na około 15% światowej gospodarki. Ta wartość jest oczywiście pewnym abstraktem “ile jest warte to wszystko, jakby tego nie używać”. I jak widać: jest to nic nie warte. Dodatkowo wskazałem oparty o to drugi taki trójkąt, który jest sektorem finansowym i właściwie niczym innym się nie zajmuje, jak obsługą przemysłu (handlem wewnątrz przemysłu, zasysaniem towaru od ryli i rolników, i dystrybucją na zewnątrz jako działalnością marginalną) wiążąc do niego wszystkie inne działania jako zależne. Co do tego, że w sektorze finansowym nie ma nic ponad powietrze, z którego “wytrzepujemy złoto”, to już zapewne wątpliwości nikt nie ma. Nawet jeśli zliczymy wszystkie rezerwy metali szlachetnych, to są one jakieś takie śmieszne w konfrontacji z wolumenem obrotów, a metale fizyczne wydają się niektórym niedowartościowane, ale nie podrożeją póki wstajecie do pracy. Powstaje pytanie: gdzie jest reszta tej pozapisywanej w postaci produktu globalnego & zobowiązań kasy. To nie jest takie trudne, żeby rozszyfrować dlaczego mamy pozapisywanej płynności na różnych szansach zwrotu (ryzyku niewykonania) na sumę wartości okresu 10-20 lat produktu globalnego. Na tyle mniej więcej jesteśmy poumawiani, że bez zbędnego szurania będziemy swoje robić. Zaufanie zaś nazywamy płynnością i aby system rozrachunku funkcjonował na każde piętro hierarchii musi być z góry wstrzyknięta płynność (materiał, narzędzia i maszyny do produkcji wiertni muszą materialne istnieć – no przykro mi, ale nie da się tego z robić z …, … i kamieni kupy). To zaś ile jest płynności i w…
Pusto to zaczne (a brak polskich znaków to debilne ustawienia jezykowe, które koliduja w windows…)…
Tak przez przypadek trafiłem na artykuł i producent jakoś nie wierzy w roboty.
"DeBello also points out that, “We have a 95 percent skilled labor versus five percent automation mix. We have had mixed success with automation. Most of the time, humans can do the job faster and cheaper than the robots can. It may sound counterintuitive, but that has been the case for us. As technology advances, we will may feel differently, but for now, we put our faith in the hands of the American workforce.”
Obywatele będą mieli prawo do składania skarg dotyczących systemów sztucznej inteligencji do wyznaczonych organów krajowych.
“Książka skarg i zażaleń” to taki zeszyt który wisiał obowiązkowo w każdym sklepie PeeReLu. Teraz trzeba będzie pisać osobiście do towarzysza ministra.
Tak. Bo to jest typowa literaturowa “geo/technopolityczna” praca pod tezę. Jak u Karaganowa, Dugina, Konecznego, Mearsheimera, Fukujamy, McKindera, Songbinga czy innego Helga. “Królestwo Pruskie najdostkonalszą formą rozwoju ludzkości” proszę to mamy [101 przykładów](https://www.disney.co.uk/).
Jest to w wielkim skrócie sklejenie na ślinę następujących tez:
a) jeśli AI będzie dalej się rozwijać w tempie wykładniczym to “pozamiata” (co na swój sposób jest prawdą; inna rzecz że na skończonej planecie wykładnicze wzrosty trwaja niezbyt długo, ale pamiętajmy, że procesy wykładnicze są szalenie niezgodne z intuicją, jak ta opowieść o szachach i pszenicy)
b) AI będzie wymagać nie tylko chipów ale i prądu (taki hint inwestycyjny), a także danych, regulacji etc.
c) Ameryka powinna inwestować w AI/chipy/prąd by wygrać konkurencje ze światem
d) Wygranie Ameryki to je dobře i dlatego trzeba robić narodowy progam kontroli AI i bać się obcych szpiegów.
Realna logika jest raczej “my robimy AI więc chcemy 10% PKB na AI i wydatków na wielkie elektrownie i serwerownie bo inaczej Chiny nas zjedzą”, co może być istotnym elementem lobbyngowym wpływającym na to z której strony chleb będzie masłem smarowany.
Ciekawe spostrzeżenie, z reszta pasujące do mojego rozróżnienia między autorytaryzmem a totalitaryzmem
To chyba dobrze? Z resztą Dukaj na pytanie “czyli uważa pan, że skończy się tak iż AI będzie decydować o naszym życiu?” odpowiedział "a skad pan wie, że już tak nie jest?"
