quote=“Ryszard, post:5669, topic:813, full:true”]
- to się ich weźmie w kamasze - są na to przepisy o przymusowej mobilizacji
- a jak będą dalej podskakiwać to się wprowadzi rozgraniczenie: albo praca w sektorze publicznym albo w prywatnym - nie wystarczy w sektorze prywatnym miejsca dla wszystkich konowałów. Sprawa osiągnęłą masę krytyczną i przewiduję szybkie zmiany w przepisach i koniec eldorado finansowanego z NFZ, koniec haraczu obliczanego od każdej procedury.
[/quote]
A Covid19 to pan pamięta?
jakie kamasze:)
sprawa jest prosta: liczba roboczogodzin które szpitale NFZtowe mają obsadzić jest istotnie wyższa niż liczba lekarzy*godzin w roku.
To można skorygować realnie tylko:
a) więcej lekarzy i więcej specjalizacji (tu akurat już od 2015 widać zmianę i ciągle rośnie)
b) zamykanie i łączenie szpitali (to jest trudne, bo pod szpital w powiatowym wygwizodwie jest podwieszony lokalny polityk i elekorat nie chce zamykania szpiali, nawet jak one są umieralniami)
Dodatkowo, moża trochę ograniczyć bidding war poprzez śledzenie wielokrotnego zatrudnienia.
Poza tym base salary to chyba jest 7k netto miesięcznie dla lekarza. Kontrakty, dyżury, roboczogodzin pompują to do 200k/m-ce dla tych co naprawdę kochają pieniądze.
Jak 3RP pójdzie drogą kija to lekarze wyjadą/rzucą grabkami etc. Patrząc na pensje w DE to powiedzmy lekarz “musi” wyciągnąć w PL te 20kzł/m-ce żeby zostać w kraju. I to (na razie) budżet wytrzyma.
Plus się trochę pomanipuluje walutą, brutto, netto, podatkami. Przelewanie z pustego w próżne, ale by w Excelu lepiej wyglądało.
po co zrzekać? wyjechać, nostryfikować na Zachodzie problem rozwiązany:) (ostateczne rozwiazanie problemu emerytów;))
Mówimy to o kraju który nie jest w stanie wprowadzić poboru powszechnego od 10 lat kiedy jest krajem przyfrontowym. Miejmy jakieś zrozumienie dla poziomu (dez)organizacji w Polsce.
zobaczymy to tak samo jak progresywny kataster, powszechny pobór, podatek od bigtechu i karę smierci za korupcję polityków. Do Polska. Kraj w którym wzmożenie trwa maksymalnie 63 dni, a potem następuje odprężenie. Takich cudów nawet za Jaruzela nie było, a on się bardzo starał.
PS imho będzie rząd dalej zwiększał podaż lekarzy, ograniczał dostępność usług, robił jakiś cap na outlierów co psują prasę i próbował renormalizować Polskę fiskalnie (mniej B2B). Będzie to bardzo powolny proces. Gdyby nie kolaps populacyjny to byśmy zobaczyli efekty około 2030. A tak to pewnie nigdy, bo te dwie tendencje będą się równoważyć.