Partia Tory reprezentowała w rządzie ortodoksów. To ci goście którzy nie uznają istnienia państwa. Co nie przeszkadzało im tym nieistniejącym państwem współrządzić.
Trochę to dla gojów zagmatwane jest, przyznaję.
Partia Tory reprezentowała w rządzie ortodoksów. To ci goście którzy nie uznają istnienia państwa. Co nie przeszkadzało im tym nieistniejącym państwem współrządzić.
Trochę to dla gojów zagmatwane jest, przyznaję.
To był spis do wycieczki turystycznej w jedną stronę bez prawa do korespondencji.
Z którego wydziału?
Za pejsy.
Czyli więźniowie polityczni.
To ja mam tak samo. W Kapitana nie wierzę, ale mogę go oskubać^^
Jak się ma próg wyborczy 3,25% to każdy rząd się chwieje z definicji.
(To i tak jest wynik intrygi Bibiego - przed 2014 było 2%).
Większość dalej jest, o jednego posła, ale jest.
Zieeew. Wojna, przepychanki frakcyjne, haredim podnoszą giewałt - geszeft as usual.
Marks i Hegel to piaskownica, myślenie dialektyczne to wymyślili oni^^
“Jeden rabin powie tak, a inny rabin powie nie.”.
Istnieją haredim ściśle anty-syjonistyczni. Nie i wuj, świeckie państwo Izrael nie ma prawa istnieć.
Istnieją haredim antysyjonistyczni na poziomie religijnym, ale akceptujący istnienie Izraela jako zło konieczne/mądrość etapu. Skoro już musi istnieć, to naszym zadaniem jest zapewnić sobie i swojej społeczności warunki życia jakie nas interesują (zasiłki i brak obowiązku służby).
Polacy też niby byli antypruscy i antycarscy, ale zarówno w Reichstagu jak i w Dumie były polskie koła poselskie.
A z Galicyi to mieliśmy nawet C. i K. ministra skarbu.
edit: powstaje jeszcze pytanie - skoro haredim są z definicji antysyjonistyczni to dlaczego tu się osiedlają i żyją? Po pierwsze dlatego że to również dla nich jest Ziemia Święta i tu wypada żyć, a po drugie mają tu już zbudowaną całą infrastrukturę - jesziwy, synagogi, koszerne sklepy, instytucje społeczne…
A mieć osła i nie mieć to dwa posły różnicy. Czyli ten który jest musi być dobrze obładowany złotem.
Pięciu powie że to rozważy, siedmiu że się skonsultuje z mądrzejszymi, a pozostali powiedzą, że to jest bardzo ciekawe pytanie i warto się nad tym samodzielnie zastanowić.
Księga Samuela 12:12 “Tymczasem Pan, wasz Bóg, jest królem waszym.”
choć tam też różne inne rzeczy są popisane, zależy, który Rabin czyta ![]()
No i Grzesiu Gaśnica powołuje Pana Jezusa na króla polwszy - my wszistko rozumieć.
“Jeśli będziecie się bali Pana, służyli Mu i słuchali Jego głosu, nie sprzeciwiali się nakazom Pana, jeśli będziecie tak wy, jak i wasz król, który nad wami panuje, szli za Panem, Bogiem waszym [wtedy Pan będzie z wami].”
Tamże 14;
U siebie urwał my som, tutejsze!
Do tego Pan Bóg kazał tu mieszkać, a nie w Kakkaka-nadzie.
A to co cytujesz to jest dopiero Peszat. Są jeszcze Remez, Derasz i Sod - to tu jest pole do twórczych interpretacji^^
Jeśli komuś kojarzy się z rodzajami wykładni prawa, to najzupełniej słusznie.
Nie ma takiej możliwości żeby dziesięć przykazań pochodziło od lewnika, one są za proste.
No ale z czegoś żyć trzeba. To się wprowadziło rozporządzenia wykonawcze w formie halachy. Jest się o co sprzeczać, kręci się interes.