Złośliwe bym powiedział, że to zdanie jest sprzeczne same ze sobą. Jakość społeczeństwa mierzymy szybkością postępu techniki, więc skoro ta to the Moon to znaczy, że jest dobrze i będzie coraz dobrzej (i taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie)
Z tą opinią tak bardzo się nie zgadzam, że potrzebuje mieć pokazane palcem konkretne fragmenty, żeby nie wzruszyć ramionami i powiedzieć *rozmawiałem o tym z kx mądrzejszymi ludzmi i się zgadzają, więc widocznie sam jesteś gupi i jesteś u pani:) *
Aczkolwiek przyjmuję agrument, że sam będąc wychowany w patologii matematycznej nie widzę nic złego a agumentcie, że nie jesteśmy w stanie stworzyć obiektywnego kryterium inteligencji, bo możemy stablaryzować wszyskie możliwe dialogi międzyludzkie trwające max 100 lat więc nikt nie żyje tak długo by wykryć, że oszukujemy. I kupuję obelgę, że to nonsens typu:
Trzech ludzi leciało balonem, ale stracili orientację i postanowili dowiedzieć się, gdzie się znajdują. Obniżyli lot i widząc na dole człowieka, zapytali: - Czy może nam pan powiedzieć, gdzie jesteśmy? - W balonie - odpowiedział człowiek na ziemi. - Pan zapewne jest matematykiem. - A po czym to wnioskujecie? - Podał pan odpowiedź prawdziwą, precyzyjną i zupełnie bezużyteczną. - A panowie zapewne są inżynierami. - A skąd taki wniosek? - Po pierwsze: nie macie pojęcia, gdzie jesteście i jak się tam znaleźliście, po drugie: prosicie o pomoc matematyka, a po uzyskaniu odpowiedzi dalej nic nie wiecie i winicie za to matematyka.
I tak, artykuł nie mówi nic o jakichkolwiek implikacjach praktycznych, może poza kwestia potencjalnej nierealności sensownego komputera kwantowego (jako rozwinięcie tezy, że prawdziwa świadomość jest niealgorytmiczna)
Tam są merytoryczne brednie.
Erystyka mnie nęci jeśli nie wali mnie w czachę wewnętrznie sprzeczną tezą. Jak ktoś wrzuca closed loop i nie czai o co chodzi z całką po drodze oraz, że ten przypadek ma taką własność że nie da się tam wejść, wyjść ani istnienai stwierdzić to leży. I nawet nie kwiczy.
Podmień ejaja na: kaskadę neutronów w atmosferze/mechanizację/automatyzację/rozmnażanie…
Zawsze pojawia się problem zasilania.
Użyteczności nie będzie wymagać?
Za ile ton węgla mi to coś wymyśli? A Matematyk ile wungla chce na wymyślanie?
W wyścigu do dna.
Tekst powstał na zlecenie producenta czipów, sponsorem jest właściciel kopalni rzadkich.
Jak zrobimy narodowy program kontroli wszystkich to będziemy wolni. A jak zrobi to dyktatura to będziemy szybcy.
No teraz rozumiem. Świętopietrze na nową bańkę. Giełda się sypie od wzrostów - trzeba więc coś zrobić^^
To oczywista oczywistość.
Autorytaryzm jest wtedy jak Ci mówię, że masz zrobić jak Ci mówię, bo się lepiej znam na tym czego potrzebujesz.
A to talitaryzm, jak Ci powiem że masz zrobić jak Ci mówię albo zostaniesz zglanowany.
Na przykład koncepcja żeby iść się glanować z państwizmem będącym wrogiem równie wrogiego państwizmu bo inaczej zglanuje mnie państwizm, który twierdzi że mam go kochać się tu zalicza.
To że można było w '44 zacząć robić elektrownie torowe to nie znaczy, że lobby plutonowe do tego dopuści.
Na razie jest to stosowane jak robienie mechanicznego konia na okoliczność zbudowania silnika spalinowego.
Jakbyś chciał zastosowanie społeczne na startup dysrupcyjny o wysokim, dobroczynnym wpływie społecznym to sprawdziłem że się da. Będziesz miał pikiety HRowców pod oknem, z widłami i pochodniami.
Wysokością piramidą dowodzisz wspaniałości niewolnictwa.
Ja Pana właściciela niewolników rozumiem^^
Pan ma absolutną rację.
// o - rozwinęła się wypowiedź…
Gasnących Słońc szukamy na Niebie, a nie szumu na elektromagnetycznych jako dowodu, że ktoś coś zmajstrował.
W branży raczej krąży koncepcja, że dopasowanie na siłę teorii pola pod wyniki eksperymentów wcale nie wskazało prawidłowych funkcji. I że wiemy jak działa w wąskim limesie, w rezultacie nie tak.
