Z Borneo.
Komunikaty gospodarza przystają do czasów w których żyjemy. Za tradera, kiedy to gospodarza wirtualnie poznałem nikomu nie śnił się areszt domowy w skali planetarnej, obowiązkowe filtry cząstek stałych na ryjach, rozrzucanie walut ze śmigłowców i zakaz prowadzenia działalności gospodarczej dla całych branż.
Podczas śmiertelnej plandemii która nas wszystkich zabiła nie wpadłem na pomysł żeby zrobić zdjęcia półek sklepowych w Szwajcarii. Półki te biurwa podzieliła na dozwolone oraz zakazane. Na półkach zakazanych znajdowały się towary których nie wolno było sprzedawać i sąsiadowały one z półkami wypełnionymi towarami dozwolonymi. Towary zakazane z tego co pamiętam to były ciuchy, garnki, buty, szklanki i cała reszta kontrabandy nie-codziennego-użytku.
Ponieważ, jeśli dobrze jeszcze pamiętam, zdaniem biurwy śmiertelny wirus osadzał się tylko na towarach zakazanych a na słoikach z dżemem jeden regał dalej już nie. Albo coś w tym stylu.
Przecież gdyby ktoś wymyślił to w 2015 roku i ośmielił powiedzieć to na głos to wywieźliby go do domu bez klamek, z miękkimi ścianami.
Czy z Bornego?
Osobiście polecam Lombok, bliżej wyspy skazańców a do tego te annotacje mają power^^
Nosacz sundajski tam występuje. Przyjmie się.
Burdele w CH były otwarte. Siłownie - nie, burdele - tak. Słowem - “rozrywka” tak, a zdrowie - nie.
- No i co?
- No i jajco ! Aż ciśnie się odpowiedź

Ogłuszająca cisza, nie ma winnych.
ale walić można było tylko od tyłu.
Na misjonarza i w innych pozycjach istniało zdaniem biurwy zbyt duże ryzyko zakażenia, nawet kiedy obydwie strony umowy dyszały w przepisowych maseczkach FFP-2.
I to nie jest joke.
Momencik!
A co niby zdrowego jest na siłowni?
Do doktura idę jak boli, po siłowni boli. Wniosek - siłownia jest niezdrowa.
Zaraz tam winnych.
Po prostu decydent został poddany lobbyngowi i jak sobie pomyślał, że miałby nie iść do burdla… rozstrzygnięcie było oczywiste.
Są pewne wygody, których raz zdobytych nie oddamy nigdy!
Zawsze można nakryć gazetą.
Na misjonarza i w innych pozycjach istniało zdaniem biurwy zbyt duże ryzyko zakażenia, nawet kiedy obydwie strony umowy dyszały w
Poszla na to jakaś ustawa?^^ wprost nie mogę się doczekać ![]()
A to ciekawe… Czy w związku z powyższym powstały i pozostały w obiegu kolekcjonerskim jakieś zabawne materiały edukacyjne? Jakieś broszurki? Jakiś edukacyjny portal z grupy “ostatnia prosta”, jakieś powiedzmy www.odtylu.ch ? Za grube miliony chf rzecz jasna, jakby to w PL miało miejsce.
A ja myślałem, że o te rude naczelne z Borneo chodzi. Od razu by było wiadome, że fałszywe i nie ufać im ![]()
Rudym nie ufamy z definicji. Ostrzeżenie wyrażone kolorem. Liryka podjęła już temat ![]()
to się tu inaczej załatwia. Jak krajowy komitet pieprzenia za pieniądze sam nie wyskoczy z “dobrowolnym” konceptem samoograniczenia to się zakaże prostytucji en bloc.
Krajowe zrzeszenie prostytutek wypichciło zobowiązanie produkcyjne:
So sollen etwa beim Geschlechtsverkehr Stellungen praktiziert werden, bei denen die Tröpfchenübertragung gering und der Abstand zwischen den Gesichtern möglichst hoch ist, schreibt der Verband Prokore am Montag. Beispiele dafür wären etwa die Hündchen- oder Reiterstellung. Zudem sollen die Zimmer nach jedem Kundenkontakt mindestens 15 Minuten lang gelüftet und die Bettwäsche nach jedem Besuch gewaschen werden. Weiter werden zwecks Rückverfolgung Kundenkontaktdaten aufgenommen und für vier Wochen aufbewahrt.
cytowane z https://www.aargauerzeitung.ch/schweiz/schutzkonzept-fur-erotikgewerbe-sex-nur-noch-in-hundchen-oder-reiterstellung-ld.1223165
https://x.com/Zlatti_71/status/1815400312124887427
Kakao i po kakale
Na razie jedną ze stron skłaniają to kapitulacji.
Ale jest jeszcze druga strona, która w zasadzie po co miałaby przestać mieszać w kale?
A ile cukru im dosypią?^^
Temat nabiera wagi, Kliczko zażyczył sobie referendum wte czy wewte.
@Gospodarz to skreca coraz bardziej w strone poznego PanaNikt, a wczesnego Jaszczura.
( na okrase drobne profilowanie pod niedorobmy.se )
Jakie skręca? Od początku wiem skąd płynie paliwo oraz za ile.
Z tym “za ile” to się ostatnio porobiło:
waadza nasza kochana wymyśliła że oprócz popytu i podaży do transakcji wymagane jest zaświadczenie od sprzedawcy o koszerności towaru.
Więc sułtan do kupy z Hindusem Numer Jeden wzięli się za drukowanie certyfikatów dla jewropskich komisarzy i nie nadążają z liczeniem kapusty.
Później zdziwienie, że sprawdzana jest koszerność decydentów i koszerni do stodoły.
Czyszczenie magazynów z stocku ponadmiarowego oraz starego, na którego nie ma kupców. U jednych plastikowe rurki ponadtargetowo wyprodukowane techem z przed x lat leżą na magazynie, kurzą się i nikt ich nie chce a w końcu pójdą w śmietnik i odpis. A u innych te same plastikowe rurki są wykorzystywane w celu do którego z założenia je zaprojektowano. I co z tego że obsługanci z-gruz-owani jak u producenta rurków zawsze przeważała myśl że ‘nas mnogo’.
Właśnie zaczynam się zastanawiać jakby to we wzorach wyglądało.