Rabin to jest to samo co ksiądz czy inny imam. Podlega tym samym rynkowym regułom.
No właśnie też nie, ewidentnie prawnik!
(Jaka jest różnica między Panem Bogiem a kardiochirurgiem? Panu Bogu nie wydaje się że jest kardiochirurgiem).
Weźmy piąte - nie zabijaj? Nie morduj? A co to znaczy mordować? A musi być zamiar? A jaki zamiar, ewentualny? A jak Pan każe? A co to znaczyło po hebrajsku w kontekście kulturowym trzy tysiąclecia wstecz? Etc.
Bo mamy też przykładowo:
"
A z tych miast, które dane będą tobie, nikogo zgoła żywo nie zostawisz,
ale pobijesz w paszczęce miecza, to jest Hetejczyka i Amorejczyka, i Chananejczyka, Ferezejczyka i Hewejczyka, i Jebuzejczyka, jakoć PAN Bóg twój przykazał.".
Pwt. 20, 16-17, tłumaczenie jedyne słuszne.
Ciekawe rzeczy dzieją się na północy.
Kilka dni temu w południowej Syrii Beduini okradli i uprowadzili druzyjskiego sprzedawcę warzyw. Spowodowało to odwet klanów druzyjskich na Beduinach, wywiązały się walki, zainterweniował asz-Szara vel Dżulani i wprowadził tam wojsko.
(Beduini to tacy Travellersi/Jenisze - etnicznie nieodróżnialni od reszty Arabów, ale etnospołecznie każdy wie że włóczęgi i zbóje. Religijnie to sunnici, tak jak obecna armia syryjska.)
Jak dotąd - dzień jak codzień w Lewancie, ale robi się ciekawie, ponieważ Izrael poczuł nagły przypływ solidarności z bratnim narodem druzyjskim (w Izraelu jest ich 170 tysięcy, pomimo tego że etnicznie Arabowie i “muzułmanie”, to są bardzo lojalnymi obywatelami, służą w IDFie) i zaczął Syryjczyków bombić.
Komunikat jest jasny - południe Syrii ma być strefą zdemilitaryzowaną pod faktyczną kontrolą naszych druzyjskich prox-yjaciół.
Sny o ułożeniu sobie współpracy z umiarkowanym Dżulanim zdają się ulatywać z dymem dobywającym się z płonących T72.
A tak żeby było całkiem śmiesznie, to rodzina Dżulaniego pochodzi z Golanu.
edit: Tak się teraz zastanawiam jak można się zabezpieczyć przed powtórzeniem scenariusza z Libanu kiedy to inni umiłowani bracia - chrześcijanie maroniccy dogadali się jednak z Hezbollahem podpisując porozumienia Mar Mikhael.
Nienawistne głosy podpowiadają masakrę w jakiejś wiosce czy dwóch…
Zgadza się obecnie nie ma, ale przez wiele lat polska diaspora miała duże wpływy. Są lata lepsze a potem przychodzi dołek. I trzeba przyznać że u nas jest czarna dziura, gorzej było tylko w czasie zaborów.
Z AIPAC będzie tak samo, co więcej ta grupa od tysięcy lat ma taki problem że po pewnym czasie zaczyna tak denerwować ludzi wśród których poieszkują, że kończy się pogromami. Naiwnością jest wiara że tym razem będzie inaczej. To działa dopóki nie przyjdzie kryzys, taki w którym zaczyna brakować jedzenia. Scenariusz od tysięcy lat jest dokładnie taki sam.
Były wyjątki, w niektórych miejscach darowano dziewicom.
Przykładowo- w Niemczech, Belgii, Francji były ogromne diaspory na początku XX wieku.
Spełnieniem marzeń większości jej członków, trzeba przyznać skutecznie osiągniętym, było roztopienie się w miejscowej średniej.
Nie mamy polskich prezydentów, ministrów, magnatów przemysłowych bądź nieruchomościowych ani bankierów, ale z drugiej strony nie mamy też polskich dzielnic patoli.