Dla mnie różnica jest taka, że autorytarym mówi CO masz zrobić [a jak nie to do obozu] a totalitaryzm dodatkowo CO i JAK.
[quote=“3r3, post:10, topic:131”]
Giełda się sypie od wzrostów - trzeba więc coś zrobić^^ […]
To oczywista oczywistość. [/quote]
Long live Haliburton, Long live Nvidia:)
Wszyscy wymienieni przeze mnie magicy narracji cywlizacyjnych stosowali własnie taki mechanizm budowania argumentacji. Sprzedaje się drama i clickbait i złocenie własnych mecenasów:) Hegel to nawet stworzył na ten temat metateorie jak teza łączy się z antytezą i robi synteze. Stąd popularnością przeżył swego mecenasa (Prusy).
robilibyśmy więcej konserw, gdybyśmy mieli blachę, ale nie mamy mięsa. Nie mamy lepszych modeli, więc używamy tych dających najmniej niepoprawne wyniki. Tu jest dobra praca o tym: Chaos as an intermittently forced linear system - PMC (nih.gov) (w skrócie, do każdego zbioru danych możemy dofitować prostą… jeśli jest dostatecznie gruba)
Long live Nokia! Long live Boeing! Long live East India Company!
^^
Jak się dam nabrać to jest to erystyka, a jak nie to zwyczajne pierdolenie kocopołów.
Filtr wykrył kocopoły.
Syntezę mówisz… Hegel z chemii nobela dostał czy jak?^^
Wyniki przechodzą jeszcze przez filtr hominidów. Jak hominidy zgodzą się ejajem, że nazisty były murzynami to pozostanie oddać tytuł do sapiensowania i zgnuśnieć w rezerwacie jak poprzednicy.
oraz wyznacznik macierzy jest sensowny^^
Ile razy mi się wszystko posypało na wyznaczniku macierzy… niby można obsługę wyjątków, ale liczyłem przypadki gdzie wyjątkowo wyznacznik był sensowny^^
Aż wymyśliłem obejście, które działa zawsze i wystarczająco dobrze dla wystarczająco grubej kreski^^
Bo jak wiadomo linia ma nie tylko długość, ale i szerokość^^
A co sobie będziemy żałować - kierunek niech też ma^^
Poszerzona definicja prostej o poszerzenie^^
Podpowiem że źródłej tej patologizacji funkcji jest kwantyfikacja i czepianie się, że limes jest w epsilonie, a nie w zerze. A to bardzo poważna różnica w domknięciu.
Lorentz się w grobie przewraca!
Komputery popsuły ludziom we łbach, zaraz zaczną wyznaczać promień punktu.
Wątek trochę “odleciał” od głównego tematu więc trochę spróbuję go przekierować z powrotem :). Szanowny gospodarz zaczyna od pytania o obietnice uregulowania zobowiązań przechodząc do AI używając tego jako argumenty obalającego. W moim postrzeganiu pojawia się tutaj poważny zgrzyt. Problem w tym że obietnice nie mają ją nigdy być spełnione a tylko mają być podejmowane ciągle wysiłki aby być spełnione a AI jest tylko narzędzie wprowadzanym przez tych którzy dopingują do tych wysiłków.
Nikt ogarnięty nie wierzy że istnieję jakaś AI w sensie inteligencji. To jest zwykły system informatyczny którego najważniejszą cechą jest to że jest zarządzany prze KOGOŚ to zarządzania stadem lemingów a wszystkie przepisy regulujące ten temat mają służyć jako wentyl bezpieczeństwa dla najbardziej ‘awanturujących’ się aby przypadkiem nikt nie przeszkodził implementacji systemu w którym nikt realny nie odpowiada za decyzje.
Oczywiście wiem jak mnożyć macierz macierzą na wątkach gpu^^
Jeśli komuś wynik układa się w logikę tworzącą fizozoficzne frazy mające sens to deficyt jest po stronie obserwatora^^
Wyższy poziom korpo i rozmywania odpowiedzialności.
Może i istnieją, ale czy tak skutecznie przesuwają odpowiedzialność za decyzje do /dev/null jak AI?
“Panie to nie my, to algorytm kazał zrównać ceny energii dla gospodarstw domowych z przemysłem ciężkim, a ceny za odpady komunalne wyrównać do cen odpadów przemysłowych” ???
Każda rewolucja pożera własne dzieci. Zostanie tylko AI i karaluchy^^
Poza tym AI sterując nastrojami w kierunku “wywieszania” zarządców usuwa sobie biologiczny kill-switch.
Bo kto z tego motłochu będzie wiedział jak to zrobić?^^