Mamy setki tysięcy/miliony polskich Maxów Mustermannów.
Task failed successfully, I guess…
Takie ryzyko zawodowe jak się jest middleman minority- pogromy czynione przez tych co to jednak cińżko praco, a nie jakieś żydoskie handele i kombinowanie. Ćwiczyli to Ormianie, Grecy, nawet Chińczycy.
Ale co zdążyli chapnąć to ich, martwić się będą potem.
Druzowie trzymajo z Żydami!
Jednemu daj potrzymać stówkę, a drugi jak gdzie pojedzie to od razy balistyki leco.
O warzywniak?
Odbudować Świątynię i się dużo modlić.
Ash nazg durbatulûk,ash nazg gimbatul,
ash nazg thrakatulûk agh burzum-ishi krimpatul
Tylko pionki jak Brzeziński^^
Dla mnie jest oczywistym dlaczego trzeba się jak najszybciej po wyjeździe wynarodowić i zapomnieć. Żeby w drugim czy trzecim pokoleniu ślad po złym losowaniu postaci nie został.
Po prostu nasze patole nie są dość liczne.
Ale widowiskowe!
No tak, taki los ludów koczowniczych po których zostaje spalona ziemia. Co rusz trzeba szukać nowej do żerowania.
Tak właśnie jest, bardzo mocna sztama. Ktoś musi gwarantować odszczepieńcom od heretyków przetrwanie, Izrael się nadaje.
Tutaj więcej nie trzeba. Arabska Wiosna też się zaczęła o warzywniak.
A tak naprawdę o to że rząd kazał ludziom iść na inżynierię a potem jak ją skończyli to nie miał dla nich roboty.
Mamy to! Są grupy które już odlewają świeczniki, szkolą kapłanów…
Tylko drobny problem polega na tym, że tam już ktoś jakąś samowolę budowlaną postawił. Do rozbiórki!
Jedno nazwisko w powojennej polityce które na świecie coś znaczyło (drugie to oczywiście Wojtyła - to o tyle ciekawe, że w Watykanie polskie lobby akurat jest!).
No a ja jak zwykle w gorącej wodzie chcę żeby dobrze było już teraz, zaraz, typowy milenials.
Właśnie, i to wystarczy że się nie zbiorą w jedną dzielnicę i nie reprodukują patologicznych wzorców.
A to każe ktoś tym wszystkim gojom brać pożyczki (u żyda) żeby później przepić (też u żyda)?
Słomka to bardzo fajnie opisuje w Pamiętnikach włościanina. Człowiek wyplata kosze z wikliny żeby je sprzedać na targu. Przychodzi Żyd i mówi a co się pan będziesz męczył i fatygował na targ, pan mnie to sprzedasz ja dam żywą gotówkę tu i teraz! Po czym sam jedzie na targ i kasuje przebitkę.
Problemy emigrantów też - kropka w kropkę te same.
Kiedy Idi Amin wyrzucił tę garstkę Hindusów którzy pasożytowali na zdrowej tkance ugandyjskiego ludu to mu się gospodarka poskładała jak domek z kart.
No tak, różnice kulturowe, przecież o cenę wódki & schabowego nie będą palić komitetów.
A to znam. Mogę Cię poznać z Libańczykiem. Wyjechał bo Żydy zbombardowały mleczarnię, w której wdrażał. Bo obrabiarki tam som!
Teraz uczy w szkole (mie też uczył).
Naturalnie - wszak to samowola na stanowisku archeologicznym.
Próba zatarcia śladów!
Nie tylko narodowościowe tam są, inne upodobania ponoć też.
Na razie o Twoim kolejnym pokoleniu wiem tylko od Banco.
Podejrzenie pada, że jesteś ostatnim^^
To są wyłącznie braki w infrastrukturze. Bo w kranach jest woda, a nie …
No i co to w ogóle za kraj, żeby na tankszteli nie było litra?
Teutoni takie zjawiska też badają:
“(…)Es zeigt sich anhand dieser Daten erneut, dass vor allem türkische Staatsbürger in Vierteln mit einem hohen Ausländeranteil leben. Demnach wohnt über ein Drittel der Türken nach eigenen Angaben in einem Viertel mit mehr als 50 % Ausländeranteil. Polen und Italiener leben hingegen mit einem Anteil von rund 22 % seltener in solchen Wohngebieten. Verbindet man dieses Ergebnis mit den Erkenntnissen der zuvor angeführten Studien, so lässt sich festhalten, dass Italiener und Polen zum einen seltener in einzelnen Stadtteilen konzentriert wohnen, aber auch vergleichsweise selten in Zuwanderervierteln allgemein.(…)
Zudem ist der Anteil derer, die in einem Wohnviertel mit überwiegend Deutschen leben wollen, in jeder Gruppe deutlich höher als der Anteil derer, die lieber mit Ausländern den Stadtteil teilen. Dies kann als Indiz dafür gesehen werden, dass die Wohnsegregation von Deutschen und Ausländern eher erzwungen wird als freiwillig erfolgt. (…)
Die bisher dargestellten städteübergreifenden Studien und Auswertungen zeigen, dass es zwischen den einzelnen Migrantengruppen deutliche Unterschiede im Ausmaß der ethnischen Segregation gibt. So belegen alle angeführten Quellen, dass vor allem türkischstämmige Migranten relativ häufig in einzelnen Stadtteilen konzentriert wohnen, während sich die Wohnstandorte anderer Zuwanderer eher über die Stadtgebiete verteilen. (…)”
i na nasze
“(…)Dane te ponownie pokazują, że przede wszystkim obywatele Turcji mieszkają w dzielnicach o wysokim odsetku obcokrajowców. Według własnych deklaracji ponad jedna trzecia Turków mieszka w dzielnicy, w której ponad 50% mieszkańców to obcokrajowcy. Natomiast Polacy i Włosi rzadziej zamieszkują takie obszary – ich odsetek wynosi około 22%. Łącząc ten wynik z ustaleniami wcześniejszych badań, można stwierdzić, że Włosi i Polacy rzadziej koncentrują się w poszczególnych dzielnicach, a także stosunkowo rzadko mieszkają w typowych dzielnicach imigranckich.(…)
Ponadto odsetek osób, które chcą mieszkać w sąsiedztwie z przewagą Niemców, jest znacznie wyższy w każdej grupie niż odsetek osób, które wolą dzielić sąsiedztwo z obcokrajowcami. Może to wskazywać, że segregacja mieszkaniowa Niemców i obcokrajowców jest raczej wymuszona niż dobrowolna. (…)
Przedstawione do tej pory badania i analizy pokazują, że istnieją wyraźne różnice w zakresie segregacji etnicznej pomiędzy poszczególnymi grupami imigrantów. Wszystkie cytowane źródła pokazują, że migranci pochodzenia tureckiego są stosunkowo często skoncentrowani w poszczególnych dzielnicach, podczas gdy miejsca zamieszkania innych imigrantów są zwykle rozproszone po całym mieście. (…)”
A w życiu! Chodziło o wiekopomne postulaty z listy UNESCO!
Jak żydy to pewnie z południa. Znaczy szyita. Ciekawe kogo jeszcze i czego uczy po godzinach^^ A w tej mleczarni to na pewno li tylko mleko było…?
Pozostaje przykleić się do Oresundsbron.
Ciekawa praca. Dla nich to są badania w zakresie bezpieczeństwa, nie socjologii.
wrzuć monetę.
wrzuć monetę.
Się kręci interesik.
Jak wrzucisz monetę.
Brzmi jak rada budowy na dużym projekcie^^
A teraz to niby inaczej? Spróbuj np. we Francji zrobić badania na ojcostwo bez zgody matki. Zakaz, bo takie badania “uderzyłyby w stabilność społeczną”. To jak wielki musi być to problem, skoro stabilność społeczną można by tak podważyć?